środa, czerwca 21, 2017

NovaClear Atopis - dermokosmetyki dla bardzo wrażliwej cery

Atopis to najnowsza linia dermokosmetyków polskiej marki NovaClear, która przynosi ukojenie skórze wrażliwej, atopowej czy suchej. Delikatne formuły, brak drażniących substancji chemicznych czy dodatków zapachowych to główne atuty tych kosmetyków. Osobiście oprócz suchości nie mam większych problemów z cerą, ale w moim najbliższym otoczeniu mam zarówno osobę z cerą łojotokową (mąż) jak i atopowym zapaleniem skóry (siostrzenice), tak więc doskonale wiem, jak ważna jest delikatna pielęgnacja skóry. Dziś chcę Wam przedstawić duet do pielęgnacji twarzy i ciała, który w zamierzeniu ma przynieść ulgę skórze problematycznej. No właśnie, spośród tych dwóch kosmetyków do jednego mam mieszane uczucia i zaraz Wam powiem o co dokładnie chodzi.
Jak wiecie, dermokosmetyki to specjalistyczne preparaty przeznaczone do pielęgnacji skóry problematycznej lub zmienionej chorobowo. Seria Atopis ukierunkowana jest na skórę w głównej mierze atopową, czyli taką, która oprócz suchości boryka się ze świądem czy wykwitami skórnymi.
Płyn do mycia twarzy i ciała Atopis oprócz delikatnego mycia, przywraca skórze naturalne pH, odbudowuje naturalny płaszcz hydrolipidowy naskórka zatrzymując wodę i nie dopuszczając do jej wyparowywania. Płyn jest bardzo delikatny, przynosi ukojenie skórze zarówno zaczerwienionej, z drobnymi wykwitami, jak również takiej, która na co dzień jest sucha i ściągnięta. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy podczas jego używania to oprócz braku zapachu, jego niesamowicie wydajna, lekko żelowa konsystencja, niewielka ilość wystarcza na bardzo dokładne umycie i oczyszczenie twarzy z resztek makijażu. Otula skórę bardzo cienkim, ale wyczuwalnym filmem pozbawionym tłustości, który skutecznie nawilża i zmiękcza skórę, eliminując jej nadmierną suchość. Z żelu korzystam zarówno jak, jak i mój mąż, którego łojotokowa cera jest wybitnie trudna w pielęgnacji. Zauważyliśmy, że po każdorazowym umyciu cery, jego podrażnienia, czy zaczerwienienia są wyciszone i nie rzucają się tak w oczy, zaś suche skórki w okolicach nosa zyskują nawilżenie. Żel jest przyjemny w stosowaniu, odpowiedni nawet dla bardzo wrażliwej skóry, pomaga złagodzić stany zapalne, nawilżyć cerę i zatrzymać wodę w naskórku.
Zdarza Wam się czasami,  że na skutek nietrafionego kosmetyku, czy to do demakijażu, czy do mycia twarzy, swędzi Was skóra, a Wy nie możecie przestać się drapać? Jeśli tak, to koniecznie sięgnijcie po żel Atopis, nie tylko złagodzi uczucie swędzenia, ale pomoże skórze się zregenerować i usunąć skutki użycia niewłaściwych kosmetyków. 
Drugim kosmetykiem, który ma za zadanie pielęgnować skórę atopową jest krem natłuszczająco - nawilżający do twarzy i ciała o bardzo gęstej, kremowej konsystencji. Od razu uprzedzę, że trzeba się przyłożyć do jego rozsmarowania, bo krem niedokładnie roztarty ma tendencję do bielenia skóry. co wygląda nieestetycznie. Balsam ze względu na swoją treściwą formę jest odżywczy i spisuje się nawet na bardzo suchej skórze. Zostawia na niej solidny film nawilżenia, nie jest tłusty, tak więc chwilę po nałożeniu można się ubrać. Skóra po jego regularnym stosowania odzyskuje odpowiedni poziom nawilżenia, czuć, że płaszcz hydrolipidowy odbudowuje się, ponieważ po pierwsze nawilżenie jest długotrwałe, a po drugie skóra zyskuje na niezwykłej miękkości. To nie jest balsam, który kilka godzin po użyciu "wyparowuje" ze skóry, a efekty znikają, faktycznie silnie natłuszcza skórę, zabezpieczając ją przed wysuszeniem. 
No właśnie, jeśli chodzi o to natłuszczanie.... to zaraz po wodzie i alkoholu (!) w składzie znajdziemy bardzo kontrowersyjny olej mineralny, który pozyskuje się z ropy naftowej. Olej ten jest niezwykle silnym emolientem i jest obecny w dermokosmetykach wielu marek (oczywiście nie wszystkich), jak chociażby Dermedic, Emolium, Latopic, Oillatum, Mediderm czy Oillan. Parafina ma za zadanie natłuścić skórę i nie dopuścić do utraty wody, dlatego właśnie dodawana jest do kosmetyków przeznaczonych do skóry atopowej. W moim przypadku staram się unikać tego składnika w produktach pielęgnacyjnych, niby krzywdy mi nie robi, ale sama myśl, że mam do czynienia z czymś pochodzący z ropy naftowej napawa mnie lekkim niesmakiem..... Olej mineralny ma tendencję za zapychania skóry, ale z drugiej strony świetnie nawilża nawet bardzo odwodnioną skórę i chroni ją przed utratą elastyczności. Niemniej jednak wolałabym zamiast parafiny widzieć jakiś naturalny olej lub masło shea, których można używać w bezpieczny sposób. 
Czy poleciłabym ten balsam osobom z atopową skórą czy też wrażliwą? Raczej nie, uważam, że w takich przypadkach warto sięgnąć po w 100% naturalne kosmetyki, czyste masło shea lub olej kokosowy, które równie silnie nawilżają, a stosując je mamy 100% gwarancji, że nie zaszkodzą naszej skórze. 
Niemniej jednak, jeśli nie jesteście zbyt wymagający to swoją pielęgnację możecie uzupełnić o ten silnie natłuszczający balsam do twarzy i ciała. 
Dobrze wiecie, że oprócz odpowiedniej pielęgnacji ciała, ważne jest również zadbanie o swoje zdrowie, aktywny tryb życia i regenerowanie organizmu po wysiłku. Dobrym sposobem na poprawienie swojej kondycji i szybszą regenerację po wysiłku jest korzystanie z urządzeń do magnetoterapii, jak te na stronie biomag.pl, dzięki którym możemy złagodzić ból po zbyt intensywnym wysiłku. 
Znacie kosmetyki Novaclear lub serię Atopis? Stosujecie dermokosmetyki?

