Naturalny poniedziałek - Planeta Organica Secrets of Arctica - Scrub do ciała biały mech syberyjski

29 sierpnia

Planeta Organica to jedna z rosyjskich firm, która szturmem podbija rynek kosmetyczny, oferując naturalne i organiczne kosmetyki, do produkcji których używane są składniki z ekologicznych i certyfikowanych upraw. Gdy tylko zobaczyłam ich najnowszą serię Secrets of Arctica wiedziałam, że muszę ją wypróbować, i tak oto w moje ręce trafił intrygujący scrub do ciała, który zaskakuje nie tylko nazwą, ale wyglądem, konsystencją i zapachem. Zapraszam na mroźną wycieczkę pełną naturalnych i zaskakujących zapachów. 

OD PRODUCENTA
Gęsty scrub do ciała zapewnia wspaniałe oczyszczenie i wygładzenie skóry, powrót naturalnego kolorytu i elastyczności, intensywnie odżywia i nawilża, skóra staje się gładka i delikatna.
Biały syberyjski mech wchłania jak gąbka wszystkie zalety dzikiej północnej natury. Pełny witamin i naturalnej wilgoci nawilża skórę i nasyca składnikami odżywczymi. Roślinne proteiny zawarte we mchu, wzmacniają skórę, chronią przed podrażnieniami i stanami zapalnymi, chronią przed niekorzystnymi wpływami środowiska. Sól z Morza Ochockiego wzbogaca scrub minerałami, które wzmacniają skórę i sprawiają, że jest znacznie bardziej elastyczna i jędrna. Pestki z islandzkiej maliny moroszki dokładnie i delikatnie oczyszczają skórę z martwych komórek, odnawiając skórę. W efekcie skóra jest odświeżona, zregenerowana, odmłodzona i nawilżona.
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Scrub zamknięty jest w dużym, bo aż w 450 ml plastikowym opakowaniu, na którym znajdziemy naklejkę z polskim tłumaczeniem produktu, zaś pod spodem nakleję z pełnym składem i terminem przydatności. Jak tylko odkręciłam opakowanie to zdziwił mnie fakt braku dodatkowego zabezpieczenia w postaci plastikowego wieczka czy aluminiowej folii, przez scrub o mało mi się nie wylał na dywan, bo zbyt energicznie go odkręciłam. :D  

Scrub wypełnia całe opakowanie aż po jego brzegi i zaskakuje kolorem zielonego, leśnego mchu i konsystencją, taką mięciutką jak mech. :D W dotyku przypomina zetknięcie z mchem, bardzo gąbczastym, który pieści skórę, ale i potrafi porządnie dać w kość, bo wewnątrz lekkiego puchu znajdują się niesamowicie skuteczne drobinki soli i pestki malin, które skutecznie masują i ujędrniają ciało. Jak tylko zobaczyłam kolor scrubu to pomyślałam, że będzie dziwnie i nieprzyjemnie pachnieć, wiecie jak zielsko..... I teraz zadam Wam pytanie: jak dla Was pachnie las? Kiedy wybieram się na spacer do rosnącego nieopodal mojego domu lasu to już w momencie wejścia do niego wyczuwam specyficzny zapach, będący mieszanką nagrzanego w słońcu runa leśnego, ściółki pachnącej grzybami, opadających z drzew liści i sosnowych kolek, które razem z liśćmi szeleszczą pod nogami. Kiedy zamykam oczy to jestem w stanie poczuć zapach drzew i pękającej w słońcu kory, zapach roślin i trawy, a to wszystko w blasku przebijającego się pomiędzy drzewami słońca, otulającego moją twarz. Tak właśnie pachnie ten scrub, pachnie naturą, wszystkim tym co dobre i naturalne, pachnie zaskakująco i niejednoznacznie, jestem pewna, że każdemu będzie przywodził na myśl coś innego, ale coś równie przyjemnego i pachnącego lasem. 

