sobota, grudnia 17, 2016

Azjatycka pielęgnacja w wersji polskiej - Dermiss nowa seria kosmetyków od Farmony

Azjatycki rytuał pielęgnacyjny złożony z dziesięciu kroków to obecnie najpopularniejsza metoda dbania o swoją cerę. Wiele firm kosmetycznych próbuje w jakimś stopniu naśladować azjatyckie kosmetyki, wprowadzając zarówno podobne składniki aktywne jak i niektóre elementy pielęgnacyjne. Istotą takiego sposobu dbania o swoją cerę jest metoda layeringu, czyli stosowania kosmetyków w ściśle określonej kolejności, co przynosi najlepsze efekty i co ważne nie można pomijać żadnego z etapów. Niedawno na naszym rynku zadebiutowała innowacyjna seria kosmetyków Dermiss Laboratorium Kosmetycznego Farmony, która jako jedyna na rynku zawiera  elementy azjatyckiej pielęgnacji, jest zgodna z zasadami chronokosmetyki (dostosowuje pielęgnację do naturalnego rytmu organizmu) i oparta jest właśnie na metodzie layeringu, potocznie zwanej kanapkową. Zapraszam na prezentację niezwykle ciekawych produktów do pielęgnacji twarzy z nowej linii Dermiss. 
Jak zbudowany jest program pielęgnacji warstwowej Dermiss?

