Natura Estonica Bio liftingujący krem na dzień - ekspert skóry suchej

04 kwietnia

Skóra sucha, której jestem posiadaczką ma to do siebie, że bardzo szybki traci elastyczność, staje się szorstka i ciągnie się okropnie. Kremów do twarzy miałam mnóstwo, zazwyczaj sięgam po silnie nawilżające i liftingujące, aby walczyć z upływającym czasem i utratą elastyczności. Od dłuższego czasu moim faworytem w dziennej pielęgnacji twarzy jest krem Natura Estonica Bio z ekstraktem z żeńszenia i jagód acai, jaki dostałam w ramach ambasadorskiej paczki od sklepu Kalina
Od producenta
Krem do skóry suchej. Ekstrakt żeńszenia tonizuje i stymuluje syntezę kolagenu. Wyciąg z jagód acai odżywia, nawilża i odbudowuje skórę. Ekstrakt aceroli przywraca skórze elastyczność. Dzięki składnikom aktywnym skóra będzie nawilżona i elastyczna.
Moje wrażenia
Krem od samego początku zaskoczył mnie pod dwoma względami, mianowicie zapachem, który gdzieś mgliście kojarzył mi się z czymś przyjemnym, czymś z dzieciństwa, oraz fajnym, lekkim pastelowo - różowym kolorem. Krem przeznaczony jest do dziennej pielęgnacji, ale moim zdaniem jest wprost idealny na noc, ponieważ jego konsystencja jest bardzo odżywcza i bogata, silnie nawilżająca, ale nie obciążająca skóry. Niesamowicie szybko się wchłania, moja skóra pije ten krem jak dobry, odżywczy koktajl, co zresztą nie dziwi, bo wśród składników znajdziemy takie perełki jak: 
masło shea - chroni skórę przed promieniami UV, nawilża, koi podrażnienia;
ekstrakt z jagód acai - witaminowa bomba zawierająca min. wit. C, E, B1, B2, B3, kwasy tłuszczowe czy polifenole, walczy z wolnymi rodnikami, a więc zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych jak spaliny, zanieczyszczenia powietrza, dym papierosowy czy promienie słoneczne, uszczelnia naczynia krwionośne, wpływa na syntezę kolagenu, który odpowiada za elastyczność skóry;
ekstrakt z żeńszenia - ma działanie regenerujące i odmładzające, poprawia ukrwienie skóry;
ekstrakt wiśni z Barbadosu (acerola) - źródło witaminy C (zawiera jej więcej niż witamina C), bardzo silny antyoksydant spowalniający procesy starzenia i nawilżający.
Ten mglisty zapach z dzieciństwa to wspomnienia z owocowego sadu u mojego dziadka, drzew wiśniowych, soczystych i pachnących w słońcu, wiśni zrywanych prosto z drzewa, jeszcze niemytych a już pałaszowanych. Tak właśnie pachnie ten krem, jak soczysta wiśnia, za każdym razem kiedy go nakładam, mam ochotę do polizać  - tak wiem, że to dziwne, ale zawsze ślinie się na kosmetyki z owocowymi nutami. 
Ten krem jest dla mnie bardzo uniwersalny, śmiało można go stosować zarówno w dzień pod makijaż, jak również w większej ilości na noc, świetnie się rozprowadza i daje sobie radę nawet z bardzo suchą skórą. Stosowany pod make-up (u mnie to kremy BB) nie roluje się, niemal natychmiast mogę nakładać krem BB, nie rozwarstwia makijażu, a przedłuża jego fajny, naturalny wygląd, skóra wygląda promiennie i zdrowo. Dosyć często po kilku godzinach "noszenia" makijażu na mojej skórze pojawiały się suche płaty, zwłaszcza na policzkach i w okolicach nosa, co wyglądało mało estetycznie i krępowało mnie. Ten krem daje radę nawet z takim problemem, masło shea głęboko nawilża co widać na mojej skórze. Ponadto w kremie mamy składniki, które chronią przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, tak więc póki co nie muszę używać dodatkowych kosmetyków z filtrami, bo ten krem wystarcza na wiosenne promienie słoneczne. 
Konsystencja kremu jest lekko maślana, ale nie obawiajcie się, że przetłuści Waszą skórę, wręcz przeciwnie głęboko i silnie nawilży, nie zatykając przy tym porów, ani nie zostawiając lepkiej warstwy. 
Możecie go używać w zasadzie w każdej kombinacji: 
na dzień, kiedy się spieszycie i nie macie czasu na kompleksową pielęgnację, kilka muśnięć wystarczy, aby skóra wyglądała zdrowo;
na noc w większej ilości, aby przez noc skóra wypiła wszystkie odżywcze składniki;
można go również połączyć z kilkoma kroplami olejku do twarzy (ja obecnie stosuję olejek różany), daje świetny, mocniejszy efekt nawilżenia;
stosowany solo lub z kremem BB skutecznie zapobiega przesuszaniu skóry;
mimo, że przeznaczony na dzień, z powodzeniem zastępuje tłuste lub półtłuste kremy na noc, a to dzięki zawartości masła shea.
Jakie rezultaty zauważyłam po miesiącu regularnego, codziennego stosowania kremu?
Moja skóra wyraźnie zyskała na nawilżeniu, suchość, szorstkość czy efekt ciągnięcia zostały zminimalizowane. Czy pojawił się efekt liftingu? Hmmm zauważyłam, że skóra faktycznie jest bardziej elastyczna i miękka w dotyku, więc coś dobrego się dzieje na mojej twarzy. ;-)  
Pomijając fakt, że krem mam ochotę pałaszować łyżeczkami, to jest to bardzo dobry nawilżacz skóry, używam go zarówno na dzień (rzadziej), jak i na noc (co wieczór). Po miesiącu stosowania ubyło mi go niewiele, tak więc jeszcze długo będę się rozkoszować się zapachem i działaniem. Krem Natura Estonica Bio kupicie w sklepie Kalina TUTAJ, gdzie znajdziecie mnóstwo innych równie ciekawych perełek tej marki. Dodam jeszcze, że linia Natura Estonica Bio to estońskie kosmetyki stworzone na bazie ekstraktów i olejków roślinnych, nie znajdziecie tu olejów mineralnych, SLS/SLES czy parabenów. Innymi słowy, NATURA  w czystej postaci, na dodatek w bardzo niskiej cenie. 
Znacie kosmetyki Natura Estonica? Może miałyście coś ciekawego i możecie mi polecić?



