Biotique BIO odżywczo - nawilżający balsam do ciała Winter Cherry - ajurwedyjska pielęgnacja ciała

10 marca

Ajuwerdyjska pielęgnacja ciała opiera się na staroindyjskim systemie, będącym niejako filozofią życia, według której aby wieść długie i zdrowe życie trzeba utrzymać prawidłowy stan swojej skóry. Obecny tryb życia, pośpiech, stres i działanie czynników zewnętrznych, w tym przede wszystkim zanieczyszczeń obija się negatywnie na naszej skórze, dlatego trzeba regularnie troszczyć się o swoje ciało. Jednym z filarów ajurwedyjskiej pielęgnacji ciała jest stosowanie balsamów, które oparte są na naturalnych składnikach, tj. ziołach, naturalnych olejkach eterycznych czy roślinnych ekstraktach. Taki jest właśnie nawilżający balsam Winter Cherry marki Biotique, który towarzyszył mi podczas zimowych wieczorów, i który jest zaskakująco inny niż kosmetyki pielęgnacyjne, z którymi miałam do czynienia. 

Podstawy ajurwedyjskiej pielęgnacji ciała
Tradycyjna medycyna ajurwedyjska nie zawiera jasno określonych wytycznych w zakresie kosmetologii, ale zawiera pewne podstawy, które obowiązują te egzotyczne dla nas kosmetyki. Najważniejsze to konieczność stosowania naturalnych składników bez szkodliwych konserwantów, olei mineralnych, składników pochodzenia zwierzęcego, jak również alkoholi. Nie powinno się również dodawać sztucznych barwników. Kosmetyki powinny opierać się na relaksującym i uspokajającym działaniu roślin i olejków eterycznych zawartych w składzie. Tak jest właśnie w przypadku "zimowego" balsamu Biotique, w którym oprócz zimowej wiśni, znajdziemy również ekstrakty ze słonecznika. krokosza barwierskiego, korzenia piżma czy olejku migdałowego.

Składniki aktywne balsamu i ich działanie
Ashwagandha - zwana również zimową wiśnią czy indyjskim żeń-szeniem, to roślina znana ze swoich właściwości antydepresyjnych i uspokajających. Ekstrakt z korzenia tej rośliny spowalnia procesy starzenia się, poprawia koncentrację, ułatwia zasypianie.
Ekstrakt ze słonecznika - polecany do skóry odwodnionej i popękanej, dzięki dużej dawce witamin A, E, D 3, F i K nie tylko silnie nawilża, ale również uelastycznia skórę. wzmacnia jej naturalną barierę ochronną, zmiękcza i regeneruje naskórek, jak również chroni przed szkodliwym działanie wolnych rodników.
Ekstrakt z krokosza barwierskiego - zawiera dużą dawkę kwasu linolowego zmiękczającego skórę i zapobiegające ucieczce wody z naskórka.
Olejek migdałowy - dogłębnie nawilża, działa przeciwstarzeniowo, łagodzi podrażnienia.
Olej musztardowy - popularny w Indiach jako kosmetyk do masażu, dodany do balsamu rozgrzewa, nawilża i odżywia skórę.
Olejek eteryczny z nardu - ma działanie relaksujące i uspokajające.
O marce
Rok 1992 to początek marki Biotique i realizacja marzeń Vinity Jain, która już od dzieciństwa miała do czynienia z filozofia ajurwedyjską, jogą, medytacją i holistycznym podejściem do życia. Mieszkając u podnóża Himalajów i mając styczność z mnichami, studiowała sanskryt i filozofię ajurwedyjską, pogłębiając później wiedzę na uniwersytetach w New Delhi oraz w Szwajcarii, studiując biotechnologię. Obecnie, Vinita Jain zarządza zespołem doktorów, naukowców i kosmetologów tworzących w pełni naturalne, organiczne kosmetyki Biotique, W ich składach nie znajdziemy szkodliwych dodatków, konserwantów, sztucznych barwników czy składników pochodzenia zwierzęcego, zaś opakowania podlegają recyklingowi. 

Opakowanie/konsystencja/zapach
Balsam ma nietypowe opakowanie, ponieważ na pierwszy rzut oka wygląda jak tonik, a to wszystko ze względu na odkręcaną zakrętkę. 190 ml balsamu należy wyciskać z butelki, i trzeba uważać, bo czasami może wydostać się zbyt dużo kosmetyku. Konsystencja balsamu nie jest zbyt gęsta, bez problemu wydostaje się z opakowania, ale też nie jest rzadka, świetnie się rozprowadza na ciele i szybko wchłania, nie zostawiając żadnego tłustego filmu. W kontakcie ze skórą czuć jego kremową i odżywczą formułę, świetnie współgrającą ze skórą, nie trzeba wkładać żadnego wysiłku w jego rozprowadzenie, a mimo wszystko efekt jaki pozostawia na skórze przypomina stosowanie gęstych, odżywczych maseł.
Zapach to jest jeden z tych aspektów, które w wypadku tego kosmetyku determinują fakt, czy będziemy go stosować. Zacznę od tego, że w składzie jest piżmo, więc jak już się domyślacie, zapach jest mocny, wyrazisty i lekko przytłumiający. Diametralnie inny od tych, do których jestem przyzwyczajona, jednak mimo wszystko świetnie współgrający z porą roku, kiedy go stosowałam. To właśnie zimą sięgam po cięższe zapachy, które dłużej utrzymują się na ciele, otulają zmysłowo ciało, pobudzają zmysły. Taki jest właśnie zapach tego balsamu, lekko słodki, odrobinę przytłaczający przy pierwszym zetknięciu, ale niesamowicie sensualny i ciepły, z domieszką egzotyki, charakterystycznej dla indyjskich produktów. Przyznam się, że początkowo ciężko było mi przekonać się do niego, drażnił mnie mdlący zapach, ale przygodę z nim zaczęłam od stopniowego nakładania na ciało. Początkowo smarowałam wyłącznie dolne partie ciała, tak aby nie czuć zapachu unoszącego się gdzieś nade mną. Jak już oswoiłam się z egzotycznymi nutami nakładałam małe ilości na górne partie ciała i już ten zapach mnie nie drażnił. Sądzę, że zanim zacznie się go używać w pełnej krasie, trzeba stopniowo się z nim zaprzyjaźnić, przyzwyczaić do mocnego i zdecydowanego zapachu, który utrzymuje się przez dłuższy czas na ciele. 

