piątek, listopada 27, 2015

Antybakteryjne żele CleanHands - czyli mycie rąk bez użycia wody

Na dłoniach każdego człowieka znajduje się około 5 milionów drobnoustrojów na każdy metr kwadratowy. Są to zarówno bakterie wchodzące w skład naszej fizjologicznej mikroflory skóry, jak również wirusy, grzyby i pasożyty. To przez dłonie przenoszą się rotawirusy czy norowirusy, powodujące chociażby biegunkę. Aby ustrzec się przed nieprzyjemnymi konsekwencjami obecności ich w naszym organizmie powinniśmy pamiętać o częstym myciu dłoni, zwłaszcza po wyjściu z toalety. Ale co zrobić, kiedy nie mamy dostępu do łazienki, jesteśmy np. w podróży, i czujemy, że nasze dłonie wymagają umycia? Otóż, wówczas z pomocą przychodzą nam antybakteryjne żele do rąk CleanHands, które działają bez użycia wody.
Żele CleanHands zabijają 99,9% zarazków, w tym bakterie Salmonelli, E. Coli oraz wirusy grypy. Mają rewolucyjną formułę, która nie wymaga użycia wody, tak więc są przydatne w każdej sytuacji. Żele są od dawna używane przez całą moją rodzinę, również przez 4 letnią córkę, ponieważ są bezpieczne, nie powodują podrażnień i dają fenomenalne uczucie świeżości i czystości. Mała buteleczka żelu zawsze jest w mojej torebce i nigdy nie rozstaję się z nim podczas wakacji, ponieważ w trakcie podróży nie zawsze jest dostęp do łazienki. Są bardzo przydatne zwłaszcza w podróży samochodem, kiedy córka coś je i domaga się wytarcia dłoni, to wówczas daję jej taki mały żel i sama sobie myje rączki. Lubi je o wiele bardziej niż tradycyjne mokre chusteczki, które zostawiają dłonie mokre i lepiące. Żele CleanHands otulają dłonie delikatnym filtrem nawilżenia, uczucie jest takie jakbyśmy myły dłonie preparatem silikonowym, miękkim i delikatnym. Jednocześnie czuć w trakcie mycia bardzo mocną świeżość, kojarząca mi się z mentolem, co jest bardzo przyjemne zwłaszcza w gorące dni, kiedy nasze dłonie wręcz się lepią. Wystarczy niewielka ilość żelu, aby dokładnie umyć i odświeżyć dłonie, które ekspresowo wchłaniają żel i momentalnie wysychają, przez co nie trzeba ich wycierać ręcznikiem. Jest to szybki i skuteczny sposób na pozbycie się bakterii z naszych dłoni, a jak wiecie bakterie są wszędzie.

