Soniczne oczyszczanie twarzy z Dermo Future Technology

11 maja

Oczyszczanie twarzy to najważniejszy element codziennej pielęgnacji, od tego w jaki sposób pozbędziemy się ze skóry wszelkich zanieczyszczeń zależy powodzenie stosowania kosmetyków pielęgnacyjnych i wchłaniania składników aktywnych. Na rynku mamy dostępnych kilka gadżetów do oczyszczania twarzy, jak gąbeczki Konjac, rękawice, elektryczne/manualne szczoteczki czy wreszcie soniczne szczoteczki i właśnie jedną z nich chciałabym Wam dziś przybliżyć. Czemu to właśnie szczoteczki soniczne szturmem zdobywają rynek kosmetyczny i co jest w nich takiego wyjątkowego? Przede wszystkim bardzo dokładnie oczyszczają skórę, niemal w 100% usuwają zanieczyszczenia, mają niezwykle łagodne wykończenie dzięki czemu mogą sięgać po nie osoby z wrażliwą czy wręcz atopową cerą. Bardzo dobrze złuszczają martwy naskórek, ujędrniają skórę i zwiększają skuteczność działania kremów czy kosmetyków typu serum. Poznajcie bliżej soniczną szczoteczkę od Dermo Future Technology, która zastąpiła moją dotychczasową elektryczną i wyparła nawet gąbkę Konjac.