Moje wrażenia
Balsamu używałam w sezonie późno zimowym, dzięki czemu specyficzny zapach aż tak bardzo mi nie przeszkadzał, sądzę, że teraz raczej bym po niego nie sięgnęła, ponieważ obecnie szukam lekkich, kwiatowych, wiosennych zapachów. 
Nawilżającego balsamu Biotique używałam wyłącznie wieczorem, każdorazowo po kąpieli, nakładałam niewielką ilość na jeszcze parujące, ciepłe i rozpulchnione ciało, ułatwiając sobie aplikację, ponieważ w zetknięciu z lekko wilgotnym ciałem, balsam cudownie się wchłaniał, kilka ruchów ręką i moje ciało było powleczone głębokim filmem nawilżenia, a ja oparami zapachu. :D 
Biorąc pod uwagę składniki aktywne efekt nawilżenia, jaki występował po tym kosmetyku był naprawdę świetny, moja skóra robiła się miękka, aksamitna w dotyku, miałam wrażenie jakbym użyłam głęboko regenerującego i odżywczego masła, a nie "zwykłego" balsamu. Faktycznie zatrzymuje wodę w naskórku, ponieważ do tej pory było tak, że działanie balsamów było krótkotrwałe, po nałożeniu na noc, rano nic nie wyczuwałam, moja skóra była znowu szorstka i sucha. W przypadku tego balsamu jest zupełnie inaczej, rano czuć wyraźnie, że balsam nadal jest na skórze, nawilżenie nadal się utrzymuje i nie ma mowy o żadnej szorstkości, nawet na łokciach czy kolanach. 
Ważnym aspektem z mojego punktu widzenia podczas stosowania balsamu Biotique jest zapach, który relaksuje i uspokaja, oczywiście w małej ilości, ponieważ gdy przesadzimy z ilością balsamu na ciele to zapach nas po prostu przytłoczy. Polecam Wam również stosowanie tego balsamu do masażu, pod wpływem ciepła olejki eteryczne szybciej się uaktywnią, wprowadzą was w błogi stan, zrelaksują umysł i ciało, uspokoją i sprawią, że szybciej zaśniecie i wszystkie troski od was odpłyną. 
Podsumowanie
Nawilżający balsam Biotique Winter Cherry to propozycja dla tych osób, które szukają kosmetyku silnie odżywczego i lubią wyraziste, sensualne zapachy. Kosmetyk jest świetny w codziennej pielęgnacji ciała, skutecznie zatrzymuję wilgoć w naskórku, wnika w głębsze partie skóry regenerując i uelastyczniając ją, co przekłada się na jej miękkość i jędrność. Balsam, jak również inne kosmetyki tej marki kupicie w sklepie Magiczne Indie TUTAJ.
Znacie markę Biotique? Stosujecie indyjskie kosmetyki? 

Zobacz także

24 komentarze

  1. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z tą marką :) Z mazidłami jestem na bakier, bo ciągle ich zapominam użyć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie wszelkie kosmetyki pielęgnacyjne typu balsamy czy masła są na porządku dziennym :-)

      Usuń
  2. Szkoda, ze składów nie podają w sklepie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie zachęciłaś do niego, tym bardziej, że moja skóra o tej porze roku jest bardzo mocno przesuszona ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. powiem Ci, że moja jest sucha w zasadzie przez większą część roku :-(

      Usuń
  4. Produkty silnie odżywcze, zawsze do mnie przemawiają :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam markę, miałam Kajal boski do oczu, genialnyyy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. indyjskich kosmetyków kolorowych kompletnie nie znam :P

      Usuń
  6. Nawet nie jest zbyt drogi, ale nigdy wcześniej o nim nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię takie produkty, natomiast z marką po raz pierwszy się spotykam. Teraz mam spore zapasy więc może kiedyś przy okazji kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma zbyt dużej objętości więc zdążyłam go przez końcówkę zimy wykończyć :D

      Usuń
  8. nigdy nie używałam produktów tej marki
    ciekawa jestem jakby się sprawdził u mnie

    OdpowiedzUsuń
  9. O marce czytam po raz pierwszy i muszę przyznać, że balsam zapowiada się bardzo ciekawie. Zaintrygował mnie jego zapach, mam dosyć wrażliwy nos, więc muszę uważać przy zakupie bardzo intensywnie pachnących kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ten balsam pachnie maksymalnie egzotyką, przy pierwszym powąchaniu może być przytłaczający, ale na dłuższą metę jest ok ;-)

      Usuń
  10. Uwielbiam pachnące balsamy, to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Myślę ze trafił by w moje gusta.

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że mógłby mi się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tej marki, ale brzmi nieźle :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chętnie bym go wypróbowała :D
    Pozdrawiam, MÓJ BLOG!

    OdpowiedzUsuń