sobota, lutego 28, 2015

Luksusowa pielęgnacja twarzy ze śluzem ślimaka w roli głównej

Luksusowa pielęgnacja twarzy ze śluzem ślimaka w roli głównej
Śluz ślimaka, jakkolwiek wydawać by to się mogło dziwne, podbija kosmetyczny świat i czytam coraz więcej opinii o kosmetykach, które mają go w składzie. Co jest w nim takiego wyjątkowego, że modzie na niego ulega coraz więcej z nas? Otóż śluz ma niesamowite właściwości regeneracyjne (w końcu ślimaki wędrują sobie po kamieniach, a po ich otarciach nie ma śladu :D ) jak również przeciwstarzeniowe i głęboko nawilżające. Z tego co czytałam to jest w stanie również wyleczyć przebarwienia, ale ich nie mam więc się nie wypowiem. Do tej pory moja ciekawość pozostawała niezaspokojona, ale dzięki akcji testowania ogłoszonej na stronie serwisuroda.pl miałam przyjemność wypróbować m.in. odmładzający krem na dzień ze śluzem ślimaka i złotem koloidalnym ViViean firmy Abacosun.



Krem zamknięty jest w gustownym przezroczysto - srebrnym pojemniczku o pojemności 50 ml, minimum ozdób sprawia, że dostajemy produkt w luksusowym, minimalistycznym opakowaniu, który prezentuje się niezwykle gustownie na toaletce.



Po otwarciu naszym oczom ukazuje się krem o specyficznym zabarwieniu: coś pomiędzy jasnym beżem a ciemnym kremem, zdecydowanie wyróżnia się na tle innych kremów, jakie do tej pory stosowałam. Z racji tego, że jest to krem na dzień, ma lekką, nietłustą konsystencję, która bardzo szybko się wchłania, nie zostawiając tłustego filtru. Jeśli chodzi o zapach to trudno mi go rozszyfrować, kiedyś miałam krem z jadem pszczół i złotem i ten zapach jest bardzo zbliżony, coś z nutą miodu.



Krem bardzo szybko odżywił i nawilżył moją wiecznie suchą skórę, w końcu przez cały dzień moja cera była miękka w dotyku i nie potrzebowałam jej dodatkowo nawilżać tonikiem. Dodatek masła shea zmiękczył moją skórę, a moje suche płaty w okolicach nosa po kilkunastu dniach zniknęły. Dodatek złota nadaje cerze delikatnie rozświetlenie, fajnie mini drobinki sprawiają, że twarz wygląda zdrowo i promiennie.

Śluz ślimaka ma nie tylko zdolności regeneracyjne, ale w połączeniu z kwasem hialuronowym opóźnia procesy starzenia i redukuje powstawanie zmarszczek. Ja wprawdzie dużej ilości zmarszczek nie mam, ale mam już pierwsze mimiczne, których niestety żadna z nas nie jest w stanie uniknąć. Dwie linie w okolicach ust i minimalne w kącikach oczu zostały wygładzone, co mnie zdziwiło, bo wielu już kremów używałam i żaden nie miał działania tak szybkiego jak ten - niwelacja tych drobnych zmarszczek zajęła mi niecałe 2 tygodnie, jestem ciekawa jakby sobie poradził z głębszymi zmarszczkami i cerą dojrzałą.



Reasumując: jestem bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem ślimakowego kremu, fantastycznie rozświetla nawet najbardziej zmęczoną cerę, drobinki są malutkie, ale zostawiają fajną złotą poświatę. Masło shea głęboko nawilża i odżywia cerę, polecam go szczególnie tym, którzy tak jak ja borykają się z problemem suchej i odwodnionej cery.

Krem ze śluzu ślimaka oraz całą linię ViViean możecie przejrzeć i zakupić TUTAJ


poniedziałek, lutego 23, 2015

Wieczorny relaks i odprężenie, czyli musująca kąpiel z Nacomi

Wieczorny relaks i odprężenie, czyli musująca kąpiel z Nacomi
Po ciężkim dniu, wypełnionym obowiązkami marzy Wam się wieczorny relaks dla ciała i duszy? Nic prostszego, wystarczy zaopatrzyć się w cudownie pachnącą kulę do kąpieli z asortymentu Nacomi, zarezerwować czas tylko dla siebie (czyt. położyć dziecko spać a męża usadzić przed tv :-) i oddać się błogiemu relaksowi w domowym zaciszu. Mnie urzekła nawilżająca kula o pięknym zielonkawym kolorze i uroczym zapachu zielonej herbaty z nutą arganu i masła shea. 



To moja pierwsza przygoda z kulami do kąpieli, bo jakoś wcześniej zawsze mi żal było czasu na dłuższą kąpiel, zawsze coś było ważniejsze (a to wieczorne prasowanie, pakowanie córki do przedszkola czy 101 innych rzeczy...). Aż w końcu nadszedł sądny dzień, kiedy wróciłam tak padnięta z pracy, że ledwie mogłam się ruszać, na dodatek córka była rozkapryszona, a i mąż miał swoje humory.....Koniec końców to był ten wieczór kiedy w końcu rzuciłam wszystko i postanowiłam zrobić sobie relaksującą, aromatyczną kąpiel. Sięgnęłam po kulę od Nacomi i od razu zauważyłam, że moja córcia myszkowała w moich kosmetykach, bo kula była pęknięta.... No nic starczy nie na jedną, ale na 3 kąpiele. :-) Jak tylko odpieczętowałam folię to poczułam cudowny zapach zielonej herbaty zmieszanej z olejkiem arganowym, delikatny, ale nie duszący. Sama kula ma kolor morskiej zieleni i taka też robi się woda, jak tylko wrzucicie kulę do kąpieli. Fajnie musuje no i wydziela niesamowity aromat, który pozwala się zrelaksować, wyciszyć umysł i wypielęgnować ciało. 

Zapach, jaki wydziela się podczas kąpieli na początku jest dosyć intensywny, a to dlatego, że kula zawiera naturalne olejki, które nie tylko odżywiają nasza skórę, ale fantastycznie wpływają na samopoczucie. Już po kilku minutach byłam całkowicie odprężona, a moje ciało zrobiło się niesamowicie miękkie w dotyku, nawilżone i pokryte delikatnym filtrem, jakbym użyła balsamu pod prysznic. Nigdy nie byłam zwolenniczką długich kąpieli, ale z tej po prostu nie mogłam wyjść, było mi tak dobrze, że pławiłam się prawie 30 minut. :D Kolejny miły aspekt to brak konieczności stosowania balsamu czy też masła po takiej kąpieli, Dodatek olejku arganowego i masła shea głęboko odżywia skórę, zapewnia jej optymalny poziom nawilżenia i naprawdę nie ma konieczności dodatkowego smarowania go jakimś mazidełkiem. 



