Montibello kosmetyki pielęgnacyjne + podsumowanie testów z Face&Look

27 marca

Montibello, której początki sięgają 1967 roku, to profesjonalna marka hiszpańskich kosmetyków w większości kojarzona głównie z kosmetyków do włosów, polecanych przez stylistów i fryzjerów. Okazuje się, że w swoim portfolio ma również produkty do pielęgnacji ciała czy twarzy, pretendujące do miana luksusowych, wśród których znajdziemy m.in. toniki, musy, kremy, peelingi, balsamy czy reduktory cellulitu. Jak pamiętacie, jakiś czas temu, wraz z portalem Face&Look, za pośrednictwem mojego bloga można było testować ich nowości pielęgnacyjne (przeciwzmarszczkowy krem do twarzy, scrub do twarzy i krem antycellulitowy) o których chcę Wam dziś pokrótce opowiedzieć i przedstawić wyniki ankiet.

Genuine Cell Anti-Wrinkle Comfort Cream SP 15
Formuła zawiera osocze bogate w czynniki komunikacyjne (CFRP), które aktywuje proces samoregeneracji skóry. Zmarszczki stają się wyraźnie płytsze, a twarz odzyskuje elastyczność, objętość i sprężystość. 
  • Poprawa i ochrona systemów komunikacji skóry
  • Przywrócenie gęstości (skóry właściwej i naskórka)
  • Poprawa elastyczności i sprężystości skóry
  • Odzyskanie utraconej objętości
  • Wyraźne spłycenie zmarszczek
  • Aktywacja odnowy i metabolizmu skóry
  • Ochrona komórek i macierzy
  • Korzystny wpływ na długość cyklu życia skóry
  • Natychmiastowa poprawa równości i miękkości skóry
  • Widoczna redukcja zmarszczek, w tym mimicznych, już od pierwszej aplikacji
  • Ogólna ochrona skóry (warstwy wierzchniej i położonych głębiej)
  • Zapobieganie przeznaskórkowej utracie wody (TEWL)
  • Ochrona przed wpływem promieni słonecznych: SPF 15
Krem zamknięty jest w szklanym, eleganckim słoiczku, dzięki któremu już na pierwszy rzut oka widzimy, że mamy do czynienia z kosmetykiem luksusowym, niedostępnym w drogerii. Konsystencja kremu jest bardzo lekka, ale nie to jest krem przelewający się przez palce i momentalnie znikający na skórze. O nie, tutaj mamy maksymalnie skoncentrowaną formułę, która przypomina połączenie kremu nawilżającego na dzień z odżywczym, lekko tłustym kremem na noc. Teoretycznie ten krem jest przeznaczony na dzień, ale zdarza mi się go używać na noc i również daje radę. Daje naprawdę długotrwałe nawilżenie, jest długo obecny na skórze w postaci lekkiego, nietłustego filmu, który świetnie dogaduje się z kosmetykami kolorowymi, a co ważne daję nam ochronę przed promieniami słonecznymi w postaci filtra SPF 15. Powiecie pewnie, że to nie zbyt dużo, ale zauważcie, że po pierwsze nie wszystkie kremy mają filtry, a po drugie na obecną, wiosenną porę roku, filtr SPF 15 daje idealną ochronę, zapobiegając powstawaniu nieestetycznych przebarwień słonecznych i zmarszczek. Jak krem spisuje się w codziennej pielęgnacji? Otóż uwielbiam nakładać go rano, bo nie dość, że fajnie współgra z podkładem, to jeszcze sprawia, że skóra jest miękka cały dzień, nie muszę martwić się suchymi skórkami, czy wysuszaniem się skóry pod wpływem działania klimatyzacji. Krem zabezpiecza moją cerę zarówno przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi, jak i tymi, na które jestem narażona pracując 8h przed komputerem w klimatyzowanym pomieszczeniu i mając do czynienia z osobami palącymi. Krem dogłębnie nawilża i zmiękcza naskórek, wygładzając skórę i nadając jej aksamitnego wyglądu. Szczególnie polecam go osobom borykającym się tak jak ja z wysuszeniem i odwodnieniem skóry, regularnie stosowany odbuduje zachwianą barierę lipidową naskórka. 
Jak krem wypadł w testach F&L? 
Produkt spełnił oczekiwania 91 proc. testujących. Jego zapach zachwycił 67 proc., zaś konsystencja odpowiada 94 proc. Pojemność spodobała się 76 proc., a opakowanie zewnętrzne 82 proc. 88 proc. testujących rozważa ponowne kupno produktu, 82 proc. zdecydowanie poleci go swojej przyjaciółce. 21 proc. jest gotowe zapłacić za niego od 40 do 60 zł, 24 proc. – od 61 do 80 zł, 36 proc. – od 81 do 120 zł, 15 proc. – od 121 do 150 zł, zaś 3 proc. – powyżej 150 zł.
Jak widać z powyższych danych, krem spodobał się większości testujących, które doceniły zarówno jego bardzo delikatny zapach, jak i skoncentrowaną, ale przy tym lekką konsystencję. Ponad 80% zwróciło również uwagę na jego opakowanie, bo faktycznie trudno przejść obojętnie wobec tak pięknego szklanego słoiczka, które zdecydowana większość ankietowanych poleci swojej przyjaciółce. 

