czwartek, grudnia 03, 2015

Denko październik/listopad, czyli kosmetyczni ulubieńcy ostatnich miesięcy

Kosmetyczny ulubieńcy, pokazywani przeze mnie jako projekt denko zmieniają swoją formułę. Będę ich pokazywać co dwa miesiące, aby uzbierać naprawdę perełki, a nie wszytko co zużyję. Ponadto będą podzieleni na różne kategorie i opisywani w mini recenzjach, aby Wam ich troszkę przybliżyć, a nie pisać jedynie "fajny, na pewno sięgnę po niego kolejny raz". Tym razem pokażę Wam na co zwróciłam uwagę w październiku i listopadzie i co z przyjemnością zużyłam, choć w dwóch wypadkach tak nie do końca kosmetyki zostały wykorzystane, ale o tym za chwilkę. Tym czasem, tak oto prezentuje się pełne denko kosmetycznych ulubieńców z ostatnich dwóch miesięcy.
PIELĘGNACJA WŁOSÓW
L'Oreal Professionnel ProFiber seria Restore szampon + odżywka

Zestaw, który otrzymałam podczas wizyty w salonie L'Oreal w Warszawie, w którym testowałam usługę ProFiber dzięki portalowi ofeminin.pl. Zabieg polega na głębokim nawilżeniu o odbudowaniu zniszczonej struktury włosa, dzięki indywidualnie dobranym kosmetykom, które również dostałam w prezencie, aby w domu kontynuować kurację i wzmocnić jej działanie. Zarówno w salonie, jak i w domu kosmetyki spisały się wręcz fantastycznie, bo od razu moje włosy stały się niesamowicie miękkie, co przy ich silnym stopniu wysuszenia i łamliwości, jest trudne do osiągnięcia w krótki czasie. Szampon i odżywka to duet idealny do włosów suchych i zniszczonych zabiegami fryzjerskimi, nie dość, że mają cudowny lekko waniliowy zapach, to bardzo gęstą, kremową konsystencję, która moje kruche, wysuszone i bardzo osłabione włosy otulała i odżywiała. Odżywka przypominała mi bardziej maskę, stosowałam ją co drugi dzień i w żaden sposób nie obciążała moich włosów. Do zestawu dostałam również płynne serum, którego jeszcze używam, bo jest mega wydajne, i booster - swego rodzaju silnie skoncentrowane serum, które nakładam co każde 4 mycie włosów zamiast odżywi czy maski. Z racji tego, że obecnie mam króciutkie włosy, zostało mi go jeszcze troszkę, więc niebawem pokażę Wam go w denku. Reasumując, seria ProFiber to rewolucyjne rozwiązanie, które pozwala nam na profesjonalną, salonową pielęgnację włosów w domowym zaciszu. Więcej o ProFiber przeczytacie TUTAJ. 

PIELĘGNACJA TWARZY - OCZYSZCZANIE
 
1. Żel oczyszczający Jadwiga
Mogliście o nim przeczytać TUTAJ. Dobry, gęsty żel oczyszczający, przeznaczony do suchej cery potrzebującej nawilżenia.  W składzie ma witaminę C, która zwłaszcza w sezonie jesiennym przywraca ładny koloryt cery, oczyszcza i tonizuje. Bardzo wydajny, mi starczył na ponad dwa miesiące.Nie zawiera chemicznych dodatków, nie uczula, z powodzeniem zastępuje tonik, czy żel micelarny. 

2. Peeling enzymatyczny Jadwiga
 To mój pierwszy peeling enzymatyczny ever i przyznam się, że jego stosowanie na początku było dla mnie dziwne. Przyzwyczaiłam się do tradycyjnych, drobinkowych peelingów, które choć czasami były dla mnie zbyt mocne, to jednak dawały wrażenie, że działają. Tutaj dostałam peeling przypominający żel, bez drobinek, który mimo wszystko oczyszczał i złuszczał. Z czasem bardzo spodobała mi się taka forma oczyszczania twarzy, bo wystarczy nałożyć cienką warstwę i po określonym czasie zmyć. Nadaje skórze ładny, zdrowy wygląd, dzięki zawartości bromelainy i papainy, rozjaśnia i wygładza skórę. Dzięki niemu przekonałam się do takich właśnie peelingów, nieinwazyjnych, ale dających lepsze efekty niż gruboziarniste peelingi.