Cudowny zapach, jaki towarzyszył mi podczas kąpieli rozniósł się po całej łazience, która jeszcze przez długi czas pachniała niezwykle miło, dzięki czemu nie chciałam tak szybko stamtąd wychodzić. :D 

Musująca kula od Nacomi to fajny i ciekawy dodatek do kąpieli, bez którego nie wyobrażam już sobie domowego SPA czy też aromaterapii. Można od razu zużyć całą kulę do jednej kąpieli, alb tak jak ja podzielić je na 2-3 części ( z tym dzieleniem to w sumie zostałam do niego zmuszona, ehhh te dzieci...) Jest to idealny kosmetyk do wyciszenia i odprężenia po ciężkim dniu, bez względu na porę roku, choć nie ukrywam, że zimowe wieczory z takimi dodatkami mają swój urok......

Te cudownie pachnące kule Nacomi możecie kupić w ich sklepie internetowym KLIKNIJCIE W BANER za niecałe 11 złotych, tak więc w bardzo przystępnej cenie. Macie do wyboru kilka wariantów zapachowych, mnie ciekawi jeszcze kula o zapachu greckim. :-) Używałyście takiego dodatku do kąpieli? Jakie są Wasze odczucia? 

niedziela, lutego 22, 2015

Rozdanie ze styczniowym pudełkiem ShinyBox w roli głównej - WYNIKI!!!

Rozdanie ze styczniowym pudełkiem ShinyBox w roli głównej - WYNIKI!!!
Zgodnie z obietnicą startuję z nowym rozdaniem, tym razem z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet. Tym razem do zgarnięcia jest styczniowe pudełko ShinyBox Winter in the city + wzmacniający żel w sprayu KMS California z pudełka The Beauty Touch 2nd. Warunki rozdania jak zwykle są proste, tak więc zapraszam do udziału. 



Warunki udziału w rozdaniu:

Należy być publicznym obserwatorem bloga
Jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse możecie dodać bloga do swojego blogrolla i/lub udostępnić publicznie informację o rozdaniu
Można zaprosić znajomych (pod postem konkursowym na FB)

Konkurs trwa od 22 lutego 2015 r. do 8 marca 2015 r. do godziny 23:59. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 2 dni od zakończenia rozdziału. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania i będzie miał 2 dni na przesłanie drogą e-mailową danych do wysyłki. Paczuszkę wysyłam na terenie Polski. 

Formularz zgłoszenia:
Biorę udział
Obserwuję jako:
Blogroll:  Tak (link)/ Nie
Informacja o rozdaniu: Tak (link)/ Nie
Zaprosiłam znajomych: Tak/Nie


WYNIKI ROZDANIA!!!

Kochane, dziękuję za liczny udział w rozdaniu, jak zwykle mnie nie zawiodłyście. :-) Tym razem szczęście uśmiechnęło się do goodtotry.ann :-) Serdeczne gratulacje!!! Czekam 2 dnia na maila z danymi teleadresowymi, aby jak najszybciej wysłać paczuszkę. :-)

REGULAMIN KONKURSU
1. Konkurs organizowany jest za pośrednictwem bloga zdrowaipiekna.com.pl na zasadach określonych niniejszym regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.
2. Nagrodę stanowi jeden zestaw kosmetyków, widoczny na zdjęciu powyżej. Sponsorem nagrody jest autorka bloga zdrowaipiekna.com.pl. Nagroda nie podlega zamianie na inną, ani wymianie na ekwiwalent pieniężny.
3. Zadaniem Uczestników jest zostawienie w komentarzu pod niniejszym postem formularza zgłoszenia zgodnego ze wzorem zamieszczonym w poście. 
4. Zamieszczając komentarz, autor tym samym przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie danych osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
5. Ostateczny termin zamieszczania komentarzy upływa z dniem 8 marca 2015 r., godz. 23.59. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania. Wyniki zostaną opublikowane na blogu w ciągu 2 dni od zakończenia rozdania. Nagroda zostanie wysłana w ciągu 7 dni kalendarzowych od otrzymania danych teleadresowych. Spośród wszystkich udzielonych odpowiedzi wybiorę w drodze losowania jednego zwycięzcę. Zwycięzca będzie miał 2 dni na przesłanie danych niezbędnych do wysłania nagrody.  
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
8. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem rozpoczęcia konkursu (22 lutego 2015 r.) i obowiązuje do czasu jego zakończenia.

sobota, lutego 21, 2015

Podarunek miłości - czyli lutowa edycja pudełka ShinyBox

Podarunek miłości - czyli lutowa edycja pudełka ShinyBox
Walentynki wprawdzie już za nami, ale dzięki lutowemu pudełku ShinyBox ten niezwykły klimat możemy zatrzymać na dłużej, tym bardziej, że już samo opakowanie oddaje wyjątkową atmosferę Walentynek. :-) 



W moim pudełku znalazłam 2 marki kosmetyczne, z którymi nie miałam jeszcze do czynienia, tak więc już na samym początku się ucieszyłam. A potem było jeszcze lepiej, bo znalazłam uwielbianą przeze mnie markę Bania Agafii oraz niesamowicie dziwny produkt Yasumi, który mnie zaintrygował, a to się nie zdarza zbyt często :D 

No, ale zacznę od początku, czyli od pełnej zawartości lutowej edycji ShinyBox:

FM GROUP Żel pod prysznic Spa Senses PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY 
(dodawany jako jeden z trzech do wyboru razem z kosmetykami The Body Shop z serii Smoky Poppy - masłem do ciała lub żelem pod prysznic)
To jest jedna z marek, z którą nie miałam jeszcze do czynienia. Żel był dodawany w kilku wersjach zapachowych: werbena, kwiat wiśni oraz wanilia i paczula. Ja dostałam cudownie pachnąca wanilię, która idealnie nadaje się do wieczornej relaksującej kąpieli, bo ja dodaję ten żel również do kąpieli.


