Naturalny poniedziałek - Lilla Mai Balsam Samoopalający na bazie masła kakaowego

08 sierpnia

Wysokie temperatury nie odpuszczają, i choć pogoda jest zmienna to piękne, słoneczne dni nadal przed Nami. Mamy już półmetek wakacji, z pewnością wiele z Was cieszy się już wakacyjną opalenizną, ja niestety dopiero co wyleczyłam poparzenia i obiecałam sobie zero ekspozycji na słońcu. Ale co zrobić skoro wszyscy wokół promieniują piękną karnacją, a ja świecę bladością? Z pomocą przyszedł mi w pełni naturalny kosmetyk samoopalający, który dodatkowo świetnie nawilża, a to dzięki masłu kakaowemu i olejkowi kokosowemu. Przedstawiam Wam balsam samoopalający na bazie masła kakaowego od polskiej firmy Lilla Mai.

MARKA
Lilla Mai to polska marka produkująca naturalne kosmetyki z surowców ekologicznych, ich masła czy oleje są nierafinowane, a hydrolaty nie mają konserwantów. Cechą wyróżniającą te kosmetyki jest fakt, że są produkowane ręczne w krótkich seriach i z bardzo naturalnymi składami. Co ważne, nie są testowane na zwierzętach oraz nie zawierają olei mineralnych wytwarzanych z ropy naftowej.

OPIS PRODUCENTA
Balsam doskonale nawilża, natłuszcza i wygładza skórę pozostawiając lekki odcień opalenizny. Wyprodukowany na bazie  nierafinowanego, zimnotłoczonego masła kakaowego i kokosowego. Skóra po jego użyciu jest miękka i jedwabista. Posiada naturalny, piękny zapach masła kakaowego, które dodatkowo doskonale pielęgnuje skórę. Masło kakaowe zawiera naturalne antyutleniacze neutralizujące działanie wolnych rodników, witaminy, potas, magnez, wapno i żelazo. Olej kokosowy jest zalecany do każdego typu skóry, daje uczucie chłodu, uspokaja skórę nadmiernie podrażnioną i swędzącą. DHA to  substancja barwiąca skórę. Powoduje zabarwienie skóry na skutek reakcji z aminokwasami zawartymi w naskórku. W jej wyniku tworzą się barwne nierozpuszczalne w wodzie pigmenty.
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Balsam zamknięty jest w plastikowej butelce z pompką, dzięki czemu sama aplikacja jest niezwykle wygoda i higieniczna. Na butelce, ozdobionej uroczym logo firmy i zdjęciem silnie odwołującym się do natury, znajdziemy zarówno opis kosmetyku, jak również skład czy datę przydatności. Z uwagi na fakt, że jest to w pełni naturalny kosmetyk, z masłem i olejem, uważajcie na miejsce jego przechowywania, ponieważ trzymanie go w zbyt gorącym mieszkaniu spowoduje zmianę jego zapachu, będzie przypominał lekko skisłe masło, choć działanie będzie takie samo. Od razu zaznaczę, że tak mniej więcej w połowie opakowania, na skutek upałów i wysokiej temperatury panującej w moim mieszkaniu (mieszkam na piętrze i nad nami jest nagrzewające się poddasze) masło zaczęło niefajnie pachnieć, przypominało nieświeże masło, nie powiem, żeby jego używanie było przyjemnością, ale czasami jeszcze go nakładałam, aby podtrzymać uzyskany wcześniej efekt. Potem musiałam go wywalić, bo zapach stawał się coraz bardziej nieprzyjemny. :-( Nie znoszę wywalać kosmetyków, ale tak to jest z naturalnymi składami, wysokie temperatury im nie służą. Zresztą niestety to nie pierwszy kosmetyk, który "zepsuł" mi się w te upały, wcześniej był to kolagen w żelu do twarzy.
Konsystencja balsamu jest niezwykle lekka i kremowa, zawartość oleju kokosowego sprawia, że niezwykle lekko sunie po ciele, od razu po aplikacji czuć miękkość skóry i nawilżenie. Aby efekty były zadowalające trzeba chwilkę odczekać, aby balsam całkowicie się wchłonął, mi zajmowało to zaledwie kilka minut, potem bez obaw się ubierałam. Balsam mimo obecności masła i olejku, nie zostawia tłustego filtru na ciele, owszem dobrze nawilża, ale bez tłustości charakterystycznej dla wielu maseł czy olejków do ciała. 
Zapach (oczywiście przed wpływem temperatur na kosmetyk) jest niezwykle przyjemny, lekko słodki, ale nie duszący, to taki miks kokosowo-kakaowy, dosyć długo utrzymuje się na skórze i nie ma nic wspólnego z brzydko pachnącymi samoopalaczami. Co ciekawe, balsam nawet w miarę upływu czasu nie zmienia zapachu, więc nie pachnie się jak spieczona skwarka, sporo kosmetyków tego typu utlenia się i przybiera niezbyt przyjemny aromat. Tutaj nic takiego nie ma miejsca, co mnie bardzo cieszy, bo zapach spalonej skórki nie należy do moich ulubionych. ;-)

