poniedziałek, października 24, 2016

Kakaowa rozpusta w pielęgnacji ciała - Masło Shea Najel

Masło shea to najsilniejszy punkt w mojej jesiennej pielęgnacji ciała i najskuteczniejszy w walce z suchą i odwodnioną skórą. Kosmetyk ten ma niesamowicie wszechstronne zastosowanie, od nawilżania i wygładzania skóry, poprzez działanie antyseptyczne i przeciwgrzybiczne aż do przyspieszania gojenia stanów zapalnych. Można go bez obaw stosować również u najmniejszych dzieci, pod warunkiem, że sięgniemy po 100% czyste masło karite, bez dodatku żadnych ulepszaczy. Na rynku znajdziecie sporo kosmetyków z masłem shea w składzie, ale warto sięgnąć po produkt złożony tylko i wyłącznie z masła karite, które ma tak niesamowity, kakaowy zapach, że aż się prosi, aby wprowadzić go do jesiennej pielęgnacji, otula zapachem, uwodzi zmysły i do tego dba o naszą skórę jak mało który kosmetyk. Mowa o kakaowym maśle shea firmy Najel, które jest nieodłącznym elementem mojej jesiennej pielęgnacji, i jednym z tych kosmetyków, które poprawiają humor w jesienne, melancholijne wieczory. 


Od producenta
To organiczne masło shea o zniewalającym aromacie kakaowym widocznie zmiękcza, nawilża i chroni skórę. Odpowiednie dla każdego typu skóry. Idealne dla osób, którym przeszkadza aromat naturalnego nierafinowanego masła Shea.
Masłosz parka, masło karite czy masło galam?

Wszystkie trzy powyższe nazwy to inne określenia masła shea wytwarzanego z orzechów masłosza Parka, czyli drzewa rosnącego w Centralnej i Zachodniej Afryce. W Europie pojawiło się dopiero w na początku XX wieku, a to dzięki szkockiemu podróżnikowi, Mungo Parkowi, które je odkrył i opisał pod koniec XVIII wieku. Karite w dialekcie afrykańskim oznacza życie, co odzwierciedla naturę drzewa rosnącego samotnie pośród sawanny i kwitnącego w porze suchej. Początkowy zachwyt nad właściwościami masła shea zmalał, kiedy to naukowcy odkryli działanie masła kakaowego, które nie wymaga tak wielkich zabiegów ze strony hodowców, jak masło shea, którego zbiory ze względu na owocowanie co 2-3 lata jest trudne do przewidzenia. 
Zalety oleju z masłosza odkryła również Kleopatra, przez co jego zapasy trafiały do niej karawanami przez Saharę. Co ciekawe, podczas zbioru i produkcji masła, mężczyźni nie mogą dotykać drzewek z wyjątkiem wycinki, to afrykańskie kobiety biorą udział w całym procesie tworzenia masła shea. Mimo tego, że masło powstaje z orzechów (które teoretycznie są bardzo alergizujące) to jednak ten akurat gatunek nie powoduje żadnych reakcji alergicznych, przez co może być stosowane przez osoby skłonne do alergii. 

Opakowanie/konsystencja/zapach

Masło shea zamknięte jest w okrągłym, plastikowym pojemniczku o pojemności 150 g, na spodzie którego znajdziemy informacje dotyczące składu, stosowania czy terminu przydatności. Jeśli chodzi o konsystencję to jest ona bardzo zbita, wręcz twarda, nie polecam trzymania go w chłodnym miejscu, ponieważ zastyga i ciężko je się potem rozprowadza. Najpierw należy nabrać niewielką ilość i rozsmarować w dłoniach, dzięki czemu pod wpływem ciepła rozpuści się i będzie gotowe do nałożenia na ciało. Już w trakcie ogrzewania go w dłoniach czuć wyraźnie jego intensywny kakaowy zapach, który kojarzy mi się z gorącym kubkiem, aromatycznego kakao, po które sięgam w jesienne wieczory, kiedy to okrywam się kocem i próbuję przeczytać ulubioną książkę, co przy energicznej 5-latce jest nie lada wyzwaniem. Zapach początkowo może wydać się zbyt mocny, przytłaczający, ale w miarę upływu czasu jego intensywność maleje i zmysły przyzwyczają się do niego. Przyznam się, że na początku nie spodobał mi się, kojarzył mi się bardziej z kubkiem mocnej kawy niż z kakao. Niemniej jednak powoli się do niego przekonałam i postanowiła, nie rezygnować z niego.
Moje wrażenia

