YOPE krem do rąk szałwia & zielony kawior - naturalna pielęgnacja dłoni

27 lutego

"Ta historia zaczyna się od mycia rąk..." to hasło młodej marki kosmetycznej, która przebojem wdarła się na rynek polski, podbijając nasze serca nie tylko wspaniałymi składami, ale przede wszystkim oryginalnym designem, którego próżno szukać u jakiejkolwiek innej marki. Bo czyż nie przemawiają do Was urocze obrazki tukana, szopa pracza, misia czy królika, jakie znajdziemy na opakowaniach kosmetyków Yope? Jednymi z ich sztandarowych i hitowych kosmetyków są kremy do rąk, wobec których nie można przejść obojętnie, i takim oto sposobem w moje ręce trafił krem łączący w sobie szałwię i zielony kawior, na który chcę zwrócić Waszą uwagę.
O marce 
Po raz pierwszy o stworzeniu własnych, ekologicznych kosmetyków Paweł Kosowicz i Karolina Kuklińska - Kosowicz pomyśleli w 2012 roku, ale pierwsze produkty powstały dopiero dwa lata później. Oni sami wraz z grupą znajomych przez wiele miesięcy testowali je na sobie, udoskonalali receptury, dbali o wszystkie detale, tak, aby w 2015 roku wystartować ze sprzedażą w internecie. W ofercie marki oprócz mydeł do rąk, znajdziemy również kremy, balsamy do rąk czy ciała oraz środki czystości. 
Składy, czyli co siedzi w kosmetykach YOPE? 
YOPE wyróżnia się na tle konkurencyjnych, drogeryjnych i podobnych do siebie kosmetyków, przede wszystkim naturalnymi składami, w których próżno szukać olei mineralnych, parabenów, peg-ów, silikonów czy sztucznych barwników. W kremie szałwia & zielony kawior znajdziemy aż 98% (!) składników pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetworzenia, z dużą ilością olejków i ekstraktów roślinnych. W składzie kremu tuż po wodzie znajdziemy oliwę z oliwek, glicerynę czy masło shea. Na dalszym miejscy są olej kokosowy, olejek arganowy, wyciąg z zielonego kawioru i wyciąg z szałwii. 
SKŁADNIKI: Aqua, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Glucoside, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glyceryl Stearate, Isononyl Isononanoate, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Caulerpa Lentillifera Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Parfum, Xanthan Gum, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.
Opakowanie/konsystencja/zapach 
Opakowanie to jest coś, co od razu wyróżnia krem Yope na tle innych, świetnie podkreślające jego naturalny charakter i wpisujący się w filozofię firmy, aby tworzyć kosmetyki dobre i ładne. Krem to nic innego jak metalowa tubka o pojemności 100 ml z czarną zakrętką, przywołujący na myśl kremy naszych mam czy babć, kiedy nie były jeszcze popularne plastikowe opakowania. Kolorystyka jest subtelna, delikatny pastelowy róż i czarne napisy wystarczą, aby kosmetyk wyglądał ładnie, do tego urocze zwierzątko skaczące przez obręcz dopełnia całości. Jest to taki kosmetyk, który już samym wyglądem zachęca do kupna, a pozytywne emocje związane z nim nasilają się w momencie odkręcenia zakrętki i wypróbowania kosmetyku.
Konsystencja kosmetyku jest bardzo treściwa, to nie jest krem, który znika z dłoni chwilę po jego wmasowaniu. Dzięki świetnemu składowi powleka skórę solidnym filmem nawilżenia i przynosi natychmiastową ulgę suchym dłoniom. 
