Bioline hydrolat z róży damasceńskiej - ukojenie dla suchej skóry

24 lutego

Hydrolaty, popularnie nazywane wodami kwiatowymi zyskują coraz większe uznanie w kosmetologii, a to ze względu na ich szerokie spektrum działania, jak również niesamowitą delikatność, przez co mogą być stosowane na każdy rodzaj cery. W zależności od typu skóry i problemów z jakimi się borykamy, możemy dobrać odpowiedni hydrolat i stosować miejscowo lub jako dodatek do kremów, olejków czy balsamów. Jednym z najpopularniejszych hydrolatów jest ten pozyskiwany z  Rosy Damasceny, czyli tzw. woda różana, którą chciałabym Wam dzisiaj przybliżyć.
Od producenta
Hydrolaty to naturalne wody powstałe poprzez destylację parą wodną roślin. Posiadają zbliżone moce co olejki eteryczne, jednak w odróżnieniu od większości z nich są bardziej delikatne i można je stosować bezpośrednio na skórę. Hydrolaty są szeroko stosowane w naturalnej pielęgnacji skóry i włosów. Powszechnie służą do oczyszczania i tonizowania. Ich regularne stosowanie poprawia wygląd i stan skóry.
Z czego wynika rosnąca popularność hydrolatów?
Hydrolaty są łagodniejsze od toników i co ważne, mają pH zbliżone do naturalnego, czyli 5,5. Można ich używać zarówno w formie toniku czy mgiełki do twarzy, jako półproduktu do tworzenia domowych, naturalnych kosmetyków a nawet rozcieńczać je z wodą w proporcji 1;1 (zalecane w przypadku skóry alergicznej).
Dlaczego to właśnie woda różana jest najpopularniejszym i najczęściej wybieranym hydrolatem?
Okazuje się, że w płatkach róży znajdują się antocyjany, czyli naturalne barwniki roślinne, które mają zdolność ograniczania stanów zapalnych oraz wzmacniają naczynia włosowate. Ma to ogromny wpływ na leczenie cery problematycznej, łagodzenie podrażnień, jak również walkę z utratą sprężystości skóry. Ponadto woda różana zawiera kwas galusowy, działający antyoksydacyjnie, który wymiata wolne rodniki z naszego organizmu. Nie ma nic gorszego dla naszej cery jak wolne rodniki, które obecne między innymi w zanieczyszczeniach powietrza, przyspieszają procesy starzenia, uszkadzają ceramidy cementu międzykomórkowego powodując w ten sposób ucieczkę wody z naszego naskórka a co za tym idzie wysuszenie skóry. 
Moja opinia
Hydrolat Rosa Damascena Bioline, jaki trafił do mnie zamknięty jest w absolutnie przepięknej szklanej butelce ze szklanym "korkiem" o pojemności 75 ml z wygodnym atomizerem, który rozpyla niewielką mgiełkę. Buteleczka zwraca uwagę luksusowym designem, przepięknie prezentuje się na toaletce, uwielbiam jak kosmetyk nie tylko ma świetny skład i działanie, ale również rzucający się w oczy wygląd. Jest to mój pierwszy hydrolat, jaki stosuję do codziennej pielęgnacji i przyznam się, że nie od razu polubiliśmy się. Okazuje się, że moje przekonanie o cudownym różanym zapachu było całkowicie błędne. Hydrolat nie pachnie jak świeżo zerwane płatki róży, ma lekko kwaskowaty zapach, do którego trzeba się przyzwyczaić. Początkowo myślałam, że coś się stało w trakcie transportu lub przechowywania, może przebywał w zbyt wysokiej temperaturze. Okazuje się jednak, że hydrolat Bioline pozyskiwany jest nie tylko z płatków róży, ale również innych ich jej części co przekłada się na dosyć specyficzny zapach. Bardzo sceptycznie do niego podchodziłam, bo przyzwyczaiłam się, że kosmetyk albo ma pachnieć ładnie albo w ogóle. :-)
Moja opinia o hydrolacie uległa zmianie, kiedy zobaczyłam pierwsze efekty jego regularnego stosowania dwa razy dziennie. Jak wiecie, moja cera jest bardzo sucha, z tendencją do okresowego przesuszania i występowania wręcz suchych obszarów na twarzy, które uwydatniają się nawet w momencie nałożenia kremu BB. Wody różanej używałam w tradycyjnej formie, czyli nasączałam nią wacik kosmetyczny i przecierałam nim twarz, jako uzupełnienie porannej i wieczornej pielęgnacji. Czekałam chwilę, aż cera wchłonie go i dopiero wtedy nakładałam krem nawilżający na dzień lub odżywczy na noc. Pierwsze efekty, jakie zauważyłam to wzrost nawilżenia cery, uczucie suchości, jakie towarzyszyło mi codziennie powoli zanikało, a cera nabierała świeżości i delikatności. Nawet nie wiecie jakie to miłe uczucie, kiedy cera się nie ciągnie i nie jest szorstka. Woda Bioline fantastycznie uzupełnia pielęgnację, przywraca odpowiedni poziom pH skóry, dzięki czemu lepiej chłonie wartości odżywcze z nakładanych później kremów. Stosowany rano dokładnie usuwa pozostałości maseczek czy kremów, odświeża i daje zastrzyk witamin i energii potrzebnej na cały dzień.
Czasami używam wody w formie mgiełki, rozpylam w niewielkiej odległości na twarz i czekam, aż cera ochłonie. Powiem Wam, że po takim zabiegu czuję się rześko a moja sucha i zmęczona cera jest pobudzona i odżywiona. Przymykam nawet oko na zapach, bo jak widzę, że działanie jest zadowalające to nie przykładam dużej wagi do zapachu.

