środa, kwietnia 29, 2015

Olejek z baobabu - egzotyka rodem z Kenii

Olejek z baobabu - egzotyka rodem z Kenii
Od pewnego czasu przekonałam się do pielęgnacji skóry z użyciem różnych olejków, wcześniej jakoś tak nie mogłam się do nich przekonać, nie odpowiadała mi oleista formuła i zbyt duża ilość kosmetyku, która mi się wylewała z opakowania. Niemniej jednak małymi kroczkami zaczęłam powoli włączać je do codziennej pielęgnacji: zaczęłam od olejku arganowego do włosów, potem olejku do twarzy, aż skończyłam na różnych olejkach do pielęgnacji ciała. Moja sucha skóra jest mi wdzięczna za te zabiegi, bo jej kondycja uległa znaczącej poprawie, już nie mam tego okropnego uczucia ściągnięcia i wysuszenia. Tak polubiłam olejki, że wyszukuję coraz to nowsze i bardziej egzotyczne, aby je wypróbować. Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić niezwykły olejek z baobabu (tak, tak olejek z tego wielkiego drzewa będącego symbolem afrykańskiej sawanny), którego działanie jest tak wszechstronne, że każda z Was, bez względu na rodzaj cery może spokojnie po niego sięgnąć.



Czy wiecie, że baobab ma tak mocno nawilżone wnętrze pnia, że podczas suchy ratuje słonie, które wyjadają jego wnętrze??? Dlatego właśnie sam olejek pozyskiwany z jego pnia silnie nawilża i odżywia, przynosi ulgę nawet najbardziej wysuszonej skórze, również po nadmiernym opalaniu. Olejek firmy Dermisja, którego ja używam jest w 100% naturalny, zawiera tylko i wyłącznie czysty olej z kenijskiego baobabu, bez żadnych ulepszaczy czy dodatków. Zawiera witaminy A, E i D oraz kwasy tłuszczowe NNKT omega-3, które mają działanie przeciwzapalne. Taka kombinacja witamin i kwasów daje efekt szybkiej regeneracji skóry, nawet bardzo suchej (ja taką niestety mam, zwłaszcza w okolicach kolan i łokci) oraz długie nawilżenie (po zastosowaniu olejku wieczorem, nawet rano moja skóra była miękka i nie musiałam sięgać po balsam).

Olejek zamknięty jest w szklanej buteleczce o pojemności 50 ml z dozownikiem, dzięki któremu możemy precyzyjnie aplikować kosmetyk, nie leje się zbyt dużo, jak w przypadku tradycyjnych olejków, kilka kropel wystarczy do podstawowej pielęgnacji. Ma bardzo specyficzny, taki trochę oleisto - drzewny zapach, od razu kojarzy mi się z afrykańską sawanną, słońcem i gorącym piaskiem. Ot takie wakacyjne skojarzenia. :-)



Zauważyłam, że olejek ten z powodzeniem zastępuje kilka kosmetyków, a to względu na wszechstronne działanie baobabu. Przede wszystkim stosuję ten olejek do pielęgnacji i nawilżenia całego ciała, zwłaszcza kolan i łokci, które po zimie są niemiłosiernie suche. Kilka zastosowań wystarcza, aby przywrócić im ładny i zadbany wygląd, nawet najbardziej wysuszone obszary szybko odzyskują nawilżenie, a ta okropna chropowatość w końcu znika. Sięgam po niego również jako swego rodzaju krem do rąk, super nawilża i zmiękcza skórki, idealny zwłaszcza po zabiegu manicure (czasami zdarza mi się źle usunąć skórki i mam drobne podrażnienia, ten olejek przynosi ulgę i szybką regenerację). Czytałam również, że olejek z baobabu przywraca elastyczność paznokci i przyspiesza ich wzrost, w związku z czym namiętnie co wieczór smaruję nim pazurki, w nadziei, że niedługo będą w końcu mocne, bo obecnie są kruche i łamliwe, i cokolwiek bym nie robiła, to i tak nie jestem zadowolona z ich wyglądu. Póki co zauważyłam, że skórki już mi się nie zadzierają jak do tej pory i nie są już tak suche, więc postęp jest. :-)



Kilka razy dodałam olejek do kremu nawilżającego na dzień i przyznam się, że efekt nawilżenia był zdecydowanie większy, niż gdy stosuję sam krem. Na dzień raczej nie sięgam po olejek na twarz, ale wieczorem uwielbiam takie olejowanie, bo rano czuję że moja skóra jest miękka i niesamowicie delikatna w dotyku. Co ważne, olejek kompletnie nie zatyka porów, nie zostawia żadnego tłustego filtru, twarz się po nim nie błyszczy, bo szybko się wchłania. Jak na olejek ma bardzo delikatną, nietłustą konsystencję, działa nawet w przypadku łuszczącej się skóry (sprawdzone na mężu - mój królik doświadczalny :D ). Jeśli macie problemy ze skórą przesuszoną, podrażnioną, swędzącą a nawet łuszczącą się, to śmiało możecie sięgnąć po ten olejek, przyniesie Waszej skórze niebywałą ulgę i zobaczycie, że w krótkim czasie odzyska zdrowy wygląd. 

Olejek znajdzie również uznanie wśród fanek olejowania włosów, ja wprawdzie staram się nie przesadzać z tym zabiegiem, ale kilka razy skusiłam się i potraktowałam moje włosy tym olejkiem (same końcówki). Efekt po kilku tylko użyciach był taki, że suche końcówki wyglądały o niebo lepiej niż wcześniej, były bardziej miękkie w dotyku i tak szybko się nie łamały ( do tej pory nawet najbardziej delikatne czesanie powodowało ich łamanie i wypadanie). W dłuższej perspektywie efekty na pewno będą lepsze, ale olejek wolę zostawić do pielęgnacji ciała, bo tutaj ma większe pole do popisu, jeśli chodzi o działanie. :-) 

Tak wszechstronne działanie olejku z baobabu stawia go u mnie na samym szczycie wszystkich olejków, jakie do tej pory miałam. Potocznie mówi się, ze jak coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę jest do niczego. W przypadku tego kosmetyku absolutnie nie zgadzam się z tym stwierdzeniem, olejek obronił się sam działaniem w kilku obszarach, zastępując kilka kosmetyków, a co za tym idzie zaoszczędzając pieniądze. Olejek możecie kupić TU za 21,90 złotych. Miałyście kiedyś do czynienia z tak egzotycznym kosmetykiem? Co sądzicie o produkcie o tak złożonym zastosowaniu?


piątek, kwietnia 24, 2015

Viosenna metamorfoza - kwietniowa edycja ShinyBox

Viosenna metamorfoza - kwietniowa edycja ShinyBox
Kwietniowa edycja ShinyBox to pudełko wyjątkowe pod wieloma względami. Po pierwsze powstało we współpracy z portalem Vitalia, który promuje zdrowy tryb życia, znajdziemy tam wiele ciekawych przepisów i ćwiczeń, dzięki którym osiągniemy wymarzoną sylwetkę. Po drugie znajdziemy tam nowe marki kosmetyczne, wśród których są takie perełki jak Biolaven ( nowa seria kosmetyków produkowana przez Sylveco), Theo Marvee czy Pharmacy Laboratories. Kolejny ogromny plus to fakt, że wszystkie produkty dostajemy w wersji pełnowymiarowej. A na sam koniec 2 fajne dodatki - 7-dniowy plan diety i ćwiczeń od Vitalia - wpisujecie kod i możecie bez większego wysiłku poddać się wiosennej metamorfozie oraz próbka odchudzającego deserku Prolavia - w sam raz, aby się przekonać, czy smakowo będzie Wam odpowiadać.
No i sama wizualna strona pudełka jest urocza, idealnie wpisuje się w wiosenny klimat. 



