piątek, grudnia 11, 2015

Pszczółkowy pogromca zmarszczek - serum Bee Venom Skin Chemists Poland

Żadna z Nas nie lubi, kiedy jej cera traci jędrność i pojawiają się pierwsze zmarszczki. Sięgamy po kremy, olejki, maseczki i inne kosmetyki, które powinny działać, ale nie zawsze tak jest. Czasami tracimy cierpliwość, bo chciałybyśmy efektów natychmiast, i na dodatek takich, które byłyby widoczne gołym okiem. Otóż, dzisiaj chcę Wam przedstawić jeden z dwóch niezawodnych produktów do codziennej pielęgnacji cery, bez których nie wyobrażam sobie mojej walki z suchością cery czy pierwszymi zmarszczkami. Serum do twarzy Bee Venom brytyjskiej marki Skin Chemists to mój zdecydowany HIT ostatnich tygodni i śmiało mogę nadać mu miano żelazka zmarszczek czy też alternatywy dla botoksu. Brzmi niewiarygodnie? Przekonajcie się same.


Słów kilka o marce
SkinChemists jest marką kosmetyczną rodem z Wielkiej Brytanii. Jej wieloletnią tradycję rozpoczął w latach 60. XX wieku Francis G. F. Walker, tworząc krem, który szybko zrewolucjonizował rynek produktów przeznaczonych do pielęgnacji skóry. Mowa o Elder Flower Cream.

Kosmetyk ten powstał na bazie czarnego bzu w odpowiedzi na rodzącą się potrzebę dbania o piękno ciała przy użyciu naturalnych składników. Kobiety były oczarowane. Pasję ojca postanowił kontynuować jego syn - Richard Walker - zakładając SkinChemists.

W 2011 roku opracował on innowacyjną formułę Wrinkle Killer Serum, które szybko stało się absolutnie bestsellerowym produktem przeciwzmarszczkowym. Od tego momentu cały czas tworzone są inne preparaty SkinChemists - błyskawicznie przynoszące spektakularne rezultaty.

Działalność marki najlepiej podsumowuje jedno zdanie, stanowiące zarazem jej misję:

Pomagać ludziom wyglądać i czuć się najlepiej, jak to tylko możliwe.
Linia kosmetyków Bee Venom oparta jest na naturalnym jadzie pszczelim pozyskiwanym od pszczół z Nowej Zelandii, miodzie Manuka oraz kwasie hialuronowym. Taka kombinacja składników daje potrójną moc w walce ze zmarszczkami i spektakularne efekty osiągane w krótkim czasie. 
Działanie wyjątkowych składników:
  • Jad pszczeli – pobudza mikrokrążenie, wygładza zmarszczki i napina skórę, stanowiąc absolutnie naturalną alternatywę dla botoksu. Ułatwia także wchłanianie się składników odżywczych.
  • Miód Manuka – dogłębnie odżywia i nawilża skórę, pozostawiając ją miękką i pełną świeżości. Poprawia jej strukturę i zapewnia młodzieńczy wygląd. 
  • Kwas hialuronowy - nawilża skórę.
  • Tego® Cosmo C250 – eliminuje oznaki starości i redukuje wszelkie niedoskonałości, rozświetlając skórę i nadając jej zdrowego blasku.
Od producenta
Odwieczne poszukiwania specyfiku, który byłby w stanie odmłodzić naszą skórę, wreszcie można uznać za zakończone. Klucz do odzyskania jędrności i gładkości posiadają bowiem… maleńkie pszczoły. Kosmetyk stworzony specjalnie dla...…kobiet pragnących widocznego odmłodzenia skóry twarzy, by znów mogła wyglądać promiennie i zachwycająco. Zupełnie tak, jak kiedyś.
Spektakularne efekty – według testu samooceny przeprowadzonego przez Aspen Clinical Research Institute na grupie 100 kobiet, które zauważyły poprawę po 28 dniach stosowania
  • 100% kobiet zauważyło, że Bee Venom Serum działa na skórę odmładzająco.
  • 100% kobiet stwierdziło, że produkt ten jest dobry lub doskonały.
  • 100% kobiet uważa, że skóra stała się bardziej nawilżona.
  •  99% kobiet zadeklarowało zmianę dotychczas stosowanego specyfiku na Bee Venom Serum.
  •  99% kobiet zauważyło różnicę w wyglądzie skóry
  •  99% kobiet stwierdziło, że skóra stała się bardziej delikatna i miękka
  •  74% kobiet uznało, że drobne linie i zmarszczki uległy spłyceniu.

Moje wrażenia
Opakowanie tego kosmetyku jest wyjątkowo eleganckie, już samym wyglądem zachęca do zakupu, śliczna szklana buteleczka o pojemności 30 ml wykonana jest w technologii Airless. Co to oznacza? Otóż kosmetyk jest szczelnie zamknięty, do środka nie dostaje się powietrze, dzięki czemu wyeliminowane jest ryzyko dostania się do środka jakichkolwiek zanieczyszczeń, zaś składniki serum nie utleniają się. Jest to najlepsze z możliwych rozwiązań, jeśli chodzi o opakowanie, jest nie tylko czysto i higieniczne, ale i bezpiecznie. Produkt dozuje się w idealnych dawkach i można go zużyć dosłownie do ostatniej kropelki. Sama buteleczka jest dodatkowo umieszczona w kartoniku, na który znajdziemy wszystkie niezbędne informacje. 