Revitalising Facial Scrub 
Najlepszy naturalny peeling do twarzy o delikatnej, żelowej konsystencji i podwójnym działaniu odnawiającym dzięki formule na bazie minerałów złuszczających oraz kwasów owocowych. 

Działanie peelingu oparte jest na kwasach owocowych (z owoców kiwi, papai, ogórka, poziomki ananasowej, brzoskwini, z pestek jabłek czy maliny) i morskich minerałach, które delikatnie, ale bardzo skutecznie stopniowo złuszczają martwy naskórek, oczyszczają skórę i nadają jej zdrowego, promiennego wyglądu. Scrub ma rzadką, żelową konsystencję o niebieskiej barwie i przyjemnym morskim zapachu. Początkowo myślałam, że to bardzo delikatny peeling, bo drobinki nie rzucają się zbytnio w oczy. Niemniej jednak w momencie masowania twarzy, czuć, że są to drobinki, które mają dużą moc i nie ma potrzeby nakładania dużej ilości scrubu, bo w przypadku cery wrażliwej czy naczynkowej, efekt "szorowania" może być zbyt mocny. Ja taki zabieg złuszczania przeprowadzam raz w tygodniu, z niewielką ilością produktu, dzięki czemu nie podrażniam cery, a efekt oczyszczenia jest zadowalający. Cera po użyciu scrubu faktycznie jest bardzo miękka, lekko zaróżowiona i wyraźnie oczyszczona, gotowa do dalszej pielęgnacji. Po sezonie zimowym taki owocowo - morski kosmetyk jest idealny do usunięcia martwego naskórka, duża jest tu zasługa sporej ilości kwasów owocowych, które stopniowo odsłaniają promienną cerę, usuwając zmęczenie i suche skórki. Pamiętajcie, że regularnie stosowania takiego kwasowego kosmetyku nie tylko oczyszcza pory i usuwa zaskórniki, ale przede wszystkim stymuluje proces odnowy komórkowej, dzięki czemu na miejsce "starych" złuszczonych komórek pojawiają się nowe, które umożliwiają prawidłowe nawadnianie skóry oraz przenikanie i działanie składników nawilżających i odżywczych z kosmetyków aplikowanych w kolejnych pielęgnacyjnych krokach (serum/krem/maska).
Jak scrub wypadł w testach F&L?
Produkt całkowicie spełnił oczekiwania 92 proc. testujących. Jego zapach bardzo podoba się 54 proc., konsystencja – aż 92 proc. Z pojemności zadowolonych jest 73 proc. testujących, opakowanie zewnętrzne odpowiada wszystkim testującym. 35 proc. na pewno kupi produkt w przyszłości, 46 proc. – raczej, 65 proc. zdecydowanie poleci go swojej przyjaciółce. 73 proc. testujących byłoby w stanie wydać na niego od 40 do 60 z, 23 proc. od 61 do 80 zł, a 4 proc. powyżej 80 zł.
Zadowolenie ze stosowania scrubu jest bardzo wysokie, aż 92% testujących było usatysfakcjonowanych, bo rzeczywiście scrub przynosi świetne efekty i pozwala pozbyć się szarego, zrogowaciałego naskórka, odpowiedzialnego za suchość skóry. Morski zapach nie do końca chyba wpasował się w gusta testujących (54%), chociaż nie wiem czemu, ja osobiście bardzo lubię morskie, dosyć wyraźne nuty zapachowe. Niemniej jednak kosmetyk spisał się na tyle dobrze, że 65% użytkowniczek poleci go swojej przyjaciółce. 