CREME BAR Krem membranowy IQ2 lub Krem pod oczy Visage Parfait lub Dermika Pharmatherapy Hydratic Emulsja do nawilżania i łagodzenia 
Mi się trafiła marka Creme Bar, której nie znam i z przyjemnością się z nią zaprzyjaźnię, bo trafiłam na krem pod oczy, idealnie dopasowany do moich potrzeb, bo jego zadaniem jest poprawienie jędrności delikatnej skóry pod oczami, likwidacja worków i ceni pod oczami. Jestem jego bardzo ciekawa, bo moje cienie wołają o pomstę do nieba, w żaden sposób nie potrafię się ich pozbyć, ciężko je zamaskować tak w 100%. Tutaj dostałyśmy 10 ml kremiku, ale i tak starczy mi na długi czas, bo ma bardzo lekką konsystencję, i jego niewielka ilość wystarczy aby delikatnie wklepać kremik pod oczy i czekać na efekty. :-)


BANIA AGAFII Maska do włosów drożdżowa - pobudzenie wzrostu PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
Jedna z moich ulubionych marek syberyjskich kosmetyków, tej maski wprawdzie jeszcze nie miałam, ale chwilkę będę musiała zaczekać z jej użyciem, bo muszę wykończyć maskę arganową. Jak w przypadku innych kosmetyków tej marki, tutaj też nie znajdziemy parabenów czy pegów, jest mnóstwo składników odżywczych, które pobudzają i odżywiają cebulki włosa, m.in.: olej z kiełków pszenicy, sok brzozowy czy olej z nasion białej porzeczki. Wprawdzie włosy rosną mi dosyć szybko, i do tego gęste, ale i tak ta maska niedługo zostanie wykorzystana przeze mnie, bo nie będę żałować moim włosom takich witaminek, jakie są w tej masce.



SYIS Serum kolagenowe do paznokci PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY

Odkąd pamiętam mam słabe paznokcie, łamliwe i rozdwajające się, tak więc każdy kosmetyk wzmacniający je jest u mnie mile widziany. Propozycja SYIS to mieszanka kolagenu, olejku herbacianego i keratyny, które mają odżywić i zregenerować paznokcie oraz przyspieszyć ich wzrost. Jestem już w trakcie kuracji, codziennie rano i wieczorem aplikuję po 2 krople serum na każdy paznokieć, jestem ciekawa efektów.




YASUMI Express Shaker Mask z miękkim shakerem PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
To jest największa niespodzianka tego pudełka, maska do twarzy i dekoltu, którą należy połączyć z wodą i dokładnie wymieszać w shakerze. Nakładamy od razu na twarz i/lud dekolt i oddajemy się błogiemu lenistwu. Bardzo ciekawa alternatywa dla tradycyjnej maski, wbrew pozorom szybka i łatwa w aplikacji. Już nie mogę się doczekać jej użycia, bo coś czuję, że zamienię się w golema :D  Jeśli chcecie zobaczyć, jak przygotować taką maskę i w jaki sposób ją zmyć to kliknijcie TUTAJ.


BIAŁY JELEŃ Hipoalergiczne mydło BIOomega GRATIS

Miła gratisowa niespodzianka dla wszystkich fanów Jelonka, naturalne mydełko z BIO ekstraktami roślinnymi i BIO olejami roślinnymi Omega 3-6 o cudownym zapachu lukrecji i hibiskusa. Propozycja idealna dla osób borykających się z sucha skórą, stanami zapalnymi i trądzikowymi. Czy Wy też tak macie, że patrząc na kosmetyki Białego Jelenia jesteście pod ogromnym wrażeniem zmian jakie zostały wprowadzone przez tę markę? Mi Jelonek zawsze kojarzył się z szarym, zwykłym mydłem, a teraz mamy taki bogaty wybór kosmetyków, na dodatek w bardzo przystępnych cenach, że każdy, bez względu na rodzaj cery znajdzie coś dla siebie. Ja osobiście jestem zauroczona ich mydełkami, szczególnie mydełkiem z otrębami pszennymi, które fajnie wygładza i odżywia skórę.




Lutowa edycja pudełka ShinyBox cieszyła się tak wielkim zainteresowaniem, że rozeszła się jak ciepłe bułeczki, co mnie wcale nie dziwi, bo znowu dostałyśmy ciekawe kosmetyki, z czego ja zetknęłam się z dwoma nowymi markami. Pudełko jest tak urocze, że zatrzymałam je na moje kosmetyczne próbki i mini produkty, przynajmniej nie będą leżały gdzie popadnie no i córka nie będzie w nich grzebała. :-) Przyznajcie się, która z Was skorzystała z Walentynkowej propozycji i zakupiła pudełko? Na jakie kosmetyki trafiłyście?

P.S. Już jutro wystartuje konkurs ze styczniowym pudełkiem ShinyBox + kosmetykiem z pudełka The Beauty Touch 2 nd :-)







wtorek, lutego 17, 2015

Ujarzmianie włosów z Timotei Anti Frizz - czy faktycznie działa?

Ujarzmianie włosów z Timotei Anti Frizz - czy faktycznie działa?
Moje włosy choć teraz krótsze, to nadal wymagają szczególnej pielęgnacji, bo pomimo moich wysiłków nadal są suche i zniszczone. Regularne farbowanie im nie służy, ale z drugiej strony nie mam wyjścia, bo wieloletnie nakładanie farby zmieniło kolor moich włosów w mysi, tak więc siłą rzeczy muszę im nadawać ładny blond kolor właśnie za pomocą farb. A to jak wiecie zawsze niszczy włosy, żeby nie wiem po jak dobre środki koloryzacyjne sięgniemy. Podczas ostatnich zakupów w Rossmannie zwróciłam uwagę na spray dyscyplinujący włosy Anti Frizz Timotei z ekstraktem z róży z Jerycha. Produkt skierowany jest właśnie do włosów suchych lub zniszczonych, które dodatkowo puszą się (nie znoszę tych odstających mini włosów na czubku głowy). Moją uwagę zwrócił dlatego, że w swoim składzie nie ma parabenów ani barwników, zawiera w 100% naturalny ekstrakt z róży jerychońskiej, która potrafi wytrzymać bardzo długi czas bez wody w palącym słońcu pustyni, aby potem wraz z pierwszą kroplą wody odrodzić się w całej okazałości.



Kosmetyk ma postać dwufazowej odżywki, którą należy porządnie wymieszać przed zastosowaniem, aby połączyć dwie fazy. Uzyskujemy wówczas kremowo - białą piankę, którą rozpylamy na mokrych lub suchych włosach. Ja stosuję ją na sucho, ponieważ na mokre włosy nakładam olejek arganowy. Mimo takiej kombinacji stosowanej u mnie, spray nie obciąża włosów, dozuje bardzo delikatną, cudownie pachnącą mgiełkę, która ułatwia rozczesywanie (nawet jak mam suche potargane włosy, dzięki niej mogę bez problemu je rozczesać). 