Oto jak prezentuje się kwietniowa zawartość:

THEO MARVEE Caviariste perlique Tonik do twarzy. 



Wspomaga proces naturalnego oczyszczania się i odnowy skóry, zmniejsza pory i przywraca równowagę hydro-lipidową. Po użyciu skóra wygląda na zdrową i rozświetloną. Zawiera ekstrakty z perły i kawioru, łagodzący d-panthenol i alantoinę, a także rozświetlające drobinki macicy perłowej. Cena 46 zł/200 ml
Użyłam go dopiero 4 razy ale już wiem, że jest to najlepszy produkt pudełka i mój HIT! Cudowny troszkę żelowy tonik, który dogłębnie oczyszcza, ma niesamowicie piękny zapach, moja skóra jest po nim bardzo miękka i nawilżona. No i jak pięknie błyszczy w buteleczce. :-) Jestem nim absolutnie zauroczona.

BIOLAVEN ORGANIC Żel myjący do twarzy. 



Nawilżająco-odświeżający żel myjący do twarzy delikatnie, ale skutecznie oczyszcza skórę z wszelkich zabrudzeń i makijażu. Systematyczne stosowanie żelu pozwala cieszyć się świeżą i promienną skórą. Cena 16 zł/150 ml. 
Użyłam go już kilka razy i nie ma absolutnie nic, do czego mogłabym się przyczepić. Tym razem zapach jest wyważony, uwielbiam lawendę i tak jest również w tej postaci. Żel jest delikatny, nie uczula, ale jednocześnie dobrze sobie radzi z oczyszczeniem skóry. Ponadto jej nie wysusza, lubię uczucie świeżości po jego zastosowaniu. Nowa linia kosmetyków od Sylveco to strzał w dziesiątkę. 

GLAZEL VISAGE Kamuflaż Perfect Skin. 



Stworzony do korygowania niedoskonałości cery lub do makijażu permanentnego. Ujednolica koloryt skóry nadając jej zdrowy i satynowy wygląd. Bardzo trwały o maksymalnej sile krycia. Nie powoduje efektu maski. Cena 25 zł/szt. Produkt wydaje się być stworzony dla mnie, bo coś ostatnio moja skóra ma tendencję do zaskakiwania mnie niespodziankami na twarzy... Ale, że nigdy takiego produktu nie miałam, to najpierw troszkę się dokształcę jak go aplikować, zanim go użyję. :-)

GLAZEL VISAGE Cień sypki. 



Świetlisty cień sypki, nasycony najwyższej jakości perłowym pigmentem. Bardzo łatwy w aplikacji i niezwykle trwały. Nie osypuje się. Można go stosować na sucho jak i na mokro, zwiększając intensywność i połysk jego odcienia. Cena 15 zł/szt.
Bardzo delikatny kolor, takie troszkę capuccino, ładnie wygląda na oku, nie osypuje się i nie załamuje w kącikach oczu. Ładnie rozświetla zmęczone spojrzenie. :-)

DOVE Odżywczy żel pod prysznic Purely Pampering z mleczkiem kokosowym i płatkami jaśminu NOWOŚĆ. 



Produkt ten otoczy Twoje ciało słodkim zapachem mleczka kokosowego i eterycznymi nutami płatków jaśminu, zapewniając Twoim zmysłom kojącą terapię. Formuła NutriumMoisture zadba o piękno Twojej skóry i jej odpowiednie odżywienie. Cena 12 zł/250 ml
Jak wiecie markę Dove darzę pewnym sentymentem i bardzo lubię ich produkty, szczególnie kostki myjące i żele pod prysznic - mają cudowne nuty zapachowe no i ten specyficzny kremowy zapach, który uwielbiam. Ten żel pachnie cudownie, nie za słodko, idealne połączenie nut kwiatowych i owocowych, idealnie wpasował się w mój gust. :-)

PHARMACY LABORATORIES Antyperspirant roll-on. PREZENT. 



Zaawansowany dermokosmetyk przeznaczony do stosowania miejscowego (na skórę pach, stóp i dłoni) w redukcji nadmiernej potliwości ciała. Prezent dołączony został do 1000 pierwszych pudełek kwietniowej edycji ShinyBox zamówionych w subskrypcji. Cena 16 zł/60 ml
Jest to typowy bloker potliwości, taki jak np. Medispirant. Używa się go przez pierwsze 3 do 5 dni codziennie, potem 2-3 razy w tygodniu. Taki kosmetyk powinien być używany przez wielu panów, szczególnie latem......

PROLAVIA Deser wspomagający odchudzanie GRATIS. 



Truskawkowa przekąska z bakteriami probiotycznymi, błonnikiem i witaminami. Zastępuje tradycyjne słodycze, syci na długo, pomaga regulować mikroflorę jelitową. Tylko 2,5 kcal w porcji. Cena 69 zł/1 opak.
Saszetka czeka póki co na zużycie, ale jestem bardzo ciekawa smaku i działania tego kisielku :-) 

VITALIA Plan diety i program treningowy on-line na 7 dni. 



Dieta jest ułożona pod Twoje preferencje, skomponowana z pysznych, prostych i sycących dań. Program treningów dostępny w formie wideo - możesz ćwiczyć bez wychodzenia z domu i dodatkowych sprzętów. Cena 99 zł/mies.
Bardzo fajny dodatek, dzięki któremu możemy odzyskać formę na wiosnę, bez zbędnego wysiłku, wystarczy odrobina dobrych chęci, trochę wolnego czasu i można zacząć ćwiczyć i eksperymentować w kuchni ze zdrowym jedzeniem. :-) Pamiętajcie, że aby uzyskać dostęp do 7-dniowej diety i ćwiczeń musicie wpisać kod, który macie w ulotce od Vitalia.

I jeszcze jedna niespodzianka od ShinyBox. Jeśli lubicie boxy przygotowywane przez gwiazdy, takie jak Ewa Chodakowska, Kasia Tusk czy Anna Wendzikowska koniecznie zajrzyjcie na stronę inspiredby.pl - jest to nowy i luksusowy projekt ShinyBox.

