poniedziałek, maja 30, 2016

Malinowo - śmietankowa rozkosz ze scrubem Organic Shop

W malinowym chruśniaku (...) stały się maliny narzędziem pieszczoty tej pierwszej, tej zdziwionej (..). Takie właśnie zmysłowe wrażenia zapewnia mi.... kosmetyk, a dokładnie malinowo - śmietankowy scrub do ciała Organic Shop. O zaletach używania scrubów nie będę Wam przypominać, zwłaszcza teraz, kiedy chcemy błysnąć na plaży zadbanym, jędrnym ciałem, bez nieestetycznych nierówności czy suchych skórek. Przynajmniej raz w tygodniu powinniśmy usuwać martwy naskórek, pobudzać skórę do produkcji kolagenu, tak aby odzyskało jędrny i apetyczny wygląd. W końcu za moment będziemy chciały wskoczyć w bikini, a takie partie ciała jak uda czy pośladki muszą być szczególnie dopieszczone. 

Od producenta
Apetyczne połączenie organicznego ekstraktu z Malin i Cukru trzcinowego umożliwia delikatną pielęgnację skóry. Ekstrakt malinowy odżywia skórę, dostarcza jej niezbędnych składników odżywczych, poprawia koloryt i nadaje skórze jędrności. Trzcina cukrowa doskonale nawilża i odświeża skórę.
Moje wrażenia

Jestem uzależniona od peelingów do ciała. Do tego wniosku doszłam niedawno, kiedy zobaczyłam, w jak ekspresowym tempie je zużywam i jak wiele mam ich w zapasie, w tym różne perełki, które aż się proszą o wypróbowanie. Dzisiaj przedstawiam Wam absolutny HIT ostatnich tygodni, który aż się prosi o konsumpcję i na widok którego nie sposób się nie oblizać. Nie wiem jak Wy, ale ja wprost uwielbiam lody śmietankowo - truskawkowe, a jeszcze lepiej świeże truskawki oblane lekko roztopionymi lodami śmietankowymi, istna uczta dla wszystkich zmysłów. Taki jest właśnie cukrowy scrub Organic Shop, który uwodzi swoim zapachem, a i samo opakowanie zapowiada apetyczną pielęgnację ciała. Scrub zamknięty jest w plastikowym opakowaniu o pojemności 250 ml, nie zakręcany więc jego otwarcie czy też zamknięcie nie stwarza problemów.
Jak przystało na peeling cukrowy, tak i ten jest porządnym zdzierakiem i pokochałam go zarówno od pierwszego powąchania jak i użycia, bo nic tak mnie nie pobudza, jak solidne złuszczanie naskórka, czuję się wtedy jakbym zrzucała niepotrzebną skórę i dokopywała się do jędrnej i gładkiej, zupełnie nowej skóry.
Peeling wygląda bardzo niepozornie, jest bardzo plastyczny, lekko ciągnący się, świetnie nakłada się na mokre ciało, bo nic się nie osypuje, więc nie ma mowy o marnowaniu się kosmetyku. Najfajniejsze zaczyna się podczas masowania ciała, wówczas do głosu dochodzą mini drobinki cukru, które nabierają mocy w miarę zwiększania nacisku na ciało i dają porządnie popalić.
Jednocześnie uwalnia się cudowny zapach, który rozpieszcza zmysły, to jest tak apetyczny aromat, że nie sposób go opisać, trzeba tego po prostu spróbować. Zero sztucznego zapachu, sama natura, dlatego za każdym razem mam ochotę go spróbować. Samo masowanie jest niezwykle przyjemne, mimo, że nie oszczędzam mojego ciała podczas peelingowania, to nie mam absolutnie żadnych zaczerwienień, plamek czy podrażnień. Brak szkodliwych dodatków - SLS-ów, parabenów czy silikonów gwarantuje bezpieczeństwo stosowania, ponadto nie ma po nim uczucia tłustości na ciele. Scrub zostawia filtr nawilżenia, ale bardzo delikatny, mimo, że ma w składzie masło shea, to moja sucha skóra potrzebuje jeszcze lekkiego balsamu, aby dopełnić całościową pielęgnację ciała. Zresztą nie wyobrażam sobie, żebym po cukrowym scrubie nie użyła balsamu czy mleczka, to dla mnie absolutny must have w pielęgnacji. 
Muszę przyznać, że mimo swojej niepozorności, peeling świetnie radzi sobie z nierównomiernym kolorytem, regularne stosowanie powoduje, że skóra odzyskuje ładny wygląd, nierówności znikają, a skóra nabiera elastyczności i niesamowitej miękkości. Gdybym mogła to bym go stosowała codziennie, ale wiadomo, lepiej nie przesadzać z produktami złuszczającymi.
Scrubu można używać na dwa sposoby:
na sucho - wówczas siła tarcia jest silniejsza a i efekty szybciej zauważalne. Trzeba się bardziej napracować, i poświęcić zabiegowi więcej czasu, bo cukier bez wody wolniej się rozpuszcza.
na mokro - wówczas peelingowanie jest bardziej delikatne, ale równie skuteczne.
Skład peelingu jest bardzo krótki, ale zawiera 3 istotne składniki, które mają kolosalny wpływ na kondycję naszej skóry:
Sucrose - cukier trzcinowy oczyszcza skórę, złuszcza martwy naskórek;
Butyrospermum Parkii Butter - organiczne masło shea - nawilża, koi, regeneruje, chroni skórę przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, zostawia na skórze okluzyjny film zabezpieczając ją przed wyparowaniem wody;
Rubus Idaeus Fruit Extract - ekstrakt z maliny, silny przeciwutleniacz, wykazuje również działanie anti-aging.
Pełny skład:
Sucrose, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Rubus Idaeus Fruit Extract*, Cocamidopropyl Betaine, Aqua, Parfum, Limonene, Linalool, CI 77742, CI 77491.