DZIAŁANIE
Kosmetyku używałam rano i wieczorem, ale nie codziennie, w zasadzie kiedy mi się przypomniało, czyli ok 2-3 razy w tygodniu. Byłam przed wakacjami, więc chciałam błysnąć na plaży ładnie i równomiernie opaloną karnacją. W zasadzie powinnam się przyzwyczaić do swojej bladej karnacji, ale o ile w sezonie jesienno - zimowym taki koloryt cery mi nie przeszkadza, o tyle wiosną, a zwłaszcza latem marzę o brązowej skórze i z zazdrością patrzę na dziewczyny o ciemnej karnacji. Balsam wydawał się bardzo niepozorny, w zasadzie gdybym nie wiedziała, że jego zadaniem jest opalenie cery, to powiedziałabym, że to kosmetyk do codziennej pielęgnacji cery, ponieważ fantastycznie nawilża i odżywia moją suchą cerę.
Jak w przypadku innych tego typu produktów, zwracałam ogromną uwagę na aplikację, bo nadal nie mam zaufania do samoopalaczy. Jednak muszę zaznaczyć, że to nie jest typowy balsam samoopalający. Przede wszystkim to balsam ODŻYWIAJĄCY I REGENERUJĄCY skórę, zwłaszcza suchą, ponieważ w fantastycznym składzie znajdziemy głęboko nawilżające masło kakaowe i olejek kokosowy. Dopiero na drugim miejscu umieściłabym jego właściwości brązujące, które są dosyć zaskakujące.
Otóż jak już wspomniałam, balsam nakładałam bardzo starannie, okrężnymi ruchami i odczekiwałam kilka minut, aż całkowicie się wchłonie. Podczas aplikacji towarzyszył mi cudownie słodki, lecz nie mdły zapach, kojarzący mi się z wakacjami w tropikach i sączeniem napoju wprost z kokosa. Tylko plaża, kokos i ja. :D W ciągu dnia nie odczuwałam żadnego zapachu utleniania, wręcz przeciwnie mimo, że od aplikacji mijało kilka godzin nadal czułam subtelny zapach a i moja skóra była nadal miękka, jakbym posmarowała się masłem kakaowym. Czekałam na efekty i nic, w końcu uznałam że chyba ten balsam to bubel....
Jakież było moje zdziwienie, gdy któregoś dnia, zginając nadgarstki zauważyłam wyraźne odcięcie ciemniejszej skóry. Pomyślałam WOW chyba coś się zaczęło dziać, i rzeczywiście przy kolejnej aplikacji zobaczyłam, że moje ciało jest ciemniejsze, ale nie przybrało nie wiadomo jakiego odcienia brązu, a jest subtelnie i niezwykle naturalnie opalone, jakbym była po pierwszej i niedługiej ekspozycji na słońcu. 
Co ważne, nie zauważyłam absolutnie żadnych plam, smug czy zacieków, a przyznam się, że oglądałam się bardzo dokładnie, szczególnie w tak newralgicznych miejscach jak zgięcia kolan, łokci i nadgarstków. Całe moje ciało było równomiernie zbrązowione, uzyskałam dokładnie taki efekt jaki chciałam, nie za mocny, idealnie komponujący się z moimi jasnymi blond włosami. 
Ubolewam nad tym, że wskutek panujących wysokich temperatur w moim mieszkaniu kosmetyk niestety nie nadawał się do dalszego użycia, bo zachwycił mnie pierwszymi efektami i po powrocie z wakacji chciałam pogłębić swoją opaleniznę. Niestety tak to jest z naturalnymi składami, z jednej strony mają fantastyczne działanie na skórę, z drugie trzeba być bardzo ostrożnym w kwestii ich przechowywania.

