piątek, sierpnia 05, 2016

Oczyszczanie cery z Maseczką Minimalizującą Pory Skin79

Kosmetyki koreańskie podbiły blogosferę, każdy kolejny produkt wywołuje moje zainteresowanie i w gąszczu wielu ciekawych propozycji staram się wybierać takie, które będą idealnie dobrane do moich potrzeb. Skin79 to marka, do której mam pełne zaufanie, gwarantuje nie tylko oryginalne kosmetyki, ale bardzo bezpieczne i przyjazne naszej skórze składy, a przede wszystkim skuteczne formuły, które naprawdę potrafią dokonać cudów na skórze. Moim zdecydowanym faworytem w walce z zanieczyszczeniami cery i rozszerzonymi porami jest Pore Designing Minimizing Mask Skin79, maseczka niezwykła pod wieloma względami, o której chciałabym Wam dziś troszkę opowiedzieć.
OPIS PRODUCENTA
Pore Designing Minimizing Mask to jeden z trzech produktów z linii przeznaczonej do profesjonalnego zabiegu minimalizującego rozszerzone pory skóry. Działa ściągajaco, reguluje wydzielanie sebum, złuszcza martwe komórki naskórka, oczyszcza zatkane pory. Zawiera kwas węglowy, który pomaga w rewitalizacji skóry. Zawarte w masce ekstrakty roślinne m.in. ekstrakt z kwiatów hibiskusa, ekstrakt z liści i kory wierzby białej, ekstrakt z kory afrykańskiego drzewa Enantia Chlorantha, wyciąg z kwiatów białego lotosu, ekstrakt z cynamonu, ekstrakt z czepoty gambirowej, ekstrakt z kwiatów kamelii japońskiej i inne wspomagają naturalną regenerację skóry. Opatentowany składnik 5A-Avocuta oraz wyciąg z kwiatów rumianku sprawiają, że skóra jest miękka, a wydzielanie nadmiaru sebum ograniczone.
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Maseczka zamknięta jest w plastikowym pojemniczku o pojemności 100g z dodatkowym wieczkiem, dzięki czemu jej specyficzna konsystencja nie wydostaje się na zewnątrz. Dodatkowo kosmetyk jest zapakowany w tekturowy kartonik, na którym znajdziemy naklejkę z informacjami w języku polskim, zaś w środku znajdziemy malutką plastikową szpatułkę do nakładania maseczki. W ten sposób zachowujemy maksimum higieny i mamy wygodę jej nakładania. Po otwarciu mamy 12 miesięcy na jej zużycie i zapewniam Was, że długo będziecie jej używać, bo maska w jakiś czarodziejski sposób nie ubywa z opakowania. 
Konsystencja maseczki zaskakuje już na samym początku, ponieważ na pierwszy rzut wygląda jak jakaś biała galaretka z czarnymi drobinkami, jednak po nałożeniu jej na palce czuć jej niesamowitą puszystość, jakby to był mus do ciała, a nie maska do twarzy, na dodatek oczyszczająca, z glinką w składzie. Kompletnie nie przypomina tradycyjnych masek do twarzy, które zazwyczaj mają zbitą, gęstą, lekko twardą konsystencję, w której wyraźnie czuć obecność glinki. Tutaj jest inaczej, gdybym nie wiedziała, że glinka jest w składzie nie podejrzewałabym, że jest ona w produkcie, ponieważ nawet nie zastyga w normalny sposób.
Zapach jest bardzo przyjemny, nie jest chemiczny ani taki ziemisty, bo tak dla mnie pachną maseczki glinkowe, jest delikatny i lekko kwiatowy z nutą słodyczy, po nałożeniu maski na twarz zapach stopniowo zanika.