Stosowanie śmietankowo - malinowego scrubu Organic Shop to rozkosz dla ciała i uczta dla zmysłów. Delikatny efekt nawilżenia wynagrodzony jest porządnym złuszczaniem, ujędrnianiem i wyrównywaniem kolorytu skóry. Jest to kolejny rosyjski kosmetyk, który bardzo mi się spodobał i powiem Wam, że mam ochotę poznać bliżej tę markę. W ofercie mają również apetyczne masła do ciała, które jak się mogę domyślać, dostarczają równie ciekawych doznań. :-) Scrub, również w innych wersjach zapachowych, w cenie 11,55 zł możecie kupić TUTAJ. 

Znacie Organic Shop i ich scruby? Stosujecie w ogóle rosyjskie kosmetyki w pielęgnacji ciała? 





24 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. oj ja wręcz kocham owocowe zapachy, a połączenie maliny z lodami śmietankowymi jest świetnym pomysłem :D

      Usuń
  2. Mniammmmm już się rozpływam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie go użyłam i nadal się rozpływam :D

      Usuń
  3. Mam 3 na półce :D Na początku wrzuciłam do koszyka aż 6, nie mogłam się zdecydować. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha ja też bym najchętniej zgarnęła do koszyka wszystkie warianty :D

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. kusi i to bardzo, nie pozostaje nic innego jak go wypróbować :-)

      Usuń
  5. Malinowego akurat nie mam, ale mam 4 inne, jeszcze czekają w zapasach na użycie. Już nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mój pierwszy scrub Organic Shop ale na pewno nie ostatni, kusi mnie jeszcze czekoladowy :-)

      Usuń
  6. Taki peeling to jest coś, chętnie bym wypróbowała:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę go mieć koniecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sezon na maliny uważam za rozpoczęty :-)

      Usuń
  8. Zimą miałam z tej serii belgijską czekoladę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, wiem czytała o Twoim skojarzeniu z Nesquickiem :D

      Usuń
  9. Wygląda strasznie apetycznie, lubię jak produkt kusi mnie samym wyglądem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak on pięknie pachnie, no i powiedziałabym że smakuje :P

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...