Nowości Farmony cz. 2 - maseczkowy zawrót głowy + roll-on pod oczy

26 marca

Kolejne wiosenne nowości Farmony to przede wszystkim pielęgnacja twarzy, która po sezonie zimowym wymaga szczególnej uwagi, nawilżenia, złuszczenia i odżywienia. W saszetkowej formie znajdziemy maseczki, ale również delikatny, i skuteczny peeling, jak również kosmetyk dla każdego leniuszka pielęgnacyjnego, czyli roll-on pod oczy z wyciągiem z irysa syberyjskiego. Kosmetyki, które chcę Wam pokazać, to absolutnie minimum pielęgnacyjne, które wymagają od nas niewielkiego zaangażowania, ale przynoszą zadowalające efekty, no i mają bardzo fajne składniki aktywne. Zapraszam na szybki przegląd ostatnich nowości Laboratorium Kosmetyków Naturalnych Farmona.

Herbal Care to jak wiecie moja ulubiona linia pielęgnacyjna Farmony, bazująca na ekstraktach roślinnych i z bardzo dobrymi ponad 90% naturalnymi składami, które są bezpieczne nawet dla bardzo wymagającej skóry. Kosmetyki są wolne od parabenów, oleju parafinowego, barwników, BHA, BHT czy alkoholu etylowego.
W zależności od potrzeb naszej skóry możemy wybierać spośród maseczek: nawilżającej z aloesem, odżywczej z olejkiem arganowym i odmładzającej z dziką różą. Każde opakowanie maski to nic innego jak dwie saszetki po 5 ml, skrywające w sobie kremowe, treściwe i pięknie pachnące maski. Ich wielką zaletą jest fakt, że nie trzeba ich zmywać, wystarczy rozprowadzić po twarzy i zostawić do wchłonięcia. Zero większego zaangażowania z naszej strony, jest szybko, łatwo i przyjemnie, czyli tak jak lubię. Maseczki całonocne to coraz popularniejsze metody pielęgnacji, nie dość, że oszczędzają czas, to są wybawieniem zwłaszcza dla skóry suchej, bo przez noc składniki aktywne "pracują" na naszej skórze, dzięki czemu rano cera jest silnie nawilżona a naskórek zmiękczony.
Nawilżająca maseczka z aloesem przeznaczona jest do każdego rodzaju skóry, z naciskiem na skórę odwodnioną. Jak wiecie aloes jest fenomenalną rośliną i silnie nawadniających właściwościach, zatrzymuje wodę w naskórku i go zmiękcza. Nakładanie zwłaszcza tej maski to dla mojej skóry leczniczy i łagodzący kompres, który likwiduje szorstkość, nieprzyjemne ściągnięcie skory, daje niesamowite ukojenie i niweluje drobne podrażnienia. Przez noc maska całkowicie się wchłania, nie zostawia rano tłustego filmu, ale czuć wyraźnie, że skóra jest bardziej miękka i delikatna. Oprócz aloesu znajdziemy tu również inne składniki o działaniu łagodzącym, mianowicie d-pantenol czy alantoinę. Maska, podobnie jak pozostałe spokojnie starcza na 4 użycia, więc można zauważyć pierwsze efekty jej stosowania. 
Odżywcza maseczka z olejkiem arganowym przeznaczona skóry suchej i bardzo suchej idealnie wpisuje się w potrzeby mojej cery. Olejek arganowy ma za zadanie odbudować zachwianą barierę lipidową skóry, zregenerować ją i długotrwale nawilżyć. Jej działanie jest w zasadzie podobne do maski z aloesem, mianowicie zmiękcza szorstką i suchą skórę, nawilża i uelastycznia skórę. Oprócz olejku arganowego w składzie znajdziemy również oligosacharydy z drzewa Tara, które zapobiegają ucieczce wody z naskórka, jak również kolagen poprawiający sprężystość skóry oraz proteiny pszenicy wygładzające skórę. 
Odmładzająca maseczka z dziką różą do skóry dojrzałej sprawdzi się w przypadku cery z pierwszymi oznakami zmarszczek, utratą elastyczności i sprężystości skóry. Kilkukrotne użycie maski nie przyniesie od razu redukcji zmarszczek, ale skóra zyskuje na miękkości, nawilżeniu i delikatnym wygładzeniu. Jeśli macie już problemy ze zmarszczkami to zacznijcie regularnie stosować te maskę, tym bardziej, że oprócz ekstraktu z dzikiej róży (bogatej w witaminę C) zawiera również kwas hialuronowy oraz bio-peptyd o działaniu liftingującym. 
Drobnoziarnisty peeling do twarzy kwiat migdałowca to sposób na wygładzenie, oczyszczenie i zregenerowanie skóry po sezonie zimowym. Drobinki peelingu nie są zbyt dużej wielkości, ale bardzo skutecznie usuwają wszelkie zanieczyszczenia ze skóry, działa niczym miotełka. Piękny kwiatowy zapach, i fajnie kremowa konsystencja to jest coś czego szukam w saszetkowych peelingach. Jedna saszetka starcza na jedno, bardzo dokładnie użycie. Skóra po wykonaniu peelingu faktycznie jest porządnie oczyszczona, odświeżona, martwy naskórek złuszczony a cera delikatniejsza w dotyku. Jestem w stanie przymknąć oko na niezbyt wygodne dozowanie kosmetyku, bo o ile maska w saszetce jest ok, to w przypadku peelingu trzeba się troszkę "pobabrać". W składzie poza kwiatem migdałowca znajdziemy ryżowe drobinki peelingujące, które nie tylko poprawiają ukrwienie skóry, ale przede wszystkim złuszczają martwy naskórek. Masło shea zmiękczy skórę i zapobiegnie przesuszaniu a d-pantenol zniweluje uczucie suchości i ściągnięcia. 
Przeciwzmarszczkowy krem roll-on pod oczy irys syberyjski pielęgnuje delikatną i cienką skórę wokół oczu, przynosząc ukojenie i uczucie schłodzenia. Roll-on to fajny sposób na wymuszenie w pewnym stopniu dodatkowej pielęgnacji, ponieważ oprócz aplikowania kremu zapewniamy naszej skórze również masaż, dzięki któremu poprawimy elastyczność skóry i zminimalizujemy oznaki pierwszych zmarszczek. Przyznam się, że tradycyjne kremy po prostu wklepuję i nie skupiam się na żadnym masażu, co niestety przekłada się na widoczność kurzych łapek. Roll-on skutecznie z nimi walczy, daje również radę usuwać oznaki zmęczenie wokół oczu i cienie, pod warunkiem, że jest regularnie stosowany.
Przed aplikacją schładzam go przez klika minut w lodówce, to daje mi fajne uczucie chłodu, co po całym dniu pracy przed komputerem jest dla mnie bardzo ważne. Roll-on spisuje się również w sytuacji, kiedy po nieprzespanej nocy wyglądam bardzo niekorzystnie, wzrok mam zmęczony a widoczność cieni jest większa niż zwykle. Kilka minut chłodnego masażu pozwala przywrócić mojej skórze wokół oczu normalny wygląd, ja się dobudzam i jestem gotowa na wykonanie makijażu. Krem potrzebuje chwilki aby się wchłonąć, ale od razu zaznaczę, że współgra zarówno z kosmetykami mineralnymi, jak i drogeryjnymi. Składniki aktywne to przede wszystkim ekstrakt z irysa syberyjskiego o działaniu anti - aging, roślinne komórki macierzyste regenerujące skórę i poprawiające jej koloryt, nawilżający kwas hialuronowy i kofeina pobudzająca mikrokrążenie, zmniejszająca cienie i obrzęki pod oczami.
Podsumowanie
Nowości Farmony, które Wam pokazałam to sposób na szybką regenerację skóry, przywrócenie jej nawilżenia, elastyczności i zmniejszenie oznak zmęczenia. Wygodne saszetki dają możliwość wypróbowania każdej wersji, sprawdzenia, które składniki aktywne będą najlepsze dla naszej skóry bez jakichś większych nakładów finansowych. Bardzo mi się podoba fakt, że nie trzeba uch zmywać, wystarczy rozprowadzić na skórze, położyć się spać, a rano zmyć resztki i cieszyć się nawilżoną skórą. Roll-on z kolei to propozycja nawet dla największego pielęgnacyjnego lenia, może być stosowany zarówno rano jak i wieczorem, poprawia kondycję delikatnej skóry wokół oczu i przywraca jej promienny wygląd. Składy kosmetyków są przyjazne, z mnóstwem ekstraktów roślinnych, nie wywołały u mnie żadnego podrażnienia. 
Znacie saszetkowe nowości lub roll-on Farmony? Używacie masek w saszetkach lub roll-onów?