Do tej pory znałam ich tradycyjną wersję: aloes z prowitaminą B5. Zapach jest orzeźwiający, świeży i bardzo przyjemy. Nie ma tu żadnych sztucznych aromatów, mdłych nut czy wręcz niemiłych zapachów. Gdyby tak było, to moja córka w żadnym wypadku nie chciałaby go używać, i żadna siła by jej do tego nie zmusiła. Dłonie jeszcze długo po umyciu pachną aloesem, czasami nie mogę się powstrzymać, aby ich nie wąchać. :D
Nie wiedziałam, że dostępna jest również wersja z kolagenem i witaminą E, w fajnym różowym kolorze z malutkimi niebieskimi drobinkami. Opakowanie jest bardzo kobiece i od razu wpadło mi w oko, podobnie jak mojej córce. Zapach jest fenomenalny, w ogóle nie kojarzy się z żelami antybakteryjnymi, które kojarzą mi się ze szpitalnymi zapachami. Wersja różowa pachnie kwiatowo, odrobinę słodko, ten zapach uwielbia moja córka i żel ma zawsze w plecaczku w przedszkolu, bo podczas zabaw w przedszkolu często się brudzi, a dzięki żelowi nie musi biegać co chwila do łazienki. Zresztą panie z przedszkola bardzo ją pochwaliły za taki "gadżet", a i córcia chętnie dzieli się nim z koleżankami i kolegami. :-)
Żel znalazł również uznanie w oczach mojej 11 letniej siostrzenicy, która zabrała mi aloesowy o pojemności 100 ml, bo w jej szkole czasami brakuje w łazience mydła i dzieciaki w ogóle nie myją wtedy rąk. Wrzuciła sobie tubkę aloesowego żelu do plecaka i powiedziała, ze jej koleżanki też takie mają i to bardzo modne i dorosłe mieć coś takiego. :-)
 Bardzo praktyczna jest duża butelka z dozownikiem, którym można zastąpić tradycyjne mydło w naszej łazience, to takie wyjście awaryjne, jeśli np. trafi nam się gość, który z obawy przed zarazkami nie będzie chciał skorzystać z mydła w kostce i wytrzeć dłoni w ręcznik. Uwierzcie mi znam takie sfiksowane osoby, nawet w moim najbliższym otoczeniu i zawsze musiałam mieć w łazience mydło w płynie i papierowe ręczniki. Teraz, odkąd mam żel CleanHands mogę w końcu  z nich zrezygnować. 
REASUMUJĄC:
żele CleanHands usuwają 99,9% bakterii
nie wymagają użycia wody i ręczników
mają bardzo przyjemne zapachy
dają uczucie czystości i świeżości
nie powodują podrażnień czy alergii
nie wysuszają dłoni
nawilżają, chronią i pielęgnują
mogą być stosowanie przez dzieci
wygodne pojemności i bezpieczne zamknięcia typu "press"
przydatne zwłaszcza w podróży
bardzo przystępne cenowo, w zależności od objętości kosztują średnio od 3 do 11 złotych

Antybakteryjne żele CleanHands to produkty, które mam zawsze pod ręką i przynajmniej jedna buteleczka jest w mojej torebce. Szybko i skutecznie dezynfekują dłonie, a uczucie świeżości jest o wiele większe niż w przypadku umycia dłoni tradycyjnym mydłem. Żele są ogólnodostępne, można je kupić zarówno w drogeriach, jak i supermarketach. Znacie żele CleanHands? Lubie takie mycie dłoni bez użycia wody?

14 komentarzy

  1. Naprawdę fajny produkt. Miałam ten w tubce i jego jedynym minusem było to, że potrafiło się wylać do zbyt wiele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no faktycznie czasem może wylać się za dużo, ale te z dozownikami są genialne :-)

      Usuń
  2. Nie znam tych produktów, ale zawsze noszę w torebce żel antybakteryjny Bath&Body Works :) Nie zajmuje dużo miejsca, a często się przydaje do odświeżenia dłoni :) Te prezentują się bardzo dobrze, może kiedyś będę miała okazję je poznać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei nie próbowałam innych żeli niż te CleanHands :-) praktyczne, skuteczne i ładnie pachną :-)

      Usuń
  3. Takie żele sa dla mnie bardzo przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie również, zawsze znajdę dla nich miejsce w torebce :-)

      Usuń
  4. Ja tez chowam do torebuni taki żelik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bez takiego żelu nie ruszam się z domu;).

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie zawsze w torebce żel antybakteryjny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego produktu, żel taki to fajne sprawa w awaryjnych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze staram się mieć w torebce jakiś żel antybakteryjny, bardzo polubiłam się z tymi z Farmony.Chociaż powiem Ci, że tak najbardziej marzą mi się żele z Bath & Body Works, niestety sklep stacjonarny daleko i pewnie jeszcze długo nie będę miała tej przyjemności. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Często używam żeli antybakteryjnych, zwykle kupowanych w Rossmanie na jakiejś promocji. Nie mniej to i tak rozwiązanie czysto awaryjne, bo nawet po takim żelu nie czuje iż mam czyste ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W awaryjnych sytuacjach takie żele są ok. Jednak do codziennego używania zamiast tradycyjnego mycia rąk raczej bym ich nie stosowała. Takie zbyt duże wyjałowienie ciała przynosi więcej złego niż pożytku.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...