Zobacz także

10 komentarze

  1. Jak zapewne wiesz mam maskę do twarzy z tej serii i bardzo lubię ☺krem również zwrócił moja uwagę, fajny skład, przystępna cena - wszystko na plus ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam Twój wpis o masce i przyznam się, że bardzo mnie interesuje, na nadmiar masek nie narzekam :D

      Usuń
  2. Bardzo by mi się przydał taki kremik właśnie na noc, odżywczy ale nie zapychający :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten jest wprost idealny do codziennej pielęgnacji, zwłaszcza nocnej :-)

      Usuń
  3. Czyli jest potencjał :) Ja co prawda nie mam suchej skóry, ale od czasu do czasu zmagam się z przesuszeniem w okolicy nosa i prawda jest taka, że nie każdy krem daje sobie sobie tym radę. Super, że znalazłaś coś akurat dobrego dla siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okolice nosa to u mnie norma jeśli chodzi o przesuszanie, najgorzej jest zimą, wtedy aż się łuszczy. Kremik polubiłam też za to, że nie zatyka porów, nawet gdy nakładam go więcej :-)

      Usuń
  4. lubię wiśniowe aromaty ,a jak walczą z upływającym czasem to w szczególności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. krem pachnie bardzo subtelnie i delikatnie, nie przytłacza, tak więc z pewnością spodobałby Ci się :-)

      Usuń
  5. nie znma firmy ale lubię kosmetyki eko i bio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do tej pory znałam jedynie Natura Siberica, ale zakochałam się w Natura Estonica, te zapachy i składy potrafią dać pozytywne efekty :-)

      Usuń