Moja codzienna pielęgnacja - część 2 - CIAŁO

14 września

Dzisiaj przedstawiam Wam kolejny wpis z serii mini recenzji dotyczących mojej codziennej pielęgnacji. Jeśli chodzi o ciało to kosmetyki zmieniam dosyć często, zależnie od pory roku (latem sięgam po balsamy, jesienią po lekkie masła, zaś zimą używam gęstych, odżywczych maseł, które regenerują suchą skórę). Mój codzienny zestaw do pielęgnacji ciała to przede wszystkim peelingi i masełka. Nic tak nie złuszcza naskórka jak porządny zdzierak, a ukojenie znajduję w pachnących masełkach. 
Oto niezbędnik pielęgnujący moje ciało:

SYLVECO Kremowy żel do mycia ciała 
Kosmetyk, który pozytywnie mnie zaskoczył zapachem, bo nie wszystkie produkty Sylveco podobają mi się. tutaj mamy bardzo kremowy żel o cytrusowym zapachu, który w składzie ma olejek eteryczny z werbeny egzotycznej oraz olej rokitnikowy, które bardzo dobrze nawilżają nawet bardzo suchą cerę. Jeśli macie problemy z zaczerwienieniami na skórze to koniecznie sięgnijcie po ten żel, ponieważ ekstrakt z liści ruty zwyczajnej, jaki się w nim znajduje, łagodzi tego typu dolegliwości. Uwielbiam jego zapach, który niesamowicie relaksuje i do tego ta kremowa piana - kolejny mój ulubieniec Sylveco, zaraz po lipowym płynie micelarnym. :-)

FARMONA Peeling Tutti Frutti wiśnia&porzeczka 
Miłe zaskoczenie w trakcie jego używania, bo okazał się mocnym zdzierakiem o cudownym owocowym zapachu. Porządnie ujędrnia i masuje, z racji siły tarcia używam go tylko raz na tydzień. Jego pełna recenzja jest TUTAJ. 

ABEAUTY Oliwkowy peeling do ciała z linii Aeterna
Cudowny bardzo delikatny naturalny peeling wprost ze słonecznych Włoch. Kosmetyki linii Aeterna przeznaczone są do pielęgnacji cery suchej i odwodnionej, tak więc ten idealnie wpisuje się w potrzeby mojej skóry. Drobno zmielone pestki oliwek nie tylko natłuszczają, ale dobrze oczyszczają ciało, dzięki czemu mieszam go na myjce z żelem do mycia i codziennie delikatnie masuję całe ciało. Pełna recenzja peelingu znajduje się TUTAJ.

FARMONA Lawendowe masło do ciała z serii MagicSpa
Masełko o którym pisałam TUTAJ. Jest wprost stworzone na taką przejściową pogodę pomiędzy latem/jesienią a zimą, kiedy to nasza cera nie potrzebuje jeszcze gęstych smarowideł. Lekka konsystencja, subtelny zapach lawendy, szybkie wchłanianie i nawilżanie to jego główne zalety. Stosuję go codziennie i za każdym razem upajam się jego aromatem......


NOREL DR WILSZ Body Care Żel Gluco stop z kompleksem redukującym tkankę tłuszczową
Kosmetyk polskiej firmy, którą bardzo lubię, szczególnie za żurawinową serię kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Żel sygnowany jest przez guru odchudzania Konrada Gacę, który odpowiada m.in. za spektakularną przemianę Dominik Gwint. Nie wiem dlaczego, ale nie doczekał się jeszcze mojej recenzji, pewnie to przez to moje nieregularne stosowanie..... Ciągle sobie obiecuję, że będę używać go codziennie, ale zwyczajnie zapominam. Od pewnego czasu przeprosiłam się z nim, bo jestem na diecie i wspomagam się właśnie tym żelem. 
Żel jest pierwszym polskim kosmetykiem z tzw. gluco-stopem, unikalnym wyciągiem roślinnym z kory chińskiego krzewu Syzygium Jambolana. Reguluje poziom glukozy w komórkach do stanu, w którym przemiany energetyczne, w których bierze udział glukoza, zachodzą prawidłowo i nie odkładają się zbędne złogi tłuszczu. Żel doskonale się wchłania, stosowany regularnie daje widoczne efekty redukcji tkanki tłuszczowej i cellulitu. Recepturę żelu wzbogacono w:
- ekstrakt z liści Syzygium Jambos – obniża poziom glukozy w komórkach do poziomu fizjologicznego;
- kompleks antycellulite (wyciąg z alg, ekstrakty z bluszczu, ruszczyka, nostrzyka, bylicy bożego drzewka, kofeina i L-karnityna) oraz Centella Asiatica – efektywnie pobudzają procesy lipolizy (rozkład złogów tłuszczowych), poprawiają mikrokrążenie i wyraźnie zmniejszają objawy „skórki pomarańczowej”. Działają przeciwobrzękowo, pojędrniająco i uelastyczniająco na skórę.
Żel ma lekko pomarańczową konsystencję, jest bardzo gęsty, co podnosi jego wydajność, bo ubywa go mało. Smaruję nim brzuch, uda i pośladki wieczorem (rano nie mam na to czasu, bo spieszę się do pracy), porządnie uciskając i masując ciało. Czasem sięgam też po taki mały wałeczek z wypustkami, który ujędrnia i pobudza krążenie. Mam nadzieję, że regularne stosowanie tego kosmetyku w połączeniu z dietą na której jestem, da zadowalające rezultaty.

