Ujarzmianie włosów z Timotei Anti Frizz - czy faktycznie działa?

17 lutego

Moje włosy choć teraz krótsze, to nadal wymagają szczególnej pielęgnacji, bo pomimo moich wysiłków nadal są suche i zniszczone. Regularne farbowanie im nie służy, ale z drugiej strony nie mam wyjścia, bo wieloletnie nakładanie farby zmieniło kolor moich włosów w mysi, tak więc siłą rzeczy muszę im nadawać ładny blond kolor właśnie za pomocą farb. A to jak wiecie zawsze niszczy włosy, żeby nie wiem po jak dobre środki koloryzacyjne sięgniemy. Podczas ostatnich zakupów w Rossmannie zwróciłam uwagę na spray dyscyplinujący włosy Anti Frizz Timotei z ekstraktem z róży z Jerycha. Produkt skierowany jest właśnie do włosów suchych lub zniszczonych, które dodatkowo puszą się (nie znoszę tych odstających mini włosów na czubku głowy). Moją uwagę zwrócił dlatego, że w swoim składzie nie ma parabenów ani barwników, zawiera w 100% naturalny ekstrakt z róży jerychońskiej, która potrafi wytrzymać bardzo długi czas bez wody w palącym słońcu pustyni, aby potem wraz z pierwszą kroplą wody odrodzić się w całej okazałości.



Kosmetyk ma postać dwufazowej odżywki, którą należy porządnie wymieszać przed zastosowaniem, aby połączyć dwie fazy. Uzyskujemy wówczas kremowo - białą piankę, którą rozpylamy na mokrych lub suchych włosach. Ja stosuję ją na sucho, ponieważ na mokre włosy nakładam olejek arganowy. Mimo takiej kombinacji stosowanej u mnie, spray nie obciąża włosów, dozuje bardzo delikatną, cudownie pachnącą mgiełkę, która ułatwia rozczesywanie (nawet jak mam suche potargane włosy, dzięki niej mogę bez problemu je rozczesać). 



Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że włosy faktycznie odrobinę mniej się puszą, w miarę kolejnych aplikacji, puszenie zostało zminimalizowane, bo nic tak mnie nie denerwuje jak sterczące włosy, które za żadne skarby świata nie chcą się wygładzić (no chyba że sięgnę po żel do włosów). Włosy po jej użyciu są miękkie i wygładzone, czuć od razu że są nawilżone, no i niesamowicie pachnące. Polecam szczególnie jako wykończenie stylizacji, nie tylko ujarzmimy niesforne końcówki, ale dodamy włosom delikatności i odżywienia. 



Podczas wizyty koleżanki, która jest dumną posiadaczką pięknych lokowanych włosów, pokazałam jej ten spray, aby wypróbowała na swoich włosach. I co się okazało? Jej loczki zostały ładnie podkreślone. spsikała je odrobinę i delikatnie ugniotła, dzięki czemu loki nabrały fajnego, wyrazistszego wyglądu, nie powodując jednocześnie puszenia się. Byłam pozytywnie zaskoczona, bo jako posiadaczka prostych jak druty włosów nie sądziłam, że odżywka sprawdzi się również w przypadku naturalnie kręconych włosów. 

Wygodna forma sprayu sprawia, że mam ją zawsze pod ręką w torebce, jak tylko widzę, że moje włosy wołają o pomstę do nieba (szczególnie jak jest mglista, czy tez deszczowa pogoda), są puszące się i trochę naelektryzowane, używam tego sprayu i mam spokój na długi czas. Poza tym uzależniłam się od niej, i nawet jak moje włosy są już wygładzone to i tak pryskam je odrobinę, aby były pachnące. :D 
Miałyście tę odżywkę, jak się spisała u Was? Uważam, że w cenie ok. 12 złotych dostajemy dobry produkt warty wypróbowania, który jest ogólnodostępny. 

Zobacz także

3 komentarze

  1. Ciekawy ten spray ja mam podobnie z włosami puszą się a ha chcę by były gładkie i chyba się skuszę na ten kosmetyk :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jejjj jak ja juz dawno nie mialem tej marki ;D

    OdpowiedzUsuń