Antybakteryjne żele CleanHands - czyli mycie rąk bez użycia wody

27 listopada

Na dłoniach każdego człowieka znajduje się około 5 milionów drobnoustrojów na każdy metr kwadratowy. Są to zarówno bakterie wchodzące w skład naszej fizjologicznej mikroflory skóry, jak również wirusy, grzyby i pasożyty. To przez dłonie przenoszą się rotawirusy czy norowirusy, powodujące chociażby biegunkę. Aby ustrzec się przed nieprzyjemnymi konsekwencjami obecności ich w naszym organizmie powinniśmy pamiętać o częstym myciu dłoni, zwłaszcza po wyjściu z toalety. Ale co zrobić, kiedy nie mamy dostępu do łazienki, jesteśmy np. w podróży, i czujemy, że nasze dłonie wymagają umycia? Otóż, wówczas z pomocą przychodzą nam antybakteryjne żele do rąk CleanHands, które działają bez użycia wody.
Żele CleanHands zabijają 99,9% zarazków, w tym bakterie Salmonelli, E. Coli oraz wirusy grypy. Mają rewolucyjną formułę, która nie wymaga użycia wody, tak więc są przydatne w każdej sytuacji. Żele są od dawna używane przez całą moją rodzinę, również przez 4 letnią córkę, ponieważ są bezpieczne, nie powodują podrażnień i dają fenomenalne uczucie świeżości i czystości. Mała buteleczka żelu zawsze jest w mojej torebce i nigdy nie rozstaję się z nim podczas wakacji, ponieważ w trakcie podróży nie zawsze jest dostęp do łazienki. Są bardzo przydatne zwłaszcza w podróży samochodem, kiedy córka coś je i domaga się wytarcia dłoni, to wówczas daję jej taki mały żel i sama sobie myje rączki. Lubi je o wiele bardziej niż tradycyjne mokre chusteczki, które zostawiają dłonie mokre i lepiące. Żele CleanHands otulają dłonie delikatnym filtrem nawilżenia, uczucie jest takie jakbyśmy myły dłonie preparatem silikonowym, miękkim i delikatnym. Jednocześnie czuć w trakcie mycia bardzo mocną świeżość, kojarząca mi się z mentolem, co jest bardzo przyjemne zwłaszcza w gorące dni, kiedy nasze dłonie wręcz się lepią. Wystarczy niewielka ilość żelu, aby dokładnie umyć i odświeżyć dłonie, które ekspresowo wchłaniają żel i momentalnie wysychają, przez co nie trzeba ich wycierać ręcznikiem. Jest to szybki i skuteczny sposób na pozbycie się bakterii z naszych dłoni, a jak wiecie bakterie są wszędzie.

