niedziela, grudnia 28, 2014

Bioderma Atoderm Intensive na ratunek skórze atopowej

Bioderma Atoderm Intensive na ratunek skórze atopowej
Jakiś czas temu zakwalifikowałam się do testów balsamu Biodermy Atoderm Intensive, przeznaczonego głównie do skóry atopowej. Przypadłość ta jest obecna w mojej rodzinie, bo zarówno mąż, jak i córeczka mają atopową skórę, ja zaś mam niezwykle suchą, z okresowo pojawiającymi się suchymi płatami skóry. Atopowa skóra jest o tyle trudna w pielęgnacji, że bardzo szybko uodparnia się na działanie kremów, czy też balsamów, a samej choroby tak naprawdę nigdy do końca nie można wyleczyć. Są okresy wyciszenia objawów (remisji) oraz ich zaostrzenia (przesuszenie skóry czy podrażnienia). Stosujemy różne specjalistyczne produkty do pielęgnacji twarzy, ale Biodermy jeszcze nie mieliśmy okazji wypróbować. Jak się okazuje balsam Atoderm Intensive ma szersze zastosowanie, niż tylko AZS.


WSKAZANIA I ZALECENIA:
Skóra z atopowym zapaleniem
Skóra zrogowaciała, łuszcząca się i szorstka w dotyku
Przy stosowanym lub zakończonym leczeniu dermatologicznym
W połączeniu lub po terapii z kortykosterydami
Od 1-go dnia życia (z wyjątkiem wcześniaków), dla niemowląt, dzieci i dorosłych

WŁAŚCIWOŚCI I DZIAŁANIE:
Trwale odbudowuje i tworzy ochronną barierę skóry oraz powstrzymuje dostęp alergenów
Reguluje florę saprofityczną skóry
Działa przeciwbakteryjnie i zapobiega tworzeniu się zmian zapalnych
Działa przeciwświądowo i przeciwdziała nasileniu choroby
Odbudowuje barierę hydrolipidową naskórka
Natychmiastowo nawilża
Przywraca skórze poczucie komfortu, bardzo dobrze tolerowany
Bez parabenów, formuła bezzapachowa.


Preparat trwale odbudowuje i tworzy ochronną barierę skóry oraz powstrzymuje dostęp alergenów jest to możliwe dzięki zawartości kompleksu Lipigenium® wchodzącego w skład patentu Skin Barrier Therapy®. W skład patentu wchodzą również estry cukrowe odpowiedzialne za regulację saprofityczną skóry. Natychmiastowe nawilżenie zapewnia natomiast kompleks wazelinowo-glicerynowy. 

Patent SKIN BARRIER THERAPY® biologicznie i trwale przywraca zdrową barierę skórną. Działa przeciwbakteryjnie i zapobiega tworzeniu się zmian zapalnych, co zapewnia Beta-sitosterol i glukonian cynku. PEA – biomimetyczny amid kwasu tłuszczowego działa przeciwświądowo i przeciwdziała nasileniu choroby. Witamina PP odbudowuje barierę hydrolipidową naskórka. 
MOJA OPINIA

Krem ma bardzo lekką, troszkę lejącą się konsystencję, która bardzo szybko się wchłania, nie zostawiając absolutnie żadnego tłustego filtru na twarzy.


Kremem smaruję codziennie po wieczornej kąpieli moją 3,5 letnią córkę, jak również używa go 2 razy dziennie mój mąż. Córka ma lekko wysuszoną skórę, z okresowymi suchymi plamkami, natomiast mąż ma bardzo często podrażnienia, schodzi mu skóra, łuszczy się i jest szorstka w dotyku. Również i ja go używam, a to dlatego, że moja skóra łokci i kolan jest bardzo chropowata, a krem bardzo dobrze poradził sobie z tą szorstkością. Córka odkąd smaruję ją tym balsamem, ma fajnie miękką i nawilżoną twarzyczkę, żadnych podrażnień i suchych plamek. Mąż z kolei w końcu nie ma czerwonych plam, ani niemiłosiernie suchej twarzy. Zniknęły też podrażnienia, które pojawiały się po każdym myciu twarzy i zastosowaniu obojętnie jakiego kremu. Krem jest idealny do codziennej pielęgnacji również suchej skóry, nawet mi się zdarza czasami posmarować nim twarz. :D Brak parabenów gwarantuje brak jakichkolwiek reakcji alergicznych, tak więc bez obaw mogą sięgnąć po niego mamy maluszków. Jest to jeden z lepszych dermokosmetyków, dostępnych wyłącznie w aptece, który testowaliśmy w ostatnim czasie. Jest to produkt z wyższej półki, ale przy AZS nie ma co oszczędzać, ponieważ ta choroba ma to do siebie, że lubi nawracać w najmniej oczekiwanym momencie, nawet wtedy, kiedy wydaje się, że już jest ok. Tak więc jeśli szukacie skutecznego dermokosmetyku na atopowe zapalenie skóry lub na zrogowaciałą skórę, to udajcie się do najbliższej apteki i kupcie Atoderm Intensive.