źródło: inspiredby na FB

Macie swoje pudełka? Jakie są Wasze odczucia co do zawartości?


poniedziałek, kwietnia 20, 2015

Naturalna pielęgnacja włosów z marką Dermisja

Naturalna pielęgnacja włosów z marką Dermisja
Kosmetyki naturalne zajmują coraz ważniejsze miejsce w mojej codziennej pielęgnacji, i kiedy tylko mam wybór pomiędzy produktem drogeryjnym a tym o naturalnym składzie, zawsze sięgnę po ten drugi. I nie jest prawdą, że za naturalny produkt trzeba dużo zapłacić, w moim przypadku większość kosmetyków naturalnych z jakimi miałam do czynienia miało bardzo przyzwoite ceny, a do tego ta niska cena szła w parze z naprawdę dobrą jakością. Tak było i tym razem kiedy to trafiłam na kosmetyki polskiej marki Dermisja, powstające w Laboratorium Inżynierii Cząstek, a których naturalne surowce sprowadzane są z różnych części świata. Od razu pomyślałam, że szampon i odżywka, które do mnie trafiły będą inne od dotychczasowych stosowanych przeze mnie, Przede wszystkim od strony wizualnej wyróżniają się na tle innych (ciekawa forma plastikowych butelek), ponadto ich skład również jest inny niż szampony i odżywki używane przeze mnie, a to za sprawą składników, które w dużej mierze pochodzą z upraw ekologicznych. 
Zarówno szampon jak i odżywka zawierają wyciąg z morwy i różeńca górskiego, których głównym zadaniem jest wzmocnienie i odżywienie włosów oraz nadaniem im połysku i zdrowego wyglądu. 



Zacznę od składu SZAMPONU, ponieważ odgrywa on decydującą rolę: 
Aqua - woda;
Aloe Barbadensis Leaf Juice* - sok z aloesu - nawilża, zapobiega łuszczeniu, poprawia stan suchej skóry, łągodzi łupież i swędzenie, wzmacnia cebulki włosów;
Decyl Glucoside - glukozyd decylowy - łagodny, nietoksyczny i dobrze tolerowany przez skórę środek myjący, otrzymywany z naturalnych surowców, w wyniku reakcji alkoholu tłuszczowego z oleju kokosowego z glukozą pozyskiwaną z kukurydzy;
Lauryl Betaine - substancja hydrofilowa - wykazuje działanie antystatyczne na włosy, zapobiega ich elektryzowaniu;
Glycerin -  hydrofilowa substancja nawilżająca;
Morus Alba Root Extract - ekstrakt z morwy białej - oczyszcza i nawilża włosy, zapobiega wypadaniu, nadaje im połysk;
Rhodiola Rosea Root Extract - różeniec górski - intensywnie nawilża, wzmacnia i wygładza włosy, nadaje włosom miękkość i blask;
Xanthan Gum - guma ksatanowa - naturalny zagęszczacz i stabilizator produktu, produkowany przez mikroorganizmy na liściach kapusty;
Caesalpinia Spinosa Gum - guma z drzewa Tara - stabilizuje emulsję;
Panthenol - nawilża włosy, dodaje im objętości i je pogrubia;
Citric Acid - kwas cytrynowy - zwiększa trwałość kosmetyku;
Phenoxyethanol - fenoksyetanol - substancja konserwująca uniemożliwiająca rozwój bakterii w trakcie przechowywania kosmetyku;
Benzoic acid - kwas benzoesowy - dozwolony w kosmetyce do stosowania w ograniczonej ilości, ma za zadanie uniemożliwić rozwój bakterii w produkcie;
Dehydroacetic acid - kwas dehydrooctowy identyczny z naturalnym konserwant, przedłuża trwałość produktu, chroni go przed zmianą konsystencji, zapachu i koloru. 
* - z ekologicznej uprawy (min 68%), posiada certyfikat Soil Association



Ponadto szampon nie zawiera parabenów, siarczanów, laurylosiarczanu, barwników i substancji zapachowych. Jeśli chodzi o konsystencję to jest średnio gęsty, troszkę lejący się, z fajnymi bąbelkami powietrza, o przezroczystej barwie. Jest neutralny zapachowo, co może być zarówno zaletą jak i wadą. Osoby alergiczne, z bardzo wrażliwą skórą będą zachwycone neutralnym zapachem, innym osobom może jednak brakować jakieś fajnej nuty zapachowej. Mi osobiście kompletnie to nie przeszkadza, tym bardziej, że i mąż sięgnął po szampon, a on typowych zapachów szamponów nie lubi. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy podczas stosowania to niesamowita delikatność szamponu i natychmiastowe łagodzenie swędzenia skóry głowy (mam tak czasami jak za bardzo obciążę włosy lakierami czy też żelami). Już w trakcie mycia czułam niesamowitą ulgę, moja sucha skóra została nawilżona, a niemiłe uczucie swędzenia zniknęło natychmiast. Ponadto szampon, mimo troszkę rzadkiej konsystencji, bardzo dobrze się pieni, nawet w małej ilości świetnie myje włosy, dokładnie je oczyszcza i co bardzo ważne nie plącze ich podczas mycia. Jest wprost idealny do łagodzenia drobnych podrażnień skóry głowy a nawet łupieżu (przypadłość męża....). Jego naturalny i jednocześnie delikatny skład sprawia, że można stosować go codziennie, do każdego typu włosów, co w żaden sposób nie obciąży naszych włosów, a poprawi jedynie kondycję samego naskórka. 



