Większe usta dzięki błyszczykowi? Tak, ale tylko z Volume Lip Explosion Eveline Cosmetics

12 maja

Ładnie wyeksponowane, podkreślone i pełne usta to marzenie niejednej z Nas. Zwłaszcza posiadaczki wąskich ust (czyt. JA) spoglądają tęsknie na zdjęcia ślicznych, namiętnych ust, które kuszą i są zdecydowanie najmocniejszym punktem w całym konturze twarzy. Nie mówię oczywiście o napompowanych sztucznie ustach, bo takie wywołują u mnie wstręt i nie kojarzą się zbyt dobrze. Poza tym wszelkie nakłuwanie jest mi obce i nigdy bym się na coś takiego nie zdecydowała ze względu na strach przed igłą. A co jeśli miałybyśmy możliwość powiększenia ust bez bólu, bez najmniejszego wysiłku, w pełni naturalny i bardzo przyjemny sposób? Do tej pory sceptycznie podchodziłam to takich wynalazków, a już błyszczyki omijałam szerokim łukiem, nie lubię jak mam oblepione usta. Niemniej jednak podczas ostatniego Meet Beauty zachęcona pozytywnymi opiniami innych blogerek skusiłam się na piękny czekoladowo-nudziakowy odcień błyszczyka Volume Lip Explosion Eveline Cosmetics, który miał dać moim ustom efekt push-up. Czy faktycznie wykazuje takie działanie? 

Opis producenta
Opracowany we współpracy z technologami powiększający błyszczyk do ust VOLUME LIP EXPLOSION zapewnia efekt pełnych, wilgotnych i zmysłowych ust.
Zawiera mikrokapsułki z kwasem hialuronowym, które zatrzymują wilgoć wewnątrz skóry ust. Działając od środka wygładzają drobne zmarszczki i linie. Wyciąg z aloesu, olej kokosowy i rycyna przyspieszają regenerację skóry i poprawiają jej elastyczność. Przy regularnym stosowaniu doskonale pielęgnuje usta. 
 
Uwaga! Lekkie uczucie mrowienia i chłodzenia jest gwarancją działania składników aktywnych, które natychmiast po aplikacji rozszerzają naczynka krwionośne i przyspieszają mikrokrążenie, dzięki czemu cząsteczki kwasu hialuronowego błyskawicznie wnikają do głębokich warstw skóry  - dając ustom efekt:
  • zwiększenia objętości,
  • ujędrnienia,
  • maksymalnego wygładzenia,
  • podkreślenia konturu,
  • wypełnienia ubytków powstałych z biegiem czasu.
Błyszczyk ma energetyczny, owocowy zapach a lekka konsystencja nie skleja ust.
Dodatek pigmentów rozświetlających 3D pochodzenia naturalnego (mica) wzmacnia efekt pełnych i gładkich ust.
Moje wrażenia
Fanką błyszczyków nigdy nie byłam, i choć mam kilka w swojej kolekcji (głównie nudziaki, bardzo stonowane i zachowawcze kolory) to na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy wylądowały one na moich ustach. Niemniej jednak słysząc zachwyty wokół mnie na temat błyszczyków Eveline uległam namowom przesympatycznej pani ze stoiska Eveline i wybrałam najciemniejszy odcień z kolekcji, czyli numerek 435 wpadający w nuty nudziakowo - czekoladowo - brązowe.
Bardzo podoba mi się wizualna strona błyszczyku, a mianowicie jego przezroczyste opakowanie, dzięki czemu już bez otwierania możemy podejrzeć jego kolor i dobrać ten, który najbardziej mi odpowiada. Co ciekawe, na tubce znajduje się mały rysunek strzykawki, co już sugeruje że czekają nas efekty porównywalne do tych z użyciem igły i kwasu, czyli mega powiększenie.  
Błyszczyk ma bardzo precyzyjny, mięciutki pędzelek w formie gąbeczki, która dzięki odpowiedniemu wyprofilowaniu starannie obrysowuje usta, bez konieczności sięgania po konturówkę do ust, no chyba, że chcecie wzmocnić efekt powiększenia i nabrać drapieżności. :-) Już w momencie wyjęcia pędzelka z tubki widać na nim delikatnie błyszczącą poświatę, która cudownie mieni się w słońcu, takie rozświetlające pigmenty zawsze są mile u mnie widziane.
Sama aplikacja błyszczyka nie sprawia żadnych problemów, bardzo starannie obrysowuje usta i wypełnia je kolorem. Wnika w każde delikatnie załamanie, polecam dodatkowo wklepać błyszczyk pędzelkiem, tak aby kolor ładnie wniknął i nabrał głębi. Najfajniejsza zabawa z nim jest kilka sekund po aplikacji, mianowicie czuć delikatnie chłodzenie, tak jakbyśmy masowały usta kostką lodu. W miarę upływu czasu czuje się jakby usta "puchły" i nabierały pełnego, apetycznego kształtu. Wyglądają zjawiskowo, dodatkowo błyszczą w delikatnych promieniach słońca, co wygląda niezwykle kusząco, aż się proszą o całowanie. :-) 

