środa, sierpnia 03, 2016

Samoopalająca nawilżająca maska na noc Vita Liberata - opalona i promienna skóra w mgnieniu oka

Irlandzkiej marki luksusowych kosmetyków opalających, Vita Liberata, większości z Was nie trzeba przedstawiać. Jej słynne już produkty obecne są od dłuższego czasu w blogosferze i zbierają bardzo pozytywne opinie, co mnie wcale nie dziwi, bo oprócz bardzo przyjaznych składów daje świetne efekty w postaci ładnie opalonej skóry, bez zacieków, smug czy nieestetycznych plam. Do tej pory miałam okazję przetestować piankę samoopalającą o której pisałam TUTAJ oraz maseczkę do twarzy Self Tanning Night Moisture Mask, która dzisiaj zostanie opisana szerzej. 

OD PRODUCENTA
Odżywcza maska przez całą noc dogłębnie nawilża skórę i zapobiega jej starzeniu nadając jej równocześnie subtelny efekt brązujący i niesamowite rozświetlenie.

Składniki zawarte w masce zapewniają intensywne nawilżenie, całonocne odmładzanie skóry zaś rano pozostawiają ją pełną blasku i energii.  Ziarna słonecznika zawierają witaminę A, C oraz D o działaniu łagodzącym i pielęgnującym, tokoferol zapobiega powstawaniu wolnych rodników zaś wyciąg z jabłek spłyca drobne linie mimiczne oraz zmarszczki.
Maseczkę nakładaj wieczorem na oczyszczoną skórę twarzy, szyję oraz dekolt.
Aplikuj regularnie, pozostawiając na całą noc dla podtrzymania efektu brązującego i przeciwstarzeniowego. 
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Cechą charakterystyczną, wyróżniającą kosmetyki tej marki na tle innych są luksusowe opakowania, i tak jest również w przypadku maseczki. Zamknięta jest w plastikowej, wygodnej i poręcznej białej tubce ze złotymi napisami i złotą nakrętką. Samo tworzywo opakowania jest miękkie, dzięki czemu nie trzeba mocno naciskać, aby wydobyć pożądaną ilość kosmetyku, od razu zaznaczę, że do "wysmarowania" całej twarzy wystarczy naprawdę niewielka ilość. Uwagę od razu zwraca naturalny skład, z ekstraktami roślinnymi na czele, przez co okres użytkowania samego kosmetyku i sposób jego przechowywania jest troszkę ograniczony, ale jeśli będziecie stosować kosmetyk regularnie. bez problemu wyrobicie się w dacie przydatności. :-)
Samoopalająca maska ma kremową, niesamowicie lekką i pozbawioną tłustości konsystencję, która w niczym nie przypomina masek, jakie do tej pory stosowałam. Według mnie bliżej jej do balsamu czy też nawilżającego kremu. Po nałożeniu na twarzy maskę bardzo dobrze wnika w cerę, stapia się z nią, wchłaniając się błyskawicznie. W żaden sposób nie spływa z twarzy, w zasadzie jej nakładanie przypomina nakładanie na cerę jakiegoś lekkiego musu, odżywczego i jednocześnie puszystego. Po wchłonięciu cera jest wyczuwalnie gładka i miękka, nie ma żadnej kleistości czy uczucia lepkości. 
Zaskakujący jest też zapach maseczki, delikatnie cytrusowy, przypominający nagrzane w słońcu cytryny i pomarańcze, miła odmiana po chemicznych zapachach samoopalaczy.

SKŁAD

Aqua (Water, Eau), Helianthus Annuus Seed Oil*, Dihydroxyacetone***, Butyrospermum Parkii Butter (Beuree)*, Glyceryl Stearate, Theobroma Cacao Seed Butter (Beurre)*, Cera Alba*, Glycerin**, Sodium Stearoyl Glutamate, Sucrose Stearate, Olea Europaea Friut Oil*, Linum Usitatissimum Seed Oil*, Aloe barbadensis Leaf Juice Powder*, Erythrulose**, Coco-Glucoside, Tocopherol**, Xanthan Gum, Lactic Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol***, Artemisia Umbelliformis Extract***, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract***, Actinidia Chinensis (Kiwi) Seed Oil, Pectin, Chlorella Vulgaris/Lupinus Albus Protein Ferment, Linum Alpinum Extract***, Malva Sylvestris (Mallow) Flower Extract***, Anthemis Nobilis (Chamomile) Flower Oil*, Polyacrylamide, Laureth-7, Citrus Aurantium Amara (Bitter Orange) Flower Oil*
*Składnik pochodzenia organicznego.
**Składnik pochodzenia naturalnego.
***Składnik pochodzenia naturalnego, posiadający certyfikaty Ecocert