ODŻYWKA oprócz wspomnianych już morwy białej i różeńca górskiego zawiera również masło karite, które dogłębnie nawilża i odżywia włosy, zwłaszcza te suche. Jej pełny skład wygląda następująco:
Aqua - woda;
Cetearyl Alcohol - mieszanina alkoholu cetylowego i stearylowego, nawilża, wygładza i zmiękcza włosy;
Betaine - związek organiczny pozyskiwany z buraka cukrowego, zapobiega elektryzowaniu się włosów;
Coco-Glucoside - substancja pochodzenia roślinnego, uzyskiwana ze skrobi kukurydzianej i oleju kokosowego, odpowiada za wytwarzanie piany w kosmetyku;
Butyrospermum Parkii Butter*- masło shea, nawilża, odżywia, koi podrażnienia;
Olea Europaea Fruit Oil* - oliwa z oliwek, regeneruje i nawilża;
Helianthus Annuus Seed Oil* - olej z nasion słonecznika, regeneruje skórę;
Cocos Nucifera Oil* - olej kokosowy, nawilża, zmiękcza i wygładza włosy;
Simmondsia Chinensis Seed Oil*- olej jojoba, nawilża i odżywia włosy, natłuszcza suchą skórę głowy;
Aloe Barbadensis Leaf Juice Powder* - sok z aloesu - nawilża, zapobiega łuszczeniu, poprawia stan suchej skóry, łagodzi łupież i swędzenie, wzmacnia cebulki włosów;
Citrus Aurantium Dulcis Fruit Extract - ekstrakt z oleju pomarańczy, regeneruje naskórek, działa antybakteryjnie;
Citrus Grandis Fruit Extract - ekstrakt z grejpfruta, odświeża i tonizuje skórę;
Citrus Aurantium Bergamia Fruit Extract - ekstrakt z owoców odmiany pomarańczy - bergamoty, ma działanie antyseptyczne;
Citrus Tangerina Extract - ekstrakt z owoców mandarynki, odświeża i tonizuje włosy oraz skórę głowy;
Citrus Grandis Seed Extract - ekstrakt z olejku grejpfrutowego
odświeża i tonizuje skórę;
Glycerinhydrofilowa substancja nawilżająca;
Morus Alba Root Extract -  ekstrakt z morwy białej - oczyszcza i nawilża włosy, zapobiega wypadaniu, nadaje im połysk;
Rhodiola Rosea Root Extract - różeniec górski - intensywnie nawilża, wzmacnia i wygładza włosy, nadaje włosom miękkość i blask;
Xanthan Gum - 
guma ksatanowa - naturalny zagęszczacz i stabilizator produktu, produkowany przez mikroorganizmy na liściach kapusty;
Caesalpinia Spinosa Gum - guma z drzewa Tara - stabilizuje emulsję;
Panthenol nawilża włosy, dodaje im objętości i je pogrubia;
Citric Acid - kwas cytrynowy - zwiększa trwałość kosmetyku;
Phenoxyethanol - fenoksyetanol - substancja konserwująca uniemożliwiająca rozwój bakterii w trakcie przechowywania kosmetyku;
Benzoic Acid - kwas benzoesowy - dozwolony w kosmetyce do stosowania w ograniczonej ilości, ma za zadanie uniemożliwić rozwój bakterii w produkcie;
Dehydroacetic Acid - 
kwas dehydrooctowy identyczny z naturalnym konserwant, przedłuża trwałość produktu, chroni go przed zmianą konsystencji, zapachu i koloru. 
* - z ekologicznych upraw (min 86%), posiadają certyfikat Soil Association



Odżywka ma kremową, białą konsystencję i podobnie jak szampon, nie zawiera parabenów, siarczanów, laurylosiarczanu, barwników i substancji zapachowych. Jest gęsta, przez co bardzo wydajna, bo wystarczy niewielka ilość, aby dokładnie rozprowadzić ja włosach. Po kilku minutach należy ją spłukać, i tutaj powiem Wam, że bardzo ładnie schodzi z włosów, nie zostawia tłustego filtra, ani takiego uczucia obciążenia, ciężkości włosów. Nawet przed wysuszeniem czuć, że włosy są miękkie, bez splątanych końców, nie ma problemu z rozczesaniem włosów. A jaki daje efekt po wysuszeniu włosów?? Otóż moje włosy choć krótkie (tak, tak w końcu drastycznie ścięłam je na krótko, ot taka mała zmiana wizerunku) to po wysuszeniu były fajnie miękkie, lekkie i takie sypkie. W dłuższej perspektywie nawet bardzo zniszczone włosy odzyskują zdrowy wygląd, nawet moje wiecznie rozdwajające się końcówki były w lepszej kondycji, niże przed rozpoczęciem kuracji. Ponadto moje suche siano, jakie miałam od zawsze na głowie dostało solidną dawkę nawilżenia, włosy już mi się tak nie łamią i nie wypadają w takiej ilości jak wcześniej. Zauważyłam również, że na drugi dzień moje włosy nie są szorstkie jak zwykle i ciężkie, ale nadal są mięciutkie, jak pierwszego dnia. :-) Naturalny skład ma jednak ogromną przewagę nad kosmetykiem drogeryjnym, i moje włosy zauważyły różnicę. 



Zarówno szampon, jak i odżywkę możecie zakupić TUTAJ za 27,90 każdy. Jak Wam się podoba skład obu kosmetyków? Widziałyście już produkty tej marki?




sobota, kwietnia 18, 2015

STOP nadmiernemu poceniu się z kryształem ałunu

STOP nadmiernemu poceniu się z kryształem ałunu
Nikt z nas nie lubi się pocić. Sięgamy po coraz to nowe antyperspiranty, bo skóra szybko przyzwyczaja się do kosmetyku i przestaje już reagować na działanie dezodorantu, sztyftu czy też kremu. Ten dyskomfort jest szczególnie odczuwalny latem, szczególnie niektórym panom zalecam większą dbałość o higienę osobistą, bo czasami podczas jazdy komunikacją miejską po prostu nie ma czym oddychać...Podczas moich ostatnich zakupów w sklepie Nami24 skusiłam się m.in. na innowacyjny środek na nadmierne pocenie się, mianowicie dezodorant w formie kryształu soli wulkanicznej, tzw. amonowego ałunu, który jest naturalną substancją krystaliczną. 



Dezodorant ten ma za zadanie usunąć nieprzyjemny zapach, nie blokując przy tym gruczołów łojowych i nie zaburzając nadmiernego procesu pocenia się. Pocenie samo w sobie jest wskazane, ponieważ organizm w ten sposób pozbywa się szkodliwych toksyn, problemem jest jedynie bardzo duża i uciążliwa potliwość. W przeciwieństwie do produktów typu Perspiblock czy Medispirant, pocenie nie jest całkowicie zablokowane, jest po prostu zminimalizowane, a intensywny zapach usunięty. Innowacyjna formuła kosmetyku powoduje że podczas pocierania wytwarza się niewidoczna warstwa ochronna (rozpuszczony minerał), który zapobiega rozwojowi bakterii odpowiedzialnych za nieprzyjemny zapach. Innymi słowy jest to w pełni naturalny środek antybakteryjny. 



SPOSÓB UŻYCIA

Sama forma aplikacji również jest innowacyjna, trzeba mianowicie kryształ zwilżyć wodą i 2-3 razy posmarować nim miejsca wydzielania potu (pachy, stopy). Po użyciu sztyft trzeba opłukać i zostawić do wysuszenia. Co ważne, kryształ nie może stykać się marmurem. Ponadto nie można zatykac go niewysuszonego, ponieważ zacznie pękać.