Jeśli chodzi o samo wydobycie kosmetyku to przyznam się, że na samym początku miałam problemy z jego aplikacją. Otóż po wyjęciu z kartonika, kilkakrotnie nacisnęłam pompkę, która powinna zassać kosmetyk i wydobyć go na powierzchnię. Otóż nic takiego się nie stało. Próbowałam kilka razy i znowu nic. Kiedy już miałam się poddać i napisać do firmy maila, że w trakcie transportu buteleczka uległa uszkodzeniu, kiedy w końcu serum się zassało i "wyszło" sobie z buteleczki. :-) Ufff poczułam wielką ulgę i radość, bo mogłam zacząć testowanie. Musze Was przestrzec, żebyście pod żadnym pozorem nie odkręcały buteleczki! Teraz już wiem, że czasami na skutek wstrząsów, pompka ulega zablokowaniu, Wtedy trzeba energicznym ruchem odwrócić buteleczkę, a następnie przez kilka dni przechowywać ją na półce do góry nogami. Po tym czasie problem znika a emulsję można stosować już bez problemów. 

Serum Bee Venom ma przezroczystą, żelową konsystencję, która nie tylko pięknie pachnie nutą słodkiego miodu, ale bardzo dobrze rozprowadza się na skórze, zostawiając aksamitny filtr, jakbyśmy użyły bazy pod podkład. Jest to pierwsze serum, które nie powoduje u mnie efektu ściągnięcia czy napięcia skóry, nawilża i wygładza, co jest wyczuwalne natychmiast. Sama aplikacja na twarz jest bardzo przyjemna, jakbyśmy kładły lekki, cudownie pachnący żel, wnikający głęboko w skórę i odżywiający ją. Skóra jest po nim wygładzona, rezultat porównywalny do nałożenia bazy pod makijaż, z tą różnicą, że tutaj mamy efekt pielęgnacyjny. No i jeszcze ten piękny zapach.... Byłam nim mile zaskoczona, bo sądziłam, że emulsja będzie bezzapachowa, jak niektóre kosmetyki z kategorii "serum". Jestem maniaczką delikatnych zapachów i ten zdecydowanie trafił w moje gusta. 

Producent zaleca, aby serum stosować rano i wieczorem przez co najmniej 28 dni, wówczas pojawią się pierwsze efekty. Ja je stosowałam rano jako zamiennik kremu na dzień i wieczorem w połączeniu z olejkiem z tej samej serii, i w każdym wypadku spisywał się rewelacyjnie. Już po kilku aplikacjach czuć wyraźnie nawilżoną i miękką w dotyku skórę, która się nie ciągnie, jest elastyczna i wyraźnie ujędrniona. Nawet nie wiecie jak fajnie jest poczuć się dobrze w swojej skórze, bez suchości, ściągnięcia czy szorstkości. Serum szybko wnika w skórę nie zostawiając na niej tłustego filtru, a jedynie cieniutką warstewkę nawilżenia, co gwarantuje długotrwały komfort. Miałam już wiele produktów typu serum, ale żaden nie trafił tak idealnie w potrzeby mojej skóry, a efekt jaki zostawia jest po prostu WOW! Skóra w końcu jest bardzo, ale to bardzo miękka, nierówności na jej powierzchni wygładzone, jakby ktoś je wyprasował. Odkąd je stosuję, dotykanie mojej cery to czysta przyjemność. :-) Kojący miodowy kompres w postaci serum świetnie radzi sobie z rozszerzonymi porami czy zaczerwieniami, niweluje je i ładnie wyrównuje strukturę cery. Dodam, że nadaje się do stosowania samodzielnie, ale u mnie efekty są lepsze kiedy nakładam na niego olejek Bee Venom, wtedy mam mega wielką dawkę nawilżenia i odżywienia. Delikatne zmarszczki mimiczne, jakie u mnie są widoczne w okolicach oczu i ust są już znikome, trzeba się bardzo dokładnie przyjrzeć, aby je zobaczyć, co mnie bardzo cieszy. :-)

W trakcie stosowania nie wyczuwałam żadnego dyskomfortu, uczucia pieczenia, mrowienia, czy podrażnienia. Niemniej jednak, należy pamiętać, że kosmetyk nie może być stosowany przez osoby uczulone na jad pszczeli. Warto na 48h przed jego zastosowaniem wykonać test na mały obszarze skóry i zobaczyć, czy nie wystąpiła reakcja alergiczna. 

