Denko, czyli kosmetyczni ulubieńcy kwietnia i maja

17 lipca

Tak wiem, że mamy już połowę lipca, a ja dopiero teraz chcę Wam pokazać moje ulubione kosmetyki, których używałam w kwietniu i maju..... Nie wiem jak to się dzieje, ale czas leci jak szalony i zwyczajnie nie zdążam z wieloma rzeczami. Nie przedłużając, chciałabym Wam pokazać kilka perełek, które towarzyszyły mi podczas wiosennych dni, sprawdziły się i mogę je z czystym sumieniem polecić. Może znajdziecie coś dla siebie?
L'BIOTICA REPAIR EVERY DAY SZAMPON + ODŻYWKA
Specjalistyczna linia pielęgnacyjna przeznaczona do włosów zniszczonych, ze skłonnością do wypadania, zawierająca olejki i ekstrakty roślinne, które przyniosły niesamowitą ulgę moich sianowatym, suchym włosom. Szampon i odżywka już w trakcie mycia włosów porządnie wygładzały włosy, które u mnie mają tendencję do niesamowitego plątania się z uwagi na to, że są bardzo gęste. Bez problemu mogłam je rozczesać, a w dłuższej perspektywie zauważyłam faktyczne nawilżenie i wzmocnienie włosów, które nie wypadały mi już w tak dużej ilości jak przed rozpoczęciem kuracji. Bardzo fajny duet, który się u mnie sprawdził i o którym więcej pisałam TUTAJ. 

NATURA SIBERICA LOVES ESTONIA NAGIETKOWY ŻEL POD PRYSZNIC
Bardzo przyjemny i ładnie pachnący żel z wygodną pompką, który umilał mi wieczorne prysznice. Dobrze myje i oczyszcza, skóra jest po nim miękka i fajna w dotyku, plus za brak SLS-ów, czy SLES-ów, przez co żel nie pieni się zbyt obficie. Jedna z moich ulubionych marek rosyjskich kosmetyków naturalnych, lubię do niej wracać, więcej o nim pisałam TUTAJ. 

VIANEK NAWILŻAJĄCY TONIK - MGIEŁKA DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA
Jedno z moich ostatnich kosmetycznych odkryć wspaniałej polskiej marki Vianek, córki Sylveco. Tonik jest wprost stworzony do pielęgnacji suchej i wrażliwej skóry, świetnie nawilża, oczyszcza i koi podrażnioną skórę. Używałam go nawet do przemywania oczu po usunięciu makijażu, przynosi niesamowitą ulgę, bo dosyć często szczypią mnie oczy (uroki chodzenia cały dzień w soczewkach). Kompleks kwasu hialuronowego i mocznika  pielęgnują skórę i zapobiegają utracie wody z naskórka, przez co uczucie świeżości i miękkości cery jest długotrwałe. Jest to mój ideał do którego jeszcze wrócę, bo jakby tego było mało, to oprócz świetnego składu jest mega wydajny, miałam wrażenie, że go wcale nie ubywa! Używałam go zarówno rano, żeby usunąć resztki snu z twarzy, jak i wieczorem, aby ją w 100% oczyścić i przygotować na dalsze zabiegi pielęgnacyjne, w każdej opcji spisywał się fenomenalnie! Gorąco polecam.

GLYSKINCARE SUCHY OLEJEK ARGANOWY DO CIAŁA I WŁOSÓW
Jeden z tych uniwersalnych kosmetyków przydatnych w codziennej pielęgnacji, który można stosować do nawilżania ciała, olejowania włosów a nawet pielęgnacji suchych dłoni i zadzierających się skórek paznokci. Dzięki temu, że olejek jest suchy, to nie zostawia uczucia tłustości na skórze, pielęgnuje skórę i dobrze zabezpiecza końcówki włosów przed rozdwajaniem. Sprawdza się również nałożony przed podkładem, nadaje lekkie rozświetlenie twarzy i długotrwałe nawilżenie. Według mnie to pozycja obowiązkowa dla wszystkich kobiet zakochanych w olejkach. :-) Więcej o nim pisałam TUTAJ.

