Peeling-maska do twarzy Iles du Vent - naturalna odpowiedź na potrzeby Twojej skóry

02 listopada

Peelingi do twarzy powinny stanowić bardzo ważny element w naszej niemal codziennej pielęgnacji twarzy. Aby wyglądać świeżo i promiennie, musimy systematycznie złuszczać martwy naskórek, ujędrniać skórę i pobudzać jej krążenie. Wybór peelingów do twarzy jest przeogromny, od mechanicznych, po enzymatyczne, na naturalnych i bardzo łagodnych skończywszy. Wiele z Nas ze względu na kondycję swojej cery (np. naczynkowa) rezygnuje całkowicie z peelingów, bojąc się dalszych jej podrażnień. Chciałabym Wam przedstawić peeling, który jest niesamowicie delikatny nawet dla najbardziej wymagającej skóry i jest wyjątkowy pod wieloma względami. Mowa o peelingu-masce do twarzy Iles du Vent, który opiera się na tak delikatnych i odżywczych składnikach jak olej kokosowy czy olej monoi. 
O FIRMIE
ILES DU VENT to ekskluzywna linia kosmetyków do twarzy i ciała bazująca na wyselekcjonowanych naturalnych składnikach. Nadają one skórze blask, gładkość i promienność. Odbudowują jej naturalną warstwę lipidową przywracając równowagę. Walczą z wolnymi rodnikami dzięki naturalnym antyoksydantom, aby zatrzymać młodość i piękno. Zawierają drogocenne olejki i wyciągi roślinne takie jak olej kokosowy i migdałowy, masło kakaowe i shea, ekstrakt z hibiskusa, aloesu i pestek winogron. Hibiskus poprawia krążenie krwi dzięki czemu skóra szybciej pozbywa się toksyn i zapobiega powstawaniu cellulitu. Aloes ma działanie antybakteryjne, ułatwia gojenie się uszkodzeń naskórka, daje ulgę przy podrażnieniach czy oparzeniach. Kwas hialuronowy odmładza, nie dopuszcza do powstawania zmarszczek i wygładza już istniejące, poprawiając wygląd i stan skóry. Głównym komponentem kosmetyków ILES DU VENT jest olej monoi pochodzący z wyspy Tahiti. Wytwarza się go poprzez macerowanie kwiatów tiare o wyjątkowym zapachu w oleju kokosowym tłoczonym na zimno z suszonego w słońcu owocu palmy kokosowej. Tylko oryginalny, certyfikowany, produkowany ręcznie od zamierzchłych czasów przez ludy Polinezji Francuskiej olej monoi zawiera bogactwo składników nawilżających i zmiękczających, przywracając równowagę hydro-lipidową skóry. Łagodzi podrażnienia i stany zapalne skóry, działa przeciwzapalnie i goi drobne uszkodzenia naskórka. Polecany do każdego rodzaju cery ze względu na swoje wszechstronne działanie.
 
Peeling zaskoczył mnie swoim wyglądem, bo zapakowany był w tekturowe pudełko przewiązane papierową wstążeczką. Całość niezwykle urocza, naturalna i niewymuszona. Wszystko razem pięknie się komponowało i pasowało do siebie. Zamknięty jest w okrągłym pojemniczku o pojemności 75 ml, z metalowym wieczkiem i aluminiowym zabezpieczeniem, dzięki czemu zawartość w trakcie transportu nie została naruszona. Znakiem rozpoznawczym kosmetyków tej marki jest delikatna naklejka wokół opakowania z małą czarną wstążeczką w stonowanym kremowym kolorze, co jeszcze silniej podkreśla jej naturalny charakter. Oprócz opisu kosmetyku (wyłącznie w języku angielski) znajdziemy również malutki znaczek 100% nature eco - czyli, już bez wczytywania się w skład mamy podpowiedź, że składniki zawarte w peelingu są w 100% naturalne, nie spowodują podrażnień, i są w 100% bezpieczne dla naszej skóry. Moim skromnym zdaniem taki minimalizm w przypadku kosmetyków naturalnych jest bardzo dobrym rozwiązaniem, bo to nie na szacie graficznej czy wizualnej stronie opakowania powinniśmy się skupić, ale przede wszystkim na składzie. 
Pod spodem, oprócz informacji o terminie przydatności znajdziemy pełny skład, który wygląda tak:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Decyl Cocoate, Glyceryl Stearate Citrate, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Glyceryl Stearate, Isoamyl Cocoate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil , Gardenia Tahitensis, Olea Europaea (Olive) Seed Powder, Trehalose, Zea Mays (Corn) Starch, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Tocopherol (mixed), Beta-Sitosterol, Squalene, Chondrus Crispus ( Carrageenan), Xanthan Gum, Sodium Phytate, Parfum, Geraniol, Limonene, Linalool.
W składzie peelingu nie znajdziecie parabenów,  konserwantów, sztucznych barwników czy zapachów oraz olejów parafinowych. Jest to niezwykle ważne, ponieważ to nie tylko gwarancja bezpieczeństwa jego stosowania, ale przede wszystkim jego uniwersalności, każda osoba może śmiało po niego sięgnąć, bo jak przeczytacie niżej, peeling jest niesamowicie łagodny, ale i skuteczny. 

