O krok od wielkiej przemiany - bursztynowa odżywka Jantar + NIESPODZIANKA DLA WAS

25 października

Wraz z końcem lata zmieniamy naszą pielęgnację ciała i włosów i chętniej sięgamy po kosmetyki silnie regenerujące. Przyznam się, że temat pielęgnacji włosów od zawsze był traktowany przeze mnie trochę po macoszemu, przez co moje włosy nie są takie jak powinny, comiesięczne farbowanie, prostowanie a nawet ich lokowanie nie wpływa niestety pozytywnie na ich stan. Podczas ostatniego badania trychologicznego dowiedziałam się, że o ile skórę głowy mam normalną, to niestety moje włosy są mocno zniszczone i bardzo łamliwe, przez co daleko im do zdrowego wyglądu. Za radą pani trycholog postanowiłam włączyć do pielęgnacji moich włosów kosmetyki z serii Jantar, przeznaczone właśnie do włosów zniszczonych. Szczególny nacisk położyłam na kultową odżywkę Jantar z wyciągiem z bursztynu, którą stosowałam na dwa sposoby. Jesteście ciekawi jak się spisała? Na koniec będę miała dla Was niespodziankę, ale o tym na razie ciiiii...... :-)
Od producenta
Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i zniszczonych. Zawiera biologicznie czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A,  E,  F i d’pantenol. Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywianie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywiania i regeneracji. Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.
Opakowanie/konsystencja/zapach

Obecny wygląd odżywki jest odświeżony, ponieważ poprzednio kosmetyk był umieszczony w szklanej butelce z niewygodnym dozownikiem w postaci korka. Zmieniono również design odżywki, który jest bardziej nowoczesny i lepiej komponuje się z innymi kosmetykami z tej serii. Najnowsza wersja odżywki to wygodne plastikowe opakowanie o pojemności 100 ml z praktycznym aplikatorem i dodatkowym zabezpieczeniem. Ponadto zapakowana jest w kartonik, na którym znajdziemy wszystkie niezbędne informacje: działanie, sposób użycia czy skład. 
Odżywka jest poręczna, łatwo się aplikuje na włosy, dzięki wąskiej, wyprofilowanej końcówce charakterystycznej dla różnego rodzaju wcierek. 
Wystarczy kilka naciśnięć, aby kosmetyk rozpylić na skórę głowy i delikatnie wetrzeć. Konsystencja nie wyróżnia się niczym szczególnym, wodnista, taka jak w przypadku innych produktów tego typu. Jeśli chodzi o zapach to przypomina mi odrobinę wodę kolońską, z jednej strony jest ciepły i otulający, zaś z drugiej odrobinę męski, co akurat mi bardzo się podoba. Zapach utrzymuję się na włosach niedługo, ale przyznam się, że jest bardzo przyjemny, lubię po aplikacji wąchać moje kosmyki, bo po dokładnym wtarciu i wymasowaniu skóry, włosy przechodzą tym zapachem, nawet końcówki ładnie pachną. 

Sposób użycia
Zdjąć zatyczkę, rozpylić preparat u nasady włosów, a następnie wmasować w skórę głowy. Nie spłukiwać. Stosować codziennie, aż do momentu uzyskania widocznej poprawy stanu włosów, przez minimum 4 tygodnie, a następnie dla podtrzymania efektu 2 razy w tygodniu. Do kompleksowej pielęgnacji stosować pozostałe produkty z serii Jantar do włosów zniszczonych. 
Moje wrażenia

Po raz pierwszy postanowiłam sumiennie stosować się do poleceń producenta i nie odpuszczałam sobie żadnego dnia bez użycia wcierki. Zapytacie dlaczego? Otóż moje włosy wołały o pomstę do nieba, bardzo wysuszone, z łamliwymi wręcz kruszącymi się włosami. Każde ich rozczesywanie kończyło się połamanymi końcówkami, które spadały mi na ramiona i plecy. Zabiegi, jakim poddawane były moje włosy również drastycznie je osłabiły, ale z farbowania niestety nie zrezygnuję, zaś stosowanie prostownicy czy lokówki ograniczyłam do minimum.
Zacznę od tego, że wcierki używałam (i nadal używam) codziennie, zarówno rano jak wieczorem. Nie bałam się, że tak częste jej stosowanie obciąży mi włosy, ponieważ jest niesamowicie lekka, a zwiększenie częstotliwości jej używania przyniosło wiele dobrego. W zasadzie producent nie napisał, czy rozpylać ją na mokre czy suche włosy, tak więc rano wcierałam ją w suche włosy i troszkę w końcówki, zaś wieczorem po umyciu głowy również w mokre włosy. 
Mimo sugestii producenta, że aby osiągnąć najlepsze rezultaty warto sięgnąć po inne kosmetyki z tej serii, ja się ograniczyłam do stosowania rumiankowego duetu Klorane: szamponu i odżywki, aby dłużej cieszyć się jasnym blondem, i aby kolor tak szybko nie robił się żółty.
Jak spisała się odżywka stosowana solo, bez żadnych wspomagaczy z tej linii?
Otóż pierwszym widocznym i wyczuwalnym efektem był nawilżenie włosów, zwłaszcza końcówek, ponieważ odżywki używałam również na zniszczone, suche i łamiące się końcówki włosów. Problemów ze skórą głowy nie miałam, ale odżywka stosowana jako wcierka przyczyniła się do wzmocnienia włosów już od samych cebulek, przez co ilość wypadających i kruszących się włosów znacznie zmalała, co było widoczne zwłaszcza podczas czesania. 
Włosy stopniowo robiły cię miękkie, co było miłą odmianą od wiecznie suchych i sianowatych włosów, z których niestety nie byłam dumna. Uprzedzę od razu, że efekt nie był od razu widoczny, nadal jestem w trakcie kuracji i mam nadzieję, że najlepsze jeszcze przede mną. Niemniej jednak włosy są wyraźnie silniejsze i zdrowsze, co przekłada się również na ich łatwiejsze stylizowanie. 
Z natury jestem posiadaczką włosów grubych, gęstych i szybko rosnących, tak więc jak się domyślacie ich ułożenie nie należy do najłatwiejszych zadań, bo na drugi dzień włosy i tak żyją własnym życiem i każdy wywija się w swoją stronę. Stosowanie odżywki pozytywnie wpłynęło również na ich układanie, zwiększenie ich nawilżenia i zanikanie suchości sprawiało, że łatwiej prowadziły się na szczotce, były bardziej zdyscyplinowane i chętne do współpracy.
Podczas stosowania nie zauważyłam póki co wzrostu nowych włosków, czyli pojawienia się tzw. "baby hair", ale to akurat mnie nie martwi, bo włosów mam aż nadto, a takie malutkie włoski na czubku głowy są trudne do okiełznania. 
Mam nadzieję, że w dłuższej perspektywie moje włosy nabiorą blasku i gładkości, zaś ich łamanie ograniczy się do zera. I tak teraz jest o niebo lepiej niż przed rozpoczęciem kuracji, dlatego liczę na jeszcze lepsze efekty. Zresztą ta odżywka - wcierka jest tak sławna i wręcz kultowa, że nie tylko włosomaniaczki były nią zachwycone. Teraz, po niespełna 3 tygodniach regularnego stosowania rozumiem jej fenomem i jestem zdania, że to bardzo dobry kosmetyk do regeneracji włosów zniszczonych nie tylko po sezonie letnim, ale przede wszystkim po zabiegach fryzjerskich. 