LASHVOLUTION ODŻYWKA DO RZĘS
Odkąd pamiętam miałam krótkie i rzadkie rzęsy, z którymi musiałam się nieźle namęczyć, żeby po użyciu maskary wyglądały w miarę ok. Odkąd zaczęłam używać odżywki Lash Volution moje rzęsy nie tylko się wydłużyły, ale zagęściły i lekko podkręciły. W końcu mam rzęsy, o jakich zawsze marzyłam, bez większego wysiłku z mojej strony, a co lepsze, efekty jej stosowania są jeszcze widoczne, mimo, że kurację skończyłam w czerwcu. Teraz mam rzęsy - firanki i wystarczy kilka muśnięć maskarą, żeby podkreślić ich ładny wygląd. Więcej o niej pisałam TUTAJ. 

SKIN CHEMISTS SERUM + OLEJEK DO TWARZY BEE VENOM
Ekskluzywne kosmetyki, bardzo popularne w Wielkiej Brytanii i używane przez członków brytyjskiej rodziny królewskiej, od niedawna dostępne również w Polsce wywarły na mnie piorunujące wrażenie. Oba kosmetyki oparte są na jadzie pszczelim oraz miodzie manuka, które oprócz silnego działania przeciwzmarszczkowego dostarczają skórze nawilżenie i ujędrnienie. Kosmetyki te określane są mianem alternatywy dla botoksu i faktycznie regularne ich stosowanie przynosi fenomenalne rezultaty - w moim przypadku drobne zmarszczki mimiczne zostały wygładzone, a skóra napięta i ujędrniona. Serum szybko dawało uczucie "naciągnięcia" jakby ktoś wyprasował zmarszczki, a olejek dodatkowo świetnie nawilżał cerę. Oba kosmetyki mają cudowny lekko słodki zapach i są niesamowicie wydajne. Mimo wysokiej ceny są warte każdej złotówki i nie dziwię się, że są takim fenomenem w Wielkiej Brytanii. O serum pisałam TUTAJ a o olejku TUTAJ

KNEIPP OLEJEK DO KĄPIELI KWIAT MIGDAŁU
Kosmetyki Kneipp czerpią z natury wszystko to co najlepsze, ich receptury oparte są na ziołolecznictwie, którego zwolennikiem był założyciel marki, bawarski ksiądz Sebastian Kneipp. Seria migdałowa przeznaczona jest do pielęgnacji skóry suchej i wrażliwej i zawiera aż 94% olejku migdałowego o cudownym zapachu, który nie tylko umilał mi kąpiele, ale relaksował i nawilżał skórę. Po takiej 15-20 minutowej kąpieli byłam odprężona, a moja skóra niesamowicie gładka i pachnąca, powleczona delikatnym filtrem, przez co nie musiałam sięgać po balsam. Jestem bardzo ciekawa innych kosmetyków tej marki, więc niedługo przyjrzę im się bardziej szczegółowo. :-)

BIELENDA EXPERT CZYSTEJ SKÓRY NAWILŻAJĄCY 2-FAZOWY PŁYN DO DEMAKIJAŻU OCZU I UST Z OLEJKIEM MARULA
Nigdy nie przepadałam za dwufazowymi płynami, zostawiały tłusty film na oczach i w większości przypadków szczypały mnie po nich oczy, jak np. po płynie Ziaji. Zresztą nie lubię uczucia tłustości na oczach, na twarzy jeszcze jakoś zniosę. Niemniej jednak jak zobaczyłam tę serię na sklepowych półkach, skusiłam się na wersję z olejkiem marula i się nie zawiodłam. Płyn świetnie usuwa makijaż, bez zbędnego pocierania. Bardzo dobrze radzi sobie z wodoodporną maskarą, wystarczy przytrzymać dłużej płatek na oczach a wszystko się rozpuści. Co najważniejsze, kompletnie nie zostawia uczucia tłustości na skórze czy oczach, owszem czuć pewną oleistość, ale jest to delikatny film, który w żaden sposób nie obciąża skóry. Bardzo fajnie pielęgnuje i nawilża rzęsy, nie ma mowy o ich wypadaniu, zaś cała twarz po jego użyciu jest niesamowicie głęboko nawilżona. Jest to najlepszy płyn dwufazowy jaki kiedykolwiek u mnie gościł i jestem ciekawa czy znajdę inny, który go zdetronizuje. :-)

