wtorek, sierpnia 23, 2016

Słońce pod kontrolą z kosmetykami Dax Sun

Połowa wakacji już za nami, i choć temperatury są już bardzo zróżnicowane, to jednak jest jeszcze okazja do złapania letnich promieni słonecznych i zatrzymania opalenizny na dłużej. Wydawać by się mogło, że nawet jak słońce świeci słabiej to jego promienie nie wyrządzą nam krzywdy i można śmiało eksponować ciało, bez odpowiedniego zabezpieczenia. Nic bardziej mylnego, latem zawsze trzeba pamiętać o ochronie przeciw słonecznej, a jeśli słońce mniej "praży" to wystarczy sięgnąć po kosmetyk z niższym filtrem SPF. Dla osób trudno się opalających (czyli takich jak ja) ciekawym rozwiązaniem są przyspieszacze opalania, które nakładamy przed aplikacją balsamu czy mleczka do opalania. A jeśli chcecie musnąć twarz delikatną opalenizną bez większego wysiłku, to sięgnijcie po chusteczki samoopalające, które nadadzą Waszej skórze promienny wygląd. Przedstawiam Wam letnią trójkę od Dax Sun: emulsję do opalania SPF 30 o zapachu orzeźwiającej bryzy, przyspieszacz opalania SPF 15 oraz samoopalacz do twarzy w postaci peelingu wygładzającego i chusteczki samoopalającej. 

OD PRODUCENTA EMULSJA DO OPALANIA O ZAPACHU ORZEŹWIAJĄCEJ BRYZY SPF 30 ACAPULCO
Optymalna ochrona przed promieniowaniem UVA zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii słonecznych oraz długoterminowych uszkodzeń na poziomie skóry właściwej. Najwyższej jakości, fotostabilny system filtrów UVA/UVB, zgodny ze standardem UE, zapewnia skuteczną ochronę przed oparzeniem słonecznym. Wysoka wodoodporność preparatu zapewnia wyjątkową ochronę skóry również podczas kąpieli.Emulsja nie powoduje podrażnienia fototoksycznego.
Zaawansowana formuła zawiera bogaty w peptydy i pozyskiwany z nasion bawełny SUNcomplex oraz wyciąg z kwiatu orchidei. Składniki te pobudzają naturalny system naprawy DNA skóry, chronią przed szkodliwym działaniem promieni UV, a także posiadają silne właściwości nawilżające, łagodzące i opóźniające starzenie. D-Pantenol silnie nawilża, chroni przed nadmierną utratą wody z naskórka oraz łagodzi podrażnienia spowodowane działaniem słońca.
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Pomysł umieszczenia kosmetyku do opalania w odkręcanej saszetce jest bardzo ciekawy i niebanalny, mały, poręczny format zmieści się nawet w najmniejszej torebce, co przy pakowaniu walizki jest bardzo ważne. Emulsję wyciska się bezproblemowo i równie łatwo zakręca, nic się nie wylewa i w każdej chwili widzimy ile jeszcze zostało nam kosmetyku. Sam produkt ma typową lekko lejącą się konsystencję, bardzo lekką, ale nie przelewającą się przez palce. Zwraca uwagę na siebie również poprzez rześki zapach, kojarzący się z jakimiś ekskluzywnymi perfumami, diametralnie inny od kosmetyków do opalania. 
DZIAŁANIE
Emulsja ma dosyć niski faktor, 30 SPF, więc daje średnią ochronę, chociaż zapewne dla wielu z Was będzie ona wystarczająca. Ja używam kosmetyków dla dzieci, z bardzo wysoką ochroną przeciw słoneczną, a i tak potrafię się poparzyć na słońcu. Emulsji używałam w dni, kiedy nie było wielkiego upału i wówczas faktycznie dobrze chroniła moją skórę, jednak przy skwarach, kiedy leżałam na plaży, bałam się jej używać, bo mimo wszystko jasna karnacja potrzebuje wysokiego filtra SPF. Niemniej jednak mój mąż korzystał z niej i był zadowolony, opala się bez większych problemów, na dodatek od razu na brązowo, więc tak niskie faktory są wprost idealne dla niego. Emulsja nie barwi ciała na biało, bardzo dobrze się rozprowadza i szybko wchłania, zaś po ekspozycji na słońcu nie spływa wraz z potem z ciała. Miałam już taki balsam do opalania, który nie dość, że rozmazywał się strasznie na ciele, to jeszcze pod wpływem ciepła spływał z ciała, fuuuj.
Stosując emulsję do opalania, należy oczywiście pamiętać o regularnym powtarzaniu smarowania ciała, przede wszystkim po wyjściu z wody i wytarciu ciała ręcznikiem, ponieważ jak każdy inny kosmetyk, ten również "wyciera się". Aby uzyskać maksymalną ochronę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych, należy powtarzać smarowanie ciała regularnie co 2 godziny. 
Moim zdaniem, emulsja spisze się idealnie w przypadku osób z ciemniejszą karnacją, które łatwo się opalają i nie wiedzą co to poparzenie słoneczne. Ładny. rześki zapach i lekka, nieobciążająca skóry konsystencja to główne atuty tej emulsji. Fajny, typowo wakacyjny format sprawdzi się podczas każdego wyjazdu. 