Masło shea od Najel jest diametralnie inne od tych, których używałam do tej pory. Po pierwsze już po otwarciu opakowania czuć jego bardzo mocny kawowo - kakaowy zapach. Po drugie konsystencja w porównaniu do innych maseł jest o wiele bardziej treściwa, zbita i twarda. Aby w ogóle nałożyć masło na twarz, ciało czy włosy trzeba je porządnie rozgrzać w dłoniach, wówczas nabiera miękkości i lekko się rozpuszcza, ale nie na tyle, aby wypływało z rąk niczym olej. 
Pod wpływem pocierania masło zyskuje na sile pod względem zapachu, otula swoistym ciepłem i pozwala się zrelaksować. Używając tego masła cały czas mam przed oczami ciepły koc, kubek gorącego kakao i zapalone aromatyczne świeczki. Zapach masła nie jest sztuczny, pachnie w 100% jak intensywne kakao, nie czuć żadnych ulepszaczy bo takowych w nim nie ma. 
Pod kątem pielęgnacji jest wprost stworzone do nawilżana skóry suchej i odwodnionej, polecam nakładać go na jeszcze ciepłą, rozpulchnioną prysznicem skórę, wówczas łatwiej się rozprowadzi, nie trzeba będzie długo go rozgrzewać. W przypadku nakładania na suchą skórę (np. podczas porannej rutyny) trzeba przyłożyć się do wmasowywania, bo idzie ono troszkę opornie i trzeba poświęcić więcej czasu niż w przypadku wyjścia spod prysznica czy z kąpieli. 
Sądziłam, że tak zbita konsystencja i później oleistość rozgrzanego masła przełoży się na długie wchłanianie, ale tragedii nie ma. :-) Oczywiście trzeba chwilkę odczekać, aż ciało wchłonie kosmetyk i dopiero się ubrać, no chyba, że ktoś lubi mieć przylepione do ciała ubranie. 
A jak wyglądają skutki stosowania masła karite? Otóż skóra jest wyraźnie i mocno nawilżona i nie jest to efekt krótkotrwały, ponieważ masło nałożone wieczorem otula skórę na tyle silnym filtrem, że czuć je jeszcze rano na ciele i w zasadzie nie ma konieczności ponownego jego nakładania (no chyba, że ktoś ma wyjątkowo odwodnioną skórę). Olbrzymim plusem tego kosmetyku jest fakt, że nie można go przedawkować, nawet bardzo częste jego stosowanie nie powoduje żadnych niepożądanych reakcji, a to względu na brak właściwości alergizujących. 
Masło wyjątkowo dobrze spisuje się w tak trudnych do pielęgnacji obszarach jak łokcie, kolana czy popękane pięty. Nie tylko odżywia, ale regeneruje wyjątkowo suche, popękane pięty, a u mnie dodatkowo nie do końca złuszczone i mega wysuszone stopy po użyciu skarpetek złuszczających. Moje stopy były do tego stopnia wysuszone, że musiałam usuwać suche płaty, a te które nie chciały same zejść musiałam mocno nawilżać, bo zaciągały mi rajstopy. Masło spisało się genialnie, przyspieszyło gojenie popękanych stóp, a suche płaty mocno nawilżyły, przez co bez problemu mogłam je usuwać pilnikiem mechanicznym nie powodując uszkodzeń skóry. 
Skóra traktowana masłem karite odzyskuje miękkość i rewelacyjne nawilżenie, którego nasza skóra podczas sezonu jesienno - zimowego bardzo potrzebuje. Moim zdaniem jest to niezbędny kosmetyk do pielęgnacji nie tylko ciała, bo ze względu na uniwersalne działanie można go śmiało stosować również na twarz czy włosy. 
O ile nie jestem fanką olejowania całej długości włosów, to od czasu do czasu lubię smarować końcówki włosów różnymi mazidełkami, które mają poprawić ich kondycję, Odkąd wróciłam do prostowania włosów i okazyjnego ich lokowania, mimo termoaktywnej ochrony w postaci różnych sprayów, niesamowicie łatwo mi się kruszą i wypadają w większej ilości niż zwykle. Dlatego zaczęłam nakładać masło na same końcówki, robię to 2-3 w tygodniu na suche włosy i zawsze na noc, bo w ciągu dnia byłoby widać, że mam jakiś tłusty specyfik na włosach i nie wyglądałoby zbyt estetycznie. :-) Masełko świetnie zamyka łuski włosów, zatrzymuję wodę i wzmacnia końcówki, przez co ogranicza ich łamanie i wypadanie. Uwielbiam czuć pod palcami miękkie i gładkie kosmyki, które na dodatek niezwykle przyjemnie pachną. 
Podsumowanie