Biorąc pod uwagę zawartość szałwii w kremie obawiałam się troszkę jej zapachu, bo jestem wyczulona na roślinne, ziołowe zapachy, które rzadko kiedy mi się podobają. Tutaj jest całkiem przyjemnie, ziołowo, ale niezbyt intensywnie, zapach nie drażni ani nie męczy, z czasem można się do niego przyzwyczaić. Ja zresztą łapię się na tym, że coraz częściej wącham swoje dłonie po użyciu kremu, bo zapach coraz bardziej mi się podoba. Często tak mam, że coś co mi się kompletnie nie podoba pod względem zapachu, w miarę użytkowania zyskuje uznanie i diametralnie zmieniam opinię o danym produkcie. No cóż, kobieta zmienną jest....
Moje wrażenia 
Powiem Wam od razu odrobinę przewrotnie, że nie tego spodziewałam się po kremie Yopie, mianowicie sądziłam, że będzie to jeden z tych kremów, który po wchłonięciu się będzie chwilę na skórze i to wszystko, bez większego efektu. No i tutaj dochodzi efekt WOW, ponieważ krem w zetknięciu ze skórą i rozpoczęciu wmasowywania zachowuje się troszkę jak olejek, mianowicie zostawia solidną, głęboko odżywczą warstwę, która potrzebuje chwilki, aby się wchłonąć. Dla mnie, posiadaczki suchych dłoni, osoby, która pracuje 8h przy komputerze, ciągle przewraca dokumenty, taka oleistość jest akurat wielką zaletą, ponieważ moje dłonie nie tylko szybko zasysają krem, ale w końcu są długotrwale nawilżone. Krem Yope nie daje krótkotrwałej ulgi, ale przynosi długotrwałe nawilżenie i odżywienie nawet bardzo spierzchniętym, szorstkim dłoniom, które non stop pracują, bez względu czy są to prace domowe czy biurowe. 
Szałwiowo - kawiorowy krem bazuje na wyciągu z szałwii i glonów morskich (czarny kawior), które mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne, dzięki czemu nie tylko pielęgnuje dłonie, ale również dba o ich mikroflorę, zabezpieczając przed różnego rodzaju zarazkami. Ponadto obecność masłą shea i oliwy z oliwek koi podrażnienia i zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, jak wiatr, mróz czy suche powietrze. Krem jest idealny zwłaszcza o tej porze roku, kiedy nasze ręce są przesuszone, zapewne część z Was nie nosi rękawiczek i potem odczuwa boleśnie zmarznięte i spierzchnięte dłonie o skrzypiącej wręcz skórze. Wystarczy nałożyć większą niż zwykle ilość kremu i dać mu więcej czasu na wchłonięcie, lub założyć bawełniane rękawiczki. Taki kojący kremowy kompres szybko uleczy podrażnienia rąk i przywróci im aksamitną gładkość. 
Podsumowanie 
  • świetny, naturalny skład bez szkodliwych dodatków z 98% składników pochodzenia naturalnego
  • duża ilość olejków i ekstraktów roślinnych
  • bogata konsystencja, szybkie wchłanianie i natychmiastowe efekty
  • szybka ulga zwłaszcza dla skóry suchej, podatnej na podrażnienia
  • działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie
  • zapobiega parowaniu wody z wierzchnich warstw naskórka
  • daje długotrwałe nawilżenie nawet spierzchniętym czy szorstkim dłoniom
  • odżywia, wygładza i nadaje jedwabistość dłoniom 
W swoim asortymencie marka Yope ma również inne warianty zapachowe kremów: imbir i drzewo sandałowe czy herbata i mięta, wszystkie możecie poznać bliżej i kupić TUTAJ.
Znacie markę Yope i jej niezwykle przyjaze kosmetyki? Co sądzicie o tym uroczym kremiku?