DZIAŁANIE
Jak ważne jest usuwanie martwego naskórka wie każda z Nas (bynajmniej taką mam nadzieję :D ), przecież chcemy mieć idealnie gładką i aksamitną skórę, bez zgrubień i nierówności? Scruby stanowią bardzo mocny punkt w mojej pielęgnacji, zarówno te do twarzy jak i ciała. O ile do twarzy wybieram bardzo łagodne, najczęściej enzymatyczne, to do ciała stawiam na mocne zdzieraki, zazwyczaj cukrowe, lub solne z dodatkiem pestek roślinnych, które bardzo mocno złuszczają. Nigdy nie miałam problemów z zaczerwienieniami po takich kosmetykach, dlatego bez zastanowienia sięgnęłam po nowość z oferty Planeta Organica i ochoczo przystąpiłam do "katowania" swojego ciała. :-)
Początkowo sądziłam, że jego delikatna konsystencja będzie łagodna dla ciała, tak jak to bywa w przypadku peelingów solnych, które według mnie głaszczą ciało. Scrub w kontakcie z mokrą skórą zmienią się z zielonej średnio gęstej konsystencji w kremową, w której czuć drobinki malin, i w zależności od siły masowania, mogą albo mocno ścierać, albo powiedzmy tak średnio złuszczać. Ja od razu zaznaczę, że nie oszczędzam swoich ud i pośladków i dosyć mocno je szoruję, w związku z czym scrub spisuje się świetnie, bo okazuje się, że wbrew pozorom jest bardzo dobrym zdzierakiem, o dużej sile "rażenia". :-)
Ze względu na specyficzną konsystencję, której daleko do zbicia i mega gęstości, trzeba przykładać się do masażu, bo odrobinę się osypuje, proponuję nakładać niewielką ilość i rozmasowywać, w miarę potrzeby po prostu dokładać kosmetyk na ciało. Większa ilość nabrana na ciało i niedokładnie rozprowadzona będzie powodować jego osypywanie a co za tym idzie marnowanie kosmetyku. 
Pod wpływem masażu i w kontakcie z wodą, scrub zmienia konsystencję w mleczną i delikatną, to tak jakbyśmy użyły gęstego balsamu pod prysznic, z tą tylko różnicą, że tutaj mamy jeszcze drobinki złuszczające. Na pierwszy rzut oka nie widać tych drobinek, wydawać by się mogło, że poza solą nic tak nie ma, jednak po nałożeniu na ciało widać mikroskopijne czarne kropeczki, czyli nic innego jak pestki malin. Jest ich bardzo dużo, w zasadzie całe ciało zostaje nakropkowane, co śmiesznie wygląda, jakby ktoś pomazał mnie czarnym flamastrem. Po zakończeniu masażu pamiętajcie aby dokładnie umyć wannę, bo osypujące się drobinki, nie rozpuszczają się w wodzie i można się na nich poślizgnąć.
Regularne stosowanie scrubu Planeta Organica Secrets of Arctica daje widoczne efekty w postaci napiętej i uelastycznionej skóry, która jest przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Co ważne, naturalny skład kosmetyku sprawia, że na skórze nie zostaje ŻADEN tłusty film, nie mamy uczucia zapchania skóry, powiedziałabym raczej, że po takim zabiegu moja skóra wreszcie oddycha, ponieważ jest dogłębnie oczyszczona i odświeżona, a do tego nabiera gładkiego wyglądu. 
Scrub działa niczym mocna i szorstka rękawica, zdecydowanie w moim przypadku daje lepsze rezultaty niż tarcie ciała rękawicą czy specjalnymi gąbkami. Dla fanek mocnych wrażeń, polecam nałożyć go na rękawicę typu Kessa i masować suche ciało, po czym dokładnie je obmyć. Efekt będzie piorunujący. :D Ścieranie jest na najwyższym poziomie, dodatkowy masaż rękawicą pobudzi skórę do regeneracji, może pojawić się delikatne zaczerwienienie, ale spokojnie, jest ono krótkotrwałe, skóra wraca szybko do normalnego wyglądu. :-)
Wiadomo, że w pewnym wieku nasza skóra, mimo wysiłków, jakie podejmujemy traci na jędrności i elastyczności, robi się delikatnie mówiąc obwisła a i jej tekstura pozostawia wiele do życzenia. Polecam wówczas złuszczanie skóry przynajmniej raz w tygodniu (ja robię to nawet 3 razy w tygodniu) scrubem Planeta Organica, który dzięki naturalnemu składowi z syberyjskich roślin jest w stanie przywrócić skórze ładny wygląd, o ile oczywiście będzie regularnie stosowany. Nie spodziewajcie się mega efektów po 2-3 użyciach, w przypadku tego typu kosmetyków potrzebna jest cierpliwość i konsekwencja w działaniu.  Niemniej jednak, jeśli chcecie zobaczyć szybkie efekty to polecam od razu przejść do stosowania go na sucho, troszkę bardziej Was poboli, ale skóra bardzo na tym zyska. :-) Nawet w połączeniu z rękawicą do masażu nie wystąpiły u mnie żadne podrażnienia, skóra była tylko chwilę lekko zaróżowiona, ale jaka potem gładziutka, niczym pupka niemowlaka. :-) A tak poważnie, uwielbiam efekty po zastosowaniu tego scrubu, niesamowitą gładkość i miękkość, sam zabieg trwa dosłownie parę minut, a rezultaty są długotrwałe. :-)
SKŁAD
Maris Sal, Organic Sphagnum Cuspidatum Extract*, Glycerin, Organic Aloe Barbadensis Leaf Juice*, Organic Calendula Officinalis Flower Oil*, Cocamidopropyl Betaine, Rubus Chamaemorus Seed Oil, Vitamin А, Cetearyl Alcohol, Organic Echinacea Purpurea Extract*, Palmitoyl Tripeptide-5, Panthenol, Organic Olea Europaea (Olive) Fruit Oil*, Parfum.
* Składniki organiczne
Jak widać skład jest dosyć krótki, i tak w kolejności znajdziemy tu: sól morską, organiczny ekstrakt z mchu syberyjskiego, glicerynę, organiczny ekstrakt z aloesu, organiczny ekstrakt z kwiatów nagietka, kokamidopropylbetaina (łagodna substancja pianotwórcza), ekstrakt z islandzkiej maliny moroszki, witamina E, alkohol cetylostearylowy (stabilizator kosmetyku), organiczny ekstrakt z kwiatów echinacei purpurowej, tripeptyd odpowiadający za gładkość skóry, pantenol. organiczna oliwa z oliwek, substancje zapachowe. 