PODSUMOWANIE
Balsam Lilla Mai to propozycja dla wszystkich tych, którzy z różnych przyczyn unikają słońca i mają problemy z opalaniem. Oprócz głębokiego odżywienia i nawilżenia skóry, daje efekt naturalnej, delikatnej i subtelnej opalenizny bez zacieków, smug, czy jakichkolwiek plam. Bardzo dobry skład zadba o naszą cerę nawet wtedy, kiedy będziemy chcieli podtrzymać opaleniznę. Należy jedynie być ostrożnym w kwestii jego przechowywania i nie narażać go na działanie wysokich temperatur. Balsam, jak inne bardzo ciekawe kosmetyki tej marki możecie kupić TUTAJ. 
Znacie kosmetyki Lilla Mai lub zaprezentowany balsam? Może miałyście coś z asortymentu marki?

Zobacz także

25 komentarze

  1. Fajnie, że nie robi smug czy zacieków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to właśnie jego główna zaleta :-)

      Usuń
    2. Taką zaletę powinien posiadać każdy kosmetyk z takim przeznaczeniem ;)

      Usuń
    3. ale niestety dużo kosmetyków samoopalających zostawia smugi, nierównomiernie się rozprowadza, mimo tego, że bardzo starannie przykładam się do jego rozprowadzenia

      Usuń
  2. takie samoopalacze to bardzo fajne rozwiązanie dla osób które nie przepadają za słońcem ;)
    a tym samym zdobywa u mnie punkt za to że nie pozostawia smug

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zwróć jeszcze uwagę na naturalny skład, który bardzo dobrze pielęgnuje skórę :-)

      Usuń
  3. Miałam kiedyś z tej firmy peeling do ciała i też był fajny :) Zaciekawiłaś mnie tym balsamem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei jakiś czas temu miałam algowy peeling do twarzy, który niestety nie porwał mnie zapachem ;-)

      Usuń
  4. Z tej marki miałam tylko jakiś mini peeling;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ja markę kojarzyłam tylko z peelingu, a niedawno czytałam o ich dwufazowym płynie do demakijażu

      Usuń
  5. Nie używam takich kosmetyków, ale brak smug to niewątpliwa zaleta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten kosmetyk śmiało może konkurować z drogimi i luksusowymi kosmetykami, jak choćby Vita Liberata

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. faktycznie to nowość tej marki, jeszcze gorąca :D

      Usuń
  7. Ja w tym roku uciekam ze słońca przez uczulenie i używam tylko samoopalaczy bądź balsamów,nie znam tego gagatka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w tym roku już dziękuję za słońce, nie dla mnie opalanie, dlatego ratuję się takimi gagatkami :D

      Usuń
  8. Dla mnie główną zaletą tego balsamu jest to,że:
    - jest wyprodukowany z produktów naturalnych pełnowartosciowych: nierafinowanego masla kakaowego i kokosowego(stad ten zapach), bez żadnych dodatków zapachowych-zapach nadaje naturalne masło kakaowe i kokosowe z pierwszego tłoczenia na zimno
    - Po aplikacji na skórę nie wydziela nieprzyjemnego zapachu-to byl dla mnie główny problem sklepowych samoopalaczy-pozostawialy dziwny i bardzo silny , nie do przebicia zapach na skórze, który mi przeszkadzał. Ten samoopalacz nie zostawia tego zapachu
    - Jest prosty w składzie, bez zbędnych dodatków i polepszaczy, z konserwantem bezpiecznym certyfikowanym Ecocertem, specjalnie przeznaczonym do kosmetyków naturalnych.

    Dodatkowo pozostawia naturalną opalenizne, kolezanki pytają gdzie sie tak opaliłam. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Z reguły nie używam samoopalaczy, bo boję sie smug, ale skoro ten takich nie robi to chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli przyłożymy się do jego starannego rozprowadzenia to nie ma mowy o żadnych smugach :-)

      Usuń
  10. idealny dla mnie, fajny skład, lubię delikatną opaleniznę , którą dają samoopalające kosmetyki a nie słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten balsam jest świetny również dzięki starannie dobranym składnikom, dzięki czemu zastępuje tradycyjny odżywczy balsam do ciała :-)

      Usuń
  11. Tego typu balsamów nie używam z obawy o pozostawienie plam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ten balsam nie zostawia absolutnie żadnych plam, nie barwi ubrania :-)

      Usuń
  12. Widzę, że to kosmetyk w sam raz dla mnie. Nigdy nie mam takiej opalenizny jaką być chciałą mieć w sposób naturalny, a balsamów czy samoopalaczy zawsze unikałam ze względu na powstawanie plam i smug. Ale skoro mówisz, że ten jest ''bezpieczny'' to chyba się poważnie nad nim zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. używałam go przez pewien czas i kompletnie nic się nie działo, to zasługa naturalnych, roślinnych składników, to mój faworyt w domowym opalaniu :-)

      Usuń