MOJE WRAŻENIA

Z racji tego, że kosmetyk nie ma absolutnie żadnego zapachu, to na początku nie byłam pewna, czy to w ogóle działa. W zasadzie powiedziałabym, że nie ma żadnego działania, ale... No właśnie to ale pojawia się pod koniec dnia. Mianowicie po porannej aplikacji, całym dniu pracy w biurze, ani razu nie czułam się komfortowo, moja skóra zachowała świeżość przez bardzo długi czas. Kolejny ważny aspekt używania tego sztyftu to fakt, że łagodzi i leczy podrażnienia po depilacji. Drobne krostki czy też zaczerwienia już na drugi dzień są zagojone, a skóra jest delikatna w dotyku. Ponadto jeśli zdarzy wam się sytuacja ekstremalna w postaci drobnego krwawienia w wyniku nieudanej depilacji sięgnijcie po ten sztyft, ponieważ błyskawicznie zatamuje krwawienie. W przeciwieństwie do drogeryjnych antyperspirantów, kryształ ałunu NIE ZAWIERA: perfum, alkoholu, barwników czy konserwantów - to w 100% kosmetyk wegański. Dlatego właśnie nie ma mowy, aby wywołał jakiekolwiek reakcje alergiczne, polecany jest nawet bardzo wrażliwym osobom. 



W przeciwieństwie do kosmetyków z drogerii, kryształ ałunu nie wysuszał mojej delikatnej skóry pod pachami. Jestem ciekawa jak ałun sprawdzi się latem, bo póki co jest ok, nawet w trakcie codziennych ćwiczeń fitnessowych pot wprawdzie jest, ale nieprzyjemnego zapachu brak. :-) I na koniec ostatnia wielka zaleta, mianowicie jest WYDAJNOŚĆ. Kryształ wg zapewnień producenta ma starczyć na rok używania, i jestem skłonna w to uwierzyć, ponieważ w ogóle go nie ubywa, a używamy go z mężem codziennie już prawie od dwóch tygodnia i w ogóle nie widać jego ubytku. W sklepie Nami24 zapłaciłam za niego 21 złotych, tak więc cena jest rewelacyjna, tym bardziej, że kosmetyk starczy na baaardzo długo. Ps. uważajcie, żeby go nie zbić i żeby nie dostał się w niepowołane ręce, czyt. łapki dziecka. :-) Co sądzicie o tego typu antyperspirantach? Miałyście już do czynienia z kosmetykami ałunowymi? 

wtorek, kwietnia 14, 2015

Tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco - moje pierwsze rozczarowanie

Tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco - moje pierwsze rozczarowanie
Tego posta piszę z ciężkim sercem i zdaję sobie sprawę, że niektóre z Was będą nim rozczarowane, tym bardziej, że tę markę kosmetyczną znam i bardzo lubię....Niemniej jednak postaram się bardzo obiektywnie ocenić tymiankowy żel do mycia twarzy Sylveco, bo to o nim mowa i skupię się również na jego zaletach. Do tej pory używałam pianki do mycia twarzy Organic Therapy, która nadawała się również do demakijażu, bo jest nie tylko delikatna ale skutecznie i cudownie pachnąca. Na tymiankowy żel do mycia twarzy skusiłam się podczas zakupów w sklepie Nami24, który jest kilka kilometrów od mojego domu, a o jego istnieniu dowiedziałam się od zaprzyjaźnionej blogerki z Podlasia :D 



Żel ma za zadanie nie tylko oczyścić, ale również rozjaśnić i wygładzić skórę, jak również zapobiec podrażnieniom, które dosyć często mi się zdarzają. Z natury mam suchą skórę, ale dosyć wrażliwą, bo wystarczy, że sięgnę po jakiś chemiczny kosmetyk, a dostaję wyprysków, a czasami wręcz czerwonych plamek, które ciężko wyleczyć. Zdarzają mi się również zaczerwienienia, które nie wiadomo skąd się biorą, dlatego jeśli chodzi o twarz to staram się sięgać po naturalne kosmetyki, z roślinnym składem. Ten żel wydawał mi się się idealny, nie zraziłam się obecnością tymianku w składzie, bo nie sądziłam, że może mieć wpływ na moją ocenę produktu. Tym bardziej, że tymianek jest silnym antyoksydantem oczyszczającym i tonizującym skórę, który łagodzi stany zapalne ( w tym również trądzik).

Oprócz tymianku żel zawiera również kwas jabłkowy, który ma za zadanie ograniczyć powstawanie zaskórników (moja zmora od niepamiętnych czasów), rozjaśnić i wygładzić skórę. Ponadto ma działanie przeciwzmarszczkowe, pobudza skórę do odnowy, czyli innym słowy ma mieć cudowne odmładzające działanie. :D No cóż, takiego działania nie zauważyłam, ale po kolei.


MOJA OCENA
Żel zamknięty jest w małej buteleczce o pojemności 150 ml z wygodną pompka dozującą, którą w każdej chwili można zablokować, aby nic się nie wylało, albo nie wpadło w niepowołane ręce (czyt. małe dziecko). Konsystencja żelu jest rzadka, lejąca się i przezroczysta.


Od razu po zaaplikowaniu go na ręce uderzył mnie bardzo intensywny ziołowy zapach tymianku, tak jakbyście otworzyły torebkę tej przyprawy i podstawiły sobie do nosa. Zapach mnie odrzucił na samym wstępie, bo nie przepadam za ziołami, ale sądziłam że w trakcie mycia i tuż po nim nie będzie tak mocno wyczuwalny. Niestety myliłam się, bo nawet oczyszczeniu, moja twarz i jakby tego było mało ręce, miały bardzo mocny zapach tymianku, który nawet po zaaplikowaniu toniku i nałożeniu kremu nie chciał zniknąć. Ręce musiałam smarować kremem, aby ten zapach zabić.... No w żaden sposób nie mogłam się do niego przekonać. Wiem, że zapach nie powinien być głównym kryterium oceny kosmetyku, ale dla mnie jest bardzo ważny i już na wstępnie zdyskwalifikował ten produkt. Jedyny plus to delikatne oczyszczenie twarzy i uczucie świeżości, jaka mi towarzyszyła tuż po umyciu. Niestety innych efektów użytkowania nie zauważyłam, bo żel odstawiłam po kilku użyciach, nie byłam w stanie zmusić się do jego używania, a szkoda, bo kosmetyki Sylveco bardzo lubię i kilka miałam już okazję testować. Moim nr 1 nadal pozostaje lipowy płyn micelarny, który póki co nie ma sobie równych. Natomiast tymiankowego żelu nigdy więcej nie kupię, ali polecić go mogę osobom, które lubią intensywne ziołowe zapachy. Za żel zapłaciłam 18 złotych i niestety były to zmarnowane pieniądze. Miałyście z nim do czynienia? Czy w ogóle podobają Wam się specyficzne nuty w kosmetykach Sylveco?

niedziela, kwietnia 12, 2015

Żelowe paznokcie z lakierami Sally Hansen - HIT tego sezonu!!!

