sobota, stycznia 28, 2017

Pielęgnacja skóry zimą, czyli mój kosmetyczny niezbędnik

Zima rządzi się swoimi prawami, wymusza na nas zmianę sposobu pielęgnacji, bo to właśnie o tej porze roku sięgamy po bardziej treściwe kosmetyki, które zapewnią nam optymalną ochronę przed niskimi temperaturami. Na bok odstawiamy lekkie balsamy i kremy nawilżające, stawiając głównie na masła do ciała i kremy do twarzy zabezpieczające naszą skórę przed niskimi temperaturami. Olejki, tłuste kremy do twarzy, masła do ciała czy treściwe kremy do rąk to podstawa mojej pielęgnacji. Przygotowałam dla Was mini przewodnik po kosmetykach najchętniej przeze mnie stosowanych o tej porze roku. Jestem ciekawa jak u Was wygląda zimowa pielęgnacja ciała. 

Zimowy krem ochronny do twarzy Farmona -20 Protect
Kremy nawilżające o tej porze roku są za słabe dla mojej suchej skóry, ponadto nie chronią w żaden sposób przed niskimi temperaturami. Dlatego właśnie kolejny sezon jest ze mną krem Farmony, który dzięki bardzo odżywczej formule chroni moją twarz nawet w największe mrozy. Nakładam go codziennie rano przed nałożeniem kremu BB, jest tłusty, gęsty, ale bardzo sprawnie rozsmarowuje się na twarzy. Cera po nim oczywiście się błyszczy, ale wystarczy odrobina pudru matującego by cera wyglądała nieskazitelnie W kremie znajdziemy takie składniki aktywne jak masło shea, ekstrakty z nagietka i kasztanowca, witaminę E czy d-panthenol, dzięki którym nasza skóra jest chroniona przez odmrożeniem, a struktura płaszcza hydro-lipidowego nie zostaje zachwiana. Jak wiecie, nie ma nic gorszego niż narazić skórę na zmarznięcie, czy odmrożenie, wszystko wówczas nas szczypie, skóra jest szorstka, podrażniona a w rezultacie po pewnym czasie mogą pojawić się problemy z naczynkami. Dlatego właśnie polecam Wam zimą zabezpieczać skórę specjalistycznymi kremami dostosowanymi do niskich temperatur, moja cera po tym kremie przez cały dzień jest dobrze nawilżona, i nie mam problemu z suchymi skórkami czy przesuszeniami.

Dove DermaSpa Cashmere Comfort krem do ciała dla skóry bardzo suchej
Uwielbiam różnego rodzaju masła do ciała, ale takie o lżejszej konsystencji, bo te bardzo zbite ciężko mi się rozprowadza. Dove Derma Spa to krem o idealnie gładkiej i aksamitnie lekkiej konsystencji, coś pomiędzy balsamem a masłem. Kompleksowo dba o moją suchą skórę, dzięki obecności olejków oraz silnie nawilżającej unikalnej technologii Cell-Moisturisers. Ciekawy jest zapach kremu, bo o ile Dove kojarzy się w zasadzie z jednym kremowym zapachem, to tutaj mamy niezwykle ciepły, egzotyczny i otulający aromat, kojarzący się z gorącymi piaskami pustyni. Krem bardzo dobrze i szybko się wchłania, nie zostawia tłustego filmu, świetnie nawilża i rozpieszcza zmysły zapachem, który utrzymuje się na skórze przez długi czas. Mimo swojej lekkości, krem jest bardzo skoncentrowany i bardzo wydajny, dostarcza mojej skórze wszystkiego czego potrzebuje o tej porze roku - nawilżenia, regeneracji i odżywienia.