Remodelling Neurocream krem antycellulitowy
Neurokosmetyczny krem posiadający długotrwałe działanie odchudzające, zalecany zwłaszcza w przypadku cellulitu bolesnego. Redukuje nadmiar tłuszczu, w sposób widoczny zmniejsza efekt pomarańczowej skórki, zapobiega powstawaniu nowych adipocytów i zmniejsza ból charakterystyczny dla cellulitu bolesnego. Zawiera ekstrakt z roślin morskich, z efektem ultradźwiękowym, rozdrabnia tkankę tłuszczową skóry, zwiększając dostępność do centrum adipocytów dla pozostałych aktywnych składników. Efektem jest gładsza skóra i smuklejsza sylwetka.
Zacznę dosyć nietypowo, ponieważ od razu zaznaczę, że w przypadku tego kosmetyku, nie ma co czarować, że po kilku tygodniach stosowania pojawił się efekt, jeśli nie połączymy aplikacji kosmetyku z ruchem czy zdrowym racjonalnym odżywianiem. Krem antycellulitowy ma za zadanie ujędrnić skórę, zapobiec powstawaniu nowych "ognisk" cellulitowych i w pewnym stopniu wpłynąć również na wyszczuplenie obszarów poddanych działaniu kosmetyku. Co ważne, znaczenie ma  sposób aplikacji, ponieważ należy go nie tylko dokładnie rozsmarować, ale przede wszystkim nakładać go poprzez delikatne, koliste ruchy, aż do całkowitego wchłonięcia. Krem zaskoczył mnie lekko budyniową, puszystą konsystencją, bardzo silnie nawilżającą, jakby nieco olejkową, której trzeba poświęcić uwagę podczas nakładania, i dać troszkę czasu na wchłonięcie. Pamiętajcie również, aby stosować go REGULARNIE, czyli codziennie, bo tylko w takim przypadku można zauważyć jakiekolwiek efekty, nie mówiąc już o zdrowym odżywianiu i minimum ruchu, bo jak wiecie sam kosmetyk i leżenie plackiem na kanapie nie przyniesie efektów. Od ponad dwóch miesięcy jestem na diecie obfitej w warzywa i w mniejszym stopniu owoce, przeprosiłam się również z sokami detoksykującymi, w związku z czym ucieszyłam się na możliwość poznania bliżej kremu. Używam go codziennie wieczorem, po kąpieli, najpierw masuję uda i pośladki rękawicą Kessa, a dopiero potem rozprowadzam krem. Cóż mogę powiedzieć po prawie miesiącu regularnego stosowania? Otóż zauważyłam, że pomarańczowa skórka na moich udach jest mniej widoczna, nie dostrzegłam nowych zmian cellulitowych, skóra zyskała na jędrności i miękkości, jest jakby bardziej sprężysta. Oczywiście, nie napiszę, że jak za dotknięciem magicznej różdżki cellulit wyparował a ja mam uda gładziutkie jak niemowlę, bo nic takiego nigdy się nie stanie, mój cellulit jest zbyt zaawansowany i kwalifikuje się wyłącznie do zabiegu laserowego. Niemniej jednak krem pozytywnie wpływa na uealastycznianie mojej skóry, ładnie napina skórę i ją wygładza. Skórka pomarańczowa jest mniejsza niż przed rozpoczęciem kuracji, tak więc w dalszej perspektywie mam nadzieję, na jeszcze lepsze wyniki. 
Jak Remodelling Neurocream wypadł w testach F&L?
Zapach produktu spodobał się wszystkim testującym, w tym 54 proc. bardzo. Jego konsystencja odpowiada 96 proc., zaś pojemność 97 proc. Opakowanie podoba się 92 proc. testujących (w tym ponad połowie bardzo). 35 proc. na pewno kupi kosmetyk ponownie, a 38 proc. raczej to rozważy. 54 proc. zdecydowanie poleci produkt swojej przyjaciółce, 35 proc. prawdopodobnie. 38 proc. jest za niego gotowe zapłacić od 40 do 60 zł, 27 proc. – od 61 do 80 zł, 19 proc. – od 81 do 120 zł, 12 proc. – od 121 do 150 zł, a 4 proc. byłoby gotowe wydać na niego ponad 150 zł.
Jak widzicie, jego puszysta konsystencja nie tylko mi przypadła do gustu, zaś obecność dołączonej plastikowej szpatułki do pobierania kremu ze słoiczka wpłynęła na jego bardzo pozytywny odbiór. 
I tutaj znowu, ponad 50% ankietowanych poleci kosmetyk swojej przyjaciółce a 38%  rozważy jego zakup. 