Żelowe paznokcie z lakierami Sally Hansen - HIT tego sezonu!!!
Odkąd pamiętam zawsze miałam problemy z paznokciami, słabe i łamliwe, na których lakier utrzymywał się bardzo krótko - maksymalnie 2-3 dni. Odpryski pojawiały się już na drugi dzień, no i często pękały mi paznokcie, mimo odżywek które na nie nakładałam. Ponadto prace domowe, a teraz praca jeszcze praca biurowa sprawiały, że lakier bardzo szybko odpryskiwał i wycierał się na brzegach. Doszło już do tak absurdalnych sytuacji, że wolałam mieć bardzo krótkie paznokcie, aby nie musieć ich malować lakierami, bo i tak nie utrzymywały się na nich. Kiedyś próbowałam lakieru hybrydowego w salonie kosmetycznym, ale nawet wtedy paznokcie łamały mi się i szybko pojawiał się odrost. O kondycji paznokci po zdjęciu hybrydy nie będę się rozpisywać - powiem tylko tyle, że były bardzo zniszczone i osłabione. Tak więc zrezygnowałam i z tego zabiegu. Wszystko zmieniło się, kiedy w moje ręce trafiły żelowe lakiery Sally Hansen Miracle Gel, reklamowane jako alternatywa dla hybrydowego, ale bez użycia lampy UV. 

źródło: funpage Sally Hansen na FB

Zalety Miracle Gel wg Sally Hansen:
2 proste kroki - nałożenie lakieru kolorowego i top coat'u (nie ma potrzeby nakładać bazy pod lakier)
Nie ma konieczności użycia lampy - lakier utwardza się pod wpływem światła
Intensywny efekt koloru
Połysk, który utrzymuje się długo
12 pięknych kolorów
14 dniowa trwałość
Łatwe zmywanie

źródło: funpage Sally Hansen na FB
MOJE WRAŻENIA

W paczce Ambasadorki Sally Hansen znalazłam 2 urocze lakiery w modnych pastelowych kolorach (brzoskwiniowy Malibu Peach i błękitny B Girl) oraz Top Coat, który utwardzał i nadawał połysk. 


Byłam niezmiernie ciekawa tych lakierów, ale trochę bałam się ich aplikacji, bo sądziłam, że będą się ciężko rozprowadzać i bardzo długo schnąć. Moje obawy okazały się bezpodstawne, ponieważ lakiery mają wygodny pędzelek, który precyzyjnie maluje paznokcie, nie trzeba się jakoś bardzo starać bo lekka konsystencja ładnie wtapia się w płytkę. Aby uzyskać efekt żelowego manikiuru trzeba położyć 2 warstwy kolorowego lakieru a na koniec bazę, która nadaje połysk i jednocześnie utwardza. No właśnie jak z tym utwardzaniem, bez lampy UV, czy to w ogóle się sprawdza??? Otóż lakier sam w sobie nie różni się niczym od innych lakierów, na pierwszy rzut wygląda jak zwyczajny, ale po nałożeniu drugiej warstwy widać różnicę - otóż płytka wygląda jak w przypadku hybrydy, z tą tylko różnicą, że wygląda bardzo naturalnie, bez tej grubej, mało estetycznej hybrydowej warstwy. Szybko wysycha i się utwardza, po kilku minutach nakładałam już bazę, która schła równie szybko. Efekt przerósł moje oczekiwania. Otóż w szybki i łatwy sposób uzyskałam piękny i trwały manikiur nie różniący się niczym, jak ten z salonu. 
Tak wyglądają moje paznokcie tuż po nałożeniu lakieru i bazy




Jak wyglądają moje paznokcie po kilku dniach? Otóż na zdjęciu poniżej (minęło 6 dni od malowania)


widać bardzo mały odrost i delikatne starcie na zakończeniu paznokci. Połysk jest minimalnie mniejszy niż na początku, ale i tak wygląda o niebo lepiej niż zwykłe lakiery po 1-2 dniach. Lakier wzmocnił moje paznokcie, które nie łamały się, mimo codziennych prac domowych, zachowały ładny wygląd i połysk. A jak wygląda sprawa zmywania? Nie ma absolutnie żadnych problemów - nie trzeba mocno trzeć, lakier zmywa się szybko i bezproblemowo, a co najważniejsze NIE NISZCZY płytki paznokci jak hybryda. Nie powoduje rozdwajania, osłabienia czy wręcz pękania paznokci. Paznokcie są utwardzone, a mimo tego wyglądają naturalnie. Kolejny wielki plus za to, że jak widziałam ścieranie się końcówek to je po prostu lekko opiłowałam i wyglądały jak nowe. Lakier w ogóle nie uległ zniszczeniu, nie odprysnął, w ogóle nie było widać, że paznokieć był spiłowany. Nie musicie wydawać majątku i iść do salonu kosmetycznego, aby mieć ładny żelowy manikiur. Wystarczy iść do dobrej drogerii i zakupić zestaw lakier + top coat (każdy z nich kosztuje ok 35 złotych), aby cieszyć się długotrwałym efektem żelowych paznokci. Jestem nimi zachwycona i na pewno skuszę się na zakup innych lakierów, bo wybór jest szeroki. Miałyście do czynienia z lakierami Miracle Gel Sally Hansen? Jakie są Wasze wrażenia?








sobota, kwietnia 11, 2015

Odzyskaj formę na wiosnę - MEGA rozdanie

Odzyskaj formę na wiosnę - MEGA rozdanie
Wiosna rozpieszcza już nas promieniami słońca, pogoda zachęca do spacerów i większej dbałości o swoje ciało. Same wiecie, że latem trzeba błysnąć ładnym, zadbanym ciałem. :-) Z tej okazji zapraszam do udziału w rozdaniu, w którym macie okazję zgarnąć zestaw kosmetyków, dzięki którym kompleksowo zadbacie o swoje ciało. Zasady jak zwykle banalnie proste, a do wygrania jest MEGA zestaw fajnych kosmetyków, które widzicie poniżej :-)


Warunki udziału w rozdaniu:

Należy być publicznym obserwatorem bloga
Jeśli chcecie zwiększyć swoje szanse możecie dodać bloga do swojego blogrolla i/lub udostępnić publicznie informację o rozdaniu
Można zaprosić znajomych (pod postem konkursowym na FB)

Konkurs trwa od 11 kwietnia 2015 r. do 25 kwietnia 2015 r. do godziny 23:59. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu 2 dni od zakończenia rozdziału. Zwycięzca zostanie wybrany w drodze losowania i będzie miał 2 dni na przesłanie drogą e-mailową danych do wysyłki. Paczkę wysyłam na terenie Polski. 

Formularz zgłoszenia:
Biorę udział
Obserwuję jako:
Blogroll:  Tak (link)/ Nie
Informacja o rozdaniu: Tak (link)/ Nie
Zaprosiłam znajomych: Tak/Nie

WYNIKI

Kochani, serdecznie dziękuję za mega liczny udział w konkursie. Zainteresowanie przerosło moje oczekiwania. Zdradzę Wam, że szykuję już coś nowego. :-) Nie przedłużając zdradzę, że tym razem szczęście uśmiechnęło się do Ani Wolniak. GRATULACJE!! Aniu, czekam 2 dni na przesłanie danych adresowych. 