23 komentarze

  1. Miałam kiedyś okazję testować ich kosmetyki i byłam bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłyby się spodobać mojej wrażliwej cerze :D Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam ich kosmetyki i ciekawi mnie jak u mnie się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czytałam opinie innych dziewczyn i mają podobne odczucia co ja ;-)

      Usuń
  4. Bardzo sobie cenię dermokosmetyki, swego czasu używałam Avene :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moimi ulubionymi markami dermokosmetycznymi są La Roche Posay i Vichy :-)

      Usuń
  5. Miałam płyn micelerny tej marki i byłam zadowolona, ale jeśli chodzi o parafinę, nie lubię w kosmetykach. Mam skórę alergiczną, ale bardzo szybko się zapycha. Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie niby parafina złego nie czyni, ale nie lubię tłustego filmu na ciele :-/

      Usuń
  6. parafina w kremie/mleczku do twarzy od razu powoduje u mnie zapychanie, więc jej unikam, do ciała jakoś bym zniosła, bo tam akurat mi nie przeszkadza
    jednak płyn do mycia twarzy mnie zaciekawił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie parafina w kosmetyku do twarzy również powoduje zapychanie :-/

      Usuń
  7. Myślę że z żelem mogłabym się polubić :)

    OdpowiedzUsuń
  8. O kurcze parafina w składzie, mówię stanowcze nie! Płyn do mycia twarzy i ciała nawet ok ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz zaskoczyło mnie to, że wiele dermokosmetyków ma parafinę, jakby nie było innego równie silnie nawilżającego składnika :-/

      Usuń
  9. A słyszałam gdzieś już o tym produkcie, ale nie używałam jeszcze go. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja skóra nie przepada za olejem kokosowym, a shea ewentualnie toleruje 😅

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja z kolei uwielbia wręcz masło shea :-)

      Usuń
  11. Na razie czytałam o nich jedynie na blogach, ale z tego co piszesz to nie wiadomo czy byłabym zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja raczej drugi raz nie sięgnęłabym po ten balsam do ciała

      Usuń
  12. Lubię oba kosmetyki z przewagą żelu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że żel jest zdecydowanym faworytem :-)

      Usuń
  13. Nie miałam bliższej styczności z tą marką. Czytałam jedynie recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o nich, ale wydają się nawet fajne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tego żelu jestem zadowolona, jest delikatny i nie wysuszył mojej skóry.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...