wtorek, lipca 26, 2016

Pielęgnacja ciała z olejkiem kaktusowym Najel

Rytuał pielęgnowania ciała za pomocą olejków sięga czasów starożytnych, kolebką wytwarzania i stosowania olejków był Egipt, z królową Kleopatrą na czele. Olejowanie ciała i włosów było niezwykle popularne, nawet wśród najniższych warstw społecznych, olejków używano głównie jako kosmetyków chroniących przed słońcem i nawilżających ciało. Obecnie panuje bardzo modny trend promujący różnego rodzaju olejki, w zasadzie olejek można wydobyć z każdej rośliny, wszystko zależy od metody pozyskiwania i właściwości danego olejku. Dzisiaj przychodzę do Was z niesamowicie ciekawym olejkiem, do którego nie poczułam miłości, głównie ze względu na zapach, ale zmieniłam zdanie jak tylko zaczęłam go regularnie używać. Pora na bliższe poznanie olejku z opuncji figowej.

Od producenta
Olej z opuncji charakteryzuje się wysoką zawartością nienasyconych kwasów tłuszczowych, głównie kwasu linolowego – Omega6, który jest niezbędny w procesie nawilżenia i ochrony skóry przed działaniem czynników zewnętrznych (promieniowania słonecznego, wolnych rodników, nikotyny itp.).
Olej z opuncji figowej jest bogaty w fitosterole, które wzmacniają barierę naskórkową, hamują utratę wody ze skóry, działają przeciwzapalnie, łagodząco, przeciwalergicznie, pobudzają regenerację i gojenie naskórka.
Olej z pestek opuncji zawiera także witaminę E, dzięki czemu wykazuje silne działanie antyoksydacyjne, chroniące przed działaniem wolnych rodników, powodujących przedwczesne niszczenie i starzenie komórek skóry.
Moje wrażenia
Olejki goszczą na stałe w mojej pielęgnacji, i o ile nie jestem fanką olejowania włosów, to nie wyobrażam sobie codziennej pielęgnacji twarzy i ciała bez kilku kropelek olejku. Całkiem niedawno można było zaobserwować wielki boom na kosmetyki z olejkiem arganowym czy makadamia, ale szczerze mówiąc, to już mi się one znudziły, i staram się znajdować jakieś perełki, których działanie może mieć zaskoczyć. Tak właśnie trafiłam na kosmetyki firmy Najel, która wytwarza swoje produkty w Syrii, w mieście Aleppo. Sztandarowymi produktami Najel są mydła Aleppo i olejki, wszystkie kosmetyki są w 100% naturalne, nie zawierają konserwantów, parabenów, ftalanów, EDTA, produktów ubocznych po destylacji ropy (parafina czy olejek mineralne), barwników czy substancji zapachowych. 

