Żurawinowy olejek Planeta Organica Secrets of Arctica - kompleksowa pielęgnacja ciała

13 września

Prozdrowotne właściwości żurawiny są znane już od bardzo dawna,  w kosmetyce ten olejek jest stosunkowo od niedawna, niemniej jednak coraz częściej pojawia się w ofertach salonów SPA czy odnowy biologicznej. Żurawina oprócz silnego działania anti-aging, karmi naszą skórę witaminy A i C, kwasami owocowymi czy błonnikiem. Można ją stosować bez ograniczeń zarówno bezpośrednio na skórę czy włosy, jak również mieszać z ulubionymi kremami czy wcierkami do włosów. Po olejek żurawinowy sięgam zazwyczaj na przełomie lata i jesieni, jak również zimą, ponieważ świetnie regeneruje skórę po sezonie letnim, ładnie natłuszcza i uelastycznia zmęczoną opalaniem skórę. Moim niekwestionowanym hitem ostatnich tygodni jest żurawinowy olejek rosyjskiej marki Planeta Organica z nowej linii Secrets of Arctica, o którym chcę Wam dziś opowiedzieć.

Od producenta
Rosnąca w surowym klimacie dalekiej północy, arktyczna żurawina zawiera unikalną koncentrację nowej klasy antyoksydantów – tokotrienolów. Tokotrienole działają 40-60 razy silniej przeciwstarzeniowo niż podstawowa naturalna witamina E. Przeciwdziałają degradacji membran międzykomórkowych, chronią skórę, zapobiegają procesom przedwczesnego starzenia się. Nasycony biologicznie aktywnymi składnikami i kwasami tłuszczowymi olej arktycznej żurawiny wspaniale odżywia i nawilża skórę. Znakomity do nawilżenia, odżywienia, zmiękczenia i regeneracji dojrzałej, wymagającej skóry. Stosowany jako delikatny  naturalny FILTR UV, chroniący skórę przed negatywnym oddziaływaniem  słonecznego promieniowania.

Dlaczego akurat żurawina?

Żurawina to jeden z najcenniejszych olejków kosmetycznych, a to dlatego, że oprócz antyoksydantów i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT - jedyne kwasy nie wytwarzane przez nasz organizm) jest bardzo stabilny, nie psuje się, nie jełczeje, czyli zachowuje wszystkie swoje wartości odżywcze. Ponadto jest jedynym olejem, który zachowuje proporcję pomiędzy kwasami omega 3, 6 i 9, dlatego tak ważne jest jego stosowanie, aby zachować piękny i młody wygląd. Wiedzieliście, że skład chemiczny oleju żurawinowego jest zbliżony do naturalnego tłuszczu ochronnego, jaki wydziela organizm ludzki? Dzięki temu poprawia gospodarkę lipidową, powleka niejako nasza skórę płaszczem ochronnym, zatrzymując wodę w naskórku jak również pozytywnie wpływa na stan skóry trądzikowej czy łojotokowej. 

Opakowanie/konsystencja/zapach

Olejek znajduje się w prześlicznie zdobionej, szklanej buteleczce o pojemności 50 ml zaopatrzonej w długą, wąską i również szklaną pipetkę. Całość jest niezwykle dopracowana, szkło jest grube, pipetka jest starannie wykonana przez bardzo dokładnie dozuje olejek, jedno "zaciągnięcie" kosmetyku wystarcza na jego rozprowadzenie po całej twarzy.
Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona treściwa, niby lekka, ale w kontakcie ze skórą czuć jej oleistość. Zdecydowanie to nie jest przelewający się, szybko wchłaniający się olejek, tutaj potrzeba czasu, aby ładnie wchłonął się, początkowo zostawia tłusty film, ale dzięki niemu skóra jest fantastycznie nawilżona i odżywiona, co w przypadku mojej suchej skóry jest mile widziane. Olejek ma ładny, lekko czerwony kolor, chociaż nie, jest to miks pomiędzy pomarańczem a czerwienią, z lekko domieszką różu, co widać to szczególnie w promieniach słońca, kiedy olejek mieni się tym wyjątkowym kolorem. Przyznam się, że to miła odmiana po bladych, jasnych olejkach, których do tej pory używałam.
Zapach olejku jest piękny, lekko słodki, kojarzy mi się z dojrzałymi, ciepłymi od słońca owocami, które aż się proszą, aby je zebrać i skosztować. Uwielbiam się nim rozkoszować, po prostu kocham kosmetyki, które zachwycają już na poziomie czysto wizualnym, samo patrzenie na niego wprowadza w dobry nastrój. No i już nie wspomnę o tym, jak elegancko buteleczka prezentuje się na toaletce, niczym najdroższy, luksusowy kosmetyk. :-)

Moje wrażenia

Olejki zagościły na stałe w mojej codziennej pielęgnacji, sięgam zarówno po lekkie, takie nadające się pod makijaż, jak również te bardziej tłuste, które są idealne do wieczornej pielęgnacji. 
Olejek żurawinowy stosowałam na kilka sposobów i każdy z nich przybliżę Wam w kilku słowach. :-)
Początkowo olejek chciałam aplikować zarówno rano jak i wieczorem na skórę twarzy, ale względu na jego tłustość, zrezygnowała z niego rano, bo zbyt długo musiałabym czekać na jego wchłonięcie i możliwość umalowania się. Postanowiłam za to włączyć go do codziennej pielęgnacji wieczorem i spróbować stosować go zarówno solo jak i w połączeniu z kremem. Nakładany na oczyszczoną i stonizowaną skórę obleka ją tłustym filmem, który potrzebuje trochę czasu aby całkowicie się wchłonąć. Ja najczęściej wklepuję go opuszkami palców, co przyspiesza jego absorbowanie przez skórę i dodatkowo ujędrnia skórę. Stosowany w ten sposób, jako zakończenie pielęgnacji w zupełności wystarczy, aby nawilżyć skórę, dać jej zastrzyk witamin i energii bez zbytniego obciążania dodatkowymi kremami. Początkowa tłustość w miarę upływu czasu znika zostawiając skórę niesamowicie gładką i miękka.
Jeśli macie podobnie jak ja bardzo odwodnioną skórę z tendencją do okresowego pojawiania się suchych obszarów na twarzy to spróbujcie łączyć olejek z kremem na noc, najlepiej półtłustym, co wyraźnie wzmocni jego działanie. Mimo takie tłustego połączenia olejek+krem w żaden sposób nie zapychały mi skóry, powiedziałabym wręcz że skóra mimo tak olejowej warstwy oddychała i nabierała fajnego, zdrowego i rozświetlonego wyglądu. Po takiej olejowo - kremowej aplikacji twarz oczywiście błyszczy się niesamowicie, ale z racji tego, że taki zabieg przeprowadzam wieczorem kompletnie mi to nie przeszkadza, ponieważ rano budzę się ze zregenerowaną i nawilżoną skórą, na którą nakładam jedynie lekkie serum ze śluzem ślimaka. Nic innego nie jest mi potrzebne, ponieważ skóra jest wystarczająco dobrze nawilżona, no chyba, że jest to weekend to wtedy dodaję dosłownie jedną kroplę olejku do kremu z witaminą C, co wyraźnie rozświetla moją twarz i nadaje jej blasku i promienności. Olejek można aplikować albo na nałożony wcześniej krem, albo wymieszać go na dłoni z kremem i taka forma spodobała mi się najbardziej, miałam wrażenie, że nie był on wówczas tak bardzo tłusty. 
Regularne stosowanie olejku (u mnie jest to każdego wieczora i czasami w weekend rano) ładnie napina skórę, poprawia jej elastyczność i walczy z drobnymi zmarszczkami. Ponadto skutecznie walczy z wolnymi rodnikami, które zewsząd nas otaczają i pogarszają stan naszej cery, przede wszystkim przyspieszając pojawianie się zmarszczek. 
Pierwszy raz postanowiłam dodać olejek do mojego ulubionego balsamu, naturalnego z kwiatu japońskiej wiśni, który w połączeniu z olejkiem żurawinowym PO Secrets of Arctica dawał mojej suchej skórze bardzo mocno wyczuwalne odżywienie, szczególnie na kolanach i łokciach. Tutaj wystarczyła jedna duża aplikacja olejku, który na dłoni mieszałam z balsamem, który sam w sobie jest lekki, ale za sprawą olejku nabierał niesamowitej mocy nawilżania, które było wyczuwalne jeszcze na drugi dzień. Moim zdaniem taka aplikacja olejku na ciele zastępuje tłuste i gęste masła, a daje porównywalne, a nawet lepsze rezultaty, bez uczucia kleistości, lepienia się skóry czy jej obciążania. Połączenie olejku z ulubionym balsamem jest świetnym rozwiązaniem dla osób szukających czegoś pośredniego pomiędzy odżywczymi balsamami a tłustymi masłami, po które sięgamy raczej w sezonie jesienno - zimowym. 