3. Tonik Hydratime Synchroline
O toniku również mogliście już przeczytać TUTAJ, i jak wiecie, również sprawdził się w przypadku mojej suchej skóry, bo został bardzo dobrze dobrany do jej potrzeb. Nie tylko nawilżał, ale oczyszczał moje zatkane pory, będą przy tym niesamowicie delikatnym, bo nigdy mnie nie podrażnił, a jak przemywałam okolice oczu, to nic mnie nie szczypało. Stosowałam go czasami kilka razy dziennie, i skutecznie również zmywał resztki makijażu, przez co czasami rezygnowałam z użycia płynu micelarnego. 

4. Hipoalergiczny płyn micelarny Biały Jeleń
Jak wiecie, jest to moje kolejne zużyte i zachwalane opakowanie jelonkowego micela. Choć część z Was za marką nie przepada (jest to dla mnie niezrozumiałe :D ) ja będę ją promować, bo ma bardzo dobre i tanie kosmetyki. Płyn micelarny śmiało może konkurować z tymi z wyższej półki, świetnie usuwa najmocniejszy makijaż, również ten wodoodporny, nie ma mowy o jakimkolwiek szczypaniu oczu czy podrażnieniom. Działa fenomenalnie w bardzo przystępnej cenie.

5. Żurawinowy płyn micelarny GoCranberry
Jest to moja pierwsza przygoda z tymi żurawinowymi kosmetykami, tak zachwalanymi przez blogerki. Płyn bardzo dobrze radzi sobie z usunięciem make-upu, nawet makijaż wodoodporny znika bez większego problemu, nie musiałam trzeć oczu, przez co nie miałam zaczerwienień i nie wyglądałam jak królik z czerwonymi oczami. Łagodny ale i skuteczny, może śmiało zastąpić tonik, bo oczyszcza i odświeża całą twarz.

PIELĘGNACJA CIAŁA
1. Żel pod prysznic dla skóry suchej i dojrzałej Organique
Zaskakujący żel o konsystencji galaretki i pachnący wingronową galaretką, tak smacznie, że ma się ochotę go zjeść. Najfajniejszy żel, jaki miałam do tej pory, ma w składzie olejek z pestek winogron i nasion drzewa arganowego, co daje niesamowite wrażenia zmysłowe, jego stosowanie to czysta przyjemność. Skóra po umyciu jest cudownie pachnąca, czasami to nie chciało mi się kończyć kąpieli, bo tak cudownie pachniała kąpiel, wprowadza bo w błogi nastrój i relaksuje. IDEAŁ.

2. Mydło w płynie Alep marki własnej Auchan
Zobaczyłam je przypadkiem podczas zakupów i z ciekawością spojrzałam na skład, w którym nie znalazłam tylu szkodliwych dodatków jak  w przypadku innych żeli, znanych marek, które stały obok niego. Na dodatek kosztował niecałe 4 złote. Czy właściwie jest mydło Aleppo? Jest to lecznicze mydło wytwarzane w miasteczku Alep w północno - zachodniej Syrii, tłoczone na zimno z: oleju z oliwek, naturalnego ługu, oleju laurowego oraz wody. Jest to matka wszystkich mydeł. Oryginalne mydło nie zawiera w sobie gliceryny, barwników, syntetycznych substancji zapachowych, konserwantów ani tłuszczy zwierzęcych. Mydło w płynie, bo również takie możemy spotkać, ma wszystkie składniki odżywcze, jak tradycyjne w kostce. Zapach ma dosyć specyficzny, mocny, ale dla mnie przyjemny. Nie pieni się tak, jak inne mydła w płynie, aby wytworzyła się piana, trzeba nabrać go troszkę więcej. Jest wprost idealne do łagodzenia podrażnień na twarzy czy leczenia trądziku. Obecnie zakupiłam kolejne opakowanie. :-)

3. Kremowy żel do ciała Sylveco
Sylveco zaskakuje mnie coraz bardziej pozytywnie, bo po przygodzie z tymiankowym żelem do mycia twarzy, miałam lekką awersję do ich kosmetyków. Ten żel długo czekał na swoją kolej, aż w końcu przekonałam się do niego. Myślałam, że będzie mieć ziołowy zapach, który nie zawsze mi odpowiada, ale pachnie lekko cytrusowo, jest idealne na poranny prysznic, bo dodaje energii i wprowadza w pozytywny nastrój. Składniki aktywne, wśród których są: masło avocado, ekstrakt z ruty zwyczajnej czy olejek z werbeny egzotycznej, nawilżają i łagodzą podrażnienia. Jest bezpieczny nawet dla najbardziej wymagającej skóry, bo używała go moja 4,5 letnia córcia, zachwycona jego zapachem. Kolejny kosmetyk Sylveco, który skradł moje serce.