REGULAMIN KONKURSU
1. Konkurs organizowany jest za pośrednictwem bloga zdrowaipiekna.com.pl na zasadach określonych niniejszym regulaminem i zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.
2. Nagrodę stanowi jeden zestaw kosmetyków, widoczny na zdjęciu powyżej. Sponsorem nagrody jest autorka bloga zdrowaipiekna.com.pl. Nagroda nie podlega zamianie na inną, ani wymianie na ekwiwalent pieniężny.
3. Zadaniem Uczestników jest zostawienie w komentarzu pod niniejszym postem formularza zgłoszenia zgodnego ze wzorem zamieszczonym w poście. 
4. Zamieszczając komentarz, autor tym samym przyjmuje warunki Regulaminu i wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie danych osobowych ( Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
5. Ostateczny termin zamieszczania komentarzy upływa z dniem 25 kwietnia 2015 r., godz. 23.59. 
6. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania. Wyniki zostaną opublikowane na blogu w ciągu 2 dni od zakończenia rozdania. Nagroda zostanie wysłana w ciągu 7 dni kalendarzowych od otrzymania danych teleadresowych. Spośród wszystkich udzielonych odpowiedzi wybiorę w drodze losowania jednego zwycięzcę. Zwycięzca będzie miał 2 dni na przesłanie danych niezbędnych do wysłania nagrody.  
7. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).
8. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem rozpoczęcia konkursu (11 kwietnia 2015 r.) i obowiązuje do czasu jego zakończenia.

wtorek, kwietnia 07, 2015

Kosmetyczne nowości kwietnia

Kosmetyczne nowości kwietnia
Kwiecień wprawdzie dopiero się zaczął, ale przechodząc obok Rossmanna nie mogłam nie skusić się na małe zakupy, tym bardziej, że brakowało mi żelu do mycia twarzy. Weszłam po jedną rzecz, a wyszłam z kilkoma. :-) Same wiecie jak to jest, zawsze coś się przyda, a to jakaś promocja.... Udało mi się trafić na całkiem dobrze zaopatrzonego Rossmanna i w związku z tym do mojego koszyka wpadły te oto cudeńka:

Lovely paleta cieni w naturalnych odcieniach do wykonania makijażu nude. Jak tylko ją zobaczyłam to się zakochałam w tych delikatnych kolorach i już wiedziałam, że paletka będzie moja. :-) Już miałam ją wrzucić do koszyka, kiedy zauważyłam że cienie są zmacane przez czyjeś paluchy, co jest mega obrzydliwe i od razu mnie odrzuca. Już się zdenerwowałam, bo to była jedyna paletka, ale podeszłam do sympatycznej pani z obsługi, która z czeluści szuflady wyjęła mi nowiutką, zafoliowaną paletkę. :-) Paletkę kupiłam za całe 12,99 złotych.



Miss Sporty Mission Corrector podkład wielofunkcyjny. Odkąd wróciłam do pracy to przeprosiłam się z podkładami, a że mój ukochany podkład Rimmel Wake Me Up w kolorze Ivory właśnie mi się skończył, to postanowiłam wypróbować coś nowego, cena niska - 15,99 złotych, więc nawet jak się nie sprawdzi to nie będę żałować. :-) Podkład w jasnym kolorze Ivory i wygodnej pompce będzie testowany codziennie, i mam cichą nadzieję, że nie będę miała nieestetycznej maski na twarzy.


Rimmel Stay Matte Primer. Udoskonalająca baza matująca, która ma za zadanie kontrolować wydzielanie sebum do 8 godzi. Moje pierwsze wrażenie to przede wszystkim dziwna, gęsta, biało-kremowa konsystencja bazy. Ciężko się ją rozprowadza, do mojej suchej cery jest niewskazana, osoby z tłustą cerą powinny być z niej zadowolone, bo faktycznie cera się po niej nie błyszczy. Wygrana ją w konkursie organizowanym na profilu Rimmel na FB

Bielenda uszlachetniony olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy z pro retinolem. Naczytałam się w blogosferze o tym olejku i nie mogłam się na niego nie skusić. :-) Moja pianka do mycia twarzy już się kończy, tak więc za chwilkę będę mogła wypróbować olejek Bielendy. Jedynym minusem jest cena, 17,99 złotych za 140 ml to całkiem sporo. 


Lovely wypiekany puder rozświetlający. Kolorowe cudeńko, które krzyczało do mnie z szafy, abym je wzięła, od razu się w nim zakochałam, i miałam zakusy aby wziąć z tej serii jeszcze puder brązujący, ale to przy następnej okazji. :-) Uwielbiam mozaikowe pudry, w sam raz aby rozświetlić zmęczoną cerę. Za puder zapłacicie 14,99 złotych, śmiało można spróbować. :-)


Rimmel maskara scandaleyes retro glam + Glam'eyes eyeliner. Moją ukochaną maskarę L'Oreal Volume Million Lashes zdradziłam na rzecz pogrubiającej maskary Rimmela, dzięki której moje rzęsy są MEGA powiększone i pogrubione. Tusz nie osypuje się, bez problemu utrzymuje się cały dzień, i bardzo łatwo zmywa się, bez konieczności pocierania oczu. Bardzo trafiony zakup, podobnie jak eyliner, którego cieniutki pędzelek ułatwia aplikację. Maskara w cenie 22,99 złotych, zaś eyeliner wygrałam w konkursie organizowanym na profilu Rimmel na FB.


Wibo zestaw lakier + brokatowy top coat z kolekcji summer edition + Rimmel błękitny lakier z kolekcji Rita Ora. Skusiłam się na błękitne odcienie, które kojarzą mi się z morzem, takie przywołanie letnich dni. Uwielbiam takie pastelowe kolory. :-) Zestaw Wibo kupiłam za 9,79 złotych, zaś lakier Rimmel wygrałam w konkursie organizowanym na profilu Rimmel na FB. 


Rimmel szminka w kredce Lasting Finish Colour Rush + Lovely kredka do ust Perfect Line. Rimmel ma bardzo fajną kremową konsystencję, która dodatkowo nawilża usta i zachowuje długo kolor - wygrana w konkursie organizowanym na profilu Rimmel na FB. Lovely kredka do ust ma delikatny pastelowy kolor, będzie idealnie pasować do pastelowej szminki w kredce Celia, jaką mam od niedawna. Cena szminki Lovely to 5,99 złotych. 