Olejek kaktusowy, czyli z opuncji figowej zamknięty jest w plastikowej ciemno barwionej butelce o pojemności 80 ml z wygodnym atomizerem, dzięki czemu nie trzeba wylewać olejku na dłoń i męczyć się z jego zamykaniem. Dodatkowa plastikowa zatyczka chroni kosmetyk przed ewentualnym wylaniem się, chociaż powiem Wam, że olejek był umieszczony w walizce podczas wyjazdu na wakacje, przemieszczał się i nic się nie stało, nawet zatyczka nie zsunęła się. 
Olejek zaskoczył mnie już na samym początku, głównie ze względu na zapach, który nie da się ukryć do najprzyjemniejszych nie należy. Do tej pory olejki, których używałam miały albo kwiatowe, owocowe zapachy, albo lekko orientalne, bardzo przyjemne, Nie wiem wprawdzie jak pachnie opuncja figowa, ale dla mnie zapach tego kosmetyku przywodzi na myśl typowo spożywczy olej, taki bardziej do gotowania. Dlatego właśnie podczas aplikacji staram się go nie wąchać, skupiam się na jego właściwościach i efektach stosowania.
Olejku używam na kilka sposobów, chociaż tak naprawdę jego walory odkryłam podczas wakacyjnego wyjazdu. Początkowo olejek aplikowałam w całości na twarz, jeden ruch atomizerem wylewał jedną kroplę olejku, który dokładnie wmasowywałam w twarz, zamiast kremu na noc, bo jak można się domyślić jest bardzo tłusty i  potrzebuje czasu na całkowite wchłonięcie. Na noc taka tłustość mi nie przeszkadza, ale nie ma już mowy o jego aplikacji na dzień, nawet pod krem, jest zbyt treściwy, no chyba, że lubicie świecącą się twarz. :-)
Byłam ciekawa jakie rezultaty przyniesie mi zastąpienie kremu na noc właśnie takim olejkiem. Od pewnego czasu borykam się z wypryskami, nie ukrywam, że to skutek terapii hormonalnej, której poddaję się drugi miesiąc i siłą rzeczy mój organizm wariuje, przez co czuję się czasami jak nastolatka z problemem trądzika. Powiem Wam, że zaskoczył mnie stan skóry po kilku aplikacjach olejku, otóż olejek zaleczył drobne blizny po krostach, a te już istniejące ukoił i zaleczył ogniska krostek. Wprawdzie taka oleistość nie jest tym co lubię mieć na twarzy, ale czego się nie robi dla urody? Dla mnie najważniejsze było regeneracyjne działanie olejku, kojenie zmian chorobowych i przyspieszenie leczenia istniejących krostek. Inna sprawa, że moja sucha skóra dostała niesamowicie dużą dawkę nawilżenia, każdego dnia rano cera była jeszcze miękka i nawilżona, czasami wręcz rezygnowałam z kremu na dzień, bo po prostu nie było takiej potrzeby, od razu aplikowałam azjatycki krem BB. 
Wspomniałam, że działanie olejku tak naprawdę odkryłam podczas wakacji. Wzięłam go ze sobą zamiast kremu na noc, ale któregoś dnia nie mogą znaleźć kremu do opalania, posmarowałam twarz olejkiem i poszłam na plażę. Jakby nigdy nic opalałam się i nawet nie powtarzałam aplikacji. Cały czas czułam olejek na twarzy i co dziwne, nie czułam, żeby mnie słońce paliło. Wieczorem po dokładnym umyciu twarzy zauważyłam, że moja twarz jest lekko zaróżowiona, ale mnie nie piecze, a co najfajniejsze jest niesamowicie gładka i miła w dotyku. Byłam ciekawa co będzie na drugi dzień, bo zazwyczaj już następnego dnia albo jestem poparzona, albo zaczynam lekko brązowieć. Otóż na mojej twarzy nie działo się kompletnie nic, żadnych plam po opalaniu, żadnego zaczerwienienia, no może tylko trochę więcej piegów. :D Jak tylko przekonałam się, że olejek sprawdza się w opalaniu to nie używałam już niczego innego do twarzy. 
Olejek fajnie się sprawdza również przy mojej sprytnej córeczce, która pewnego dna jeżdżąc na rowerze wywaliła się i otarła kolano. Oczywiście był płacz i jęk jak to strasznie boli. Posmarowałam kolano olejkiem, aplikację powtarzałam kilkakrotnie i ranka bardzo szybko się zagoiła, a po wszystkim nawet nie było strupka. No i oczywiście córka była zachwycona, że używa kosmetyku mamy, przez co czuła się bardzo dorosła. 