Jako, że lubię eksperymentować, to postanowiłam sprawdzić jego działanie na moje cienie pod oczami, które (takie mam wrażenie) są coraz bardziej widoczne. Co wieczór po dokładnym oczyszczeniu twarzy i nałożeniu kremów, nawilżałam hydrolatem płatki kosmetyczne i nakładałam na oczy, niczym kompresy. Trzymałam ok 10-15 minut i dopiero potem stosowałam krem pod oczy. Początkowo nie zauważyłam żadnych większych zmian w takiej pielęgnacji, jednak po dłuższym stosowaniu dało się zauważyć, że cienie są odrobinę mniej widoczne, a skóra stała się bardziej napięta i przede wszystkim o wiele lepiej nawilżona. Sądzę, że takie połączenie hydrolatu jako kompresu na powieki i kremu przeciwzmarszczkowego pod oczy przyniesie w dłuższej perspektywie świetne rezultaty.
Hydrolat Bioline działa na moją suchą skórę twarzy niczym nawilżający kompres, jest niesamowicie delikatny, ale jednocześnie zadziwiająco skuteczny. W pełni naturalny skład sprawia, że może być stosowany przez każdego, bez względu na rodzaj cery, czy występujące problemy. Ma niesamowicie uniwersalne zastosowanie, mnie ciekawie zwłaszcza możliwość dodania go do masek, co w niedalekiej przyszłości mam zamiar sprawdzić. Polecanie jest również dodawanie hydrolatów do kremów czy olejków, ale to opcja dla osób lubiących zabawę w domowe mieszanie kosmetyków. Hydrolat z róży damasceńskiej Bioline kupicie w sklepie Kalina w cenie 24,99 złotych, co przyznam się, jest bardzo atrakcyjną ceną i spokojnie można sobie pozwolić na jej zakup, nie rujnując domowego budżetu. :-)
Znacie hydrolaty Bioline? Miałyście już do czynienia z wodami kwiatowymi? Która jest Waszą ulubioną?

Zobacz także

31 komentarze

  1. Nie dość że działa to tak pięknie wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląd faktycznie zwraca uwagę, a działaniem byłam zaskoczona, bo wcześniej użyłam pierwszych lepszych toników, ale okazuje się że moja sucha cera ma swoje wymagania :-)

      Usuń
  2. Marki nie znam ale miałam hydrolat z róży damascenskiej i Bardzo go lubiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to moje pierwsze spotkanie z marką, ale mam nadzieję, że nie ostatnie, mają fajne naturalne kosmetyki :-)

      Usuń
  3. wygląda pięknie, nie lubię zapachu różanego, ale lubię jej działanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei uwielbiam zapach róży w kosmetykach czy perfumach, nawet świeczki różane mają u mnie wzięcie :-)

      Usuń
  4. Bardzo fajne opakowanie i działanie, ale zapach mnie odpycha :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do zapachu na szczęście się przyzwyczaiłam :D

      Usuń
  5. Miałam kiedyś hydrolat różany z jakiegoś sklepu z półproduktami. Jak ogarnę tonikowe zapasy chcę kupić wodę różaną East End - kosztuje grosze, a nie zawiera zbędnych dodatków jak choćby zachwalana woda KTC

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie nie wszystkie wody różane są sobie równe, niektóre mają niepotrzebne dodatki, na szczęście ta z Bioline ma w składzie tylko i wyłącznie różę damasceńską :-)

      Usuń
  6. świetny post i sam produkt a opakowanie kosmetyku jest kuszące oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opakowanie jest cudowne, z przyjemnością się na niego patrzy :D

      Usuń
  7. pięknie wygląda:) myślę że i u mnie by się sprawdził, szczególnie jako mgiełka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stosowanie tego hydrolatu jako mgiełki jest niezwykle przyjemne i odświeżające :-)

      Usuń
  8. Na pewno cudny, ja sama robiłam hydrolat różany i na bank w tym roku tez zrobię :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam Twoje cudeńka, zazdroszczę umiejętności <3

      Usuń
  9. Nie używałam nigdy hydrolatów, ale może kiedyś spróbuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hydrolaty to ciekawa alternatywa dla toników, ja póki co nie planuje powrotu do toników :-)

      Usuń
  10. To coś dla mnie, bo mam strasznie suchą skórę :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze polecam ten hydrolat, przynosi niesamowite ukojenie :-)

      Usuń
  11. Wygląda przepięknie
    Lubię hyrolat różany

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękny wygląd idzie w parze ze świetnym działaniem :-)

      Usuń
  12. Nie znam, ale z chęcią bym wypróbowała. Musi mieć "na żywo" piękny zapach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mój pierwszy hydrolat w ogóle i pierwszy kosmetyk tej firmy i jestem bardzo zadowolona :-)

      Usuń
  13. Super pościak! :) :*
    Pozdrawiam ciepło i zapraszam na:
    www.vvbre.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Brzmi dobrze, ale nie lubię różanych kosmetyków...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, nie każdy lubi zapach róży ;-) ja osobiście go uwielbiam :D

      Usuń
  15. Poluję właśnie na wodę różaną bo nigdy nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam wypróbowanie tej od Bioline, będziesz zachwycona jej wyglądem i działaniem

      Usuń
  16. Miałam oczarowy i bardzo się z nim polubiłam. Świetnie normalizował produkcję sebum. Trochę szkoda, że nie pachnie typową różą, ale oczarowy za to już w ogóle był śmierdzielem :) Buteleczka i mnie oczarowała, aż szkoda było wyrzucać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Polecam Beaute Marakech, wspaniałe działanie, w składzie TYLKO woda różana pozyskiwana z kwiatu. Pachnie wspaniale jak świezo zebrane róże, brak kwaśnej nuty, przy Bioline poczułam się nieco oszukana.

    OdpowiedzUsuń