HOLIKA HOLIKA ALOE 99% SOOTHING GEL
Aloesowy żel do mycia twarzy i ciała z zawartością aż 99% czystego aloesu! Żel dostałam w paczce wygranej u Interendo i było to moje pierwsze spotkanie z tą marką i w ogóle z żelem aloesowym. Powiem Wam, że zakochałam się w nim od pierwszego użycia, bo jest tak niesamowicie łagodny w kontakcie ze skórą, że ma się wrażenie jakby się nakładało najdelikatniejszy na świecie żel, który świetnie zmywa resztki makijażu i bardzo dobrze nawilża. Nigdy nie miałam kosmetyku o tak wysokiej zawartości aloesu, tak naprawdę myjemy się czystym, drogocennym sokiem, co ma ogromny wpływ na polepszenie stanu cery. Pomijając fakt nawilżenia i ukojenia, żel Holika Holika świetnie reguluje wydzielanie sebum, łagodzi podrażnienia o objawy AZS, jest łagodny ale diabelsko skuteczny. Ma tak szerokie zastosowanie, że można go równie dobrze stosować jako kosmetyk łagodzący oparzenia słoneczne. Uwielbiam go również za ciekawy design, fajnie wyglądał stojąc tak sobie dumnie na umywalce i przyciągając wzrok. :-)

To już całe moje skromne denko najulubieńszych kosmetyków kwietnia i maja. Byłoby ich znacznie więcej, ale postanowiłam wybrać same perełki i nie zbierać zbędnych śmieci. Jak Wam się podobają kosmetyki, które Wam zaprezentowałam? Znacie któryś z nich?

Zobacz także

24 komentarze

  1. świetne produkty :) nie znam ich ale chętnie bym je sprawdziła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczególnie polecam żel aloesowy i tonik Vianek :-)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. ha, starałam się wybrać to co najlepsze i niezbyt popularne :D

      Usuń
  3. nie znam nic, ale ten tonik muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tonik jest po prostu genialny, zasługuje na wszystkie pochwały :-)

      Usuń
  4. ja nie ogarniam już denek :P też aloesowy żel był w 1 edycji Asian Box :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak widać mi też ciężko idą denka :D żel jest the BEST :D

      Usuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tej serii do włosów zniszczonych.
    U mnie na blogu wciąż trwa rozdanie, a w nim pomadka do ust Lancome. Zapraszam Cię serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. L'biotica ma kilka ciekawych serii, akurat ta jest idealna do włosów zniszczonych zabiegami fryzjerskimi :-)

      Usuń
  6. Kusi ten żel pod prysznic- uwielbiam naturalne kosmetyki bez SLS :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żel jest mega wydajny, miałam wrażenie że się nigdy nie skończy :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. to znaczy, że dobrze wybrałam, nieznane a ciekawe :P

      Usuń
  8. Same fajne produkty, bardzo lubię produkty Natura Siberica. Ostatnio skusiłam się na produkty dla dzieci od nich, bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nad produktami dla dzieci NS zastanawiam się od dawna, mam dylemat pomiędzy nimi a Sylveco dla dzieci

      Usuń
  9. Ten żel aloesowy sobie chyba sprawię. Moja skóra co prawda kiedyś nie reagowała najlepiej na aloes, ale ten żel ma tyle dobrych opinii, że mam ochotę sprawdzić czy jeszcze ma te kaprysy. Najwyżej zużyję do włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żel aloesowy ma tyle zastosowań, że nawet jeśli Twoja skóra nie polubi się z nim, to z pewnością dobrze wykorzystasz go w innych celach :-)

      Usuń
  10. Jeszcze nie miałam nic z tej firmy Vianek, kuszą mnie te produkty i muszę coś przetesować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vianek kusi mnie peelingami do ciała, kwestia czasu, kiedy je wypróbuję :-)

      Usuń
  11. Aloesowy żel z chęcią bym wypróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Tonik - mgiełkę Vianek mogłabym wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szampon i odżywkę chętnie bym wypróbowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam ten olejek z Kneipp i bardzo go lubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń