wtorek, października 11, 2016

Krem zamiast rozświetlacza? 24-karatowy złoty jedwab do twarzy i dekoltu Stenders

Złoto znane jest w kosmetyce od niepamiętnych czasów, pierwsze wpisy o jego zastosowaniu pojawiają się już w ok. 2500 roku p.n.e. i jak można się domyślić, jego ojczyzną są Chiny. To jednak Japończycy udoskonalili jego formułę i rozpowszechnili na szeroką skalę kosmetyki z koloidalnym złotem, czyli najczystszym, w pełni naturalnym środkiem. Okazuje się, że na naszym rynku nie ma zbyt wielu ciekawych propozycji z użyciem właśnie złota, jakby nie było ono doceniane. Niemniej jednak jest marka, która położyła duży nacisk na tak drogocenny składnik i umieściła je w kilku niesamowicie ciekawych kosmetykach. O jednym z nich chciałabym Wam dzisiaj opowiedzieć, bo jest to tak niezwykły produkt, że zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i użycia. Jesteście ciekawi, co skradło moje serce i zmysły? Zapraszam na wpis o wyjątkowym 24-karatowym złotym jedwabiu Stenders, który wywarł na mnie ogromne wrażenie.

Od producenta
Nasz 24-karatowy Złoty jedwab do twarzy i dekoltu nada twojej skórze gładkości i miękkości, pozostawiając na niej złoty połysk. Sprawdź jak łatwo nakłada się go na skórę. Złoty Jedwab wzbogacony jest 24-karatowym złotem koloidalnym oraz ekstraktem z granatów. Delikatny połysk w połączeniu z aromatem białych kwiatów, róży, grejpfruta i brzoskwini, rozpieści twoją skórę.
Opakowanie/konsystencja/zapach

Przesyłka od Stenders niesamowicie miło mnie zaskoczyła i powiem Wam, że nigdy nie miałam tak uroczego opakowania, zarówno jeśli chodzi o zewnętrzny wygląd, jak również o to, co znalazłam w środku. Krem dotarł do mnie w pięknym podłużnym kartonowym pudełku ozdobionym logo Stenders i przewiązanym czerwoną tasiemką, co od razu skojarzyło mi się z prezentem świątecznym. Do przesyłki dołączona była urocza i elegancka karteczka z odręcznymi i spersonalizowanymi życzeniami miłego testowania. Wiecie, jak miłe są takie drobiazgi? Taki drobny gest znaczy dla mnie więcej niż nie wiadomo jaka zawartość, czuję się wtedy wyjątkowo.
Niespodzianka czekała mnie również po otwarciu opakowania, w środku wśród uroczych "trocinek" i zielonych ozdobnych suszek i róży znalazłam plasterek ususzonej pomarańczy, a pośrodku Królową, czyli metalowo - papierowy pojemniczek w którym ukryty był złoty skarb. Wiecie, odkrywając kolejne skrytki czułam się jak dziecko bawiące się matrioszką, każda kolejna warstwa przybliżała mnie do upragnionego kremu. Po otwarciu małego, również ślicznego pojemniczka (zachowałam go na różne mini skarby) w końcu moim oczom ukazał się 24-karatowy SKARB, czyli nic innego jak płynne złoto. Nigdy czegoś takiego nie widziałam, uwierzcie mi, to wyglądało jak rozpuszczone, na wpół gęste złoto.
Ze względu na bardzo specyficzną konsystencję, krem mam dodatkowe wieczko, które należy zerwać, aby dostać się do kremu. Jak już się z tym uporacie to przygotujcie się na niezwykłe doznania zapachowe, ponieważ ten krem pod wieloma względami jest wyjątkowy. Przez pewien czas nie mogłam określić jego zapachu, coś mi przypominał, jakieś perfumy, aż któregoś dnia olśniło mnie! Ten krem to nic innego jak zapach popularnych perfum Cacharel Amor Amor! Mówię Wam zapach jest identyczny, więc po naniesieniu kremu na twarz czy dekolt pachniemy tymi uwodzicielskimi perfumami. :-)
Konsystencja kremu to kolejny wyjątkowy aspekt stosowania, mianowicie nie przypomina żadnego innego kosmetyku pielęgnacyjnego, jego struktura jest żelowa, coś pomiędzy bazą silikonową, a gęstym żelem. Taka forma kremu jest bardzo wydajna, krem sunie po twarzy niczym delikatny muślin, wrażenie potęguje jeszcze cudowny zapach i wygląd płynnego złota. 