OPIS PRODUCENTA
Peeling-maska do twarzy zawierający naturalne składniki wygładzające oraz poprawiające mikrokrążenie i dotlenienie skóry, co wpływa korzystnie na jej wygląd i elastyczność. Zmielone pestki oliwki bardzo delikatnie ścierają i usuwają martwe komórki naskórka bez naruszania warstwy lipidowej. Skwalan z oliwek chroni przed wolnymi rodnikami, regeneruje naskórek zapewniając prawidłowe nawodnienie i miękkość skóry. Witamina E, będąca naturalnym antyoksydantem opóźnia proces starzenia się skóry. Olej kokosowy nawilża, regeneruje i uelastycznia, działa antybakteryjnie, tworzy ochronny film na skórze. Emolienty zatrzymują wodę w głębi skóry oraz zapobiegają podrażnieniom. Certyfikowany olej monoi łagodzi podrażnienia i stany zapalne, zapewnia dogłębne nawilżenie oraz wygładzenie. Peeling-maska posiada przyjemny zapach kwiatów tiare pochodzących w wyspy Tahiti.
 
 MOJE WRAŻENIA
Zacznę od tego, że kosmetyk Iles du Vent nie jest w moim odczuciu typowym peelingiem. Po odkręceniu wieczka naszym oczom ukazuje się bardzo kremowa konsystencja barwy mlecznej o niesamowicie cudownym lekko słodkim aromacie tahitańskich kwiatów. Nie wiem, jak one na "żywo" pachną, ale ten zapach zamknięty w peelingu uwodzi nutą słodyczy i relaksuje. Za każdym razem jak go używam wyobrażam sobie te egzotyczne plaże Polinezji Francuskiej, zalane słońcem i przepełnione zapachami, dla nas niedostępnymi. Chociaż nie, ten jeden zapach mamy dostępny poprzez ten peeling i powiem Wam, że choć początkowo nie mogłam się określić czy mi się podoba czy też nie, to teraz jestem absolutnie nim uwiedziona. Zapach jest odrobinę maślany, poza tym sama konsystencja ma niewiele wspólnego z typowymi kosmetykami złuszczającymi. Producent zaleca, aby peeling-maskę nałożyć na twarz, szyję i dekolt na 10 minut, po tym czasie wmasować kolistymi ruchami i zmyć wodą. 
Po nałożeniu go na twarz ma się wrażenie, jakby masowałby nas bogaty krem do twarzy. Uczucie jest o wiele przyjemniejsze, niż gdy sięgałam po tradycyjne, również naturalne peelingi. Iles du Vent proponuje nam niezwykle łagodne masowanie, które nawet cerze naczynkowej przyniesie ulgę i oczyszczenie. W trakcie masażu nie wyczułam żadnych drobinek, ponieważ pestki oliwek są niesamowicie drobno zmielone. Zaraz powiecie, że w takim razie co to za peeling co nie ma drobinek? No i co z tym ścieraniem naskórka? Otóż moje Drogie, zapewniam Was, że efekt jest. Ja sama początkowo byłam sceptycznie nastawiona do takiej formy oczyszczania twarzy. Jednak po kilku zastosowaniach, moja cera była wyraźnie w lepszej kondycji niż przed użyciem peelingu. Sam fakt, że kosmetyk zostawiam na 10 minut na całej twarzy (żal mi go stosować na dekolt czy szyję) ma ogromne znaczenie w mojej dalszej pielęgnacji. Przede wszystkim moja cera nabrała miękkości i gładkości, co rzadko kiedy mogłam osiągnąć za pomocą peelingu. Poza tym mając tak suchą skórę muszę uważać na kosmetyki, których używam, bo sporo z nich wysusza mi cerę jeszcze bardziej i dodatkowo ściąga ją nieprzyjemnie. W przypadku peelingu Iles du Vent oprócz łagodnego oczyszczenia dostaję dużą dawkę nawilżenia, a to dzięki olejom kokosowemu i monoi, jakie są w składzie, ponieważ są w stanie zapewnić nawet kilkugodzinne nawilżenie! W stosunkowo szybkim czasie przywracają naturalny poziom nawilżenia skóry i co ważne, są w stanie złagodzić podrażnienia na twarzy (np. ślady po wypryskach).
Od razu uprzedzam, że stosowanie tej maski grozi uzależnieniem. :-) No bo wyobraźcie sobie, że nakładacie cudownie pachnącą maskę, która przypomina krem, czujecie że Wasza skóra niemalże chłonie składniki odżywcze, a Wy macie 10 minut cudownego relaksu, chwili dla siebie. No i otula Was cudowny kwiatowy i egzotyczny zapach, który kusi, aby planować wakacyjne wyjazdy w rejony Tahiti. :-) Ja za każdym razem po prostu odpływam na te 10 minut. :-)

