Każda kobieta jest piękna - moja historia

01 kwietnia

Nie ma chyba kobiety, która byłaby w 100% zadowolona ze swojego wyglądu, zawsze znajdziemy w sobie wady, które odbierają nam poczucie pewności. Czasami ta niepewność, brak wiary w swoje piękne, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne jest zakorzenione w nas już od dzieciństwa, tak bynajmniej było ze mną. Okazuje się jednak, że nie tylko ja nie czuję się dobrze w swojej skórze, według badań, tylko 2 na 10 Polek czuje się atrakcyjne! Presja społeczna związana z dążeniem do bycia atrakcyjną, jak same wiecie, jest przeogromna, zewsząd spoglądają na nas szczupłe i piękne kobiety, z których bije pewność siebie i seksapil. No właśnie....pewność siebie.... Teraz poznacie mnie troszkę bliżej, a to o czym Wam opowiem jest bardzo osobiste, więc mam nadzieję, że zrozumiecie choć odrobinę moją historię.

Odkąd pamiętam żyłam w cieniu starszej, idealnej siostry, ulubienicy rodziców, zwłaszcza ojca, wpatrzonego w nią jak w obraz. Między nami jest spora różnica wieku, bo aż 8 lat, więc nie miałyśmy zbyt dobrego kontaktu ze sobą. Widząc jak siostra jest traktowana przez rodziców, że ma pozwolenie na wiele zachowań (mieszkanie w internacie, imprezy nocne, dyskoteki itp.) chciałam być taka jak ona, po prostu w moim naiwnym dziecięcym umyśle zakwitła myśl, że ze mnie rodzice też mogą być dumni. Nigdy nie miałam problemów z nauką, łatwo mi przychodziło zdobywanie kolejnych nagród, świadectw z czerwonym paskiem i cieszyłam się, kiedy wracałam z zakończenia roku z nagrodami. Niestety, nigdy nie zauważyłam tej radości u ojca, o którego uznanie zabiegałam tak usilnie. Mam wrażenie, że mimo moich licznych nagród, stypendiów naukowych, nigdy nie był ze mnie zadowolony. Te moje nieustanne próby, aby mu się przypodobać zawsze kończyły się fiaskiem, w końcu doszłam do takiego momentu w moim życiu, że ubzdurałam sobie, że moje pojawienie się na świecie było jedynie dziełem przypadku, nie byłam raczej wyczekiwanym dzieckiem..... Wyobraźcie sobie jak wówczas czuje się kilkunastoletnie dziecko, które nie jest pewne niczego co robi, które nawet nie uważa się za ładną dziewczynkę, które cały czas poświęca na zabieganie o uwagę ojca....
Zapytacie pewnie, co to ma wspólnego z pięknem, atrakcyjnością...,. Otóż osoba, która widzi od małego, że nie jest zauważana przez własnych rodziców, przyzwyczaja się do myśli, że jest bardzo przeciętna, że nie zasługuje na uwagę i po prostu skupia się na codziennych sprawach. Jako nastolatka byłam strasznie zakompleksiona, nie miałam na szczęście problemów z wagą, ale brak pewności siebie  zasadniczo wpłynął na moje całe dorosłe życie i niestety ten problem powraca. 
Jako 32-letnia kobieta nadal mam ogromne problemy z akceptacją swojego wyglądu, jest mnóstwo rzeczy, których w sobie nie lubię, mimo, że staram się walczyć z takim myśleniem, to są takie dni, że nic mi się nie chce... Nie umiem przyjmować komplementów, bo zawsze mam wrażenie, że osoba, która je wypowiada ma jakiś ukryty w tym cel i że to nie jest szczere. Mój mąż to kochany człowiek, wie o moich słabych relacjach z rodzicami, kocha mnie taką jaka jestem, ale czasami i on ma dość tej mojej niewiary w siebie. Myślę, że to już jest związane z psychiką, która niestety już w dzieciństwie została hmmm "zaburzona"? Same dobrze wiecie, że to jakie mamy dzieciństwo ma ogromny wpływ na nasze późniejsze życie i wybory jakie podejmujemy. 
Od dawna walczę sama ze sobą, uwierzcie mi, to są codzienne małe potyczki, aby nie narzekać na siebie, aby nie szukać przysłowiowej "dziury w całym", aby akceptować siebie taką jaką jestem. 
Czemu właściwie Wam o tym piszę? Otóż moje Drogie, chciałabym Wam uświadomić czy też przypomnieć, że bez względu ile każda z Was przeszła, w każdej nas jest Piękno, czasem bardzo głęboko schowane, uśpione, które tylko czeka, aby zaprezentować się w całej okazałości. To jak postrzegamy siebie i swoje ciało będzie miało ogromny wpływ na nasze dzieci, bo szczęśliwa mama to szczęśliwe, akceptujące siebie dzieci. 
W kwestii kobiecego piękna, niejako ekspertem jest marka Dove, jedna z nielicznych silnie zaangażowana społecznie, która prowadzi badania wśród Polek na temat definicji piękna, jego wyznaczników, mam na myśli tutaj zarówno cechy fizyczne, jak również cechy charakteru. Okazuje się, że aż 8 na 10 Polek nie czuje się piękne, a to głównie za sprawą takich czynników jak mankamenty urody (sylwetka) czy aspekty emocjonalne (brak pewności siebie).
A jakie są Wasze doświadczenia, jeśli chodzi o postrzeganie własnego ciała i samoakceptację? Czy spotkałyście się w dzieciństwie z zachowaniami, które podkopały Waszą pewność siebie?

Zobacz także

3 komentarze

  1. Lubię ich żele pod prysznic, ale produktów do włosów nie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moimi faworytami są również żele pod prysznic. świetny jest również krem do rąk z nowej linii DermaSPA

      Usuń
  2. Dobrze że o tym napisałam, bo nie pomyślałabym o takim aspekcie poczucia piękna a w zasadzie przeszkodzie do tego. Smutna historia.

    OdpowiedzUsuń