Zobacz także

38 komentarze

  1. Mam w planach wypróbować właśnie ten wariant :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapachowo jest bardzo przyjemny, zastanawia mnie jeszcze zapach imbiru i drzewa sandałowego

      Usuń
  2. Mmm super :) Nie miałam nic Yope, zatem zarówno ich mydła, jak i kremik bym chapnęła ostro ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam w plamach kupno mydła kuchennego, bo czasami te specyficzne zapachy zostają mi na dłoniach :-(

      Usuń
  3. W końcu wypuścili coś mniejszego do rąk niż półlitrowy balsam :)
    Fajnie, czekalam na to :) jak pokoncze zapasy to chyba się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. półlitrowy balsam to faktycznie duża objętość, można używać w nieskończoność i zdążyć się nim znudzić :-)

      Usuń
    2. Dokładnie :DDD ja go mam i mam, już nie pamiętam ile czasu :) mniejsze pojemności wygrywają!

      Usuń
  4. Miałam tylko produkty do mycia :) krem do rąk chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś czuję, że nie do końca polubiłabym się z tym kremem. :) Nie znoszę takich, które wysychają dłużej niż chwilkę. :) Lubię te lekkie :)

    https://myfantasyandme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lekkie kremy niestety kompletnie nie sprawdzają się na moich dłoniach

      Usuń
  6. Ich mydła absolutnie uwielbiam i zużywam właśnie kolejne opakowanie, są rewelacyjne. Jak uszczuplę mojej zapasy kremów do rąk to na pewno sięgnę również po ich krem herbata i mięta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na ich mydła też mam wielką ochotę, podobnie jak na środki czystości :-)

      Usuń
  7. Kuszą mnie ich kremy do rąk, ale ta cena... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam, raz na jakiś czas można zaszaleć i kupić krem do rąk za ponad 20 zł :P

      Usuń
  8. Na ich krem obowiązkowo muszę się skusić ;) Chyba najbardziej mnie ciekawi ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Próbowałam tester w drogerii i dla mnie jest to ciut za rzadka konsystencja. Nie mowię, ze bym się z nim nie polubiła, ale ostatnio uwielbiam kremy Scandia Cosemtics. Yopowe kremy mają za to urocze opakowaie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. konsystencja jest lekka ale niesamowicie odżywcza, nie jest to typowo gęsty krem, ale mimo wszystko daje silne odżywienie, a opakowania faktycznie urocze :-)

      Usuń
  10. Uwielbiam ich mydełka, po pozostałe produkty napewno sięgnę 👍🏻

    OdpowiedzUsuń
  11. Używałam tylko mydło w płynie tej marki i genialnie się u mnie sprawdziło :) Kremy na pewno też wkrótce przetestuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na mydło mam ochotę od dawna, drogeryjne bardzo mi wysuszają dłonie

      Usuń
  12. Herbata i mięta bym wypróbowała bo szałwii to ja nie znoszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z kolei nie lubię mięty, chociaż może w połączeniu z herbatą nie byłaby taka zła :P

      Usuń
  13. Znam tylko mydełko do rąk yope ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tych produktach ( że tej firmy :D )
    Opis jest bardzo zachęcający i obiecujący :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę jednak obawiam się tej warstwy, która pozostaje po kremie. Z jednej strony rozumiem jakie ona ma działanie, ale z drugiej czasem taka powłoczka jest dla mnie po prostu niesamowicie drażniąca. Kiedyś Miałam krem Pat@Rub, który zostawiał na dłoniach tego typu tłustawy film i tak mnie to irytowało, że oddałam go kumuś innemu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja "męczę" jeszcze krem Pat&Rub kokosowy, i faktycznie zostawia film, muszę pamiętać, żeby nie nabierać go zbyt dużo, bo wtedy moje ręce wręcz płyną w kremie :D

      Usuń
  16. Szatę graficzną mają przesłodką, coś trochę na styl azjatyckich kosmetyków. Jak dla mnie to mega plus bo ja lubię wszystko co piękne ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie za same opakowanie można kupować te kosmetyki w ciemno :D

      Usuń
  17. O, słyszałam już o tej marce bo nazwa brzmi bardzo japońsko, więc zapadła mi w pamięć. Na co dzień nie używam kremów do rąk, ale za to bardzo lubię szałwie bo ma działanie przeciwbakteryjne <3

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz nie skojarzyłam nazwy z japońskim wydźwiękiem :-) ja bez mocno nawilżającego kremu nie daję rady, moje ręce są suche jak wiórki :-(

      Usuń
  18. Mnie kupiły mydełka, czekam na takie z kotem :P

    OdpowiedzUsuń
  19. Czuję, że idealnie się u mnie sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ciekawy skład. Teraz używam zrobionego przez siebie kremu, ale ten na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Niebywałe rzeczy czytałam na temat tych kremów :D
    Chyba czas najwyższy się skusić :)
    P.S. Bardzo mi się u Ciebie spodobało - dodaję bloga do obserwowanych :)

    OdpowiedzUsuń