Zobaczcie jaki fenomenalny jest skład! Tuż za wodą jest olej słonecznikowy, dalej masło shea oraz inne ekstrakty, takie jak: masło kakaowe, wosk pszczeli, oliwa z oliwek, olej lniany, proszek z liści aloesu, ekstrakt z bylicy alpejskiej, olej z pestek jabłek, olej z kiwi, ekstrakt z lnu alpejskiego, ekstrakt z malwy, ekstrakt z rumianku czy olejek eteryczny z neroli. Czy spotkałyście się kiedykolwiek z inną marką, która miałaby tak przyjazne i roślinne składy w produktach samoopalających??? Oczywiście nie ma mowy tutaj o żadnym przykrym zapachu podczas utleniania się produktu. 
DZIAŁANIE
Produkty samoopalające wywołują u mnie mieszane uczucia, i podchodzę do nich z wielką rezerwą. I choć markę VL znałam i nie miałam do niej żadnych zastrzeżeń, to tej maski bardzo się bałam, bo już widziałam oczami wyobraźni jak rano wstaję z zaciekami czy plamami do twarzy.... Tak więc początkowo nakładam niesamowicie cieniutką warstwę, bardzo dokładnie ją wsmarowywałam i starałam się nie nie dotykać twarzy i spać na wznak. ;-)  Nie powiem Wam, że po pierwszym użyciu był efekt WOW, bo takowego nie zauważyłam. Z pewnością moja skóra po takiej jednorazowej aplikacji wyglądała lepiej, ale dopiero kolejne użycia przyniosły zaskakujące efekty. 
Otóż w miarę upływu czasu i stosowania jej 2 razy w tygodniu moja twarz nabierała ciemniejszego kolorytu, ale spokojnie nie brązowego, ciemnego, ale wyglądała jak muśnięta słońcem po niezbyt długiej ekspozycji na słońcu. Zauważyłam jeszcze inny niesamowicie ważny efekt, mianowicie koloryt mojej skóry został wyrównany, a różne niedoskonałości na twarzy nie były już tak widoczne. Najfajniejsze jednak było dopiero przede mną. Otóż, jak wiecie borykam się z cieniami pod oczami, które są dla mnie niezwykle kłopotliwe, ciężko mi je zakryć, a przez nie wyglądam na wiecznie zmęczona. Nakładając maskę nie zapominałam o okolicach oczu, aplikowałam tam mikroskopijną wręcz ilość maseczki, dzięki czemu po kilku takich zabiegach w miejsce zasinienia pojawiła się lekka opalenizna. Ależ wielkie było moje zdziwienie i radość, bo bez żadnego wysiłku, śpiąc sobie w najlepsze moja skóra nabierała promiennego wyglądu a cienie pod oczami stawały się mniej widoczne. Po kilku użyciach moja twarz prezentowała się świetnie, lekkie zaczerwienienia zniknęły, koloryt został wyrównany, również pod oczami i co najważniejsze cera, dzięki roślinnym ekstraktom była bardzo dobrze nawilżona. Jeśli jeszcze obawiacie się jej używać to dodam, że moja cera nie jest mega brązowa, wobec czego nie odcina się od jaśniejszej szyi, wygląda po prostu tak, jakbym spacerowała po plaży skąpanej w słońcu. :-)
Co ważne, maski używamy na dokładnie oczyszczoną twarz, przed jej nałożeniem i już po aplikacji nie trzeba nakładać żadnych kremów czy serum, bo kosmetyk sam w sobie nie tylko opala ale bardzo dobrze odżywia skórę, nawet tak suchą jak moja. W zasadzie nie ma przeszkód, aby nakładać ją codziennie, aby podtrzymać efekt brązujący, ale mi wystarcza aplikacja maksymalnie 2 razy w tygodniu zastępująca mi krem na noc - efekt jest fantastyczny! Opalenizna uzyskana za pomocą Self Tanning Night Moisture Mask jest niezwykle naturalne i delikatna, cera zaś wygląda promiennie, jakbyśmy wróciły z wakacji. 
Z kwestii jeszcze istotnych na uwagę zasługuje fakt, że maska nie zapycha porów, nie powoduje obciążania skóry, nie wywołuje żadnych podrażnień, czy reakcji alergicznych, jest w 100% bezpieczna w stosowaniu. 