Już po pierwszym użyciu zauważyłam, że włosy faktycznie odrobinę mniej się puszą, w miarę kolejnych aplikacji, puszenie zostało zminimalizowane, bo nic tak mnie nie denerwuje jak sterczące włosy, które za żadne skarby świata nie chcą się wygładzić (no chyba że sięgnę po żel do włosów). Włosy po jej użyciu są miękkie i wygładzone, czuć od razu że są nawilżone, no i niesamowicie pachnące. Polecam szczególnie jako wykończenie stylizacji, nie tylko ujarzmimy niesforne końcówki, ale dodamy włosom delikatności i odżywienia. 



Podczas wizyty koleżanki, która jest dumną posiadaczką pięknych lokowanych włosów, pokazałam jej ten spray, aby wypróbowała na swoich włosach. I co się okazało? Jej loczki zostały ładnie podkreślone. spsikała je odrobinę i delikatnie ugniotła, dzięki czemu loki nabrały fajnego, wyrazistszego wyglądu, nie powodując jednocześnie puszenia się. Byłam pozytywnie zaskoczona, bo jako posiadaczka prostych jak druty włosów nie sądziłam, że odżywka sprawdzi się również w przypadku naturalnie kręconych włosów. 

Wygodna forma sprayu sprawia, że mam ją zawsze pod ręką w torebce, jak tylko widzę, że moje włosy wołają o pomstę do nieba (szczególnie jak jest mglista, czy tez deszczowa pogoda), są puszące się i trochę naelektryzowane, używam tego sprayu i mam spokój na długi czas. Poza tym uzależniłam się od niej, i nawet jak moje włosy są już wygładzone to i tak pryskam je odrobinę, aby były pachnące. :D 
Miałyście tę odżywkę, jak się spisała u Was? Uważam, że w cenie ok. 12 złotych dostajemy dobry produkt warty wypróbowania, który jest ogólnodostępny. 

niedziela, lutego 15, 2015

Neutral (na) pielęgnacja ciała - czy Biały Jeleń jest zagrożony?

Neutral (na) pielęgnacja ciała - czy Biały Jeleń jest zagrożony?
Zdarza Wam się robić zakupy kosmetyczne, ot tak po prostu, nawet jak niczego nie potrzebujecie? Mi ostatnio jakoś tak wychodzą te zakupy bez planowania, a tak wchodzę i tłumaczę sobie, że się tylko rozejrzę, zobaczę czy jest coś ciekawego :D No i ostatnim razem popłynęłam: skusiłam się na szampon i odżywkę Dove, spray dyscyplinujący włosy Timotei, balsam Vaseline, żel pod prysznic Dove i żel do mycia rąk Neutral. Właśnie ten ostatni produkt zainteresował mnie najbardziej, bo jeszcze nie miałam do czynienia z marką Neutral, która jak gdzieś przeczytałam jest konkurencją dla Białego Jelenia, ponieważ kosmetyki Neutral są bezpieczne dla skóry, nawet tej dziecięcej. Płyn o którym chcę Wam dzisiaj napisać jest pozbawiony parabenów, barwników i kompozycji zapachowych. Moje dłonie bardzo często są mega suche, praca papierkowa im nie służy, czasami wręcz mi się łuszczy, dlatego właśnie zwracam szczególną uwagę na wybór płynów, czy też żeli do mycia rąk. Muszą być bardzo delikatne, przeznaczone dla wrażliwej skóry, no i oczywiście przebadane dermatologicznie. Tym bardziej, że z moich żeli korzysta również moja 4-letnia córeczka, tak więc produkt musi być w 100% bezpieczny, bo nie chcę ryzykować reakcji alergicznych.



Neutral wydaje się być ciekawą alternatywą dla popularnego Białego Jelenia, płyn jest równie łagodny, nie podrażnia, bardzo delikatnie myje, i co najważniejsze nie wysusza dłoni. Brak substancji zapachowych jest dla mega bardzo dużym plusem, bo córka nie lubi pachnących mydełek, a i ja wychodzę z założenia, że produkt do cery wrażliwej powinien być bezzapachowy. Po całym dniu pracy w biurze, kiedy moje dłonie są suche jak papier, czasami lekko przemarznięte (jak zapomnę rękawiczek) taki płyn jest dla nich ratunkiem, bo idealnie koi moje zaczerwienienia i wysuszenia. Dłonie po umyciu są miękkie i nawilżone, a w połączeniu z dobrym kremem odzyskują zdrowy wygląd. Uczucie pieczenia czy też szczypania (ja tak mam często po zetknięciu z detergentami) znika, po umyciu mam wrażenie jakbym nałożyła na dłonie kojący opatrunek. Propozycja idealna również dla alergików. 



Płyn ma postać przezroczystego dosyć rzadkiego żelu i co ważne, bardzo dobrze się pieni. Jest bardzo wydajny, za pierwszym razem zaaplikowałam pełną ilość, jaka dozuje się z pompki i było tego dla mnie za dużo, 



Butelka ma pojemność 300 ml, biorąc od uwagę, że używamy go całą rodziną (bo i mężowi zdarza się sięgnąć po niego) starczy nam na całkiem długo. 



W całej serii znajdziemy jeszcze: żel pod prysznic, balsam do ciała, antyperspirant w kulce, szampon do wszystkich rodzajów włosów czy tez szampon przeciwłupieżowy. Produkty dostępne tylko w Rossmannie, zwróciłyście na nie uwagę? Cena jest bardzo przystępna, bo ten płyn kosztuje ok. 12 złotych. 