PIELĘGNACJA TWARZY - NAWILŻANIE
Krem nawilżająco - ujędrniający + Serum silnie nawilżające Clochee
Zarówno krem, jak i serum wywołały u mnie początkowo niesmak, ponieważ miały krótki termin ważności, i po prostu nie zdążyłam ich zużyć. Pierwszy raz miałam tak, że musiałam wywalić kosmetyk, którego nie zdążyłam skończyć, a z którego byłam bardzo zadowolona. Clochee oferują kosmetyki w 100% naturalne, ślicznie zapakowane, wszystko aż się prosi, aby wypróbować. Cieszyłam się bardzo, że mam okazję bliżej poznać, bo wszystko co naturalne wywołuje u mnie pozytywne emocje. Krem bardzo dobrze nawilżał, stosowałam go pod makijaż, nie rolował podkładu, utrzymywał nawilżenie cały dzień, nawet w klimatyzowanym biurze. Serum z kolei, jest uzupełnieniem kuracji nawilżającej, nałożony na krem szybko się wchłania, nie rozmazuje się po buzi, można po nim spokojnie nałożyć podkład. Według mnie to duet idealny dla każdej kobiety borykającej się tak jak ja z problemem suchej, odwodnionej czy szorstkiej skóry. Szkoda tylko, że nie zdążyłam ich zużyć :-(

PIELĘGNACJA TWARZY - UKRYWANIE NIEDOSKONAŁOŚCI
1. Krem BB Snail Nutrition Skin79
Zakrywanie niedoskonałości to mój priorytet podczas codziennego makijażu, dlatego sięgam po sprawdzone kosmetyki, które będą w stanie zakryć sińce, czy wyrównać koloryt cery. Moim absolutnym HITEM w dziedzinie nawilżania, maskowania niedoskonałości i wyrównywania kolorytu i struktury cery jest krem BB ze śluzem ślimaka  koreańskiej marki Skin79. Śmiało mogę powiedzieć, że jest to najlepszy krem BB jaki kiedykolwiek miałam i szczerze to nie wiem, czy znajdzie się jego godny następca. Krem ma cudowną, lekką, kremową konsystencję, świetnie się rozprowadza i dopasowuje do koloru cery. Początkowo może się wydawać, że cera po jego użyciu jest szara i ziemista, ale efekt mija po kilku minutach, ponieważ krem ładnie się wtapia cerę, nie tworząc maski, jest promiennie i naturalnie. Fenomenalnie nawilża, nie trzeba stosować pod niego kremu nawilżającego, czy bazy, ekstrakt ze śluzu ślimaka odżywia nawet najbardziej suchą cerę. Maskuje drobne niedoskonałości, wyrównuje koloryt i rozświetla twarz. Latem, nawet w największe skwary spisywał się wspaniale, nie spływał z twarzy, nie rolował się no i nie świecił. IDEAŁ. 

2. Korektor pod oczy Garnier Skin Naturals przeciw cieniom pod oczami
Jeśli chodzi o cienie i ich maskowanie, to jest to moja pięta Achillesowa. Korektorów do ich maskowania mam wiele, nie każdy dobrze się spisuje, bo albo tworzy maskę, tak że widać, że mam coś pod oczami, albo podkreśla zmarszczki. Od długie czasu używałam korektora z kulką Garnier w jasnej tonacji, który nie tylko nie uwydatnia zmarszczek, ale również nie tworzy maski pocz oczami, nie widać w ogóle, że jest nałożony, a mimo wszystko daje sobie radę z cieniami. Nie wysusza delikatnej i cienkiej skóry, w żaden sposób jej nie obciąża, nie podrażnia. 

Uffffff..... to wszystko. :-) Ciężko mi było zebrać się do napisania tego długaśnego posta, ale mam nadzieję, że wytrwaliście. Sądzę, że taka forma ulubieńców, raz na dwa miesiące jest o wiele ciekawsza, bo pokazuje moją kompleksową pielęgnację i tylko wybrane, dobre kosmetyki. Jak Wam się podobają moje lubisie? Miałyście może któreś z pokazanych przeze mnie produktów?