Od producenta
Szczoteczka soniczna Dermofuture Technology usuwa dogłębnie pozostałości brudu, tłuszczu i makijażu:
  • usuwa martwy naskórek
  • ujędrnia skórę
  • za pomocą pulsacji idealnie oczyszcza skórę
  • łagodne i higieniczne silikonowe wypustki są dopasowane do potrzeb każdego rodzaju skóry
  • grubiej rozstawione wypustki są przeznaczone do dogłębnego oczyszczania kącików
  • nie wymaga wymiany szczoteczki
  • w 100% wodoodporna
Moje wrażenia
Od pewnego czasu tęsknie spoglądałam w stronę sonicznych szczoteczek do twarzy, zastanawiając się jak taki gadżet spisywałby się na mojej kapryśnej cerze i czy faktycznie jest o co robić tyle szumu. Jak pewnie wiecie, ostatnio dosyć głośno jest o sonicznych szczoteczkach, które powoli wypierają tradycyjne sposoby mycia i oczyszczania twarzy. Gdy tylko dostałam od Michała z Twojego Źródła Urody możliwość wyboru produktu do testów, bez wahania wybrałam szczoteczkę Dermo Future i czekałam na rozpoczęcie testów.
Od strony wizualnej szczoteczka wyróżnia się ładnym, kobiecym kolorem i kompaktowym rozmiarem, idealnie dopasowanym do kształtu dłoni, świetnie się ją trzyma i operuje nią. Dzięki swojemu ergonomicznemu kształtowi i delikatnym wypustkom świetnie myje okolice oczu, ust i nosa, co jak wiecie ma bardzo duże znaczenie w walce ze zmarszczkami najszybciej pojawiającymi się właśnie w tych miejscach. 
Widząc mnóstwo wypustek obawiałam się, że będą drażnić moją sucha skórę i będą ją szorować. Spotkała mnie niespodzianka, ponieważ wypustki, jak i cała szczoteczka są bardzo miękkie, bardzo delikatnie masują skórę, nie powodując zaczerwienienia. W kontakcie ze skórą nie trzeba jej mocno przyciskać, wystarczy w zasadzie dotknąć skóry, włączyć, wybrać poziom wibracji i oddać się błogiemu masażowi. 
Delikatne pulsacyjne ruchy niesamowicie odprężają i rozluźniają mięśnie twarzy, jakbyśmy zafundowali sobie profesjonalny masaż twarzy, uwielbiam takie mizianie. Dźwięk towarzyszący temu nie należy wprawdzie do moich ulubionych (kojarzy mi się z dentystą), ale przymykam na to oko, bo wszystko inne w tym urządzeniu zasługuje na pochwałę.
Bardzo prosta obsługa, niemal intuicyjna, możliwość dopasowania prędkości do naszych oczekiwań i przede wszystkim wodoodporność to wielkie zalety tej szczoteczki. Zapytacie pewnie jak ładować taki gadżecik? Otóż w zestawie znajduje się kabelek USB, który po wpięciu do szczoteczki i podłączeniu do komputera rozpoczyna proces ładowania. Samo urządzenie jest niezwykle zwinne, dzięki czemu sprawdzi się w podróży, nie zajmując wiele miejsca, tak naprawdę można wrzucić je do torebki i mieć możliwość dobroczynnego masażu pod ręką.
Wiecie czego najbardziej obawiałam się tak od strony technicznej? Otóż znając moje szczęście byłam pewna, że prędzej czy później zaleję urządzenie wodą i z żalem będę musiała wyrzucić je do kosza, Otóż moje Drogie nic takiego nie ma prawa się wydarzyć, bo urządzenie jest wodoodporne i choćbym nie wiem jakiego pecha miała to nic mu się nie stanie. Należy oczywiście pamiętać, że po każdym użyciu należy je umyć wodą z mydłem, tak aby usunąć resztki zanieczyszczeń i pozostałości produktu oczyszczającego. 
Szczoteczkę sprawdziłam przy użyciu dwóch kosmetyków: aloesowego żelu do mycia  twarzy Holika Holika oraz delikatnego Crystal peeling Skin79. Po zmyciu demakijażu olejkiem sięgałam najpierw po aloesowy żel, który nanosiłam bezpośrednio na szczoteczkę i rozpoczynałam 1-minutowe mycie twarzy. Moja sucha skóra w trakcie mycia/masażu zasysała wręcz żel/sok aloesowy i czułam jak nabiera świeżości. Szczoteczka dociera nawet w trudno dostępne okolice oczu, jej kształt świetnie dopasowuje się do rysów twarzy, a delikatne pulsowanie pielęgnuje nawet bardzo cienką skórę w okolicach oczu, co w przypadku szczoteczki mechanicznej nie było w moim przypadku wykonalne, bo zawsze zostawały mi zaczerwienienia. Soniczna szczoteczka nawet przy pewnym nacisku na twarz nie zostawia żadnych podrażnień, ostatnio "ugniatałam" nią wyprysk i powiem Wam, że na drugi dzień był o połowę mniejszy i się zagoił. :D
Po zdezynfekowaniu szczoteczki nakładałam na nią Crystal peeling, który w swojej formie przypomina enzymatyczny peeling. Twarz masowałam również przez 1 minutę zwłaszcza w takich sferach jak czoło, policzki, broda i nos, ponieważ to tam zbiera mi się najwięcej zanieczyszczeń. Po tak dogłębnym oczyszczeniu skóra była o wiele bardziej gładsza niż po zabiegu manualnym, czuć było jej aksamitność i niesamowitą świeżość. Szczególną uwagę zwracałam na nos i brodę, gdzie zbiera mi się najwięcej zaskórników, i powiem Wam, że po takiej formie sonicznego peelingowania zauważyłam ich delikatne zmniejszenie no i brak nowych wyskakujących niespodzianek. Cera jest gładziutka, suche skórki w okolicach nosa ładnie usunięte a skóra promienna i lekko zaróżowiona, jak po spacerze na świeżym powietrzu. :-)
Szczoteczki używam codziennie rano i wieczorem, dzięki czemu oprócz mycia i oczyszczenia dostarczam mojej skórze ujędrniającego masażu, co ma niebagatelne znaczenie w walce ze zmarszczkami, brakiem jędrności czy szarością czy zmęczeniem. Niesamowicie miłe pulsowanie potrafi usunąć zmęczenie widoczne na twarzy po całym dniu pracy, zrelaksować i wprowadzić w miły nastrój. Szczoteczka naszej rodzimej marki Dermo Future może śmiało konkurować z drogimi Foreo Lumia, których ceny wahają się w przedziałach 500-600 złotych, a to niepozorne urządzenie kosztuje 190 złotych co jest kolosalną różnicą do kupienia TUTAJ. 
Co myślicie o takiej formie oczyszczania twarzy? Lubicie szczoteczki soniczne czy tradycyjne myjecie twarz dłońmi i żelami?