źródło: https://www.facebook.com/BiodermaPolska?fref=ts




piątek, grudnia 26, 2014

Organiczne ścieranie naskórka, czyli złoty peeling Organique w roli głównej

Organiczne ścieranie naskórka, czyli złoty peeling Organique w roli głównej
Peelingi na stałe goszczą w mojej łazience, mam ich kilka w zapasie i z przyjemnością dokupuję nowe, bo schodzą mi w ekspresowym tempie. Szczególnie upodobałam sobie peelingi cukrowe i solne, zarówno te w wersji delikatnej, jak i porządne zdzieraki, które szorują mi skórę. Moim ostatnim ulubieńcem został kolejny produkt Organique, mianowicie złoty peeling cukrowy z ekskluzywnej linii Eternal Gold, który znajdował się w listopadowym pudełku ShinyBox


Nie jest to typowy peeling cukrowy, wydawać by się mogło, że powinien być porządnym zdzierakiem, a drobinki cukru dosyć spore. Otóż tu spotkać może niektórych niespodzianka: peeling jest łagodny, delikatnie masuje skórę, a mini kryształki cukru ścierają naskórek niezbyt mocno. Taka formuła gwarantuje z jednej strony masaż i ujędrnienie skóry, a z drugiej nie zostawia skóry czerwonej czy też podrażnionej (jak to jest w przypadku ostrych zdzieraków). Złoty peeling jest idealną propozycją dla osób z wrażliwą skórą, lub takich, którzy sięgają po tego typu kosmetyk po raz pierwszy. Swoją przygodę z naturalnymi peelingami cukrowymi warto zacząć właśnie od Eternal Gold.


Peeling ma kremowo - maślaną, delikatną w dotyku konsystencję, bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, kryształki w minimalnym jedynie stopniu spadają z ciała w trakcie masażu. Nie wysusza skóry, dodatek olejku sojowego i masła Shea skutecznie nawilża nawet bardzo suchą skórę, zostawia delikatny filtr nawilżenia, co jest od razu widoczne, bo woda "ślizga się" po ciele po użyciu peelingu. Jestem uzależniona od zapachu masła Shea, dlatego za każdym razem, kiedy używam peelingu wdycham jego cudowny zapach, dodatkowo wzbogacony nutką perfum.


Kolejny fajny aspekt peelingu Organique to oczywiście design, Kosmetyk reklamowany jest jako składnik  ekskluzywnej linii, i ten luksus nie tylko widać, ale również czuć. Opakowanie jest jak zwykle w przypadku Organique dopracowane w najmniejszych detalach - srebrny kolor zakrętki, metaliczne wykończenie podkreśla, że to nie jest pierwszy lepszy peeling ot tak, kupiony w drogerii. Dochodzi do tego delikatny zapach perfum - ja za każdym razem, kiedy go używam czuję się dopieszczona i wyjątkowa - taka odrobina luksusu w domowym zaciszu. Poza tym to jest mój pierwszy perfumowany peeling i od razu trafił w moje gusta zapachowe - nie wiem, jakich czarodziejów zapachu ma firma Organique, ale są naprawdę nieziemscy. :-)

Linia Eternal Gold ma mnóstwo fajnych kosmetyków, które znajdziecie TUTAJ

wtorek, grudnia 23, 2014

Demakijaż mleczkiem - nie taki diabeł straszny jak go malują??

Demakijaż mleczkiem - nie taki diabeł straszny jak go malują??
Jak wiecie, nie przepadam za mleczkami do demakijażu, a to dlatego, że nie lubię tego uczucia tłustości, tego oblepiania cery i uklejonych oczu. Dlatego właśnie, kiedy do rąk wpadło mi mleczko do demakijażu francuskiej firmy Corine de Farme, to mimo sentymentu do francuskich kosmetyków, nie mogłam się przekonać do jego użycia. W końcu, kiedy skończył się mój micel zostałam niejako zmuszona do użycia mleczka. Przyznam się, że to mleczko jest dosyć niezwykłe, bo zachowuje się całkiem inaczej niż tego typu kosmetyki. Przede wszystkim, jest to produkt posiadający w 97% naturalne składniki, nie zawiera parabenów i barwników, no i oczywiście jest testowany dermatologicznie i okulistycznie. Sama formuła mleczka jest dosyć zaskakująca, mianowicie jest ono niezwykle delikatne, o lekkiej, nieoblepiającej formule. Ma bardzo ładny zapach (zawiera naturalny ekstrakt z kwiatu piwonii) zamknięty w poręcznej butelce z pompką, która nadaje się do recyklingu. 