Z doświadczenia wiem, że im bardziej rozbudowany jest pielęgnacyjny program, tym większy zamęt wywołuje i potrafi do siebie zniechęcić. Zdając sobie z tego sprawę Farmona ułatwiła nam zadanie oznaczając każdy kosmetyk na trzy różne sposoby, w zależności od tego o co chcemy zadbać: o twarz, ciało czy dłonie. Na każdym kosmetyku znajdziemy dwie cyfry, z czego pierwsza określa obszar pielęgnacji, zaś druga informuje o kolejności stosowania w całym rytuale. Ponadto każdy kosmetyk ma inny kolor opakowania, co oznacza dopasowanie do potrzeb skóry, np. działanie przeciwzmarszczkowe. 
Profesjonalny program Dermiss to 6 niezbędnych kroków w codziennej pielęgnacji
Demakijaż/oczyszczanie- skuteczne usuwanie makijażu to początek wieczornego rytuału piękna, ważne aby kosmetyk był delikatny i skuteczny, nie wysuszał i nie naruszał płaszcza hydrolipidowego skóry. Dermiss proponuje Nutri Cleansing kremowy olejek do demakijażu, wszak podstawą azjatyckiego demakijażu jest właśnie używanie olejków do zmywania makijażu. W składzie tego kosmetyku znajdziemy olejek arganowy i migdałowy oraz ekstrakt z bursztynu. Jak w przypadku innych olejków, tak i tutaj najpierw nanosimy niewielką ilość na dłonie, wmasowujemy w twarz wykonując delikatny masaż i po chwili dodajemy ciepłą wodę, wówczas olejek zmienia się w kremową pianę. Olejek zmywa makijaż, ale nie radzi sobie do końca z usunięciem tuszu czy mocniejszych cieni, trzeba poświęcić więcej uwagi tym strefom. Duży plus za brak jakichkolwiek podrażnień czy zaczerwienień, oczy nie szczypią, zaś skóra nie jest tłusta czy oblepiona tłustym filmem. 
Tonizacja/odświeżanie - dobrze wiecie, że stosowanie toniku jest niezbędne, aby przywrócić cerze właściwe pH, domyć resztki makijażu i przygotować skórę na działanie składników aktywnych z innych kosmetyków. Ideal Balancer nawilżający płyn micelarny sprawdza się idealnie zarówno w usuwaniu resztek maskary czy cieni, których nie domył olejek, jak również  w odświeżaniu skóry, która po jego użyciu jest miękka, świeża i dobrze nawilżona. Płynu używam częściej jako toniku, w ciągu dnia przemywam nim twarz w celu odświeżenia, zaś rano aby obudzić się z resztek snu. 
Eksfoliacja - raz na jakiś czas trzeba dogłębnie oczyścić skórę, pozbyć się martwego naskórka i wyrównać jej koloryt. Do tego celu służy Soft Exfoliation progresywny żel złuszczający z kwasem szikimowym, którego używamy wyłącznie wieczorem, ponieważ poranny peeling pozbawia skórę warstwy ochronnej, narażając ją na działanie promienie słonecznych i zanieczyszczeń. Żel nakładamy grubą warstwą z pominięciem okoli oczu i zostawiamy na 5 minut. Po tym czasie nadmiar zbieramy chusteczką lub suchym wacikiem i myjemy dokładnie twarz. W przypadku tego kosmetyku moja wrażliwa cera reagowała niezbyt dobrze, tzn. za każdym razem jak go aplikowałam pojawiało się lekkie szczypanie/mrowienie, które ustępowało, ale było na tyle niekomfortowe, że bałam się go używać. Spróbowałam po pewnym czasie ale z o wiele mniejszą ilością (cieniutka warstwa) i było ok, żadnych niepożądanych reakcji. Po kilku takich udanych aplikacjach zauważyłam, że faktycznie moja skóra jest gładsza, suche skórki zostały złuszczone, a koloryt został minimalnie wyrównany. Być może efekty byłby lepsze, gdybym nie reagowała tym mrowieniem, ale biorąc pod uwagę, obecność dwóch kwasów, w tym migdałowego już na drugim miejscu to i tak jest dobrze. Żelu używam raz na tydzień i to w zupełności wystarczy, aby złuszczyć naskórek, odmłodzić skórę i oczyścić pory.
Pielęgnacja dzienna - prawidłowo dobrany krem chroni skórę przez cały dzień przed szkodliwym działaniem środowiska, promieniowania UV czy klimatyzacji. Dermiss proponuje 3 rodzaje kremów: ochronny dotleniający, aktywny liftingujący i odbudowujący z witaminą C, którego ja używam. Jak wiecie sezon jesienno - zimowy jest najlepszym okresem do stosowania kosmetyków z kwasami i witaminą C, dlatego w mojej pielęgnacji przeważają właśnie takie kosmetyki. Odbudowujący krem z witaminą C ma konsystencję podobną do półtłustej, nie jest lekki i przelewający się, ale odżywczy i odrobinę gęsty, dzięki czemu długo trzyma się na twarzy, stosunkowo szybko się wchłania i bardzo dobrze współgra z kosmetykami kolorowymi. Co ważne, zawiera filtr SPF30 zabezpieczający naszą skórę przed słońcem, o czym o tej porze roku zapominamy i pomijamy kosmetyki z filtrem, zostawiając je na sezon letni. Przyznam, że ten krem jest moim ulubionym produktem z całej warstwowej pielęgnacji, uwielbiam efekt mięciutkiej skóry po nim, w końcu czuję, że moja sucha skóra dostaje maksymalną dawkę nawilżenia, jest tak treściwy, że z powodzeniem sprawdza się na takim wiórku jak ja. :-)
Pielęgnacja zaawansowana - oparta jest na czterech zróżnicowanych produktach, których zadaniem jest dostarczenie skórze dodatkowej dawki skoncentrowanych składników aktywnych. Do wyboru mamy: przeciwzmarszczkowe płatki bionanocellulozowe pod oczy, dotleniającą maskę regenerującą, maskę ultranawilżającą oraz restrukturyzacyjną kurację z witaminą C, której ja używam. Jest to nic innego jak popularna forma ampułek z wygodnym stożkowym aplikatorem, który nakładamy na każdą ampułkę. Kurację wmasowujemy okrężnymi ruchami w cerę, oczekujemy ok. 5 minut i dopiero aplikujemy krem na noc. Co ważne, kuracja jest bardzo wydajna, jedna ampułka starcza na 3 użycia, po jej otwarciu można ją bez przeszkód zamknąć i przechowywać w lodówce (maksymalnie 3 dni), dzięki czemu nie straci nic ze swoich właściwości. Kuracja jest lekko olejkowa, ale zaskakująco szybko się wchłania, skóra po niej nie jest lepka, dobrze współgra nawet z tłustymi kremami na noc. Kurację należy stosować minimum przez tydzień i powtarzać ją raz w miesiącu. Skoncentrowane ampułki to super sposób na urozmaicenie pielęgnacji, jak również na dostarczenie skórze sporej dawki witaminy C, która wykazuje silne działanie przeciwzmarszczkowe, pobudza skórę do produkcji kolagenu i elastyny odpowiedzialnych za jędrną i elastyczną skórę, oraz niweluje drobne przebarwienia skóry. Należy jedynie pamiętać o systematycznym stosowaniu, wówczas efekty będą zadowalające. 
Pielęgnacja nocna - Dermiss proponuje dwa niezbędne kosmetyki, mianowicie serum przeciwzmarszczkowe oraz detoksykujący krem naprawczy. 
W ofercie Dermiss znajdziemy jeszcze kosmetyki do ciała - peeling, nawilżający balsam,  i masło, oraz do dłoni - nawilżające perełki z mocznikiem do kąpieli dłoni, krem w sprayu i krem - maskę. 
Program pielęgnacyjny Dermiss jest naszą polską odpowiedzią na azjatyckie kosmetyki i powiem Wam, że to bardzo udany debiut na rynku kosmetycznym i tańsza alternatywa w stosunku do dosyć drogich azjatyckich produktów. Jeśli chcecie przekonać się na własnej skórze jak spisuje się metoda layeringu to skomponujcie swój indywidualny program spośród wszystkich dostępnych TU kosmetyków. 
Znacie metodę layeringu? Miałyście już do czynienia z kosmetykami Dermiss? Jakie są Wasze odczucia?