Moje wrażenia

Od razu muszę Wam zdradzić, że stosowanie tak niezwykłego kosmetyku to czysta przyjemność. Krem oddziałuje na ciało i zmysły, mimo, że zapach perfum jest wyczuwalny, to nie jest to zapach duszący czy drażniący, wręcz przeciwnie wywołuje same pozytywne emocje. Na początku nie wiedziałam, jak się zabrać do tego kremu, bo widząc złoty żel, wiedziałam, że po nałożeniu na dzień będę się świecić i wyglądać jak milion dolarów. :-) Aż w końcu znalazłam na niego super sposób i stosuje go codziennie rano, aby nadać mojej zmęczonej twarzy rozświetlenia. Otóż moje drogie, ten krem rewelacyjnie zastępuje rozświetlacz! Tak, tak, mając to cudowne złoto odstawiacie na bok typowe rozświetlacze, dodajecie do podkładu odrobinkę kremu, lub nanosicie go na same policzki. W takiej formie, krem nie tylko pełni funkcję bazy, ale przede wszystkim nadaje piękny, promienny wygląd, rozświetla cerę, podkreśla zdrowy koloryt i sprawia, że wyglądamy jak po długiej, przespanej nocy. :-) Nie próbujcie nakładać go na całą twarz, bo będziecie wyglądać jak po kąpieli w złocie. :-)
Złoty jedwab jest wprost idealny do wyeksponowania dekoltu, zwłaszcza w wieczorowej kreacji, kiedy chcemy nadać ciału odrobiny błysku, szyku i efektu glamour. O ile w codziennych, casualowych stylizacjach takie błyszczenie nie jest pożądane, to na wieczorne wyjścia, imprezy czy spotkania rodzinne warto sięgnąć po ten krem i nałożyć go na dekolt, ale też nie przesadzajmy z ilością, bo nie dość, że krem jest niesamowicie mocno skoncentrowany to nawet najmniejsza ilość przynosi już pożądany efekt.
Kolejne zastosowanie kremu to używanie go na noc, zamiast typowego kremu, ponieważ oprócz silnego nawilżenia, jego składniki aktywne takie jak olej jojoba czy ekstrakt z owoców granatu zmiękczają skórę, regenerują i zapobiegają procesom starzenia, przez stymulowanie odnowy komórek skóry. Rano budzimy się z wypoczętą i lekko świecącą się skórą, ale drobinki po umyciu twarzy znikają. Skóra pozostaje bardzo miękka i gładka, jakby nadal był na niej obecny jedwab, to zasługa właśnie płynnego złota i naturalnych łańcuchów lipidów, które nie działają powierzchniowo, ale docierają do najgłębszych warstw skóry, pobudzając procesy odnowy. 
Złoto koloidalne, którym przepełniony jest krem świetnie wpływa na stan naszej cery, bo oprócz rozświetlenia czy nawilżenia pobudza organizm do produkcji elastyny i kolagenu, które odpowiadają za elastyczność, napięcie i ujędrnienie skóry. Regularne stosowanie tego kremu faktycznie nie tylko zmiękcza i wygładza skórę, ale również minimalizuje zmarszczki, u mnie zauważyłam minimalnie mniejszą zmarszczkę przy ustach. Cieszy mnie fakt, że złoto wykazuje silne właściwości nawilżające, co w przypadku mojej suchej skóry jest niezwykle ważne. Kolejny ważny punkt to fakt, że złoty jedwab jest bezpieczny w stosowaniu, nie powoduje alergii, w związku z czym posiadaczki wrażliwej czy też skłonnej do alergii skóry będą mogły po niego sięgnąć. Złoto koloidalne obecne w kremie tworzy na skórze delikatny, ochronny film, dzięki czemu chroni skórę przed zanieczyszczeniami i szkodliwymi wolnymi rodnikami. 
Ponadto, jeśli po sezonie letnim borykacie z problemem przesuszonej skóry to koniecznie sięgnijcie po ten krem, ponieważ złoto łagodzi podrażnienia, przywraca skórze zachwianą równowagę i głęboko regeneruje. Wiedziałyście, że fanką złotych kosmetyków była Kleopatra, która nakładała maski ze złotem na noc, aby dłużej cieszyć się młodą cerą? Tak więc moje drogie, bierzmy z niej przykład, a będziemy piękne, młode i gładkie. :-)