Zobacz także

28 komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. bardzo wygodne w użyciu i dają minimum pielęgnacji dla okolic oczu :-)

      Usuń
  2. O, ten rollon wygląda bardzo ciekawie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jedna z kilku ciekawych nowości Farmony :-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. ja się do nich przekonałam, wcześniej omijałam je szerokim łukiem bo miałam po nich czerwoną skórę pod oczami, ten jest łagodny dla mojej skóry

      Usuń
  4. Jestem maseczkomaniaczką więc szybko bym je wzięła w obroty :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam sobie dziś zrobić maseczkę, ale nie miał kto zrobić im fotek na blog i taka to ze mnie blogerka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ha ha ja zdjęcia robię tylko w weekend, w tygodniu po pracy mi się nie chce :P

      Usuń
  6. maski właśnie czekają na publikację, roll-on lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam, że i u Ciebie roll-on się spisał :-)

      Usuń
  7. Nie miałam pojęcia, że Farmona ma jakieś maseczki do twarzy :) Chętnie je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maseczki są bardzo fajne, do tego jeszcze oczyszczający peeling :-) wprowadzili kilka nowości, na które warto zwrócić uwagę :-)

      Usuń
  8. Farmona i maseczki? Kurcze, muszę je sprawdzić w razie gdyby moje DIY zawiodło

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam te maseczki ale jeszcze ich nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam maseczki do twarzy i chętnie bym spróbowała ten aloesowej;)

    OdpowiedzUsuń
  11. krem z aloesem miałam i mi odpowiadał więc pewnie i maseczka byłaby ok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mmm kremu z aloesem nigdy nie miałam, brzmi ciekawie :-)

      Usuń
  12. Maseczki na pewno wypróbuję, bo jestem ich wielką fanką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja miałam pierwszy raz z nimi do czynienia i zaskoczyły mnie dobrym działaniem i tym, że nie trzeba ich zmywać :-)

      Usuń
  13. Podoba mi się w nich to, że wystarczy wsmarować w twarz i się wchłoną :D Chętnie wypróbowałabym te maseczki, bo lubią tą firmę kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie to zostawienie do wchłonięcia jest super, nie lubię masek, które trzeba zmywać :D

      Usuń
  14. Maseczki polubiłam, a peeling to mój ulubieniec.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam na tę markę ogromną chrapkę :D
    Maseczki i roll-on przemawiają do mnie w całej rozciągłości, chyba przejdę się ich poszukać stacjonarnie :)

    OdpowiedzUsuń