Kosmetyki z jadem pszczelim nazywane są alternatywą dla botoksu, ponieważ dają porównywalne efekty, z tą jedną, dla mnie ogromną różnicą, że nie trzeba poddawać się kłuciu igłami, czego wręcz nie znoszę. Pewnie dlatego, że mam bardzo niski poziom bólu i nie wyobrażam sobie siebie w gabinecie medycyny estetycznej. Poza tym, nie uśmiecha mi się wydawać regularnie po kilkaset złotych, aby mieć gładką i jędrną skórę. Taki efekt mogę osiągnąć używając kosmetyków Skin Chemist bez obawy kłucia, bólu i dyskomfortu. Serum w cenie 349,99 złotych możecie kupić TUTAJ. Cena dla wielu osób jest wysoka, ale zapewniam, że adekwatna do osiąganych bardzo szybko efektów. Obecny w serum miód Manuka jako jedyny ze wszystkich dostępnych miodów zawiera najwyższe stężenie metyloglioksalu (MGO), który ma szczególne właściwości lecznicze i pielęgnacyjne. Miód z krzewów Manuka jest pozyskiwany przez pszczoły tylko przez 4 tygodnie w roku, dlatego jego cena jest tak wysoka, a co za tym idzie również kosmetyków z nim w składzie.

Reasumując
Serum świetnie nawilża suchą cerę, odmładza ją i nadaje jej łady wygląd. Nie tylko pięknie prezentuje się na półce, pachnie obłędnie i przynosi szybkie rezultaty. Mogę się nad nim zachwycać w nieskończoność, mimo wysokiej ceny jest warte wypróbowania, tym bardziej, że idą święta, więc można go sobie zażyczyć pod choinkę. :-) Niedługo przedstawię Wam olejek z tej serii, który świetnie uzupełnia moją poranną i wieczorną pielęgnację. Znacie kosmetyki Skin Chemists Poland? A może macie już doświadczenia w stosowaniu kosmetyków z jadem pszczelim? Niedługo zaprezentuję Wam uzupełnienie mojej pszczółkowej kuracji, mianowicie olejek do twarzy.



24 komentarze

  1. Bardzo ciekawy kosmetyk, z którym spotykam się pierwszy raz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. marka powoli przebija się w internecie, ale mam nadzieję, że będzie o niej głośno, wszak to Królewskie kosmetyki :-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. warto zwrócić na niego uwagę,ma niesamowicie kremową konsystencję i cudownie wtapia się w skórę :-)

      Usuń
  3. Tyle dobroci w jednym :) I u mnie czasem sie zdarza że pompka za pierwszy razem nie zasysa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tą [pompką to widzę, że większość miała problemy na początku, teraz jest ok i jego używanie to czysta przyjemność :-)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. ja się w nich zakochałam :-) rozumiem już zachwyty nad tą marką :-)

      Usuń
  5. Kosmetyk wygląda na bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo jest interesujący i uzależniający :-)

      Usuń
  6. znam markę, używałam z wielką przyjemnością serum z jadem węża, kosmetyki są cudowne i te ich eleganckie opakowania, to serum z " pszczółkami" bardzo mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie z kolei bardzo interesują kosmetyki z jadem węża, bo nigdy ich nie miałam :-)

      Usuń
  7. Nie znam tej marki zupełnie. Ja miałabym lekkie obawy co do stosowania, bo jestem uczulona na jad pszczeli, więc ciekawa jestem czy w przypadku kosmetyków też jest ryzyko wystąpienia alergii :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj jak masz uczulenie na jad pszczółek, to niestety kosmetyk nie jest dla Ciebie, prawdopodobnie wystąpiłyby reakcje alergiczne :-(

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. to serum było moim marzeniem które się spełniło :-)

      Usuń
  9. ciekawy ten kosmetyk , zapraszam an rozdanie http://madziakowo.blogspot.com/2015/12/rozdanie-wygraj-paletke-zoeva.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej marki, i nigdy nie miałam nic ze składnikiem jadu pszczelego ;)
    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mój pierwszy ale z pewnością nie ostatni kosmetyk z jadem pszczół, działanie ma rewelacyjne :-)

      Usuń
  11. Uuu cena troszkę powala ale dla takiego efektu warto! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cena faktycznie jest wysoka, ale warto odłożyć pieniądze i zainwestować w naprawdę rewelacyjny kosmetyk

      Usuń
  12. Tanio nie jest, ale czytałam już o nim i Twój post potwierdza, że jest to świetny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, ja też czytałam o nim mnóstwo opinii, również w prasie zagranicznej i zawsze mnie ciekawiły kosmetyki tej marki, teraz na własnej skórze przekonałam się, że działanie jest naprawdę świetne :-)

      Usuń
  13. Cena jest zawrotna. No i jeszcze to ostrzeżenie w stosunku do osób uczulonych na jad pszczeli. Czasem całe życie można nie wiedzieć o swojej alergii. I dlatego producent, stosując taki składnik, powinien udostępniać próbki swoich produktów, po to chociażby, żeby zrobi sbie ten test uczuleniowy. W przeciwnym razie może się okazać, że prawie 350 zł można wyrzucić do kosza.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...