PODSUMOWANIE
Self Tanning Night Moisture Mask Vita Liberata to kolejny kosmetyk tej marki, który podbił moje serce i w pełni zasługuje na wszystkie "ochy" i "achy". Naturalny, bardzo przyjazny skład, brak charakterystycznego dla innych samoopalaczy zapachu spieczonego kurczaka, świetne nawilżenie i fantastyczne efekty to główne atuty tego kosmetyku. W zależności od upodobań można stopniować efekt opalenizny, aż do uzyskania pożądanego efektu, czyli promiennej, gładkiej i naturalnie opalonej cery. Maseczkę mogę Wam polecić z czystym sumieniem, mimo dosyć wysokiej ceny 159zł/65 ml (do kupienia w Sephorze) warta jest każdej złotówki, przebija inne kosmetyki samoopalające na głowę i nie ma sobie równych. Ta maska to takie małe słoneczko zamknięte w luksusowej tubce. :-)
Znacie kosmetyki Vita Liberata? Który kosmetyk jest Waszym ulubionym?

30 komentarzy

  1. Mam tą maskę i ją uwielbiam
    u mnie również świetnie się sprawdza
    pozdrawiam MARCELKA♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba jedyny tego typu produkt do twarzy, który spisał się u mnie w 100% i nie mam do niego nawet najmniejszych zastrzeżeń :-)

      Usuń
  2. Bardzo bym chciała ja wypróbować, bo przez moje przebarwienia na twarzy muszę unikać słońca. Lekka opalenizna by się przydała. cena wysoka, ale może kiedyś..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. warto odłożyć sobie tę kwotę bo maska jest fenomenalna, świetnie radzi sobie z przebarwieniami, cera jest delikatnie i równomiernie opalona

      Usuń
  3. nie przepadam za takimi samoopalaczami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie samoopalacze spisują się średnio, ale kosmetyki VL to wyjątek :-)

      Usuń
  4. Ten kosmetyk jest fenomenalny, uwielbiam go zwłaszcza za nawilżenie bez zapychania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, poza tym godnie zastępuje krem na noc, rano cera jest nawilżona i ma ładny koloryt :-)

      Usuń
  5. Bardzo lubię tę maskę - buzia rano wygląda tak promiennie, nie widać chamskiego efektu samoopalacza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie to nie jest typowy samoopalacz, genialnie spisuje się jako maseczka nawilżająca i poprawiająca koloryt cery :-)

      Usuń
  6. Parę miesięcy temu było o niej bardzo głośno na blogach. :-) mam w planach ją wypróbować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ogóle o produktach Vita Liberata jest ostatnio, sezon wakacyjny się zaczął a nie każdy może się opalać, a takie produkty są świetnym rozwiązaniem

      Usuń
  7. Dobry produkt, ale opalenizna raczej nie dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie jestem zwolenniczką ciemnej opalenizny ale taka delikatna słoneczna poświata jest jak najbardziej dla mnie :-)

      Usuń
  8. czytałam i słyszałam o tej maseczce, strasznie chcę ją mieć, dotąd miałam tylko samoopalacz do twarzy tej firmy, byłam z niego bardzo zadowolona, chociaż efekt utrzymywał się tylko do wieczora, kiedy robiłam demakijaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monia, produkty tej marki są świetne, kusi mnie olejek i puder :-)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. puder bardzo mnie interesuje, z przyjemnością bym go wypróbowała :-)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. wśród innych ciekawych kosmetyków tej marki szczególnie polecam olejek marula samoopalający i puder brązujący Trystal Minerals :-)

      Usuń
  11. Znam ją, jest bardzo dobra :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sporo blogerek ostatnio używa kosmetyków tej marki i nie spotkałam się jeszcze z negatywną czy neutralną opinią :-)

      Usuń
  12. Uwielbiam ją <3 Natomiast serum nie zawiodło.. Sam silikon ;/ a rano masakra na twarzy :( Nie pomyślałam, że taki syf wsadzą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. być może serum obciąża w jakiś sposób cerę, nie wypowiem się bo jej nie miałam

      Usuń
  13. To jestem z moich ukochanych kosmetyków. Produkty vita Liberata ą fantastyczne, szczególnie ta maseczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam jeszcze ochotę na ich puder brązujący i olejek Marula :-)

      Usuń
  14. Tyle dobrych opinii na temat tej maski czytałam, że aż chcę ją mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vita Liberata ma mnóstwo cudownych kosmetyków, że trudno się zdecydować :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...