Fanki olejowania włosów mogą śmiało nacierać nim albo same końcówki włosów i zostawiać do wchłonięcia, albo nanosić go na suche włosy i po 20 minutach go zmyć. Szczerze to było mi go szkoda nanosić na całe, gęste i grube włosy, więc sporadycznie wmasowuję go w końcówki włosów, zazwyczaj wieczorem, ponieważ zostawia lekki film na włosach. Olejek świetnie pielęgnuje rozdwojone końcówki, nie obciąża ich, a nakładany w małej ilości nie powoduje ich przetłuszczania. Olejek jest na tyle uniwersalny, że śmiało można go dodać do ulubionej wcierki do włosów czy odżywki do włosów, poprawi kondycję zwłaszcza suchych i zniszczonych włosów. 

Podsumowanie

Planeta Organica w swojej nowej serii Secrets of Arctica oferuje nam bardzo uniwersalny i odżywczy kosmetyk, jakim jest olejek żurawinowy. Bogactwo witamin, silne działanie anti - aging i naturalny filtr UV to główne atuty tego bardzo niepozornego kosmetyku. Olejek może być aplikowany bezpośrednio na skórę, jak również  na wcześniej nałożony krem, efekt jest taki sam - nawilżona, napięta i elastyczna skóra pełna blasku, bez widocznych oznak zmęczenia. Przyjemny, owocowy zapach uprzyjemnia jego stosowanie. Dodany do ulubionego, lekkiego balsamu nabiera mocy i daje efekt porównywalny do stosowania gęstego i tłustego masła - zregenerowana i odżywiona skóra. W pielęgnacji włosów może znacząco poprawić stan włosów suchych i zniszczonych, bez względu na to czy nałożymy go tylko na końcówki, czy na całą długość włosów nada im miękkości i delikatności. 
Olejek żurawinowy Planeta Organica to fajny, naturalny kosmetyk, który można stosować wedle uznania, do kupienia TUTAJ. 
Znacie najnowszą linię Secrets of Arctica Planeta Organica? Stosujecie olejki w codziennej pielęgnacji? Który jest Waszym ulubionym?

Zobacz także

16 komentarze

  1. Mam ogromną tendecję do odwadniania skóry, więc bardzo mnie zaintetesowałaś. Tylko nie wiem w końcu czy to jest czysty olej czy olejek czyli mieszanina. Muszę zgłębić temat :) Podoba mi się ta uniwersalność!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki olejek świetnie przygotuje skórę na sezon jesienno - zimowy, świetnie natłuszcza i odżywia :-)

      Usuń
  2. Chętnie bym wypróbowała. Chociaż sama seria wcale nie taka nowa, pierwsze produkty Secrets of Arctica poznałam już jesienią zeszłego roku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam zapach żurawinowych kosmetykó ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. głównie dzięki temu kosmetykowi pokochałam ten zapach :-)

      Usuń
  4. Do włosów bym go chętnie wykorzystała :)
    Pomożesz KLIK ? dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi jednak żal go wykorzystywać do włosów, natomiast namiętnie dodaję go do balsamu do ciała ;-)

      Usuń
  5. Nawet nie widziałam wcześniej tego olejku, a bardzo je lubię, właśnie za ten uniwersalizm w stosowaniu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten olejek to również dla mnie nowość, teraz jest taki wybór olejków, że czasem nie wiadomo który wybrać :-)

      Usuń
  6. Nie miałam tego olejku ale za samo opakowanie ma już + kocham produkty z pipetkami w takich uroczych buteleczkach :), olejki stosuję na różne sposoby, solo jak i pod krem lub mieszam 2-3 krople z kremem i nakładam na twarz :). Czasami też używam do różnych maseczek no i oczywiście na włosy :)

    Kochana mam prośbę zagłosujesz na mnie? Walczę o główną nagrodę :) i brakuje mi trochę głosów aby wyjść na prowadzenie :) z góry dziękuję, podaję ci link bezpośredni do mojego wpisu i proszę o kliknięcie w różowy kwadracik z napisem głosuj :)
    http://thebodyshopclub.pl/konkurs-zostan-testerka?rhash=0e7fccc28777ae229326190bcb609d56

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olejki mają tak szerokie zastosowania że spokojnie można używać ich w dowolnych kombinacjach, lubię jak ładnie pachną, a ten jest cudowny :-) zagłosowane, powodzenia :-)

      Usuń
  7. Nigdy nie miałam olejku żurawinowego jednak lubię kosmetyki z jego dodatkiem, oleje stosuję na noc, choć mam skórę suchą – nigdy pod makijaż.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja już sobie nie wyobrażam wieczornej pielęgnacji bez olejku, a już olejek dodany do balsamu do ciała rozpieszcza moją suchą skórę :-)

    OdpowiedzUsuń