27 komentarzy

  1. Bardzo miło się czytało :)
    Z doświadczenia znam micelki: jelonka i żurawinkę, obydwa świetne :) Po raz kolejny czytam o kosmetykach Jadwiga i muszę w końcu coś sobie sprawić :) Co do Clochee to wiem, że u mnie ten krem się nie sprawdził, no ale ja mam mieszaną, jednak w kierunku tłustej cerę i dla mnie był za ciężki. Serum nie miałam, ale piszesz, że aplikowałaś go na krem, a nie pod? Hmm, muszę spróbować :) Kremy BB SKIN79 nie mają sobie równych i jako jedyne nie spływały z mojej twarzy podczas tegorocznych upałów :)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w przypadku mojej suchej skóry, wszystkie sera aplikuję na kremy, wówczas mam długotrwałe nawilżenie. Wiem jednak, że tradycyjnie powinno się je aplikować przed nałożeniem kremu, jednak u mnie taka forma kompletnie się nie sprawdzała. Kosmetyczka powiedziała mi kiedyś, że moja cera zasysa wszystko w zastraszająco szybkim tempie :P BB Skin79 to produkt dla mnie idealny, w ogóle cała ślimaczkowa seria kosmetyków jest stworzona dla mojej cery :-)

      Usuń
  2. Świetne denko. Miałam ten zurawinowy płyn, super jest.
    Pozdrawiam serdecznie
    Marcelka Fashion :) ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. micel GoCranberry bardzo mi się spodobał i muszę wypróbować resztę kosmetyków z tej linii :-)

      Usuń
  3. dość duże denko, moje z 2 miesięcy chyba w połowie objętościowo nie jest jak twoje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj wcale nie jest takie duże, przed chwilą czytałam post o miesięcznym denku, który był taki jak mój :D

      Usuń
  4. Miałam ten żel z Sylveco i bosko pachniał :D Bardzo go polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki werbenie ten żel pachnie obłędnie :-)

      Usuń
  5. muszę wyporobować ten korektor z garniera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. korektor jest super, typowy do walki z cieniami, nie roluje się i nie podkreśla zmarszczek

      Usuń
  6. dużo produktów zdenkowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wydaje mi się, żeby taka ilość z dwóch miesięcy była duża :D

      Usuń
  7. Całkiem nieźle Ci poszło :) ale chyba niewiele z tych produktów miałam u siebie :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo ładnie Ci poszło. Z tym Cloche faktycznie lipnie, widać było w ogóle jak niedawno próbowali wszystkimi możliwymi kanałami wypchać te kosmetyki z krótkim terminem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, Clochee było w wielu pudełkach i niestety były to te produkty z terminem ważności do października :-( kosmetyki mają fajne, składy rewelacyjne więc pewnie skuszę się na jeszcze na ich kosmetyki, ale już poza boxami kosmetycznymi :-)

      Usuń
  9. Galaretka pod prysznic jest super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. galaretka aż się prosiła o skonsumowanie :D

      Usuń
  10. chciałam zamóić pro fiber ,ale były chwile dostępne a potem długo ich nie było i odpuściłam sobie ostatecznie ;) ale tylko do czasu! :D pozdrawiam i zostaję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ProFiber jest świetne, nie spodziewałam się, że wypuszczą profesjonalną serię, dzięki której w domu można przedłużyć efekt zabiegu w salonie.

      Usuń
  11. Ja jakoś nie mogę przekonać się do peelingów enzymatycznych. Wolę te drobinkowe, a ostatnio to w ogóle przerzucilam się na kwas glikolowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peelingi enzymatyczne są miłą alternatywą dla tych z drobinkami, ale czasami lubię jednak potrzeć sobie twarz :D

      Usuń
    2. czasami trzeba użyć porządnego zdzieraczka ;)

      Usuń
  12. Biały Jeleń do twarzy to u mnie produkt zakazany. BB Snail Nutrition miałam okazję używać i jak dla mnie to produkt genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kosmetyki Skin79 to mój HIT, nie znam lepszych kremów BB :-)

      Usuń
    2. ja tylko próbki BB miałam i bardzo fajną maseczkę tej firmy :)

      Usuń
  13. Fajna kolekcja :) Ja chciałabym kiedyś ,aby w moje ręce trafił produkt Clochee jakikolwiek ,ponieważ jestem ich ciekawa ,a nie miałam ani jednej próbeczki tej firmy jeszcze .Pamiętam te akcje z krótkimi terminami ważności ,to nie było fajne ze strony producenta.

    OdpowiedzUsuń
  14. Krem Clochee zużyłam 2 czy 3 tygodnie po terminie - nic złego się nie stało. Co innego np. po pół roku.

    Micel GoCranberry mam w zapasach i czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...