piątek, lutego 13, 2015

Rokitnikowy szampon intensywne nawilżenie - na ratunek zniszczonym włosom

Rokitnikowy szampon intensywne nawilżenie - na ratunek zniszczonym włosom
Zapewne większość z Was zna kosmetyki syberyjskie, które opanowały blogosferę i zbierają pozytywne opinie. Moja przygoda z nimi zaczęła się ponad pół roku temu i trwa do dnia dzisiejszego, ponieważ ich naturalny skład i przystępne ceny znalazły u mnie uznanie. Niestety poza blogosferą pokutuje przekonanie, że kosmetyk naturalny jest mega drogi, w związku z czym nie każdego na niego stać. Nic bardziej mylnego. Jest już kilkanaście fajnych sklepów internetowych, gdzie można kupić te produkty, załapując się często na ciekawe akcje promocyjne. Ja osobiście jestem wierna sklepowi Skarby Syberii, z którego pochodzi kosmetyk, o którym będzie dziś mowa. Mianowicie, chodzi o rokitnikowy szampon do włosów suchych i normalnych "intensywne nawilżenie". Czy wiedziałyście, że Natura Siberica jest jedyną na świecie firmą, która wykorzystuje olej z rokitnika ałtajskiego jako składnik swoich kosmetyków? Właśnie w tym szamponie znajdziemy olej z tej rośliny, która od wieków była wykorzystywana przez lokalną społeczność do wzmacniania włosów, odżywiania cery, a nawet do leczenia ran. Owoce rokitnika są zbierane ręcznie, a sam olejek otrzymywany jest metodą tłoczenia na zimno, dzięki czemu zachowuje wszystkie wartości odżywcze.



Szampon wyróżnia się oryginalnym designem, piękne żywe kolory z motywami roślinnymi, podkreślają jego naturalny charakter. Zamknięcie typu press - prosta i wygodna aplikacja, nic się nie ślizga w mokrej dłoni, nic nie trzeba odkręcać. Przyznam się, że jest to najładniejszy szampon jaki miałam do tej pory. :-) I jedyny o tak dużej objętości, bo butelka ma aż 400 ml, co spokojnie starczy na kilka tygodni regularnego stosowania ( w moim przypadku jest to mycie włosów co drugi dzień). Ja stosuję go już 7 tydzień i nadal jest go duuuużo, co świadczy tylko o jego dużej wydajności. Kolejny bardzo miły aspekt to jego pomarańczowy kolor i cudowny owocowy zapach (miks jagody z cedrem i olejkiem arganowym), subtelny, nie duszący, i choć słodkich zapachów nie lubię to ten mnie oczarował. Ma gęstą kremowa konsystencję, bardzo dobrze się pieni, skutecznie oczyszcza włosy, absolutnie ich nie plącze, ani nie obciąża. Włosy po jego zastosowaniu są miękkie w dotyku i głęboko nawilżone, o łatwym rozczesywaniu nie wspomnę. Olej z rokitnika odpowiada nie tylko za odżywienie i nawilżenie, ale przede wszystkim polecany jest osobom ze swędzącą, łuszcząca się skórą głowy. Ponadto w jego składzie znajdziemy jeszcze marokański olejek arganowy, olejek cedrowy, olejek z kiełków pszenicy czy też miodunkę, które ograniczają łamliwość i wypadanie włosów. Odkąd pamiętam zawsze miałam słabe i łamliwe włosy, mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie stosowania ten szampon porządnie wzmocni moje włosy. 



Szampon jest idealną propozycją dla włosów zniszczonych zabiegami fryzjerskimi lub domowymi eksperymentami. Już po kilku użyciach czuć i widać, że włosy odzyskują zdrowy wygląd, nie są już oklapnięte i nie sterczą na wszystkie strony świata. Dla wszystkich włosomaniaczek (i nie tylko) jest to kosmetyk obowiązkowy w codziennej pielęgnacji skalpu. 



Jak w przypadku wielu innych syberyjskich kosmetyków, nie znajdziecie tutaj parabenów (methyl, propyl), SLS, SLES, PEG, glikoli czy też olei mineralnych. 

Kosmetyk w bardzo przystępnej cenie (20 złotych) możecie kupić w sklepie Skarby Syberii KLIK
Używałyście tego kosmetyku? A może znacie inny, godny polecenia? 

środa, lutego 11, 2015

Tonik do twarzy Róża Japońska i Pandan - mój kosmetyczny niezbędnik

Tonik do twarzy Róża Japońska i Pandan - mój kosmetyczny niezbędnik
Tonik to podstawa pielęgnacji każdego rodzaju cery, ale niestety nie każda z Nas pamięta o jego stosowaniu. Ja jeszcze do niedawna w ogóle nie sięgałam po toniki, po prostu nie doceniała ich działania i dobroczynnego wpływu. No i to był mój błąd. W poszukiwaniu toniku dopasowanego do mojej cery, trafiłam na propozycję Orientany  - tonik z różą japońską i pandanem



Kosmetyk ten jest przeznaczony do cery suchej i normalnej, ale sądzę, że bez względu na rodzaj cery śmiało można po niego sięgnąć, bo optymalnie nawilża cerę i koi podrażnienia. Ogromnym plusem toniku jest jego skład, w którym nie znajdziecie alkoholu, parabenów, parafiny, silikonów czy też olejów mineralnych. Jest krótko, jasno i przejrzyście.




Składniki/INCI:

Woda, Sok z liści aloesu, ekstrakt z płatków róży, ekstrakt z owocu pandana, benzoesan sodu (pozyskiwany z jagód), sorbinian potasu (pozyskiwany z jagód). 

Tonik można aplikować na dwa sposoby: albo psikać bezpośrednio na twarz (omijać oczy) albo na wacik i przemywać twarz. Ja zrezygnowałam z wacika, a to dlatego, że toniku używam również w pracy, na takiej zasadzie jak mgiełki - kilka razy dziennie nawilżam twarz, dzięki czemu moje cera cały dzień jest nawilżona i pachnąca. Poza tym szkoda wacika na takie cudeńko. Atomizer dozuje kosmetyk tak, że nic się nie rozpryskuje na boki. :-) 



Tonik uzależnia już od pierwszego zastosowania, delikatny zapach róży, niestety ulotny wprawia mnie w przyjemny nastrój odprężenia. Zaraz zaczniecie kręcić nosem, że słaby ten tonik skoro zapach ulotny. Moje drogie, tunie ma tu alkoholu, jak w innych tego typu kosmetykach, i w związku z tym siłą rzeczy zapach znika. Ponadto zawarty w składzie sok z aloesu łagodzi podrażnienia (u mnie notorycznie są to jakieś krostki, przebarwienia, czy też reakcje na zbyt silne peelingi), pandan wycisza skórę, zaś róża nawilża. Każda kolejna aplikacja sprawia, że moja skóra robi się delikatniejsza, nabiera świeżego wyglądu, zaś drobne niedoskonałości stopniowo są eliminowane. Bardzo przyjazny skład sprawia, że moja skóra jest dobrze zabezpieczona przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, jak choćby klimatyzacja, czy suche powietrze na skutek centralnego ogrzewania. 