Delia Cosmetics masełko do ust soczyste mango. Tak się pięknie prezentowało na półce obok innych w serii (jagoda i miód), że nie mogłam się nie skusić, mimo, że za masełkami nie przepadam. Cudnie wygląda, jeszcze piękniej pachnie no i zostawia usta mega miękkie i nawilżone. :-)



To by było na tyle. Już upatrzyłam kilka innych kosmetyków i sądzę, że niedługo wpadną w moje ręce. :-) Przede wszystkim muszę się zaopatrzyć w dobry gruboziarnisty peeling do ciała i kilka lakierów do paznokci, chyba skuszę się na nową kolekcję Rimmel Rita Ora, bo ma cudowne pastelowe kolorki. Miałyście do czynienia z kosmetykami, które ja kupiłam? Jak wyglądają wasze wypady po kosmetyki? Też kupujecie to co nie zawsze Wam potrzebne? :-)


czwartek, kwietnia 02, 2015

Wiosenna pielęgnacja stóp - SPA skarpetki Exlusive Cosmetics

Wiosenna pielęgnacja stóp - SPA skarpetki Exlusive Cosmetics
Stopy wymagają codziennej pielęgnacji, ale same wiecie, że jak tylko odstawiamy w kąt zimowe buty i sięgamy po pantofle, to od razu myślimy o kondycji naszych stóp. Dobrze wiem, że w sezonie zimowy niestety troszkę je zaniedbujemy, z racji tego, że je mniej eksponujemy. No, ale wiosna coraz śmielej sobie poczyna, tak więc najwyższa pora zadbać o stopy, zregenerować je ale przede wszystkim pozbyć się suchości, a czasami wręcz szorstkości. Pomyślicie pewnie, że aby osiągnąć taki efekt trzeba poświęcić mnóstwo czasu i energii, ale nic bardziej mylnego. Na rynku dostępne są innowacyjne SPA skarpetki polskiej firmy Świt Pharma, które szybko i skutecznie zregenerują nasze stopy po sezonie zimowym. Ten kosmetyk znalazł się w marcowej edycji pudełka ShinyBox, o którym pisałam TUTAJ.



OPIS PRODUCENTA
SPA dla stóp w postaci skarpetek nasączonych kompleksem aktywnych składników to innowacyjna i niezwykle intensywna kuracja regenerująco-nawilżająca stworzona z myślą o profesjonalnej pielęgnacji Twoich stóp. Zawarte w składzie masło shea posiadające substancje tłuszczowe, witaminy E i F sprawia, że zniszczona skóra stóp szybciej się regeneruje, odzyskuje gładkość i staje się odpowiednio odżywiona. Masło shea wyraźnie wygładza, zmiękcza i nawilża suchy, popękany i zrogowaciały naskórek stóp oraz pięt. Olejek z drzewka herbacianego, działa antybakteryjnie i przeciwgrzybiczo na skórę stóp. Mięta pieprzowa posiada właściwości dezodorujące i odświeżające. Poprawia kondycję naskórka, wygładza go i uelastycznia, zmniejsza potliwość stóp, likwidując nieprzyjemny zapach. Proteiny kaszmiru sprawiają, że skóra staje się gładka, miękka i elastyczna. Obecny w składzie mocznik  o właściwościach silnie nawilżających, zmiękczających i regenerujących poprawia gładkość i jędrność skóry a także zapewnia jej odpowiednie nawilżenie.
Skarpetki w formie nasączonych płatów zamknięte są w saszetce, dzięki czemu są zabezpieczone przed uszkodzeniem.



Po wyjęciu ich z opakowania od razu czuć intensywny zapach mięty połączony z olejkiem herbacianym. Płaty są ze sobą złączone i trzeba je delikatnie rozerwać, aby założyć na stopy. Sądziłam, że będą podobne do masek bawełnianych, jakie nakłada się na twarz, ale te skarpetki to tak naprawdę folia wewnątrz której jest bardzo mocno nasączony fizelinowy płat. Należy je szczelnie zamknąć na stopach za pomocą plasterków dołączonych do opakowania i zostawić na 20-30 minut. Jak zobaczyłam ten niepozorny nasączony płat to sobie pomyślałam, że pewnie szybko wyschnie w trakcie całego zabiegu. Ale spotkała mnie niespodzianka. Już od pierwszych minut moje stopy wręcz pływały w aktywnych składnikach, a mój nosek wyczuwał intensywną miętę, co przyznam się jest fajnym akcentem w trakcie całego zbiegu. Uczucie jest troszkę dziwne, tak jakbyście założyły na stopy mokre małe reklamówki. :-)



Z tą tylko różnicą, że tutaj działają na nasze stopy witaminy i składniki odżywcze, których zadaniem jest przywrócenie naszym zmęczonym nogom ładnego wyglądu, wygładzenie, odświeżenie i przede wszystkim odżywienie zaniedbanych stóp. Ja dodatkowo w trakcie całego 25-minutowego zabiegu masowałam swoje stopki, dzięki czemu składniki aktywne wnikały głębiej, no i wiecie, masażu nigdy za wiele. :-) Poza tym od chodzenia w pantoflach na wysokim obcasie co jakiś czas mam problem z twardą skórą podbicia, co jak wiecie nie jest zbyt miłe w dotyku. Dzięki tym skarpetom płaty twardej skóry zostały bardzo mocno zmiękczone i w końcu poczułam, że moje stopy są lekkie i delikatne w dotyku. Jeszcze kilka zabiegów (tak, tak zaopatrzyłam się w kilka sztuk tych skarpetek) i jestem pewna, że w końcu będę miała zadbane i zregenerowane stopy w krótkim czasie i bez ponoszenia dużych kosztów. 

Podobny masaż zafundowałam sobie w okolicach pięt, których kondycja również jest daleka od ideału. Po zimie zawsze mam problem z popękanymi i przesuszonymi piętami. Taki zabieg w formie skarpetek jest dla nich idealny, bo nie tylko wygładził pięty, ale w końcu bardzo głęboko je nawilżył, dzięki czemu nie musiałam już sięgać po krem do popękanych pięt. Kolejny ważny aspekt to efekt odświeżenia i takiego uczucia "lekkości" po całym zabiegu. Delikatna warstwa kremu, która zostaje po zdjęciu skarpetek daje możliwość wmasowania i dodatkowego masażu, co jest szczególnie miłe po całym dniu chodzenia na obcasie. :-)

REASUMUJĄC: 
Skarpetki SPA to fajny i ciekawy zabieg nawet dla bardzo zabieganych osób. Daje wymierne efekty w postaci nawilżenia, odświeżenia i zrelaksowania zmęczonych stóp. Szybka i łatwa aplikacja płatów pozwala je użyć w domowym zaciszu i to na dodatek za niewielkie pieniądze, bo za jednorazowy zabieg z użyciem skarpetek zapłacicie ok. 16-17 złotych w zależności od sklepu. Kosmetyk idealny do wypielęgnowania stóp po zimie, abyśmy mogły bez obaw sięgnąć po odkryte pantofelki. :-) Znacie kosmetyki tej marki? Widziałam na stronie kilka ciekawych pozycji, zaintrygowało mnie SPA dla dłoni. :-)