A teraz najmniej zabawna część mojego wakacyjnego wyjazdu, w którą wiele z Was zapewne nie będzie chciała uwierzyć. Otóż podczas opalania się na plaży smarowałam się kilkakrotnie mleczkiem 50 SPF, również po każdym wyjściu z wody, pamiętałam zwłaszcza o plecach i karku, bo właśnie tam słońce łapie mnie najszybciej. No i co???? Otóż poparzyłam się!!! Plecy, kark i nogi miałam wieczorem czerwone jak u raka, wyglądałam jak spieczona skwarka, miałam problemy z leżeniem na plecach. Mąż nie mógł uwierzyć w to co widzi, sam stwierdził, że nie nadaję się do opalania, a wcześniej nie chciał uwierzyć jak mu mówiłam, że mnie słońce zawsze poparzy. No ale widząc moje poparzenie ulitował się nade mną i smarował mgiełką kojącą, która niestety dawała wprawdzie chwilowe ukojenie, ale na dłuższą metę w żaden sposób nie pielęgnowała mojej podrażnione skóry. Wówczas stwierdziłam, że może wypróbuję olejek kaktusowy, bo przecież z pewnością mi nie zaszkodzi. Mąż posmarował mi plecy, wystarczyło kilka kropel, aby pokryć je porządnym filtrem, zaczekałam, aż się wchłonie i dopiero wtedy ubrałam się położyłam spać. Rano oprócz lżejszego bólu zauważyłam, że poparzenie jest mniejsze, skóra nie jest szorstka ani chropowata, i mimo, że jest niesamowicie podatna na jakikolwiek dotyk, to wyglądała lepiej niż poprzedniego dnia. Takie smarowania powtarzaliśmy jeszcze przez kilka dni i wiecie co? W ogóle nie schodziła mi skóra, zaczerwienienie szybko zniknęło, a i ból towarzyszący poparzeniu zniknął bardzo szybko. Olejek ukoił nie tylko podrażnienie, ale nawilżył wysuszoną słońcem skórę, sprawił, że skóra szybko się zregenerowała i nabrała ładnego, lekko brązowego odcienia. Po tej nieprzyjemniej przygodzie odstawiłam mgiełkę, i używam olejku do wszelkiego rodzaju podrażnień czy zaczerwienień, również u córki. Jak można się domyślić nie wychodzę już na słońce, wolę posiedzieć w cieniu i poczytać książkę.  
Olejek wyróżnia się na tle innych wysoką zawartością kwasu Omega 6 i witaminy E, które skutecznie chronią skórę przed starzeniem się, głównie poprzez walkę z promieniowaniem słonecznym, które jak wiecie wysusza skórę i przyspiesza pojawianie się zmarszczek. Warto mieć taki olejek pod ręką, zwłaszcza podczas wakacji, bo nie da się ukryć, że to właśnie wtedy nasza skóra narażona jest szkodliwe czynniki, a wiadomo, żadna z Nas nie chce mieć zmarszczek na zawołanie.
REASUMUJĄC
Mimo, że olejek nie skradł mojego serca na początku, ze względu na bardzo oleisty, spożywczy zapach, to udowodnił, że działaniem potrafi przebić inne olejki i kosmetyki po opalaniu na głowę. Świetnie zastępuje krem na noc, leczy zmiany trądzikowe, przyspiesza ich gojenie, wygładza i zmiękcza naskórek. Bardzo silnie nawilża, odwodniona czy bardzo sucha skóra nie jest dla niego problemem. Potrafi sobie poradzić z drobnymi rankami, nie tylko łagodząc szczypanie, ale gojąc je, bez tych charakterystycznych strupków. Olejek jest idealnym towarzyszem na plaży, fanki opalania się "na olejek" będą nim zachwycone, ja nie wyobrażam sobie innego kosmetyku po opalaniu jak właśnie olejek z opuncji figowej. Początkowo był takim niepozornym produktem pielęgnacyjnym, do którego podchodziłam z pewnym dystansem, ale teraz nie wyobrażam sobie bez niego moich codziennych rytuałów pielęgnujących twarz, a czasami nawet ciało. Ten w pełni naturalny kosmetyk, o sile działania mocniejszej niż w przypadku olejku arganowego, kupicie TUTAJ.