PLUSY
Bardzo duża pojemność
Średnio gęsta konsystencja z mnóstwem mini drobinek - pestek malin
przyjemny, leśny zapach
brak uczucia tłustości na skórze
bardzo dobre złuszczanie i ujędrnianie skóry
świetnie oczyszcza i odświeża skórę
może być stosowany na mokro i na sucho, np. w połączeniu z rękawicą Kessa
nie podrażnia, jego stosowanie nie powoduje zaczerwienienia skóry

MINUSY
brak dodatkowego zabezpieczenia np. w postaci plastikowego wieczka, zbyt gwałtowne odkręcenie i przechylenie opakowania może spowodować jego wylanie

W nowej linii Secrets of Arctica oprócz scrubu znajdziecie jeszcze balsamy i szampony do włosów, masła i scruby do ciała, oraz olejki i maski do twarzy. Scrub do ciała biały mech syberyjski kupicie TUTAJ. 
Znacie najnowszą linię Planeta Organica? Lubicie ostre scruby, czy raczej delikatne, głaszczące ciało? :-)

Zobacz także

19 komentarze

  1. Jeszcze nie próbowałam kosmetyków Planeta Organica ale Twój post bardzo mnie zachęcił. Na pewno je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gorąco polecam tę markę, ma świetny asortyment i bardzo przystępne ceny, dostępna w sklepie Kalina.pl :-)

      Usuń
  2. Ten produkt wygląda kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Działanie tego scrubu bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz go widzę, ale brzmi fajnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. scrub robi wrażenie swoim zielonkawym kolorkiem :D

      Usuń
  5. Używałam kiedyś scrub do ciała z firmy planeta organica i był rewelacyjny ;d fajny produkt godny uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to jest mój pierwszy scrub tej firmy, w ogóle bardzo spodobała mi się ta nowa linia kosmetyków, na pewno coś jeszcze wypróbuję :-)

      Usuń
  6. Ale super! Chcę go! Kapitalna recenzja! Obserwuję i pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. w takim razie zapraszam na zakupy do sklepu Kalina.pl :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardziej lubię cukrowe scruby, ale po twojej recenzji mam ochotę go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem fanką scrubów cukrowych, ale ten jest nadspodziewanie mocny :-) to wszystko przez te pestki malin

      Usuń
  9. Opis lasu zdecydowanie skradł moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uroki życia na wsi w otoczeniu lasów i jeziora :D

      Usuń
  10. lubię się peelingować, to daje taki fajny efekt w połaczeniu z balsamem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobry peeling potrafi dać naprawdę zadowalające efekty, a taki jest właśnie ten od Planeta Organica :-)

      Usuń
  11. Leśne zapachy kosmetyków mogą liczyć na moje szczególne uznanie;).
    Z tej marki nie miałam okazji używać żadnego produktu, ale widzę, że warto
    zwrócić uwagę na ten scrub:).

    OdpowiedzUsuń