Podsumowanie

Odżywka w formie wcierki to bardzo ciekawa propozycja dla osób chcących zregenerować włosy, zadbać o ich zdrowy wygląd i nadać im blasku. Zastosowanie bursztynu oprócz pielęgnacji i wzmocnienia ma również chronić nasze włosy przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, z którymi codziennie mamy do czynienia, ale nie do końca zdajemy sobie sprawę z tego, jak pogarszają stan naszych włosów. 

Lekka formuła odżywki w żadne sposób nie obciąża włosów ani nie wpływa na ich przetłuszczanie, nawet w przypadku bardzo częstego jej stosowania. Kuracja w zależności od kondycji włosów może trwać 4 tygodnie bądź dłużej, ja nadal stosuję odżywkę codziennie i sądzę, że tak będę jej używała do końca. Moje włosy stopniową robią się coraz lepiej nawilżone i miękkie, szybciej je układam, są bardziej zdyscyplinowane i silniejsze. 
Jeśli borykacie się z problemami wynikającymi z podrażnionej skóry głowy to sięgnijcie po tę odżywkę, gdyż zawarty w składzie d-pantenol zaleczy wszelkie nieprzyjemności waszego skalpu. Moim zdaniem to pozycja obowiązkowa dla wszystkich włosomaniaczek. :-)
NIESPODZIANKA DLA WAS

A teraz zgodnie z zapowiedzą mam dla Was Niespodziankę. Wystarczy, że zostawicie komentarz na temat "Moja włosowa przemiana z Jantar..." i opiszecie swoją przygodę z marką. Od 28.10.2016 zacznie się głosowanie na na najlepszą recenzję i jeśli dzięki WASZYM głosom uda mi się wygrać, to czytelnik, który zamieści najciekawszy komentarz wygra taką samą nagrodę jak ja. :-) Macie czas do 6.11.2016 r. 

Zobacz także

14 komentarze

  1. Jakiś czas temu używałam standardowej wersji Jantara w szklanej buteleczce i niestety na moich włosach się nie sprawdził. Powodował szybsze przetłuszczanie i nie przyniósł poprawy stanu włosów. Bardzo za to polubiłam się z kuracją Joanna Rzepa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś używałam szamponu z rzepy ale ten zapach po prostu mnie odrzucał :D

      Usuń
  2. Wiele dobrego czytałam na temat kosmetyków Jantar, już od jakiegoś czasu mam ochotę po kolei je wypróbować i chyba zacznę od odżywki.
    Bardzo mi się podoba że przy częstym stosowaniu poprawia kondycję włosów, a nie przeciąża.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo lubię serię Jantar, miałam szampon, ampułki, teraz odżywkę i kurację na gorąco, na moich suchych włosach bardzo dobrze się spisuje

      Usuń
  3. Słyszałam o niej, ale nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tak sobie poczytałam o jej starej wersji to aż się zdziwiłam jaka ona jest popularna a ja jej nie znałam :P

      Usuń
  4. Nie znam jeszcze, muszę sobie kupić. Aktualnie mam wysyp włosów i same antenki przy skalpie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety znowu mam problem z łamiącymi się i wypadającymi włosami, no ale sama sobie to robię używając prostownicy :-(

      Usuń
  5. Ciekawe jak sprawdziłaby się u mnie :) melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kosztuje niewiele, ok. 13 złotych więc warto sprawdzić :-)

      Usuń
  6. Miałam w klasycznej wersji nawet robiłam wpis o niej :) Trzymam kciuki za wygraną! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam mnóstwo fajnych wpisów na temat jej "starej" wersji ale wiele dziewczyn chwali to nowe rozwiązanie i szczerze jest wygodniejsze niż aplikacja z butelki

      Usuń