Podsumowanie
Kosmetyki pielęgnacyjne Montibello, które mogłam poznać dzięki portalowi Face&Look to sposób na wiosenną odnowę ciała, zadbanie o odpowiednie oczyszczenie, nawilżenie i ujędrnienie skóry. W moje gusta wpasował się zwłaszcza przeciwzmarszczkowy krem do twarzy, który przynosi mojej suchej skórze ukojenie i nawilżenie. Peeling jest dla mnie odrobinę zbyt mocny, preferuję peelingi enzymatyczne, bez ścierających drobinek, które bardzo często są dla mnie zbyt silne. Krem antycellulitowy potrzebuje więcej czasu, aby się sprawdzić w 100%, ale na chwilę obecną jestem zadowolona z efektu ujędrnienia i uelastycznienia skóry na udach i pośladkach. 
Jestem ciekawa, czy znacie w ogóle kosmetyki Montibello? Może miałyście do czynienia z ich produktami do włosów?

Zobacz także

12 komentarze

  1. Świetne podsumowanie :) Też bardzo polubiłam te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z pewnością warto zwrócić na nie uwagę mimo wysokich cen

      Usuń
  2. Niestety nie znam, ale mam nadzieję, że kiedyś poznam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja dopiero z dłuższym stosowaniem bardzo polubiłam ten peeling, na początku było tylko ok, ale z czasem bardzo się polubiliśmy, ale fakt zapach mi nie do końca odpowiada, jest bardzo wyraźny, chyba mój nos troszkę się przy nim męczy. Nie że brzydki zapach, ale taki ciężki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapach ujdzie, chociaż miałam ładniej pachnące peelingi :P

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. tak to jest z profesjonalnymi kosmetykami, dostępnymi w salonach fryzjerskich czy urodowych, nie docierają do każdego :-(

      Usuń
  5. Nie znam tych kosmetyków :( Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Najchętniej chciałabym wypróbować krem do twarzy i peeling ja akurat lubię mocne zdzieraki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety peeling nie do końca jest dobry dla cery wrażliwej, bynajmniej nie dla mojej :-/

      Usuń
  7. Bardzo ciekawy zestaw kosmetyków. Peeling pewnie też byłby za mocny dla mojej wrażliwej, suchej skóry, ale za to krem wydaje się być wręcz idealny. Szkoda tylko, że nie ma odrobiny wyższej ochrony przeciwsłonecznej, wtedy mogłabym zrezygnować z dodatkowego filtru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, ja z natury jestem okropnym bladziochem i taki filtr na obecną porę roku jest dla mnie ok :-)

      Usuń