OD PRODUCENTA 2w1 PRZYSPIESZACZ OPALANIA + OCHRONA UV 15 SPF
Produkt nowej generacji, który pozwala uzyskać naturalną i zdrową opaleniznę w krótkim czasie. Zapewnia bezpieczeństwo skórze o jasnej karnacji i średniej wrażliwości na promienie słoneczne. Chroni przed fotostarzeniem.
Bogata formuła produktu zawiera m.in.: SunTan Booster,nowoczesną, naturalną substancję przyspieszającą pojawienie się opalenizny, która pogłębia jej koloryt i przedłuża trwałość. Olej arganowy i masło kakaowe, intensywnie pielęgnują i nawilżają.
Najwyższej jakości, fotostabilny system filtrów UVA/UVB, zgodny ze standardem UE, zapewnia skuteczną ochronę przed oparzeniem słonecznym.
Wysoka wodoodporność preparatu zapewnia ochronę również podczas kąpieli.
Balsam nie powoduje podrażnienia fototoksycznego.
Kompozycja zapachowa nie zawiera alergenów.
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Przyspieszacz opalania zamknięty jest w  plastikowej butelce o niebanalnym kształcie i równie ciekawym zamknięciu. Na próżno szukać tu zatyczki, korka czy zakrętki, ponieważ należy przekręcić górną część opakowania aby wydobyć kosmetyk. Konsystencja balsamu jest lekka, nie wyróżnia się niczym specjalnym, poza tym, że nie jest to typowy kosmetyk do opalania. Po jego stosowaniu nie zauważyłam żadnych podrażnień, czy wysypu krostek, tak więc nie zapycha porów i można stosować go wedle uznania. Zapach jest kremowy, bardzo subtelny i wyczuwalny również na skórze. 
DZIAŁANIE
To moje pierwsze spotkanie z tego typu kosmetykiem, bo nigdy wcześniej nie stosowałam przyspieszaczy opalania, ba, nawet nie wiedziałam o ich istnieniu. :D Kosmetyki do opalania są u mnie mało znane, ponieważ unikam słońca jak tylko mogę. Początkowo myślałam, że samoopalacza można używać solo, bez późniejszego nakładania emulsji do opalania. Wprawdzie producent zapewnia o bardzo niskiej ochronie UV 15 SPF i że to ma być niby przeznaczone dla jasnej i średniej karnacji, ale u mnie to tak nie działało. Kiedy pierwszy raz opalałam się tylko na tym przyspieszaczu to wieczorem widziałam zaczerwienione, podrażnione ciało. Kolejnym razem po nasmarowaniu się przyspieszaczem, odczekałam chwilę i nałożyłam emulsję o wysokim faktorze i to był strzał w dziesiątkę. Zero oparzeń, podrażnień czy czerwonej skóry. Na dodatek, początkowo myślałam, że słońce w ogóle na mnie nie działa, jednak wieczorem zauważyłam pierwsze efekty opalania - ładną, delikatnie brązową skórę, co mi nigdy wcześniej się nie zdarzyło. Przyspieszacz sprawdził się u mnie w połączeniu z emulsją do opalania, ale wydaje mi się, że posiadaczki ciemniejszej karnacji będą mogły stosować go solo.
Pamiętajcie, żeby kosmetyk nanieść na ciało 20 minut przed planowanym opalaniem, nałożyć solidną warstwę i dokładnie wsmarować. Jak w przypadku innych kosmetyków do opalania, również tutaj trzeba pamiętać o powtarzaniu czynności co 2 godziny oraz po każdym wyjściu z wody i wytarciu ciała ręcznikiem.