Podsumowanie

24-karatowy złoty jedwab marki Stenders to najciekawszy kosmetyk pielęgnacyjny z jakim do tej pory miałam do czynienia. Krem przypomina żelowy mus, cudownie rozświetla zmęczoną cerę, dzięki czemu nie ma potrzeby stosowania rozświetlacza. W dotyku jest niezwykle delikatny i lekki, nakładanie go na twarz jest bardzo przyjemnie, powleka skórę filmem, chroni i zapobiega pojawianiu się zmarszczek. Bardzo silnie nawilża, co poczują zwłaszcza osoby z suchą czy odwodnioną skórą, świetnie spisuje się w nocnej pielęgnacji. Rano polecam dodawanie go do podkładu, bardzo dobrze z nim współgra, pełni rolę bazy i rozświetlacza jednocześnie. Nie roluje się na twarzy, w połączeniu z kremem BB czy podkładem utrzymuje się cały dzień, cera wygląda promiennie i zdrowo z takim fajnym efektem glamour. W złotej linii Stenders oferuje jeszcze oprócz kremu, złote mydło w kostce, złoty żel pod prysznic i złoty eliksir do kąpieli. Szczegółowo o całej linii poczytacie TUTAJ.

Jak Wam podoba się płynne złote do pielęgnacji twarzy i dekoltu? Miałyście kiedyś kosmetyk z koloidalnym złotem?

30 komentarzy

  1. Marka Stenders potrafi zaskoczyć swoimi produktami. Ten kremik to ewidentnie kosmetyk luksusowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już sama nazwa sugeruje, że trzeba szykować się na niezwykłe doznania :-)

      Usuń
  2. Nie znam tej marki,nie miałam nic od nich jeszcze.Ale ten krem wygląda bosko..
    Chętnie bym też przetestowała go u siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląda bosko to fakt, a jakie przyjemne uczucie zanurzyć w nim paluszki :D

      Usuń
  3. Pierwszy raz widzę ten produkt, marki także nie znam, ale to zastosowanie jako rozświetlacz mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. markę poznałam dzięki pudełkom ShinyBox i jak już sobie wypróbowałam kilka produktów to się zakochałam w Stenders :D

      Usuń
  4. Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o tym produkcie, ale chętnie bym go wypróbowała. Na wieczorne wyjścia chyba najlepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak jak wieczorne wyjścia to tylko z tym kremem :-)

      Usuń
  5. Jestem antydrobinkowa ale to wyglada przepięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. drobinek nie czuć na twarzy bo ten krem jest jak mus, boski :-)

      Usuń
  6. lubie stenders za kule do kapieli, takich blyskotek raczej bym nie uzywala:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do tej pory miałam kulę, peeling, krem do rąk i pomadkę do ust - wszystko super :-)

      Usuń
  7. Idealny produkt dla kosmetycznych sroczek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo my sroczki uwielbiamy wszystko co się świeci :D

      Usuń
  8. Uwielbiam ich produkty, mam mus do ciała i chętnie sięgnę też po ten krem! Obserwuję! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musów jeszcze nie miałam, ale zapachy ich kosmetyków są tak kuszące że to tylko kwestia czasu kiedy wypróbuję mus :-)

      Usuń
  9. Nie miałam przyjemności poznać, ale wygląda obłędnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że kosmetyki Stenders z którymi miałam do czynienia są równie ciekawe, ale ten jedwab bije wszystkie na głowę :-)

      Usuń
  10. No no, powiem Tobie, że mnie skusiłaś :D. Wygląda genialnie i jeszcze działanie, czego chcieć więcej? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wygląd + zapach + działanie = kosmetyk idealny :D

      Usuń
  11. Matko kochana,ale mi ochoty narobiłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, ten krem to nic innego jak złoty mus pachnący perfumami Amor Amor :-)

      Usuń
  12. wygląda bosko :) u mnie w galerii właśnie otwierają ich sklep :) już się doczekać nie mogę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to koniecznie udaj się na otwarcie, na pewno będzie mnóstwo fajnych promocji :-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...