DZIAŁANIE
Maskę należy aplikować na uprzednio oczyszczoną cerę, omijając okolice oczu. Kiedy poczujecie, że maska wyschła należy zmyć ją letnią wodą. Maskę nakładam tradycyjnie palcami, powiem Wam, że przez fakt, że jest taka puszysta, jak jakiś twarożek, aplikowanie jej to czysta przyjemność i uczta dla zmysłów. Można oczywiście użyć załączonej szpatułki, choć moim zdaniem nie rozprowadza zbyt dokładnie kosmetyku. Totalnym zaskoczeniem było dla mnie jej wysychanie, mianowicie nawet nie zorientowałam się, kiedy powinnam ją zmyć, ponieważ czekałam na to charakterystyczne dla masek glinkowym ściągnięcie skóry i totalny paraliż twarzy. ;-) Czekam i czekam no i nic.... Maseczka dzięki zawartości ekstraktów roślinnych jest niesamowicie łagodna dla skóry, nie ściąga jej, nie powoduje dyskomfortu, zarówno jej nakładanie jak i noszenie na sobie to czysta przyjemność.
Po upływie ok. 20 minut maskę zmywałam letnią wodą i jak to bywa w przypadku maseczek z dodatkiem glinki, trzeba przyłożyć się do jej zmywania, ponieważ w kontakcie z wodą robi się niezwykle kremowa, jakbyśmy próbowały zmyć z twarzy gęsty, odżywczy, półtłusty krem do twarzy. 
Pierwsze na co zwróciłam uwagę podczas prób zmywania maseczki to fakt, że skóra jest po niej niesamowicie gładka i miękka, jej tekstura jest wyrównana, a efekt przypomina użycie enzymatycznego peelingu. Skóra jest dogłębnie oczyszczona, szybciej goją się wypryski i stany zapalne. Moim sporym problemem są zaskórniki i rozszerzone pory w okolicach nosa, które w zależności od stanu mojej cery są większe lub mniejsze. Teraz aktualnie mam większe problemy z porami i wypryskami niż kiedykolwiek i o ile kiedyś problem nadmiaru sebum mnie nie dotyczył, tak teraz zobaczyłam, że coraz częściej świeci mi się czoło i nos. Dzięki maseczce uporałam się z nadmiernym świeceniem, dodatkowo pory mi się zmniejszyły co przełożyło się na mniejszą ilość zaskórników i lepiej wyglądającą cerę. Nie ma nic gorszego jak obudzenie się rano i zobaczenie na twarzy niespodzianki, od razu mi się humor psuje, bo jeszcze muszę się męczyć z jego zakryciem, aby jakoś normalnie wyglądać w pracy. Maska regularnie stosowana (2-3 razy w tygodniu) faktycznie pomaga regulować wydzielanie sebum, poprawia stan skóry i dogłębnie ją oczyszcza. Będą z niej zadowolone zwłaszcza posiadaczki cery tłustej czy problematycznej, choć moja sucha z okresowymi wypryskami równie dobrze na nią zareagowała, nie zauważyłam żadnego przesuszenia czy podrażnienia. 
SKŁAD
Water, Kaolin, Bentonite, Zea Mays (Corn) Starch, Acrylates Copolymer,
Perfluorohexane, Sodium Hyaluronate, PVP, Alcohol Denat.,
Moroccan Lava Clay, Butyl Avocadate, Hibiscus Sabdariffa Flower
Extract, Salix Alba (Willow) Bark Extract,
Sanguisorba Officinalis Root Extract, Gaultheria Procumbens
(Wintergreen) Leaf Extract, Enantia Chlorantha Bark Extract, Nelumbo
Nucifera Flower Extract,
Pelargonium Graveolens Extract, Hamamelis Virginiana (Witch Hazel)
Leaf Water, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil,
Citrus Grandi (Grapefruit) Peel Oil, Beta-Glucan, PEG-60 Hydrogenated
Castor Oil, Cellulose Gum, Tromethamine, Butylene Glycol,
Perfluorodecalin, Pentafluoropropane, Titanium, Dioxide, Oleanolic
Acid, Sodium Bicarbonate, Potassium Alginate,
Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Chlorphenesin, Caprylyl Glycol,
Ethylhexylglycerin, Fragrance
PODSUMOWANIE
Pore Designing Minimizing Mask Skin79 to propozycja dla wszystkich tych, którym problemy z nadmiernym wydzielaniem sebum, zaskórnikami czy rozszerzonymi porami nie są obce. Maseczka wyróżnia się puszystą i delikatną konsystencją, niesamowitą wydajnością (mam wrażenie, że jej wcale nie ubywa, a mam ją już od kilku miesięcy) i ładnym kwiatowym zapachem. Świetnie oczyszcza cerę i przygotowuje ją do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Zmniejsza świecenie się skóry i jej przetłuszczanie, kilka aplikacji wystarczy aby zauważyć pierwsze efekty. To mój niezawodny sprzymierzeniec w walce z niedoskonałościami cery. :-)
Znacie maseczkę, którą Wam pokazałam? Które kosmetyki Skin79 są Waszym ulubionymi? Maseczkę możecie obecnie kupić w promocyjnej cenie 69 złotych w sklepie SKIN79.