OD PRODUCENTA PEELING WYGŁADZAJĄCY + CHUSTECZKA SAMOOPALAJĄCA
KROK 1:
Peeling wygładzający 
- polecany do twarzy i ciała
– idealnie wygładza, przygotowuje skórę do przyjęcia składnika brązującego
- ułatwia równomierną aplikacje samoopalacza
- redukuje ryzyko powstawania smug
Składniki aktywne:
drobiny orzecha włoskiego – usuwają zrogowaciałą warstwę naskórka, wygładzają
minerały morskie – regenerują, nawilżają, poprawiają elastyczność
koktajl witamin m.in. A, E, F, C, B6 i B5 - odżywia komórki skóry, przeciwdziała procesowi ich starzenia oraz nawilża
- allantoina - koi i łagodzi
KROK 2:
Chusteczka samoopalająca
każdy rodzaj karnacji 

- polecana do twarzy i ciała
- nowatorska i wygodna w aplikacji
- posiada delikatny, przyjemny zapach
- przebadana dermatologicznie
Składniki aktywne:
- naturalny, wysokiej klasy składnik brązujący
oleje marula i arganowy – intensywnie pielęgnują i odżywiają
OPAKOWANIE/KONSYSTENCJA/ZAPACH
Peeling i chusteczka umieszczone są w małych saszetkach, które należy rozciąć. W przypadku peelingu naszym oczom ukazuje się jasnobrązowy peeling z drobinkami orzecha włoskiego, który naprawdę mocno szoruje twarz, ja musiałam nim muskać cerę, bo moja wrażliwa skóra twarzy nie lubi peelingów mechanicznych. Peeling świetnie usuwa zanieczyszczenia i wygładza cerę, przygotowując ją na przyjęcie samoopalacza. Zapach peelingu jest bardzo przyjemny, lekko orzechowy, a konsystencja dosyć zbita, co nie przeszkadza w bardzo dobrym rozprowadzaniu się na twarzy. Po jego użyciu należy dokładnie umyć twarz, bo mimo, że drobinek nie będzie widać, potrafią one zostać na twarzy, co nie będzie dobre w kontakcie z chusteczką, która nierównomiernie rozprowadzi emulsję.
Chusteczka jest dosyć sporów rozmiarów, bardzo silnie nasączona samoopalaczem, spokojnie można nią wysmarować twarz, szyję i dekolt. Ruchy powinny być wolne i dokładne, należy oczywiście omijać okolice oczu, brwi i włosy. Co do zapachu to początkowo jest przyjemy, jednak w miarę upływu czasu przybiera woń palonej skóry, co tu dużo kryć, typowy zapach samoopalacza, który bardzo mnie drażnił i czekałam tylko jak zniknie z twarzy. Zapach czułam cały czas na sobie, wprost go nie znoszę i musiałam samą siebie przekonywać, że robię to tylko dlatego, że jestem ciekawa efektów.

