sobota, sierpnia 13, 2016

Kolagenowa maska do twarzy ze złotem GlySkinCare - relaks wieczorową porą

Dobroczynne dla skóry działanie złota doceniono już ok. 2500 roku p.n.e. w Chinach, z biegiem czasu trend ten rozprzestrzenił się w Turcji, Japonii oraz sukcesywnie w Europie. Okazuje się, że złoto przynosi fenomenalne rezultaty, zaś zabiegi z jego użyciem można znaleźć w wielu luksusowych gabinetach kosmetycznych czy salonach SPA. Jak głosi legenda, królowa Kleopatra używała masek ze złotem na noc, aby cieszyć się gładką i młodą skórą jak najdłużej. Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować kolagenową maseczkę ze złotem GlySkinCare, dzięki której poczujemy się dopieszczone, a nasza skóra dostanie solidną dawkę witamin, co po sezonie letnim, kiedy nasza skóra jest przesuszona, jest niezwykle ważne.

OD PRODUCENTA
Kolagenowa maska na twarz ze złotem, wzbogacona kolagenem, aloesem, alantoiną, wyciągiem z kwiatu róży francuskiej, witaminami A, C, E, B3 oraz silnie nawilżającym kwasem hialuronowym zadba o młodszy i zdrowy wygląd Twojej skóry.
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH

Maska, ze względu na swoją delikatną, żelową fakturę, znajduje się w dużym papierowym opakowaniu, na którym znajdziemy wszystkie informacje, włącznie ze składem oraz rysunkiem i opisem jej prawidłowej aplikacji. Dodatkowo w opakowaniu jest wycięte małe okienko, przez które widać maseczkę. W przeciwieństwie do masek w płachcie, ta jest umieszczona w plastikowym opakowaniu, dzięki czemu zachowuje swoje właściwości, zanurzona jest w płynie i rozłożona na sztywnej tacce, co chroni ją przed rolowaniem, czy jakąkolwiek zmianą tekstury. 
Maska jest w kolorze ciepłego złota i należy zwrócić szczególną uwagę na jej nakładanie, ponieważ jest niesamowicie delikatna, odrobina nieuwagi i można w niej zrobić dziury paznokciami. Standardowo ma wycięcia na oczy, nos i usta i powiem Wam, że są idealnie zrobione, świetnie dopasowują się do twarzy, jak zresztą cała maska, to zasługa jej żelowej konsystencji. Jeśli zauważycie, że coś Wam odstaje, wystarczy ją delikatnie wygładzić i naciągnąć, wówczas sama świetnie się wpasuje w rysy Waszej twarzy, dzięki czemu będzie idealnie przylegać. Czasami mi się zdarza, że maski w płachcie są za duże i odstają mi od twarzy, tutaj nic takiego się nie stanie.
W przeciwieństwie do wielu tego typu masek o neutralnych zapachach, ta cudownie pachnie, subtelnie i delikatnie, nutami kwiatowymi z wyczuwalną różą. Już po otwarciu opakowania dochodzi do Nas przyjemny zapach, który nawet po zdjęciu maski nadal jest wyczuwalny, zaś sama maską również nią jeszcze pachnie. Jak wiecie, uwielbiam zapach róż w kosmetykach, więc maska idealnie wpasowała się w moje gusta. ;-)
DZIAŁANIE
Zgodnie z zaleceniami producenta, maskę nakładamy na oczyszczoną skórę twarzy (ja robiłam demakijaż olejkiem, potem myłam twarz emulsją Alterra nałożoną na szczoteczkę soniczną Dermo Future Precision, a na koniec tonizowałam oczarowym tonikiem Organique), zostawiamy na 20-30 minut, a nadmiar substancji na twarzy delikatnie wklepujemy. 
Na początku miałam z nią trochę problemu, ponieważ nie mogłam jej idealnie wpasować, otwory na oczy są stosunkowo małe i trzeba dokładnie ją naciągnąć, aby cokolwiek w niej widzieć. Z jednej strony to duży plus, ponieważ zadbamy dokładnie o stan skóry powiek i okolic oczu, zaś z drugiej wygląda się jak z jakiegoś horroru. :D Ja niestety zbyt nieuważnie z nią postępowałam i na skutek moich działań wydziobałam pazurami dwie dziurki, a szczęście na czole, więc nie miało to większego wpływu na cały zabieg. Dlatego ostrzegam, postępujcie z nią ostrożnie i bądźcie dla niej delikatni, żel jest bardzo mocno nasączony przez co ślizga się w rękach i trzeba przyłożyć się do jej nakładania.
Maska nałożone na twarz i wygładzona, świetnie do niej przylega, nie zsuwa się, dzięki czemu nie trzeba leżeć plackiem przez 30 minut (chociaż to dobry pretekst do odpoczynku), można spokojnie wykonywać zaplanowane czynności, bez obawy, że maska przemieści się na twarzy. 
Pierwsze na co zwróciłam uwagę tuż po nałożeniu to delikatny chłód i orzeźwienie, jakie poczułam na twarzy, to zasługa kojącego i uspokajającego aloesu, jaki jest w składzie. Jeśli macie podrażnioną skórę, np. na skutek opalania czy innych przygód, ta maska da Wam niebywałą ulgę, wyczuwalną od razu przy zetknięciu jej ze skórą. Dodatek alantoiny załagodzi i uspokoi różne niespodzianki na twarzy i przyspieszy ich regenerację. 
Po kilku minutach czułam, że się relaksuję, a moja skóra odpoczywa i wchłania wszelkie dobroci obecne w tej masce. Tuż po zdjęciu spodziewałam się, że moja skóra będzie mokra od aktywnego płynu i świetnie nawilżona, ale stało się coś innego. Płynu na mojej twarzy było niewiele, wklepałam go dokładnie i byłam troszkę zawiedziona, bo nawilżenie było średnie. Jednakże, zauważyłam innym, ważniejszy efekt, mianowicie moja skóra była napięta i gładka, jakbym użyła jakiegoś serum liftingującego. To nie było ściągnięcie charakterystyczne dla np. maseczek glinkowych, ale ładnie naciągnięcie twarzy, coś jakby wyprasowanie całej powierzchni twarzy. Efekt niesamowity, bo użyłam tej maski zaledwie raz, a czułam, że moja skóra świetnie na nią zareagowała. Pomijam oczywiście fakt, że nie dostałam żadnej reakcji alergicznej, nic dziwnego nie pojawiło mi się na twarzy, tak więc jest w pełni bezpieczna w stosowaniu. 
Twarz po zdjęciu maseczki wyglądała zdrowo i promiennie, była niesamowicie fajna w dotyku, jeszcze przez chwilę po prostu ją miziałam, bo nie mogłam uwierzyć, jak taka niepozorna maska dała tak ciekawy efekt. 
Biorąc pod uwagę wszechstronne działanie złota na skórę (m.in. nawilżanie, ujędrnianie, rozświetlanie. leczenie trądziku czy niwelowanie przebarwień), śmiało mogę powiedzieć, że jej regularne stosowanie 2 razy w tygodniu przyniesie świetne rezultaty. Jak w przypadku innych kosmetyków, nie należy przesadzić z jej stosowanie, ponieważ złoto w zbyt dużej ilości dostarczone naszej skórze, może powodować zaczerwienienia czy swędzenie skóry.
PODSUMOWANIE
Kolagenowa maska ze złotem od GlySkinCare to moim zdaniem świetna maska bankietowa, kiedy przed wyjściem chcemy szybko poprawić stan naszej skóry, ujędrnić ją i ładnie napiąć. W przypadku mojej suchej skóry dała średnie nawilżenie, ale posiadaczki innego typu z pewnością będą miały inne odczucia. Niesamowicie delikatna żelowa konsystencja idealnie dopasowuje się do konturu twarzy, bardzo dobrze przylega i nie zsuwa się. Daje przyjemnie ochłodzenie i ukojenie, połączenie aloesu i alantoiny gwarantuje wyciszenie skóry i przywrócenie jej zdrowego wyglądu. Z przyjemnością wrócę do tej maski, ponieważ bardzo spodobało mi się napięcie mojej twarzy.
Znacie kosmetyki GlySkincare lub maskę, którą Wam pokazałam? Miałyście kosmetyki ze złotem? Maseczkę możecie kupić TUTAJ. 




18 komentarzy

  1. Odpowiedzi
    1. ja też jestem fanką takich masek oraz tych w płachcie :-)

      Usuń
  2. Bardzo lubię tego typu maski i zawsze mam jakąś w zapasach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój zapas niestety się skończył i zostały mi tylko maski do zmywania :-/

      Usuń
  3. Zawsze ciekawiły mnie te maski... melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię czasem położyć sobie taką na twarz, ale częściej sięgam po tego typu płatki pod oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei zapominam o okolicach oczu, niemniej jednak mam jakiś mały zapas płatków pod oczy :-)

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. warto spróbować, drugiej takiej na rynku nie widziałam :-)

      Usuń
  6. fajne, wygodne rozwiązanie :) chętnie bym tą maskę wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. diametralnie różna od tradycyjnych masek i niesamowicie wygodna :-)

      Usuń
  7. Podoba mi się ta maska ;) Chętnie przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorąco polecam, daje bardzo fajny efekt w kontakcie ze skórą :-)

      Usuń
  8. Ciekawy produkt, ja niestety nie mam cierpliwości do nakładania masek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mam cierpliwości do zmywalnych masek, takie kolagenowe czy bawełniane są niezwykle proste i praktyczne w użyciu :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...