Złota maska ViViean Abacosun - luksus w zasięgu ręki

21 marca

W ramach testów z portalem www.serwisuroda.pl oprócz opisanego wcześniej kremu ze śluzu ślimaka, o którym pisałam TUTAJ, otrzymałam również odżywczo - nawilżającą maskę do twarzy z nanocząsteczkami 24 karatowego złota koloidalnego marki Abacosun



Maska zamknięta jest w dużym opakowaniu 200 ml z wygodnym aplikatorem, dzięki któremu nie musimy się brudzić, jest higienicznie i mega wygodnie. Najczęściej maski zamknięte są w saszetkach i dlatego ich unikam, drażni mnie konieczność otwierania nożyczkami i "babrania się" podczas aplikacji. No i jeszcze to wyciskanie z saszetki, czy też tubki i zastanawianie się, co zrobić z resztkami... Zawsze mi coś zostawało i musiałam wywalać, bo maski zastygały na kamień, mimo moich usilnych prób zabezpieczenia ich przed wysychaniem.



Maska Viviean zgodnie z nazwą ma złoty kolor i już w momencie nakładania na twarz zmieniamy się w złoty posążek. Konsystencja maski jest gęsta i trzeba ją w miarę szybko nakładać ponieważ zastyga i coraz ciężej się wtedy rozprowadza. Już po kilku minutach czułam, jak moja skóra zastyga, i miałam problemy z mimiką. :D Zostawiałam ją na 15 minutach po czym ją zdejmowałam. I tutaj jest zasadnicza różnica pomiędzy nią a większością masek - nie trzeba jej zmywać, ponieważ formuła peel-off umożliwia jej zdjęcie z twarzy. Maska po zaschnięciu bardzo ładnie zastyga i schodzi z twarzy niczym druga skóra. Nie ciągnie się, nie rwie na kawałki, mi zeszła w całości i nawet nic nie musiałam zmywać. Bardzo fajnie uczucie, oszczędność czasu i energii. Już po pierwszym użyciu poczułam wyczuwalną różnicę w kondycji mojej skóry - byłą niesamowicie miękka i nawilżona. Przy dłuższym stosowaniu moja skóra stała się bardziej elastyczna, napięcie skóry zostało zwiększone, a suchość skóry zminimalizowane. Zauważyłam, że drobne zmarszczki przy oczach stały się odrobinę mniejsze co mnie najbardziej cieszy, bo w tym rejonie zmarszczki jest mi bardzo ciężki zniwelować. Niby malutkie a jednak mnie drażnią. 



Maska jest świetnym kosmetykiem przygotowującym cerę do aplikacji kremu, w moim przypadku był to krem ze śluzu ślimaka ViViean, dzięki czemu walka z oznakami starzenia i brakiem nawilżenia miała podwójną moc działania. Kolejny plus, to fakt, że maska nie wywołuje podrażnień, nie uczula, ani nie piecze (nawet w okolicach oczu). Miałam już do czynienia z kosmetykami, które piekły niemiłosiernie, albo co gorzej, miałam po nich wypryski. 

A tak wygląda maska na mojej twarzy - osoby wrażliwe proszone są o pominięcie tego zdjęcia :P



Maska stosowana 2-3 razy w tygodniu dogłębnie oczyszcza i ujędrnia cerę, można ją stosować również na dekolt, o czym nie każda z nas pamięta. Duży plus za wydajność, nie dość że jest jej bardzo dużo, to nie trzeba jej nakładać dużo, aby równomiernie pokryć całą twarz. Efekt jest niesamowity - na twarzy ma się po prostu rozpuszczone złoto. :D 

Używam jej już 3 tygodnie i nie wyobrażam sobie, abym miała ją zastąpić jakimś innym kosmetykiem. Moja skóra odzyskała blask i witalność, nic więcej jej już nie potrzeba. Jestem absolutnie zachwycona kosmetykiem Abacosun, chyba nawet bardziej niż kremem ze śluzu ślimaka. :-) Z racji tego, że marka ta ma mnóstwo ciekawych kosmetyków, już sobie kilka upatrzyłam na ich stronie KLIK , m.in. płyn micelarny 3w1 Viviean i tonik nawilżający Viviean. Znacie kosmetyki Abacosun? Jak się spisują u Was?


Zobacz także

4 komentarze

  1. Bardzo dobry wybór, polecam jeszcze krem Gold Day z Viviean :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jaka fajna złota pani :) powiem Ci szczerze ,że troszkę zazdroszczę możliwości przetestowania tej maski ,bo sama bym ją chętnie wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasiu na stronie Abacosun jest możliwość zamówienia detalicznego. Niestety nie kupisz tam 200 ml,tylko mniejszą ilość. Ja te produkty zamawiam u mojej kosmetolog. Trzeba przyznać, że są rewelacyjne

      Usuń