Lily Lolo naturalny prasowany bronzer Honolulu - delikatne muśnięcie słońca

09 kwietnia

Kosmetyki Lily Lolo szturmem wdarły się do mojego makijażu i na chwilę obecną nie wyobrażam już sobie bez nich codziennego make-upu. Uwielbiam ich podkład, dzięki któremu moja cera jest zmatowiona, niedoskonałości ukryte a to wszystko bardzo naturalnie, bez efektu maski. Moją nową miłością jest bronzer Honolulu, dzięki któremu można uzyskać wygląd subtelnej, słonecznej opalenizny za pomocą kilku muśnięć pędzelka. Jakby tego było mało, to dodatkowo jest jeszcze pielęgnacja skóry, bo jak wiecie kosmetyki Lily Lolo mają świetne składy, z mnóstwem drogocennych olejków, o szerokim spektrum zastosowania, dzięki czemu łączymy makijaż z pielęgnacją. Zapraszam na prezentację słonecznego bronzera, dającego efekt jak po powrocie z wakacji.
Bronzer Honolulu Lolo to nic innego jak uroczo wyglądający prasowany bronzer o średniej pigmentacji i średnim odcieniu, zamknięty w małym (9g) okrągłym opakowaniu z lustereczkiem, dzięki czemu możemy w każdej chwili poprawić makijaż. Jego kompaktowa forma, solidne wykonanie i niewielki wymiar sprawiają, że mogę go wrzucić nawet do najmniejszej torebki, bez obawy, że ulegnie uszkodzeniu. 
Bronzer na pierwszy rzut oka wygląda na bardzo ciemny, jednakże po nałożeniu na twarz i delikatnym roztarciu daje cudowny opalizujący efekt lekko brązowej cery, na dodatek wyglądający bardzo naturalne, bez pudrowego efektu. Do bronzerów podchodzę bardzo ostrożnie, a to względu na niesamowicie jasny odcień karnacji, zawsze obawiam się, że ciemniejsze kosmetyki będą wyglądały na mnie groteskowo. W przypadku Honolulu sprawa jest bardzo prosta: jego nakładanie stopniuję i w zależności od potrzeb bardziej lub mocniej rozcieram. Nie ukrywam, że w codziennym makijażu, do pracy, nie mogę sobie pozwolić na mocny makijaż, stawiam na stonowane brązy i lekkie róże do policzków. Inaczej ma się sprawa "poza pracą", wówczas nakładam go zarówno na policzki, jak i dekolt, czasem również odrobinę na nos, abym wyglądała jak po krótkim opalaniu. Rezygnuję wtedy z mocnego podkreślenia oczu, stawiam na mocniej zarysowane kości policzkowe, które nadają mi bardziej zdecydowanego wyglądu. 
To co mnie w nim zachwyciło to fakt, że nie ma nim absolutnie niczego szkodliwego dla nawet bardzo wrażliwej skóry, ponadto jest wolny od talku i substancji zapachowych, a co za tym idzie odpowiedni dla wegan. Jakby tego było mało to znajdziemy w nim składniki pielęgnujące skórę, które zapobiegają wysuszaniu cery, a w przypadku mojej wiecznie odwodnionej cery ma to kolosalne znaczenie. Wiedziałyście, że znajdziecie w nim składniki anti-aging takie jak olejek arganowy i olejek z granatu? Dzięki tym dwóm składnikom chronimy naszą cerę przed promieniami słonecznymi i działaniem wolnych rodników, jednocześnie głęboko nawilżając i odżywiając skórę. 
Bronzer można nakładać na kości policzkowe, łuki brwiowe czy grzbiet nosa, ale również na dekolt i inne miejsca, które chcemy "opalić", generalnie nie ma ograniczeń w jego stosowaniu, wszystko zależy od Waszej fantazji. Mimo dosyć ciemnego na pierwszy rzut oka odcienia, może być stosowany do każdego rodzaju karnacji, świetnie współgra z cerą, daje aksamitne, ale nie pudrowe wykończenie z lekkim efektem rozświetlenia (nie błyszczenia), tzw. efekt tafli. 
Bronzer to propozycja dla osób, które są blade z natury,nie opalają się z różnych powodów i  boją się sięgać po tego typu kosmetyki z obawy przed zbyt mocnym czy sztucznym efektem. Bronzer Lily Lolo pozwala uzyskać naturalnie opaloną twarz bez wychodzenia na słońce, należy jedynie pamiętać, aby nie przesadzić z jego nakładaniem, bo wówczas mając jasną cerę będzie się wyglądało jak mulatka. :-) Bronzer sprawdza się również naniesiony na powieki, zastępuje tradycyjny cień, i co ciekawe nie osypuje się w ciągu dnia. 
Nie ukrywam, że byłam pewna obaw co do tego kosmetyku, ale niepotrzebnie, bo stosowany z umiarem pięknie rozpromienia i rozświetla cerę. Wyglądem przypomina ciepłe złoto, słoneczny, piękny kolor współgrający z każdą karnacją, nawet tak jasną jak moja. Dzięki niemu moja blada z natury twarz wygląda słonecznie i zdrowo. Bronzer Honolulu możecie oczywiście kupić w sklepie Costasy. :-)
A tak bronzer Honolulu wygląda na kościach policzkowych w wersji delikatnej, starannie roztarty. :-)
Znacie kosmetyki Lily Lolo? Macie swoich ulubieńców?