Jak tylko czuję, że po kilku godzinach pracy przed komputerem jestem już ledwie przytomna, to psikam sobie twarz tonikiem i od razu jest mi lepiej. :-) Tonik orzeźwia ciało i umysł. :D Z powodzeniem można go używam bezpośrednio na oczyszczoną skórę, jak i na pokrytą podkładem, nawilżenie jest jednakowe. Propozycja Orientany to 100% natury zamkniętej w 100 ml buteleczce, którą możecie kupić za 26 złotych w sklepie Cuda.pl (KLIK). Miałyście już kosmetyki Orientany, jakie są Wasze odczucia?

NA KONIEC MIŁA NIESPODZIANKA
Od dziś przez 7 dni możecie skorzystać z rabatu na zakup kosmetyków Orientany. 
Wystarczy, że podczas zamawiania wpiszecie kod BLOZIP






poniedziałek, lutego 09, 2015

L'Oreal Skin Perfection - czy skóra może stać się idealna w krótkim czasie?

L'Oreal Skin Perfection - czy skóra może stać się idealna w krótkim czasie?
Wasza skóra jest szara i zmęczona, brak jej nawilżenia i blasku? To z pewnością tak jak ja, szukacie kremów, które nie tylko nawilżą, ale rozjaśnią cerę, a przy tym nie zrujnują portfela. Dzięki portalowi Ofeminin miałam okazje przetestować nowości od L'Oreal, mianowicie krem udoskonalający i skoncentrowane serum z nowej serii Skin Perfection.


Krem udoskonalający Skin Perfection od L'Oréal Paris optymalnie nawilża skórę, widocznie redukuje zaczerwienienia, wygładza, nadaje jedwabistą miękkość. Zawiera w swojej formule przełomowe składniki aktywne, aby działać na widoczną poprawę jakości skóry: Perline-P, działa na poprawę wyglądu porów, wyrównanie kolorytu i powierzchni skóry, a kwas lipohydroksylowy (LHA) koryguje przebarwienia i wygładza jej powierzchnię. Dzięki aksamitnej konsystencji Krem udoskonalający Skin Perfection doskonale się wchłania i optymalnie nawilża skórę.
Dla optymalnych rezultatów stosuj Skoncentrowane serum udoskonalające Skin Perfection od L'Oréal Paris. Zawarta w formule molekuła LR 2412 silnie udoskonala skórę, działając na jej wszystkich poziomach i widocznie poprawia jej wygląd, a kwaslipohydroksylowy wygładza powierzchnię skóry i koryguje przebarwienia.Skoncentrowane serum udoskonalające L'Oréal Skin Perfection poprawia koloryt i optymalnie nawilża skórę. Sprawia, że staje się gładka i jedwabiście miękka.
Skoncentrowane serum udoskonalające Skin Perfection stosuj, jako pierwszy gest przed kremem. 
UDOSKONALAJĄCA PIELĘGNACJA NAWILŻAJĄCA.PRZEKONAJ SIĘ SAMA:PO 1 MINUCIE: skóra jest nawilżona i wyjątkowo miękka.PO 1 TYGODNIU: pory są widocznie zmniejszone, a skóra jest promienna.
PO 1 MIESIĄCU: zaczerwienienia stają się widocznie zredukowane, skóra jest gładka, a jej struktura jednolita. 
Przesyłka jaką dostałam od ofeminin.pl zapakowana była w pudełko zabezpieczające kosmetyki przed zniszczeniem, bo wiadomo, że takie paczki walają się na poczcie i w samochodach kurierskich. 



Zarówno krem, jak i serum zamknięte są w szklanych, barwionych na różowo pojemniczkach, bez zbędnych ozdób, minimalizm w czystej postaci. Na pierwszy ogień poszedł krem, bo tego typu kosmetyki idą u mnie jak woda, niby mam kilka kremów, ale zużywam je niesamowicie szybko. 



Kremu używałam rano jako bazę pod makijaż i dopiero potem nakładałam serum. Krem ma bardzo lekką, nietłustą konsystencję, która bardzo szybko się wchłania, zostawiając uczucie przyjemnego nawilżenia. Już po kilku użyciach zauważyłam, że skóra zrobiła się miękka i wyraźnie nawilżona. Uczucie codziennego ściągnięcia skóry zniknęło, a cera zrobiła się wyraźnie promienna. Już tak nie straszyłam szarym, ziemistym kolorytem, bo krem poradził sobie nawet z tym niejednolitym kolorytem, o drobnych zaczerwienieniach nie wspomnę. Ponadto spisuje się bardzo dobrze jako baza pod makijaż, po 8 godzinach pracy w klimatyzowanym biurze moja cera nie była już tak wysuszona, a nałożony podkład rolował się, ani nie tworzył suchych płatów. 



Serum z kolei jest idealne, jeśli chcecie szybko nawilżyć cerę (np. przed wyjściem) oraz gdy chcecie zwiększyć poziom nawilżenia skóry. 



Serum ma bardzo wygodną pompkę, która idealnie dozuje kosmetyk, zachowując przy tym maksimum higieny. Co do zapewnień producenta o zmniejszeniu porów, to u mnie niestety nic takiego się nie stało. 



Wydaje mi się, że moje wiecznie zatkane pory potrzebują specjalistycznego produktu, a nie kremu wielozadaniowego. U mnie rewelacyjnie spisuje się oczyszczająca pasta Ziaja liście manuka. 
Kolejnym miłym akcentem jest bardzo przystępna cena, oba produkty kupicie za ok. 30 złotych za opakowanie, tak więc bez wyrzutów sumienia można sobie na nie pozwolić. Zresztą produkty L'Oreal za stosunkowo drogie, a tutaj powstała linia luksusowych kosmetyków dostępnych dla każdej z nas. 
A czy Wam udało załapać się do testów? Jakie są Wasze odczucia? 

czwartek, lutego 05, 2015

Malinowe rozpieszczenie - Nacomi mus do ciała, który pokochałam

Malinowe rozpieszczenie - Nacomi mus do ciała, który pokochałam
Szukając kosmetyku głęboko nawilżającego natrafiłam na ciekawą pozycję marki Nacomi, która specjalizuje się w produkcji kosmetyków naturalnych, jak również dystrybucji oleju arganowego, mydła czarnego oraz glinki ghassoul do Polski. W związku z nawiązaniem współpracy z firmą Nacomi otrzymałam uroczą przesyłkę, w której znalazłam 3 kosmetyczne skarby, a wśród nich malinowy odżywczy mus do ciała, ciekawa alternatywa dla wszechobecnych balsamów, mleczek czy maseł do ciała. 