Zobacz także

23 komentarze

  1. Super urządzenie,drugie niestety. Mam gabke konjac i też fajnie się sprawdza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam gąbkę i była świetna, jednak przechowywanie jej jest dla mnie mało higieniczne :-(

      Usuń
  2. W Douglasie pani zaprezentowała mi możliwości foreo i jeny efekt był naprawdę wow! Fajnie wiedzieć, że jest jej godny zamiennik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim zdaniem szczoteczka Dermo Future poza ceną oczywiście niczym innym się nie różni od Foreo :-)

      Usuń
  3. Bardzo mnie ciekawi ta szczoteczka i myślę, że niedługo będzie moja ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak coś czuję, że będziesz z niej bardzo zadowolona ;-)

      Usuń
  4. Teraz mam poważny problem :( planowałam kupić kawitacje, a po Twojej recenzji już nie jestem tego taka pewna :) będę musiała się poważnie zastanowić :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam że kupno takiej sonicznej szczoteczki to bardzo dobry zakup, bo nie dość, że oczyszczamy skórę to możemy jeszcze zrobić porządne peelingowanie

      Usuń
  5. Kuszą mnie te szczoteczki ale cena za duża :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdaję sobie sprawę że jednorazowy zakup może obciążyć domowy budżet, ale odkładania małych kwot nie odczujesz a szczoteczka szybko zwróci poniesione koszty :-)

      Usuń
  6. Wygląda na prawdę ciekawie :) Może się skusze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mocno zastanawiam się nad jej zakupem :) Wcześniej chodziła mi po głowie Luna, ale najpierw skuszę się na tą - przede wszystkim ze względu na cenę, widziałam już w Drogerii Blue za 179zł, a Luna to koszt ok. 500-600zł :) Pewnie będzie moja, ale chyba różowa :)Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, kupno szczoteczki za kilkaset złotych to dla mnie marnowanie pieniędzy, tym bardziej, że jest godny jej konkurent w bardzo przystępnej cenie :-) a jakich fajnych wrażeń dostarcza, uwielbiam wszelkie rodzaju mizianie na twarzy :-)

      Usuń
  8. mam Foreo ale tą polecał mi Michał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz skoro Michał poleca to wie co mówi :D

      Usuń
  9. Zaciekawiłaś mnie tym cackiem. Będę musiała się w nią zaopatrzyć :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę przydatny gadżet, świetnie współgra z żelami i peelingami enzymatycznymi

      Usuń
  10. Narazie dla mnie zbyt drogi gadżet, chociaż nie wykluczam tego, że za ceną idzie faktyczne działanie.

    OdpowiedzUsuń
  11. wow fajna, kuszą mnie te szczoteczki soniczne, ale ceny trochę mnie przerastają, ale ta jest w całkiem przyjemnej cenie :)jak na razie używam szczoteczki elektrycznej do oczyszczania twarzy i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moją szczoteczkę elektryczną przechwycił mąż :P

      Usuń
  12. ja myje olajami skórę wiec trudno by m isię go używało

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja makijaż też zmywam olejkiem, ale potem myję twarz żelem i wówczas szczoteczka spisuje się idealnie :-)

      Usuń
  13. Kuszą mnie tego typu szczoteczki, ale jak na razie nie jestem jeszcze w 100% przekonana, aby wydać na nie taką kwotę :)

    OdpowiedzUsuń