25 komentarzy

  1. Tę serię widziałam już w jakimś poście, ale osobiście nie znam :) Kosmetyki wydają się być ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. seria jest bardzo ciekawa, jedyna na naszym kosmetycznym rynku, kompletny program z elementami koreańskiej pielęgnacji

      Usuń
  2. Bardzo mnie zainteresiwała ta seria.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam marki , ale kosmetyką chętnie bliżej się przyjże.
    Buziaki Kochana.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie do końca jestem przekonana do marki, ale vitamin booster mnie zaciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Booster jest super, to takie skoncentrowane serum :-) porządna dawka witaminy C :-)

      Usuń
  5. Nie znam ich choć ostatnio będąc w hebe dość mocno zwróciły moją uwagę choćby przez samą szatę graficzną, mimo wszystko jeszcze się nie skusiłam na zakup. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kosmetyki są bardzo przejrzyście i ciekawie oznaczone, przez co zwracają na siebie uwagę. Warto przyjrzeć im się bliżej :-)

      Usuń
  6. Nie miałam jeszcze kosmetyków z tej serii ale kuszą ;)

    Dziękuję za odwiedziny i pozostawienia komentarza. Zawsze odwdzięczam się tym samym.

    OdpowiedzUsuń
  7. lubie tę serię:)
    Obserwuję:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Coś nieco już czytałam o tej serii kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam kosmetyków :) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  10. prześwietne zdjęcia:) ale gama mazideł dla mnie nieznana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. seria miała debiut jesienią więc nie jest jeszcze o niej głośno

      Usuń
  11. Fajnie, że wypuścili taką serię. Myślę, że może pomóc osobom początkującym. W ten sposób nie muszą szukać odpowiednich kosmetykach w różnych firmach :) Jestem ciekawa ceny wszystkich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie te kosmetyki są ideale dla osób, które chcą poznać od podstaw azjatycką pielęgnacje i dopiero zaczynają swoją przygodę z kosmetykami z Azji :-)

      Usuń
  12. Juz duzo czytałam obcej serii, z chęcią bym przetestowała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawe, może kiedyś będę miała przyjemność je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie, że co raz więcej polskich firm inspiruje się azjatycką formą pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, do tego kosmetyki z tej linii nie są drogie, co ma kolosalne znaczenie, bo azjatyckie produkty są dosyć drogie i nie każdy może sobie pozwolić na taką luksusową pielęgnację

      Usuń
  15. Te produkty wyglądają zachęcająco :)
    Co raz częściej słychać już na blogach o azjatyckiej pielęgnacji, bądź o azjatyckich kosmetykach.
    Zapraszam https://natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda azjatyckie sposoby pielęgnacji są coraz popularniejsze u nas i właśnie dlatego powstała linia Dermiss :-)

      Usuń
  16. Ciekawi mnie ta seria, naprawdę fajnie że marka wprowadziła na kosmetyczny rynek coś takiego :D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...