Dove olejek do mycia ciała Odżywcza Pielęgnacja z Marokańskim Olejkiem Arganowym
Po olejki do kąpieli czy olejki pod prysznic sięgam chętnie tylko i wyłącznie zimą, bo tylko o tej porze roku moja skóra potrzebuje mega dawki nawilżenia. Olejek Dove jest idealny zarówno do mycia ciała, jak i do samej kąpieli w wannie. Standardowo po umyciu ciała zwykłym żelem sięgam po olejek, który rozprowadzam po ciele, wmasowuję i spłukuję. Mimo, że jest to olejek, ciało po nim nie jest oblepione tłuszczem, widać, że jest nawilżone, ale bez zapychania porów i takiej tłustości. Skóra po nim jest nieziemsko miękka i gładka, rezygnuję wówczas z użyciu kremu do ciała, bo po prostu moja skóra tego nie potrzebuje.
Niestandardowym sposobem na jego użycie jest dodanie niewielkiej ilości do kąpieli w wannie, dzięki czemu podczas kąpieli nie tylko będziemy relaksować się przy otulającym arganowym zapachu, ale nasza skóra zrobi się miękka już na początkowym etapie mycia, wszystkie problematyczne miejsca, jak kolana czy łokcie dostaną porządną dawkę odżywienia i nie trzeba będzie się dodatkowo wspomagać balsamami, kremami czy masłami. Przyznam się, że uwielbiam sięgać po ten olejek zwłaszcza w weekend, wówczas odpalam kilka świeczek i robię sobie pachnącą, olejkową kąpiel, jest to najszybszy sposób na przywrócenie mojej skórze odpowiedniego poziomu nawilżenia.

Planeta Organica Secrets of Arctica żurawinowy olejek
Olejki do twarzy to według mnie kosmetyki NIEZBĘDNE w zimowej pielęgnacji, mają nie tylko wiele zastosowań, ale przede wszystkim przynoszą szybką ulgę nawet najbardziej suchej skórze. Żurawinowy olejek Planeta Organica to bardzo treściwy kosmetyk, to nie jest coś co szybko wnika w skórę i za chwilę z niej znika, tutaj mamy porządne natłuszczenie skóry i zabezpieczenie jej przed promieniowaniem UV, bogactwo antyoksydantów i kwasów NNKT. Używam go na dwa sposoby, tradycyjnie na noc zamiast kremu, dzięki czemu rano moja skóra jest niesamowicie gładka i miękka, oraz dosłownie jedną kroplę na dzień, kiedy to mieszam olejek z kremem. W takiej formie świetnie zabezpiecza moją skórę przed niskimi temperaturami, nie muszę się martwić, że po jakimś czasie uwidocznią się suche skórki, na dodatek bardzo dobrze współgra z podkładami, przedłuża ich trwałość, dzięki czemu cera cały dzień wygląda zdrowo i promiennie.

Vis Plantis Helix balsam do rąk
Pielęgnacja rąk to mój stały punkt w codziennej rutynie, ale nie ukrywam, że o tej porze roku kremy kończą mi się w zastraszająco szybkim tempie. W torebce, w domu czy w pracy zawsze mam silnie odżywczy krem, taki jak Vis Plantis Helix balsam do rąk z filtratem ze śluzu ślimaka. Jak wiecie, uwielbiam ślimaczkowe kosmetyki, są idealne dla suchej skóry, tak więc i krem musiałam mieć z tym składnikiem. Balsam Helix zawiera masło shea, oliwę z oliwek, mocznik czy witaminy A i E, które radzą sobie z suchą skórą, dostarczając jej porządnego nawilżenia. Zimą rzadko kiedy noszę rękawiczki, wskutek czego często mam spierzchnięte dłonie, szorstkie i bardzo wysuszone. Balsam stoi na biurku w pracy i ratuje mnie w ciągu dnia, kiedy czuję, że moje dłonie są suche jak wiór. Bardzo szybko się wchłania, nie zostawia lepkiego filtru, ale jednocześnie zapewnia moim dłoniom ochronę przed podrażnieniami i postępującym wysuszeniem. Polubiłam go również za bardzo wygodne opakowanie z funkcyjną pompką, jedno naciśnięcie i moje dłonie znowu są miękkie i gładkie.

Fuss Wohl krem do stóp z łoju jelenia do bardzo suchej i szorstkiej skóry
Noszenie rajstop i kozaków nie sprzyja kondycji naszych stóp, które zimą są o wiele bardziej podatne na zrogowacenia, wysuszenie czy wręcz pękanie. Krem z łoju jelenia to najlepszy krem do stóp jaki miałam, kosztował kilka złotych, a przynosi niesamowitą ulgę moim stopom. Gęsty, ładnie pachnie, radzi sobie zarówno ze zrogowaceniami, bardzo suchą czy pękającą skórą stóp. Kilka użyć wystarczy, żeby zregenerować pięty i nadać im zdrowy wygląd bez konieczności sięgania po mechaniczne pilniki. W składzie oprócz łoju jelenia znajdziemy również alantoinę i olejek migdałowy, co zapewnia maksymalne i długotrwałe nawilżenie. Zdarza mi się nakładać ten krem w większej ilości i zakładać skarpetki na noc, rano po przebudzeniu moje stopy są niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku.