Oto co znajdziemy w puszystym musie:
Masło shea - wygładza i nawilża, nadaje skórze miękkości,

Olej avocado- zwany olejem 7 witamin (A-B-D-E-H-K-PP),
silnie nawilża, ożywia naskórek,
Olej inca inchi- odbudowuje uszkodzone tkanki, zwiększa
ich elastyczność i pobudza odbudowę kolagenu,
Olej słonecznikowy- wzmacnia barierę skórną, zmiękcza
i nawilża,
Ekstrakt z jabłka- działa ochronnie na komórki skóry, 
przeciwutleniająco, pobudza odnowę naskórka,
Alkohol cetylowy- pomaga dostać się cennym składnikom
w głąb skóry,
Witamina E- chroni przed wysuszeniem oraz
osłabieniem elastyczności naskórka.
Mus zamknięty jest w plastikowym okrągłym pudełeczku z zakręcanym metalowym wieczkiem o pojemności 150 ml. Już po odkręceniu dochodzi do nas cudowny zapach maliny, i to nie sztuczny czy przesłodzony, ale PRAWDZIWY zapach maliny, przez co ten mus prosi się o skonsumowanie. Mój mąż, który wąchał ten mus, powiedział, że dla niego jest to zapach malinowej mamby - wyśmienitej gumy rozpuszczalnej dla dzieci. :D 



Kosmetyk nie ma typowej konsystencji jak tradycyjny mus, mianowicie jest zbity niczym masło, ale z widocznymi drobnymi pęcherzykami i jest niesamowicie miękki w dotyku. Sama aplikacja też jest inna - po nałożeniu na dłonie należy go rozetrzeć, dzięki czemu uwalniają się zawarte w nim oleje, które wspaniale nawilżają ciało. W ten sposób mus otula nasze ciało olejkowym filtrem, co daje niesamowicie miłe uczucie, bo skóra nie dość że jest dogłębnie nawilżona i odżywiona to jeszcze dostaje solidna dawkę masażu, bo tak moje drogie, mus jest IDEALNY do masażu. :D Jak go tylko nałożycie na siebie to gwarantuję, że Wasi mężczyźni będą lgnąć do Was jak miśki do miodu. :D 
Pozytywnie zaskoczył mnie element nawilżenia, bo skóra po wieczornej dawce musu, jeszcze rano była mocno nawilżona i lekko pachnąca. Mus nie zostawia tłustego filtru, nie zatyka porów i jest niesamowicie delikatny dla skóry. Dodatek olejków daje ukojenie suchej, odwodnionej skórze, daje sobie radę nawet z suchą skórą kolan, czy też łokci. Stosowany nawet po depilacji nie podrażnia,nie powoduje zaczerwienień, dzięki czemu nie muszę sięgać po balsam po goleniu. Jako posiadaczka bardzo suchej skóry już po kilku dniach zauważyłam, że moja skóra stała się miękka (wszechobecne uczucie szorstkości w końcu zniknęło) i delikatna. Tak się przyzwyczaiłam do tego cudownego zapachu, że zdarza mi się przed wyjściem do pracy nałożyć cienką warstwę musu, dzięki czemu cały dzień pachnę malinami. BOSKO. 



No i na koniec pojawia się pytanie: ile takie pachnące, naturalne cudeńko może kosztować???? Otóż niewiele, bo w sklepie Nacomi (klik w baner) zapłacicie za nie 33 zł. To śmiesznie niska cena za naturalny produkt, bez żadnych polepszaczy czy w ogóle sztucznych dodatków. Ponadto jest to idealny prezent na Walentynki, dlatego zasugerujcie swoim ukochanym odwiedzenie strony Nacomi. :-) Zachęcam do zapoznania się z ofertą sklepu (po kliknięciu w baner przeniesiecie się do sklepu), bo mają tam teraz świetny Walentykowy zestaw. Dajcie znać, co Wam wpadło w oko i co chciałybyście wypróbować, a postaram się dla Was zorganizować konkurs z kosmetykami Nacomi. :-)




wtorek, lutego 03, 2015

Upojne chwile we dwoje - Walentynkowy KONKURS z Khadindia.pl

Upojne chwile we dwoje - Walentynkowy KONKURS z Khadindia.pl
Wiecie, że lubię Was rozpieszczać? Walentynki coraz bliżej i z tej okazji mam dla Was kolejny konkurs. Tym razem sponsorem nagrody (podwójnej) jest p. Agnieszka z zaprzyjaźnionego sklepu z cudownymi orientalnymi produktami - Khadindia.pl (KLIK.) Tym razem chcemy abyście puściły wodze swojej fantazji i opisały nam "Mój pomysł na wymarzony wieczór walentynkowy". Na Wasze propozycje na spędzenie tego wyjątkowego wieczoru czekamy w komentarzach pod tym postem. Nagrodą jest zestaw dwóch aromatycznych indyjskich herbat organicznych Tulsi - Sweet Rose oraz Licorice Spice. Idealny dodatek do spędzenia romantycznych i aromatycznych chwil we dwoje. :-)


Warunki udziału w rozdaniu:

Należy w komentarzu pod postem opisać swój pomysł na wymarzony walentynkowy wieczór
Należy być publicznym obserwatorem bloga
Należy polubić Khadindia.pl na FB KLIK
Należy udostępnić publicznie informację o rozdaniu
Jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse możecie zaprosić znajomych do zabawy

Konkurs trwa od 3 lutego 2015 r. do 9 lutego 2015 r. do godziny 23:59. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 2 dni od zakończenia rozdania. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania i będzie miał 1 dzień na przesłanie drogą e-mailową danych do wysyłki. Paczuszkę wysyła sponsor Khadindia.pl na terenie Polski. 

Formularz zgłoszenia:
"Mój pomysł na wymarzony wieczór walentynkowy"
Obserwuję jako:
Lubię na fb jako: (imię i pierwsza litera nazwiska/nick)
Udostępniłam publicznie informację o rozdaniu: link
Zaprosiłam znajomych: TAK/NIE

WYNIKI KONKURSU!!!!!!
DZIĘKUJĘ ZA CIEKAWE PROPOZYCJE SPĘDZENIA WIECZORU WALENTYNKOWEGO, PRZYZNAM SIĘ, ŻE NIEKTÓRE SAMA BYM WYPRÓBOWAŁA. :-) NIE PRZEDŁUŻAJĄC, UPOJNIE AROMATYCZNE WALENTYNKI RAZEM Z HERBATAMI KHADINDIA SPĘDZI MONTAGNE. PROSZĘ O PRZESŁANIE DANYCH ADRESOWYCH DO KOŃCA JUTRZEJSZEGO DNIA.
GRATULACJE!!!!