AA GLAMOUR SHIMMER Rozświetlający balsam do ciała ze złotymi drobinkami
Balsam stosowałam latem, kiedy chciałam, aby moja skóra była rozświetlona cudownie mieniącymi się drobinkami złota. Jest również idealny na wieczorne wyjście, kiedy chcemy, aby nasze ciało "błyszczało" w klubowym świetle. Całkiem dobrze nawilża i bardzo szybko się wchłania. Bardzo się polubiliśmy. :-)

LABO BEAUTY SPA Rękawica sizalowa 
Mój ostatni zakup w drogerii Hebe, z którym od razu się polubiłam, Wspaniała rękawica, która służy mi zarówno do codziennego mycia, jak również do peelingowania. Stosuje zarówno w połączeniu z żelem Sylveco, jak również z peelingiem ABeauty lub Farmony. Cudownie masuje, ujędrnia i porządnie złuszcza naskórek. Zwiększa wchłanianie i skuteczność preparatów antycellulitowych, można ją stosować na mokro i na sucho. Wygodna w użytkowaniu, łatwo się czyści. Gorąco polecam.

UJĘDRNIAJĄCY WAŁEK DO MASAŻU
Kupiony jakiś czas temu w Hebe, nie pamiętam jakiej firmy. Stosuję go po nałożeniu preparatu antycellulitowego Norel, wzmacniam działanie żelu, ujędrniam i pobudzam krążenie. Wygodny w użyciu, nadaje się do każdej partii ciała. Taki gadżet powinna mieć każda z Nas. 

Znacie kosmetyki, które Wam pokazałam? Co o nich myślicie? Jakie są Wasze kosmetyczne niezbędniki w pielęgnacji ciała?

Zobacz także

15 komentarze

  1. Rękawice sizalowe mają u mnie bardzo krótki żywot. Dość szybko się rozsypują-rozplątują. Masażera za to używam od niedawna. Dostałam kiedyś gratis do zakupów i latem starałam się rozgonić nim mój cellulit :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co sizal trzyma się dobrze, kusi mnie jeszcze rękawica Kessa :-)

      Usuń
  2. Fajna ta rękawica, choć wydaje się ostra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jest ostra, ale lubię ostre zdzieranie, mam wrażenie że pozbywam się starej skóry :-) a jaka skóra potem jest gładziutka :-)

      Usuń
  3. Ten kremowy żel Sylveco mi się spodobał :) jego zapach z pewnością przypadłby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kremowa pianka + cytrusowa nuta dają fajne wrażenia, zwłaszcza z rana :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. oprócz balsamu AA nic nie miałam, żele pod prysznic mam za każdym razem inne, peelinguję ciało Payotem, używam rękawicy Kessa, a balsamuję się w tej chwili mleczkiem Soraya 40+, rękawica sizalowa mnie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam wielką ochotę na rękawicę Kessa :-) żele pod prysznic też cały czas zmieniam :-)

      Usuń
  6. Nie znam wiekszosci z tych kosmetykow:p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten żel z sylveco mnie zaciekawił <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Lawendowe masełko = miłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odpowiedzi
    1. ja je poznałam niedawno ale już je polubiłam

      Usuń
  10. Peelingi z Famony fantastycznie pachną ale dla mnie mają za słabe granulki.

    OdpowiedzUsuń