DZIAŁANIE
Jak możecie się domyślić, do tej dwójki podchodziłam jak do jeża, boję się samoopalaczy i plam, jakie zazwyczaj zostawiają na ciele. Oczyma wyobraźni już widziałam siebie z plamami i zaciekami na twarzy i obmyślałam plan, jak ich będę się pozbywać i jak grubą tapetę będę musiała na siebie nałożyć, żeby je zakryć. No, ale ciekawość zwyciężyła i postanowiłam jej użyć. Najpierw bardzo dokładnie zmyłam makijaż i wykonałam peeling, który ostrzegam jest dosyć mocno, niepozorne drobinki orzecha naprawdę solidnie ścierają. Jeśli będziecie zbyt mocno masować, to wówczas pojawi się delikatne zaczerwienienie, typowe po użyciu peelingów mechanicznych. Cera po użyciu tego orzechowego peelingu jest niesamowicie gładka, tekstura twarzy wyrównana, a sama cera jest gotowa na przyjęcie samoopalacza.
Chusteczka zaskoczyła mnie swoim dużym rozmiarem, spodziewałam się czegoś malutkiego, a tu dostałam wymiar prawie A5. Starałam się dokładnie wmasowywać w twarz emulsję zawartą w chusteczce, omijałam oczy, brwi i włosy, aby nie mieć żadnych niespodzianek. Wszystko przebiegło nad podziw sprawnie, nie pojawiła się żadna wysypka, ani zaczerwienienie. Producent obiecuje, że pierwsze efekty pojawią się już po godzinie, i aby osiągnąć zadowalający efekt smarowanie chusteczką należy powtarzać. Ja użyłam 1 chusteczki i z niecierpliwością czekałam na rezultat jej użycia, Pierwsze co poczułam to niemiły zapach palonej skóry, czyli to co towarzyszy większości samoopalaczy, coś czego wprost nie znoszę. Czułam się jak po wyjściu z solarium, normalnie skwarka. Postanowiłam przymknąć na to oko, bo faktycznie coś na mojej twarzy się pojawiło. Otóż cera została delikatnie przyciemniona, co wyeksponowało bardziej moje piegi, wyglądałam jak po kilku minutowej wizycie w solarium - i tak też pachniałam..... W miarę upływu czasu nie zauważyłam żadnych plam, zacieków czy innych niepożądanych skutków ubocznych. Cera została równomiernie i bardzo delikatnie przyciemniona, wygląda zdrowo i ładnie. Jak na taką jednorazową akcję to byłam pozytywnie zaskoczona wynikiem. Jest to jeden z tych kosmetyków, który daje szybki i dobry efekt, a co najfajniejsze stopień opalenia możemy same dozować, w zależności od tego, ile chusteczek postanowimy wykorzystać.

PODSUMOWANIE
Emulsja do opalania, przyspieszacz i chusteczka samoopalająca to takie niezbędne kosmetyki, dzięki którym latem osiągniemy zadowalającą opaleniznę, bez podrażnień czy oparzeń. Najciekawiej prezentuje się chusteczka, która mimo stopniowego wydzielania specyficznego zapachu, daje ładny efekt, w postaci zdrowo opalonej cery, nie zostawia żadnych smug czy zacieków. Pamiętajcie, aby po użyciu emulsji czy przyspieszacza powtarzać ich nakładanie co 2 godziny, oraz unikać przebywania na słońcu pomiędzy godziną 11 a 15, kiedy to promienie słoneczne są najsilniejsze.
Znacie kosmetyki, które Wam pokazałam? Używałyście kiedykolwiek chusteczek samoopalających?

14 komentarzy

  1. Fajna forma tych saszetek :) coś oryginalnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie saszetki są mile widziane w sezonie wakacyjnym :-)

      Usuń
  2. Emulsji i przyspieszacza nawet nie miałam okazji podczas urlopu wypróbowac. A ta chusteczka... pamietam, że biegłam do łazienki aby umyć twarz jakieś 15 minut po zastosowaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no chusteczka brzydko pachnie, ale efekt na drugi dzień był MEGA - miałam super opaloną twarz :-)

      Usuń
  3. Ja bardzo lubię produkty brązujące i samoopalające Vita Liberata :)
    Jeśli możesz, kliknij w linki w najnowszym poście, dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bez dwóch Vita Liberata jest liderem w dziedzinie luksusowych produktów samoopalających :-)

      Usuń
  4. Moja tegoroczna opaleznizna powoli przechodzi do historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja staram się ją utrzymać za pomocą bronzerów lub samoopalaczy :D

      Usuń
  5. Używałam chusteczek i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też jestem z niej zadowolona, nie zrobiła żadnych smug na twarzy, wyszło bardzo ładnie, no i jaka równomierna opalenizna jest po niej

      Usuń
  6. Czasami lubię sięgnąć po tą chusteczkę :)

    ---------------------------
    http://fashionelja.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tej trójki chusteczka jest najlepsza, pomijając jej zapach :D

      Usuń
  7. Posiadam tą emulsje Dax Acapulco bardzo fajnie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...