REGULAMIN KONKURSU
1. Konkurs organizowany jest za pośrednictwem bloga zdrowaipiekna.com.pl na zasadach określonych niniejszym regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.
2. Nagrodę stanowi jeden zestaw herbat, widoczny na zdjęciu powyżej. Sponsorem nagrody jest Khadindia.pl Nagroda nie podlega zamianie na inną, ani wymianie na ekwiwalent pieniężny.
3. Zadaniem Uczestników jest zostawienie w komentarzu pod niniejszym postem formularza zgłoszenia zgodnego ze wzorem zamieszczonym w poście. 
4. Zamieszczając komentarz, autor tym samym przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie danych osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
5. Ostateczny termin zamieszczania komentarzy upływa z dniem 9 lutego 2015 r., godz. 23.59. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania. Wyniki zostaną opublikowane na blogu w ciągu 2 dni od zakończenia rozdania. Nagroda zostanie wysłana w ciągu 7 dni kalendarzowych od otrzymania danych teleadresowych. Spośród wszystkich udzielonych odpowiedzi wybiorę w drodze losowania jednego zwycięzcę. Zwycięzca będzie miał 1 dzień na przesłanie danych niezbędnych do wysłania nagrody.  
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
8. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem rozpoczęcia konkursu (3 lutego 2015 r.) i obowiązuje do czasu jego zakończenia.


niedziela, lutego 01, 2015

Delikatne i naturalne oczyszczanie twarzy - pianka z organicznym ekstraktem arcydzięgla

Delikatne i naturalne oczyszczanie twarzy - pianka z organicznym ekstraktem arcydzięgla
Coraz częściej sięgam po kosmetyki z naturalnym składem, mają cudowne działanie, piękny zapach i wbrew pozorom bardzo przystępne ceny. Moimi hitami są kosmetyki syberyjskie, które kupuję w sklepie Skarby Syberii, i nie choć nie zawsze jestem w 100% zadowolona z produktu (pisałam ostatnio o maśle arganowym, które kompletnie mi nie podpasowało KLIK), to jednak co jakiś czas do nich wracam i wybieram kolejne. Wybór w sklepie jest ogromny, w związku z czym każdy znajdzie dla siebie coś fajnego. Ostatnio skusiłam się między innymi na piankę do mycia twarzy z organicznym ekstraktem arydzięgla Organic Therapy. 



Pianka była HITEM akcji wietrzenia magazynu, bo bardzo szybko się rozeszła, ja na szczęście czekałam chwilkę na uzupełnienie magazynu, a teraz widzę, że znowu jest niedostępna.To moja druga pianka do mycia twarzy, bo wcześniej używałam Himalaya Herbals, z której byłam bardzo zadowolona. Ta na którą się skusiłam zawiera

Organiczny ekstrakt z arcydzięgla dzięki dużej ilości witamin i minerałów regeneruje, odżywia, nadaje skórze gładkości i elastyczności. Skóra nabiera naturalnego blasku. Organiczny olej z wiesiołka bogaty w kwas gamma-linolenowy posiada niezwykłe właściwości odmładzające i regenerujące. Ekstrakt z magnolii działa łagodząco i regenerująco, a ekstrakt z lilii zapobiega powstawaniu zmarszczek i fotostarzeniu skóry.
Produkt nie zawiera :
• SLS
• SLES
• Parabenów
• Glikoli 
• Ftalanów
• Silikonów 
• Syntetycznych barwników


Pianka zamknięta jest w półprzezroczystej butelce, przez którą dokładnie widać płyn i kontrolujemy jego ubytek. Delikatna szata graficzna z kwiatowymi motywami nie jest przeładowana ozdobnikami, co dla mnie jest plusem, bo nie lubię przesadnie ozdobnych, krzykliwych kosmetyków, których zadaniem jest przyciągnięcie naszej uwagi na sklepowej półce. Pianka ma cudowny kwiatowy zapach, który mi kojarzy się z bzem. Nigdy nie wąchałam arcydzięgla czy wiesiołka, ale ich połączenie z magnolią i lilią, dało rewelacyjną kwiatową kompozycję zapachu, który mnie urzekł. Wygodna pompka ułatwia aplikację, zmieniając płyn w delikatną piankę, która skutecznie radzi sobie z oczyszczeniem twarzy. 



Pianki można używać również jako alternatywę dla produktów do demakijażu i przyznam się, że również w tej formie spisuje się idealnie. Zmywa makijaż, bez zbędnego pocierania, również w okolicach oczu. Troszkę ciężej idzie mu ze zmyciem tuszu do rzęs. no ale tutaj sięgam po sprawdzony micel Mixa. Bardzo naturalny skład bez żadnych szkodliwych dodatków jest przyjazny nawet dla bardzo wrażliwej skóry, mogą sięgnąć po niego nawet osoby z atopowym zapaleniem skóry, jak i alergicy. Pianka nie szczypie w oczy, nie wysusza i powoduje uczucia ściągnięcia. Nie trzeba nakładać jej dużo, ponieważ bardzo dobrze się pieni. Mi wystarczy jedna aplikacja pompką, aby umyć całą twarz. Cera po umyciu jest delikatna w dotyku, dokładnie oczyszczona, cudownie pachnąca i nawilżona. Śmiało mogę powiedzieć, że pianka podbiła moje serce bardziej niż Himalaya Herbals, a to ze względu na zapach, który jest niebiański. Za każdym razem jak nakładam piankę na twarz, to zanim zacznę ją myć, wdycham ten cudowny zapach. :D 
Na koniec zostawiam kwestię najważniejszą dla wielu z Was, mianowicie cenę. Cena regularna to 24,90, jednakże w promocji możecie ją kupić już za 17,43 zł. Zaglądajcie na funpejdż Skarby Syberii bo bardzo często są tam akcje promocyjne, i w rewelacyjnych cenach można dokonać sporych zakupów. 
Znacie produkty organiczne? Jakich marek używacie? A może robiłyście już zakupy w sklepie Skarby Syberii?