sobota, stycznia 14, 2017

Perfekcyjny makijaż z matującą gąbeczką Blotterazzi by Beautyblender

Słynnego jajeczka do wykonywania makijażu nikomu przedstawiać nie trzeba, jest to jeden z najsłynniejszych gadżetów Beauty Blender. Okazuje się, że w asortymencie marki jest równie ciekawy produkt, który jest niezbędny do poprawiania makijażu w ciągu dnia, w sytuacji, kiedy widzimy, że zaczynamy się świecić, a nie mamy pod ręką bibułek matujących. Mowa oczywiście o łezce Blotterazzi, którą znalazłam w listopadowym pudełku ShinyBox i która zainteresuje zwłaszcza osoby zmagające się z nadmiarem sebum. 
Blotterazzi to nic innego jak spłaszczona łezka, idealnie mieszcząca się w dłoni. Jest wykonana z tworzywa, które rozsławiło jajeczko Beauty Blender, dzięki czemu jest niesamowicie miękkie i przyjemne w stosowaniu. Co ciekawe, gąbeczka jest wielokrotnego użycia, po każdym użyciu wystarczy ją umyć (najlepiej za pomocą łagodnego mydełka blendercleanser) i pozostawić do wyschnięcia, a według zapewnień producenta starczy nam na dwa miesiące użytkowania.
Jako posiadaczka suchej skóry nie mam większych problemów z produkcją sebum, ale czasami zdarza mi się, że zwłaszcza na nosie widać ewidentnie błyszczenie i skóra aż się prosi o ratunek. Najprostszym rozwiązaniem byłoby użycie bibułek matujących, jednak jak wiecie ścierają one makijaż, który zwyczajnie odbija się na nich, tak więc to nie jest do końca efekt, jaki oczekiwałabym po kosmetyku zbierającym nadmiar sebum. 
Byłam ciekawa jak spisze się łezka, i czy faktycznie wystarczy przyłożyć, poczekać i unieść, aby skóra była idealnie zmatowiona a makijaż został na swoim miejscu. W tym teście Blotterazzi wypadł rewelacyjnie, ponieważ każde jej użycie nie tylko usuwa sebum, ale przede wszystkim gwarantuje, że makijaż nie odbija się na niej, a zostaje tam gdzie jego miejsce, czyli na skórze. Błyszcząca skóra zostaje idealnie zmatowiona, odświeżona i przede wszystkim wyglądająca tak, jakbyśmy się dopiero umalowały. Łezka w żaden sposób nie ingeruje w makijaż, nie zmienia jego struktury, wykonuje "jedynie" swoje zadanie, czyli usuwa to z czym posiadaczki tłustej skóry muszą zmagać się na co dzień, znienawidzone i produkowane w nadmiernej ilości sebum.
Co ważne, w przeciwieństwie do jajeczka, łezki używa się na sucho, ale nie jest ona tak twarda jak Beauty Blender, mięciutka struktura jest niesamowicie delikatna dla skóry i sprawdza się nawet na suchej skórze, która tak jak moja ma czasami problem błyszczenia, zwłaszcza w strefie T. 
Wersja Blotterazzi, którą znalazłam w listopadowym ShinyBox jest chyba wersją testową, ponieważ mam 1 szt. łezki wraz z saszetką 3 ml płynu do jej czyszczenia. Pełnowymiarowy produkt składa się z dwóch gąbeczek w opakowaniu z lusterkiem i kosztuje ok. 70 złotych. Teraz na stronie Beautyblender jest ona w bardzo dobrej cenie 65,90 zł do kupienia TUTAJ. 

Teraz zasadnicza kwestia, czy warto inwestować w taki gadżet? W przypadku kiedy bibułki matujące nie przynoszą efektów, bardzo szybko się zużywają i musimy kupować ich większą ilość, bo mamy problem z przetłuszczającą się skórą, to moim zdaniem taki wydatek, biorąc pod uwagę wydajność (4 miesiące użytkowania dwóch łezek) nie jest duży i warto mieć taki gadżet zawsze pod ręką.
Jakie jest Wasze zdanie na temat takich kosmetycznych gadżetów? Skusiłybyście się na łezkę, czy jednak jesteście wierne bibułkom matującym?

20 komentarzy

  1. Bibułki mi wystarczają, ale jestem gadżeciara i mam chęć na tą gàbeczkę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy raz widzę tą łezkę :) Bibułek jeszcze nie używałam, w sumie raczej mam skórę suchą. Mimo wszystko ciekawy gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się nad tym produktem, jednak bibułki mi starczają. Ale z moją ciekawską naturą kosmetyczną pewnie sięgnę i po ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawość jest wskazana w przypadku takich nowości i powinno się ją zaspokoić :D

      Usuń
  4. Niestety nigdy nie miałam doczynienia z taką gąbką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Produkt ciekawy, chodź ja lubię bibułki matujące, bo u mnie się sprawdzają. Cena nie jest najniższa, szczerze powiedziawszy, jako nie szczególnie mnie kusi. Chodź jak by przypadkiem wpadł mi w ręce, to z ciekawością bym przetestowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podejrzewam, że gdyby cena była niższa to więcej osób wyraziłoby zainteresowanie takim gadżecikiem :D

      Usuń
  6. Nie mam problemów z błyszczącą cerą, więc taki gadżet nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie czasem nos świeci jak u Rudolfa renifera :D

      Usuń
  7. Dla mnie to zbędny gadżet. Gdyby był tańszy to pewnie kupiłabym i wypróbowała z czystej ciekawości, ale póki co bibułki mi wystarczają ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cena wydaje się faktycznie wysoka, ale biorąc pod uwagę długie użytkowanie to nie jest źle ;-)

      Usuń
  8. Trudno powiedzieć. Myślę, że długo bym się zastanawiała nad jej kupnem. Bibułki matujące wydają mi się bardziej higieniczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z bibułkami jest jeszcze ten problem że po użyciu trzeba je wywalić, a nie zawsze jest gdzie. W przypadku Blotterazzi używasz, chowasz do specjalnego pudełka i myjesz w domu :-)

      Usuń
  9. Wolę tradycyjne sposoby na świecenie się cery.Łezka to taki ładny gadżet

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ładny ale powiem Ci, że skuteczny gadżet :-)

      Usuń
  10. Mam ten gadżet, latem użyłam raz czy dwa, dawał radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taki gadżet zwłaszcza latem jest mile widziany :-)

      Usuń
  11. lubię takie gadżety :P ale w sumie rzadko używam bibułek więc dla mnie zbędny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Na początku mnie korciły, ale przeszło mi, no i fanką bibukek nie jestem 😅

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...