Byłam ciekawa jak sobie poradzi z demakijażem, specjalnie na użytek testów użyłam wodoodporną maskarę, która dosyć ciężko schodzi nawet przy użyciu płynów micelarnych. Już sama aplikacja kosmetyku jest inna, ponieważ producent radzi:

Nałóż niewielką ilość mleczka na twarz i dekolt. Lekko wmasuj okrężnymi ruchami a następnie usuń za pomocą płatków kosmetycznych.

Do tej pory mleczka nakładałam po prostu na płatek kosmetyczny i zmywałam makijaż. Teraz spróbowałam robić zgodnie ze wskazówkami i efekt był całkiem niezły. Otóż, cały makijaż: umalowane oczy i krem BB na twarzy zostały bez problemu usunięte. Moje oczy nie zostały oblepione, nie szczypały (jak w przypadku innych, tradycyjnych i tłustych mleczek) i nie zrobiły się czerwone jak u królika. Producent zapewnia, że po zastosowaniu

Twoja skóra jest oczyszczona, odprężona i miękkia. 

Trwałe nawilżenie: wzrost  nawilżenia skóry o 50% 3h po aplikacji

A jak jest naprawdę? Otóż na twarzy nie został żaden tłusty filtr, cera była miękka i tu niespodzianka, nawilżona. Dodatek gliceryny skutecznie nawilża skórę suchą, jak moja, a o zatykanie porów nie musicie się martwić. Wiem, że wiele z Was widząc glicerynę w składzie odkłada kosmetyk na półkę, bo jak wiadomo ma ona tendencję do przetłuszczania cery i zatykania porów. Tutaj nic takiego absolutnie nie ma miejsca. Następny test przeprowadziłam następnego wieczora, kiedy nie miałam makijażu, a chciałam sprawdzić, czy po całym dniu mleczko usunie z twarzy zanieczyszczenia dnia codziennego. No i powiem Wam, że spotkała mnie miła niespodzianka. Odrobina mleczka na twarzy, płatek w ruch i brud, który jednak był, zniknął. Fajny jest też efekt nawilżenia, brak uczucia tłustości na twarzy też jest niezwykle miły. Ale najlepsza jest dla mnie super lekka formuła kosmetyku. 


Przyznam się, że niepotrzebnie obawiałam się tego kosmetyku. Sprawdził się bardzo dobrze, mogą sięgnąć po niego zarówno osoby z wrażliwą, jak i suchą skórą. No i oczywiście wszyscy ci, którzy tak ja noszą soczewki i mają bardzo delikatne oczy. A czy miałyście już styczność z kosmetykami Corrine de Farme? Są ogólnodostępne i w atrakcyjnych cenach, tak więc warto je wypróbować. 




poniedziałek, grudnia 22, 2014

Noworoczny konkurs - ekskluzywne kosmetyki do zgarnięcia

Noworoczny konkurs - ekskluzywne kosmetyki do zgarnięcia
Kochani, po roku zabawy w blogowanie na platformie onetu, postanowiłam na poważnie zająć się recenzjami kosmetyków. Z dumą przedstawiam Wam mojego bloga, na własnej domenie, którego będę jeszcze dopracowywać, ale tak mniej więcej będzie już wyglądać.

W związku ze zmianami, mam dla Was noworoczny konkurs, w którym do zgarnięcia będą ekskluzywne kosmetyki marki IS CLINICAL w uroczej srebrnej kosmetyczce oraz emulsja  kojąco - rozświetlająca do twarzy szwajcarskiej firmy Skincode.






Warunki uczestnictwa:

Zostań publicznym obserwatorem bloga

Udostępnij publicznie post konkursowy na FB

Zaproś znajomych do zabawy

Wyraź chęć zabawy w komentarzu

Za umieszczenie informacji o rozdaniu na swoim funpage'u lub blogu - dodatkowy los.

Rozstrzygnięcie wyników 1 stycznia 2015 roku.

POWODZENIA!!!