Błyszczyk bardzo ładnie trzyma się na ustach, po kilku godzinach wygląda równie dobrze jak w momencie aplikacji, ściera się równomiernie i nie zostawia dużych śladów na filiżankach. Volume Lip Explosion świetnie nawilża usta, bardzo dobrym pomysłem było zawarcie w nim oleju kokosowego i aloesu, które znane są ze swych silnie nawilżających właściwości. Problem suchych skórek uwidaczniający się u mnie po kilku godzinach noszenia pomadek/.błyszczyków, tutaj w ogóle się nie pojawia, wręcz przeciwnie codzienne jego stosowanie dodatkowo zabezpiecza moje usta przed wysuszaniem czy pierzchnięciem (minusy pracy w klimatyzowanym pomieszczeniu). Zaskakująca trwałość, rzeczywisty efekt powiększenia ust, nie załamywanie się w kącikach ust, precyzyjna aplikacja i rozświetlające pigmenty to główne atuty tego błyszczyka. Spośród wielu drogeryjnych kosmetyków tego typu stawiam ten błyszczyk bardzo wysoko i śmiem twierdzić, że nie prędko znajdę podobny, który go zdeklasuje. Kolor został idealnie dobrany do mojej jasnej karnacji i blond włosów, nie jest krzykliwy, idzie w kierunku modnych odcieni nude, ale delikatna poświata nadaje mu wyrazistości i seksowności. Śmiało można postawić na minimalny makijaż i podkreślić jedynie usta, wówczas uzyskany bardzo naturalny, ale jednocześnie uwodzicielski wygląd, tym bardziej, że nasze usta będą wydawać się pełniejsze i kształtniejsze.
Volume Lip Explosion to propozycja dla każdej kobiety, która ceni sobie naturalny i zdrowy wygląd ust, ponieważ błyszczyk spokojnie zastępuje pomadkę odżywczą, wyjątkowo skutecznie pielęgnuje i regeneruje usta, nawet te wyjątkowo suche. Posiadaczki wąskich ust mogą wreszcie nadać swoim ustom apetyczny wygląd, optycznie je powiększyć i nadać im ładne rysy. Błyszczyk nie zostawia na ustach uczucia lepkości, która zazwyczaj towarzyszy produktom tego typu, świetnie się utrzymuje na nich i wypełnia wszelkie nierówności. Jeśli chcecie same przekonać się o jego właściwościach to poszukajcie go w najbliższej drogerii, Eveline ma szafy pełne cudowności, wobec których nie można przejść obojętnie. :-) 
Znacie błyszczyk, który Wam pokazałam? Wolicie tradycyjne pomadki czy jednak stawiacie na delikatne rozświetlenie błyszczyków?

Zobacz także

17 komentarze

  1. Mimo Twojego zadowolenia to mnie nic ie kupuje ;x

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja używałam błyszczyka z Essence, który miał niby powiększać usta :) wydaje mi się,że błyszcząca tafla jedynie optycznie je powiększyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj efekt jest natychmiast wyczuwalny i zauważalny i to nie przez błyszczącą poświatę :D

      Usuń
  3. U mnie na blogu też gości właśnie błyszczyk, ale innej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odrobinę za ciemny jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja kiedyś w ogóle nie malowałam ust, ale jak zaczęłam to właśnie tylko takimi czekoladkami i nudziakami :D

      Usuń
  5. Nie mam nic przeciwko błyszczykom, mam aż dwa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. błyszczyki to taki trochę niedoceniany przeze mnie kosmetyk, ale powoli przekonuję się do nich

      Usuń
  6. Często sięgam po błyszczyki z Eveline, ale tego jeszcze nie miałam. Czas to zmienić :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mój pierwszy błyszczyk Eveline, ale na pewno nie ostatni :D

      Usuń
  7. Nie używam błyszczyków prawie w ogóle, więc się nie skuszę. Choć przyznam, że wygląda całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wygląda ładnie, jednak ostatnio jestem tak mocno zafiksowana na punkcie matowych ust, że rzadko kiedy sięgam po błyszczyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam same matowe pomadki, ale czasami zdarza mi się użyć samego błyszczyka albo nakładam go na już pomalowane usta :-)

      Usuń
  9. Witaj! Dziękujemy za recenzję i piękną prezentację produktu na blogu. Zachęcamy do dalszych testów naszych kosmetyków. Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń