Błyskawiczna opalenizna z pianką brązującą Vita Liberata pHenomenal 2-3 Week Tan Mousse

12 maja

Odkąd pamiętam zawsze marzyłam o pięknej słonecznej opaleniźnie i zazdrościłam dziewczynom, które mogły pochwalić się opaloną cerą. Z racji tego, że jestem posiadaczką bardzo jasnej, wrażliwej cery opalanie było zawsze dla mnie dużym problemem i kończyło się poparzeniem słonecznym w różnym stopniu zaawansowania. Nawet jak już się troszkę opaliłam to zaraz skóra schodziła mi płatami i nie pomagały nawet preparaty podtrzymujące opaleniznę. Sięgałam również po preparaty samoopalające, ale niestety czy to wskutek niewłaściwej aplikacji, czy też specyfiki kosmetyku, zawsze miałam smugi i nierównomierny efekt "opalenia", choć tak naprawdę trudno powiedzieć, że byłam opalona, bo wyglądałam jakbym była brudna. No i ten brzydki zapach, kiedy kosmetyk się utleniał, jakbym wyszła wprost z solarium. Kiedy trafiła do mnie pianka brązująca irlandzkiej marki Vita Liberata byłam pełna wątpliwości i obawiałam się efektów aplikacji - wizja smug i żółtej cery była naprawdę realna. Niemniej jednak skusiłam się dosyć szybko na testowanie, ponieważ miałam w niedalekiej perspektywie rodzinną imprezę i chciałam błysnąć opalenizną. 


Pierwsze na co zwróciłam uwagę to fakt, że do pianki dołączona jest bardzo wygodna rękawica, dzięki której aplikujemy kosmetyk na ciało i twarz, nie brudząc się i jednocześnie równomiernie rozprowadzając piankę. 


Sama aplikacja jest miła i niezwykle łatwa, naprawdę nie trzeba żadnych umiejętności, czy też wielkiego zaangażowania, ponieważ produkt bardzo dobrze wtapia się w skórę i natychmiast widać efekt brązujący. Wygodna pompka idealnie dozuje produkt, dzięki czemu nie musimy wyciskać nie wiadomo ile, aby osiągnąć zamierzony efekt. 


Kolejny ogromny plus i dla mnie duże zaskoczenie to brak przykrego zapachu, charakterystycznego dla produktów tego typu. Kosmetyki Vita Liberata pozbawione są zapachu, parabenów i alkoholu, a 80% składników jest pochodzenia organicznego. To niezwykle rzadko spotykana kombinacja, bo zazwyczaj mamy do czynienia z produktami naładowanymi chemicznymi dodatkami, co skutkuje chociażby tym niemiłym zapachem. Powiecie, że równie dobrze można iść kilka razy do solarium i będzie się miało taki sam, ale nieporównywalnie dłuższy efekt. W sumie tak, ale po pierwsze opalanie w solarium wcale nie jest zdrowe i dobre dla naszego ciała, a po drugie, pianka Vita Liberata nie tylko nie wysusza, ale przede wszystkim nawilża skórę, tak więc problem przesuszonej i nieestetycznie wyglądającej skóry mamy z głowy. 

Kolejna niespodzianka to natychmiastowy efekt brązujący, już w trakcie nakładania widzimy jak cera nabiera brązowego koloru, który pogłębia się w miarę kolejnych aplikacji. Ja postanowiłam mieć szybką opaleniznę i użyłam pianki 2 razy w ciągu jednego dnia (rano i wieczorem) i rano następnego dnia. Z białej córki młynarza zmieniłam się w mulatkę, i byłam naprawdę w ciężkim szoku (mój mąż też), że można mieć naturalnie wyglądającą brązową cerę bez najmniejszego wysiłku, w domowym zaciszu i bez specjalnych umiejętności.

Tak wyglądam przed aplikacją i po 3-krotnym użyciu pianki. Jak dla mnie efekt jest rewelacyjny. :-)

Moje uda przed nałożeniem kosmetyku
Moje uda po 3-krotnym nałożeniu pianki Vita Liberata
Moje ręce przed nałożeniem kosmetyku
Moje ręce po 3-krotnym nałożeniu pianki

Ponadto od razu po nałożeniu kosmetyku można się ubrać, pianka natychmiastowo się wchłania, nie brudząc przy tym ubrań. Producent zapewnia długotrwałą opaleniznę, bo utrzymującą się aż 2-3 tygodnie, ale w moim przypadku niestety tak długo się nie utrzymała. Podczas pierwszej kąpieli opalenizna delikatnie ze mnie zeszła, ale nie na zasadzie że spłynęła podczas kąpieli, po prostu jakbym lekko wyblakła. :-) Nie polecam też gwałtownego tarcia ręcznikiem po kąpieli bo zetrzecie sobie trochę opalenizny. Aha, jak tylko pokazałam się rodzince to wszyscy się pytali, gdzie "nabawiłam się" takiej fajnej ciemnej karnacji. :-) Już dawno nie czułam się tak dobrze w swoim ciele. 

ZALETY:

natychmiastowy efekt naturalnej opalenizny
nie wysusza skóry
nie powoduje podrażnień, idealny nawet dla wrażliwej skóry
brak przykrego zapachu
możliwość natychmiastowego ubrania się
wysycha od razu przy kontakcie ze skórą
wygodna forma aplikacji dzięki dołączonej rękawicy
brak smug i zacieków
kosmetyk idealny tuż przed wielkim wyjściem

WADY: BRAK

Jeśli chcecie wypróbować kosmetyk na własnej skórze i cieszyć się natychmiastową opalenizną to udajcie się do Sephory, gdzie możecie kupić ten i inne produkty marki Vita Liberata (m.in. puder brązujący). Jak Wam się podoba efekt? :-)

Zobacz także

15 komentarze

  1. Wow niezły efekt - jakbyś wróciła z Hiszpanii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie nie trzeba nawet jechać na wakacje żeby mieć super opaleniznę :-)

      Usuń
    2. dokładnie opalenizna ,jak z wakacji :)

      Usuń
  2. Efekt widać od razu. Ale ja jednak mam jakiś uraz do samoopalaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam uraz do tej pory, bo zawsze miałam smugi i zacieki, tutaj nic takiego nie ma :-)

      Usuń
    2. mnie również pozytywnie zaskoczyła ,gdyż zawsze miałam smugi , odcień żółty itp ,a tutaj przepiękna naturalna delikatna opalenizna już po pierwszym użyciu ,która ciemniała wraz z kolejnym używaniem

      Usuń
  3. O kurde, efekt genialny. Nie mogę doczekać się naturalnego słoneczka!! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam tę piankę, daje piękny efekt naturalnej opalenizny! Nie widzę w niej minusów :). Zdecydowanie jeden z najlepszych samoopalaczy jakie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, ja już wiem że po inny samoopalacz nie sięgnę :-)

      Usuń
  5. Jest to moja ulubiona pianka opalająca ,najlepsza jaką kiedykolwiek miałam i zawsze ją zachwalam ,a znajomi moi też efekt fantastyczny podziwiali ,byłam biała i po dwukrotnym nałożeniu przepięknie opalona , tak jakbym przed chwilą wróciła z wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam samoopalacz do twarzy tej firmy, uwielbiam! kusi mnie ten do ciała, wow ale niesamowity efekt!

    OdpowiedzUsuń