Do tej pory znałam ich tradycyjną wersję: aloes z prowitaminą B5. Zapach jest orzeźwiający, świeży i bardzo przyjemy. Nie ma tu żadnych sztucznych aromatów, mdłych nut czy wręcz niemiłych zapachów. Gdyby tak było, to moja córka w żadnym wypadku nie chciałaby go używać, i żadna siła by jej do tego nie zmusiła. Dłonie jeszcze długo po umyciu pachną aloesem, czasami nie mogę się powstrzymać, aby ich nie wąchać. :D
Nie wiedziałam, że dostępna jest również wersja z kolagenem i witaminą E, w fajnym różowym kolorze z malutkimi niebieskimi drobinkami. Opakowanie jest bardzo kobiece i od razu wpadło mi w oko, podobnie jak mojej córce. Zapach jest fenomenalny, w ogóle nie kojarzy się z żelami antybakteryjnymi, które kojarzą mi się ze szpitalnymi zapachami. Wersja różowa pachnie kwiatowo, odrobinę słodko, ten zapach uwielbia moja córka i żel ma zawsze w plecaczku w przedszkolu, bo podczas zabaw w przedszkolu często się brudzi, a dzięki żelowi nie musi biegać co chwila do łazienki. Zresztą panie z przedszkola bardzo ją pochwaliły za taki "gadżet", a i córcia chętnie dzieli się nim z koleżankami i kolegami. :-)
Żel znalazł również uznanie w oczach mojej 11 letniej siostrzenicy, która zabrała mi aloesowy o pojemności 100 ml, bo w jej szkole czasami brakuje w łazience mydła i dzieciaki w ogóle nie myją wtedy rąk. Wrzuciła sobie tubkę aloesowego żelu do plecaka i powiedziała, ze jej koleżanki też takie mają i to bardzo modne i dorosłe mieć coś takiego. :-)
 Bardzo praktyczna jest duża butelka z dozownikiem, którym można zastąpić tradycyjne mydło w naszej łazience, to takie wyjście awaryjne, jeśli np. trafi nam się gość, który z obawy przed zarazkami nie będzie chciał skorzystać z mydła w kostce i wytrzeć dłoni w ręcznik. Uwierzcie mi znam takie sfiksowane osoby, nawet w moim najbliższym otoczeniu i zawsze musiałam mieć w łazience mydło w płynie i papierowe ręczniki. Teraz, odkąd mam żel CleanHands mogę w końcu  z nich zrezygnować. 
REASUMUJĄC:
żele CleanHands usuwają 99,9% bakterii
nie wymagają użycia wody i ręczników
mają bardzo przyjemne zapachy
dają uczucie czystości i świeżości
nie powodują podrażnień czy alergii
nie wysuszają dłoni
nawilżają, chronią i pielęgnują
mogą być stosowanie przez dzieci
wygodne pojemności i bezpieczne zamknięcia typu "press"
przydatne zwłaszcza w podróży
bardzo przystępne cenowo, w zależności od objętości kosztują średnio od 3 do 11 złotych

Antybakteryjne żele CleanHands to produkty, które mam zawsze pod ręką i przynajmniej jedna buteleczka jest w mojej torebce. Szybko i skutecznie dezynfekują dłonie, a uczucie świeżości jest o wiele większe niż w przypadku umycia dłoni tradycyjnym mydłem. Żele są ogólnodostępne, można je kupić zarówno w drogeriach, jak i supermarketach. Znacie żele CleanHands? Lubie takie mycie dłoni bez użycia wody?

Zobacz także

14 komentarze

  1. Naprawdę fajny produkt. Miałam ten w tubce i jego jedynym minusem było to, że potrafiło się wylać do zbyt wiele :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no faktycznie czasem może wylać się za dużo, ale te z dozownikami są genialne :-)

      Usuń
  2. Nie znam tych produktów, ale zawsze noszę w torebce żel antybakteryjny Bath&Body Works :) Nie zajmuje dużo miejsca, a często się przydaje do odświeżenia dłoni :) Te prezentują się bardzo dobrze, może kiedyś będę miała okazję je poznać :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei nie próbowałam innych żeli niż te CleanHands :-) praktyczne, skuteczne i ładnie pachną :-)

      Usuń
  3. Takie żele sa dla mnie bardzo przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie również, zawsze znajdę dla nich miejsce w torebce :-)

      Usuń
  4. Ja tez chowam do torebuni taki żelik :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bez takiego żelu nie ruszam się z domu;).

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie zawsze w torebce żel antybakteryjny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tego produktu, żel taki to fajne sprawa w awaryjnych sytuacjach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze staram się mieć w torebce jakiś żel antybakteryjny, bardzo polubiłam się z tymi z Farmony.Chociaż powiem Ci, że tak najbardziej marzą mi się żele z Bath & Body Works, niestety sklep stacjonarny daleko i pewnie jeszcze długo nie będę miała tej przyjemności. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Często używam żeli antybakteryjnych, zwykle kupowanych w Rossmanie na jakiejś promocji. Nie mniej to i tak rozwiązanie czysto awaryjne, bo nawet po takim żelu nie czuje iż mam czyste ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. W awaryjnych sytuacjach takie żele są ok. Jednak do codziennego używania zamiast tradycyjnego mycia rąk raczej bym ich nie stosowała. Takie zbyt duże wyjałowienie ciała przynosi więcej złego niż pożytku.

    OdpowiedzUsuń