Znacie kosmetyki Najel, albo w ogóle olejek kaktusowy? Stosujecie olejki w codziennej pielęgnacji?

25 komentarzy

  1. Słyszałam juz gdzieś o tej marce ;) nie wiedziałam, ze na poparzenia słoneczne też może działać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo fajnie pielęgnuje skórę po oparzeniu, czyli taką trudną w opalaniu jak moja :D

      Usuń
  2. Takiego olejku jeszcze nie miałem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz na jaką perełkę trafiłam :-)

      Usuń
  3. Fajnie, że okazał się skuteczny. Szkoda jednak, że zapach jest typowo spożywczy :)
    Jeśli możesz, kliknij w linki w najnowszym poście, dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przestałam już zwracać uwagę na jego zapach, bo działanie jest genialne :-)

      Usuń
  4. Markę kojarzę, ale o takim olejku jeszcze nie słyszałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei w ogóle nie kojarzyłam marki, dopiero teraz poczytałam o niej więcej :-)

      Usuń
  5. Opis brzmi super, a jeśli chodzi o zapach, może da się zmodyfikować go olejkiem eterycznym? Jeśli ma w składzie same oleje, nie powinno być problemu z dodaniem go, tylko najlepiej najpierw do małej próbki, żeby sprawdzić, jak olejek wpłynie na zapach. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo widzisz nie wpadłam na to, aby połączyć go z olejkiem eterycznym, faktycznie powinno się udać, bo w składzie ma tylko olej z opuncji :-)

      Usuń
    2. Czyste oleje po prostu śmierdzą. To co miałaś wcześniej, pachniało, bo było uzupełnione jakimiś związkami zapachowymi :)

      Usuń
  6. 1 raz słyszę o takim olejku, a też bardzo lubię je używać w pielęgnacji ciała, twarzy czy włosów;) I powiem szczerze, że ten olejek arganowy też już dla mnie zaczyna być nudny, prawie w każdym kremie czy odżywce do włosów jest obecny, a tu coś tak fajnego i nowego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie olejek arganowy jest wszędzie i mi też się znudził, lubię szukać czegoś nowego, niebanalnego, a taki właśnie jest olejek Najel

      Usuń
  7. Bardzo lubię formę opalania właśnie na olejek :) U mnie na blogu wciąż trwa rozdanie, a w nim pomadka Lancome. Zapraszam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety jestem beznadziejnym przypadkiem jeśli chodzi o opalanie więc nie ma mowy abym opalała się na olejek :D

      Usuń
  8. Interesujący ten olejek :) Nie słyszałam o tej marce nigdy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam go, ale np tamanu tez specyficznie pachnie, a lubię bardzo, miałam mydło tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oleju tamanu nie znam i nie miałam, ale im bardziej egzotyczny dany olejek tym bardziej specyficznie pachnie ;-)

      Usuń
  10. Ja też nie lubię olejowania włosów, ale już moja cera lubi ten zabieg. Jednak zauważyłam, że po prostu muszę dobrać dobry produkt, ponieważ jedne działają cuda na mojej cerze, a przy drugich nie ma żadnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie olejek arganowy i makadamia średnio się spisują, masz rację, że nie każdy olejek może faktycznie zdziałać coś na skórze. Olejek kaktusowy zaskoczył mnie bardzo pozytywnie i z przyjemnością sięgam po niego na noc

      Usuń
  11. Coś mi się wydaje że oglądałam ostatnio program o wytwarzaniu olejku kaktusowego. A tutaj mogę poczytać recenzję ;) Super ja również lubię olejki, a takiego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię olejki ,bardzo dobrze radzą sobie z nawilżaniem skóry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie olejki nawilżają lepiej niż niejeden krem do cery suchej czy odwodnionej

      Usuń
  13. Interesujący olejek- uwielbiam olejki i chętnie bym spróbowała jakiegoś jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...