21 komentarzy

  1. Bardzo lubię takie maseczki
    Tej nie znam, ale baaardzo mnie nią zaciekawilas
    pozdrawiam MARCELKA♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maseczka zaraz obok tych w bawełnianych płatach należy do moich ulubionych :-)

      Usuń
  2. Nie słyszałam, ale problemy z porami, wiec moze by sie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie pory i zaskórniki to zmora ostatnich miesięcy :-/

      Usuń
  3. Lubię to uczucie, kiedy mam wrażenie że kosmetyku wciąż nie ubywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no naprawdę, używam i używam a ona wciąż jest :D tak samo mam z różaną maską nawilżającą tej marki :-)

      Usuń
  4. Uwielbiam takie maseczki- stosuję aktualnie maskę z glinki marokańskiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bardzo rzadko sięgam po maski z glinką, ta jest tak nietypowa że pokochałam ją od pierwszego użycia :-)

      Usuń
  5. Wygląda trochę jak rosnące drożdze ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ją otworzyłam to myślałam że to mus do oczyszczania twarzy :-)

      Usuń
  6. Maska przypomina mi przerośnięte ciasto drożdzowe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha no coś w tym jest, rośnie w oczach :D

      Usuń
  7. Ze Skin79 znam tylko te w płachcie ;) ciekawe jakby się u mnie spisała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam jej naprzemiennie z tymi w płachcie :-)

      Usuń
  8. Czyli praktycznie same pozytywy :) Raczej zakupów nie planuję, ale mimo wszystko bardzo zaciekawił mnie ten produkt, więc może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. To zdecydowanie coś dla mojej skóry ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oooo bardzo interesująca i dopasowana do potrzeb mojej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Byłam jej ciekawa. Na pewno za jakiś czas po nią sięgnę tylko zużyję inne Skinowe które właśnie mają to do siebie że nie chcą się kończyć, a ja już chcę następną 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie kosmetyki Skin79 są tak wydajne, że dłuuugo trzeba je "męczyć" :D

      Usuń
  12. Właśnie upolowałam swoją 2 dni temu za niecałe 50zł i czekam aż paczka przyleci :) Mam też różaną z kwasami i jest fajna choć na razie muszę odstawić bo chodzę na kwasy do kosmetyczki. I czekam również na oliwkową, mam nadzieję, że pomoże skórze goić się po wizytach u kosmetyczki :) Używam też ich żelu aloesowego, pianki do mycia ze śluzem ślimaka, peelingu gommage, a do tego esencji oraz kremu ze śluzem ślimaka z bentona i do żadnego z tych kosmetyków nie mogłabym się doczepić, wszystkie spełniają swoje zadanie :) Miła odmiana po setkach bubli z drogerii, które albo szkodziły albo nie robiły nic.

    OdpowiedzUsuń
  13. ciekawa jestem tej maseczki, lubiłam bardzo żel aloesowy ze skin79 i chętnie przetestowałabym ich inne produkty. tym bardziej że przyda mi się coś na oczyszczanie cery :P

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...