Vaseline Lip Therapy balsam do ust
Wazelina kosmetyczna jest tak uniwersalnym kosmetykiem, że w sezonie zimowym nieustannie mi towarzyszy, zawsze mam ją pod ręką i nie raz ratowała moje usta z opresji. 100% wazelina nie tylko natłuszcza, nawilża i chroni cienka skórę ust przed mrozem, wiatrem czy słońcem, ale skutecznie zmiękcza i wygładza spierzchnięte usta. Ile razy zdarzało Wam się oblizywać usta na wietrze, a potem płakać z bólu, bo usta pękały i bolały? Wybawieniem jest wazelinka, która koi i leczy podrażnienia szybko regenerując usta. Tego kosmetyku używam również jako swoistej bazy przed użyciem szminki, utrwala i przedłuża kolor, zaś nałożona na już pomalowane usta nadaje im subtelnego blasku.

Stenders Grejpfrutowo - pigwowy balsam do ust w sztyfcie
Oprócz wazelinki, w mojej torebce jest cudownie kremowy i nasączony olejkami przepyszny balsam do ust Stenders. Piszę przepyszny, bo on jest tak smaczny, że aż chce się go zjeść, zresztą jak wiele kosmetyków tej marki. Cytrusowy zapach, bardzo kremowa formuła przynosi ulgę spierzchniętym czy popękanym ustom, stosuję ją codziennie rano przed wyjściem do pracy, jak i w ciągu dnia. Zabezpiecza skórę i ją pielęgnuje, daje moim ustom to czego potrzebują.
A jakie kosmetyki w okresie zimowym goszczą u Was? Jak wygląda Wasza zimowa pielęgnacja ciała?

23 komentarze

  1. Moja pielęgnacja skóry w zimie też jest bardziej bogata niż zwykle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. u mnie to już nie nawilżanie a natłuszczanie :-)

      Usuń
  3. Jeszcze nie miałam olejku żurawinowego, brzmi bardzo zachęcająco 👍🏻

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pięknie pachnie i głęboko nawilża, polecam :-)

      Usuń
  4. Ja do takich nawilżających kąpieli używam oleju kokosowego ;) O Dove kiedyś myślałam, ale naczytałam się różnych w większości negatywnych opinii w internecie i odpuściłam sobie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. po takie drogeryjne olejki sięgam wtedy jak nie mam naturalnych pod ręką :D

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. częściej go używam go kąpieli niż na same ciało :-)

      Usuń
  6. Z Vis Plantis mam maseczkę do dłoni i jest cudowna!Używam jej już tak długo, a końca nie widać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maseczki do dłoni nie miałam, brzmi kusząco, używałabym jej codziennie, bo mam bardzo wysuszone dłonie

      Usuń
  7. Mam ten krem z Vis Plantis ale jeszcze go nie używałam ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja używam go na przemian z innymi, mam otwarte 3 kremy :P

      Usuń
  8. Usta u mnie zawsze najgorzej znoszą zimę. Balsamy i pomadki do podstawa :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi mnie ten olejek z planety organica :)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja lubię te produkty Dove :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Najważniejsze jest nawilżanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj moja pielęgnacja zimą jest ogromna ;D
    Bardzo dobrze napisany post. Pozdrawiam :)
    Mój blog ♥ Serdecznie zapraszam !

    OdpowiedzUsuń
  13. Wiadomo zimą troszkę bardziej na bogato ;) Trzeba chronić skórę przed mrozem i zimnym wiatrem!

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam olejek Dove bardzo fajny ale uważam że dość wysoka cena jak na jego wydajność jest dość wysoka.
    U mnie pielęgnacja zimą jest bardzo bogata :)

    OdpowiedzUsuń
  15. olejek żurawinowy mnie zaciwkawił, wypróbowałam dość sporo olejów w swojej peilegnacji ale takiego jeszcze nie stosowałam

    OdpowiedzUsuń
  16. Większość tych kosmetyków także w mojej ( nie tylko zimowej ) pielęgnacji gości :) Uwielbiam ten balsam do ust Stendersa i Vaseline ( tyle że mam wersję różaną z olejem migdałowym - boski! ), krem Farmony niezawodny na mroźne dni, a olejek Dove świetnie ( i szybko ) nawilża skórę już podczas mycia :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...