Masło shea Najel to niezwykle uniwersalny kosmetyk, którego działanie można sprawdzić nie tylko na własnej skórze. :-) Masło kompleksowo zadba o stan naszej twarzy, ciała, stóp czy włosów, dostarczając koktajl witaminowy tak potrzebny o tej porze roku. Spisuje się zarówno jako kosmetyk nawilżający, jak i regenerujący i wzmacniający strukturę włosów. Piękny, intensywny zapach kakao otula zmysły i relaksuje, uprzyjemnia monotonne i melancholijne wieczory, wprowadzając nieco egzotyczne zapachy w codziennej pielęgnacji ciała. Masło znajdziecie w asortymencie sklepu Kalina do kupienia TUTAJ.
Znacie kosmetyki Najel? Lubicie intensywnie kakaowe zapachy? Stosujecie masła shea w codziennej pielęgnacji?

32 komentarze

  1. Zaciekawiłaś mnie tym masełkiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest inne niż tradycyjne masło shea dlatego zwróciło moją uwagę :-)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie masełka od razu czuję nawilżenie na całym ciele ;)
    Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;)
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masło shea według mnie daje najlepsze nawilżenie, lepsze niż olejki

      Usuń
  3. Świetny pomysł z tym wcieraniem masła w końcu włosów na noc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie wcieranie daje zaskakująco dobre rezultaty

      Usuń
  4. JA bardzo lubię takie zapachy, sprawia mi wiele przyjemności pielęgnacja takimi kosmetykami. Fajny, taki uniwersalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja musiałam przekonać się do tego zapachu, ale teraz już mi nie przeszkadza, poza tym lubię to masło za wszechstronne działanie :-)

      Usuń
  5. Takie masełko na mrozy jak znalazł :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. w ofercie sklepu Kalina jest jeszcze masełko o zapachu wanilii :-)

      Usuń
  7. Miałam podobne z Nacomi i bardzo go lubię, mimo że też jest takie toporne i trzeba rozgrzać aby je nałożyć:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naturalne masła shea mają to do siebie że są twarde i trzeba je porządnie rozgrzać w dłoniach, ale za to jak fajnie pielęgnują skórę

      Usuń
  8. Miałam kiedyś masło shea, ale nie przepadałam za nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wyobrażam sobie jesieni i zimy bez masła shea :-)

      Usuń
  9. Uwielbiam tego typu produkty :). U mnie w zasadzie shea oraz olej kokosowy jest zawsze w domu pod ręką i do wszystkiego się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oleju kokosowego to ja nawet w kuchni używam :-)

      Usuń
  10. Zapachu kakaa w kosmetykach nie za bardzo lubię, ale produkt wydaje się godny zainteresowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapach może na początku przytłaczać, ale z czasem zmysły się do niego przyzwyczajają ;-)

      Usuń
  11. Podoba mi się "konsystencja" tych maseł. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetna recenzja, dokładny opis. Ja miałam póki co masła shea z Organique, super jest w wersji milk. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku marki Najel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wersja milk masełka shea musi być bardzo przyjemna :-) z tej serii Najel ma jeszcze masło o zapachu wanilii, musi być równie aromatyczne co kakao :-)

      Usuń
  13. Ja w sumie nie obawiam się zapachu, bo co prawda czasem mocne aromaty potrafią mnie zniechęcić, ale jednak te kakaowe nuty zdecydowanie mnie przekonują. Po drugie opis konsystencji również brzmi nieźle, bo w pielęgnacji ciała wolę produkty bardziej treściwe i nawet niezupełne wchłanianie się produktu nie jest dla mnie przeszkodą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam masełko shea i wszelkie kosmetyki, które mają go w swoim składzie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja również jestem jego fanką, choć przyznam że uwielbiam też różnego rodzaju naturalne musy do ciała :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...