Zobacz także

34 komentarze

  1. Nie widziałam wcześniej tego kosmetyku Lily lolo :) zapowiada się super, na lato na pewno się sprawdzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. latem to must have, ale już teraz nadaję swojej skórze delikatny słoneczny odcień :-)

      Usuń
  2. Bardzo ładny efekt :)))) cieszę się, że mineralna kolorówka zaczyna być dostępna w formie prasowanej, bo dla mnie jest ona dużo prostsza w użyciu :). Chyba tylko podkładów mineralnych nie wyobrażam sobie innych niż sypkich :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie prasowane formy kosmetyków mineralnych są łatwiejsze w użyciu, ale i sypkich w końcu nauczyłam się używać :-)

      Usuń
  3. Ładny, nawet bardzo, ale dla mnie za ciemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w ofercie Lily Lolo są jaśniejsze kolorki, ale ten początkowo wygląda na ciemny, można bardzo ładnie go rozetrzeć :-)

      Usuń
  4. Podoba mi sie jaki naturalny efekt daje! No i to, że jest to bronzer mineralny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki naturalnemu składowi pielęgnuje skórę no i super wygląda nawet na mojej bladej cerze :-)

      Usuń
  5. Piękny odcień, idealny na nadchodzącą porę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się, daje ciepły i promienny wygląd :-)

      Usuń
  6. Tutaj wydaje się być zbyt ciepły dla mnie, ale może to kwestia odwzorowania kolorów na monitorze. Musiałabym obejrzeć go na żywo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. faktycznie jest to bardzo ciepły kolor, ale jego intensywność można stopniować, do dokładnym roztarciu nabiera lżejszej i delikatniejszej barwy :-)

      Usuń
  7. Znam ich kosmetyki ale tylko z blogów. Sama mam w planach kupić kilka produktów gdy częściowo zużyje swoją kolorówke :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily Lolo ma tak bogaty asortyment, że z pewnością znajdziesz coś dla siebie :-)

      Usuń
  8. Uwielbiam opakowania tej marki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieplutki, ładni na wygląda na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dobrze znam ten bronzer i lubię go używać :) Mam tylko inny odcień :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy :) Widzę, że daje ładny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz widzę to cudo i muszę przyznać, że bardzo podoba mi się jego ciepły, a zarazem subtelny odcień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Honolulu to bardzo letni, słoneczny bronzer, dzięki niemu mam namiastkę wakacji :D

      Usuń
  13. Mam kilka produktów Lily Lolo i są naprawdę bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. patrząc na asortyment Lily Lolo ma się ochotę wypróbować wszystkiego :-)

      Usuń
  14. Wow jak pięknie wygląda! I opakowanie i sam kolor jest ekstra! Zapamiętam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to taki trochę niepozorny bronzer, w opakowaniu wygląda na zwykły, ciemny kolor, dopiero po nałożeniu zaczyna się mienić pięknym słonecznym odcieniem

      Usuń
  15. Lily Lolo znam, pięknie wygląda na tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. uwielbiam mineralki i honolulu moj zdenkowałam juz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja dopiero zaczęłam używać bronzera więc do denka jeszcze daleko, ale mam już ochotę na inne odcienie :D

      Usuń
  17. Mam ochotę na ten bronzer, zwłaszcza przez dobry skład :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. skład jest rewelacyjny, zresztą jak w przypadku wszystkich kosmetyków Lily Lolo :-)

      Usuń
  18. Super się prezentuje na skórze :) Kolorek myślę, że by się u mnie sprawdził <3

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam ten bronzer. Aktualnie sięgam po niego codziennie ;)

    OdpowiedzUsuń