Peelingi powinno stosować się co 2-3 dni, jednak ten ze względu na łagodny skład i działanie może być  z powodzeniem używamy nawet codziennie. Połączenie formy peelingu i maski daje silniejsze działanie niż w przypadku tradycyjnego kosmetyku złuszczającego. Tak naprawdę możecie zrezygnować z odżywczych, nawilżających masek, bo peeling Iles du Vent bardzo dobrze je zastępuje. Odkąd go mam odstawiłam w kąt różnego rodzaju maski w formie saszetek, które na dłuższą metę nie dają takich efektów, jak ten peeling-maska. Moim zdaniem kosmetyk mimo, że jest odpowiedni dla każdego rodzaju skóry, jest wprost stworzony dla osób z cerą suchą, odwodnioną, naczynkową czy też wrażliwą. Peeling-maskę w cenie 69 złotych możecie kupić TUTAJ. Cena nie jest wygórowana, biorąc pod uwagę jej naturalny skład i połączenie tak naprawdę dwóch kosmetyków: peelingu i maski. 
Znacie markę Iles du Vent i ich kosmetyki? Jak Wam się podoba peeling - maska?

Zobacz także

12 komentarze

  1. Faktycznie cena spora ale chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jeśli cenę podzielić na dwa to wychodzi nam niecałe 30 złotych za peeling i tyle samo za maskę, oba kosmetyki naturalne :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki zapach <3 już samo podanie cieszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapach na pewno przypadłby mi do gustu, uwielbiam relaksować się z takimi ładnie pachnącymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przypadku tego kosmetyku oprócz relaksu dostajemy naturalną i odżywczą pielęgnację twarzy, czyli to co najważniejsze :-)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. ja mam jeszcze krem do twarzy i niedługo o nim poczytacie :-)

      Usuń
  6. O marce słyszałam już, ale niczego nie próbowałam. Fajne rozwiazanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najlepsze jest to że byłam pewna że to zwykły kremowy peeling, jak doczytałam to miałam miałam miłą niespodziankę :-)

      Usuń
  7. Opakowanie rzeczywiście jest super. Pomysł z kartonikiem to strzał w 10. Co do konsystencji to chętnie spróbowałabym. Ja przywykłam do mocno ścierających drobinek i to byłaby dla mnie ciekawa odmiana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym peelingu zaskakujące jest to że mimo braku widocznych drobinek efekt ścierania jest wyczuwalny. z pewnością byś go polubiła :-)

      Usuń
  8. Nie znam tej firmy, ale peeling wygląda kusząco.

    OdpowiedzUsuń