NOWOŚĆ Peelingi do twarzy Perfecta - olejkowy termo peeling i glicerynowy peeling sauna

23 lipca

Złuszczanie martwego naskórka to moim zdaniem obowiązkowy punkt w pielęgnacji twarzy, staram się go wykonywać przynajmniej raz w tygodniu, ze szczególnym uwzględnieniem miejsc skłonnych do"zapychania się", czyli strefy T. To właśnie dzięki usuwaniu zrogowaciałego naskórka nasza cera zyskuje promienny wygląd, pory są lepiej oczyszczone niż w przypadku tradycyjnych kosmetyków, a suche skórki rzadziej pojawiają się na twarzy. Ponadto stosowanie peelingów jest wręcz niezbędne, aby nasza twarz ładnie i równomiernie się opaliła, bez względu na to, czy stosujemy kosmetyki samoopalające, czy decydujemy się na słoneczną ekspozycję. Dziś chciałabym Wam przedstawić ostatnie nowości marki Perfecta, czyli dwa niezwykle ciekawe peelingi do twarzy: rozświetlający i dodający energii olejkowy termo peeling oraz nawilżający i oczyszczający glicerynowy peeling sauna. 

Oba peelingi zamknięte są w gustownych, szklanych słoiczkach, przez które widać dokładnie jak fenomenalne są to peelingi, zarówno pod względem koloru czy konsystencji. Otóż forma peelingów zaskoczyła mnie najbardziej, mianowicie są to żelowe peelingi, o konsystencji przypominającej miód i takie właśnie jest uczucie, kiedy nakładam je na twarz - jakbym rozsmarowywała rzadki miód. Jest to uczucie bardzo przyjemnie, peelingi są bardzo plastyczne i lekkie w swojej formie, świetnie suną po twarzy, a dzięki żelowej formie są bardzo wydajne, niewielka ich ilość w zupełności wystarcza na wykonanie dokładnego masażu całej twarzy. 
Słoiczki mimo, że wyglądają bardzo elegancko, a ich kolorystyka wprost kusi, aby je wypróbować, to mają jeden mały minus, a mianowicie, do opakowań nie ma dołączonych szpatułek do nakładania kosmetyków. Każdorazowe "gmeranie" w peelingu, mimo, że ma się czyste dłonie to jednak jest mało higieniczne, poza tym, za każdym razem produkt narażony jest na działanie powietrza czy światła, wolałabym jednak, aby był zamknięty w tubce lub żeby można je było nakładać szpatułką i dopiero potem wykonywać masaż. No to sobie pomarudziłam. :D

Kolejna niespodzianka to mini drobinki obecne w obu peelingach, nie są to żadne propylenowe ziarenka, które niestety szkodzą środowisku, ale naturalne drobinki z łupin orzecha włoskiego (peeling sauna) i z pestek moreli (termo peeling). Dzięki takim właśnie drobinkom mamy pewność, że nie wyrządzą one naszej skórze żadnej szkody i nie wywołają żadnych reakcji alergicznych.
Tych małych czarnych kropeczek w obu peelingach jest mnóstwo i powiem Wam, że trzeba na nie uważać, bo potrafią porządnie wymasować twarz. Za pierwszym razem, nie podejrzewając ich siły działania, dosyć intensywnie masowałam twarz, czułam, że działają, więc stwierdziłam, że jest ok. Po umyciu twarzy zauważyłam lekko zaczerwienione policzki, czyli miejsca gdzie najbardziej masowałam, i to zbyt mocno. :P Zaczerwienienie oczywiści szybko zniknęło, nie czułam żadnego pieczenia ani innego dyskomfortu, po prostu przesadziłam z siłą masowania. Teraz wiem, że te maluszki są naprawdę silne i nie ma potrzeby używania siły podczas masowania twarzy, ponieważ kosmetyk "robi robotę" za nas. 

ROZŚWIETLENIE + ENERGIA OLEJKOWY TERMO PEELING
Ten peeling był pierwszym który zaciekawił mnie najbardziej, i po który sięgnęłam w pierwszej,  a to głównie dlatego, że byłam bardzo ciekawa jego rozgrzewającej formuły. 
TERMO PEELING do twarzy o wyjątkowej miodowej konsystencji „gel to milk”. Pozwala na wykonanie przyjemnego, olejkowego masażu dzięki 100% naturalnym drobinom peelingującym z pestek moreli oraz swojej niezwykłej, delikatnie rozgrzewającej formule. Polecany jest do pielęgnacji skóry wymagającej wygładzenia, odżywienia, rozświetlenia i energizacji. OLEJKI MARULA & MONOI posiadają silne właściwości nawilżające i wygładzające, rewitalizują i rozjaśniają cerę, wzmacniają barierę ochronną skóry. FITO-TAURYNA roślinna tauryna zapewnia energizację komórek skóry.
Peeling już od pierwszych chwil masowania wydziela delikatne ciepło, tak więc faktycznie mamy do czynienia z kosmetykiem złuszczającym i rozgrzewającym. Drobinki peelingujące z pestek moreli są delikatniejsze niż te z łupin orzecha, ale i tak trzeba być ostrożnym podczas masażu,  szczególnie gdy ma się skórę suchą/wrażliwą czy naczynkową. Żelowa formuła powoduje, że skóra powleka się wyczuwalnym filmem nawilżenia, jeśli kiedykolwiek robiłyście sobie domowe maseczki z miodem, to tutaj uczucie jest takie same, z tą różnicą, że skórą po użyciu peelingu nie klei się. 
Peeling oprócz genialnej konsystencji wyróżnia się cudownym, energetycznym, owocowym zapachem, za każdym razem jak go otwieram mam ochotę go spróbować - to najładniej pachnący kosmetyk złuszczający jaki miałam. 
A jak z efektami jego stosowania? Otóż regularnie stosowany (u mnie 2 razy w tygodniu wymiennie z drugim peelingiem) wyraźnie wygładza cerę, usuwa zmęczenie (zwłaszcza po nieprzespanych nocach) i dodaje skórze energii. To nie jest tak, że jest efekt WOW, z dnia na dzień cera jest promienna i rozświetlona, ale pierwsze efekty już zauważyłam, moja szara i wiecznie zmęczona cera (spanie 5-6 godzin robi swoje) jest jakby to powiedzieć... jaśniejsza, w takim sensie, że lepiej wygląda. Ponadto moje bardziej uważne przykładanie się do złuszczania naskórka zaowocowało tym, że nie mam już problemów z suchymi skórkami, kremy szybciej się wchłaniają, a i poziom nawilżenia jest lepszy niż kiedyś. Nie wiem, czy jest to w 100% zasługa regularnego złuszczania, czy też nowych kremów, które włączyłam do pielęgnacji, ale efekt jest naprawdę dobry. 
Zawarte w peelingu olejki marula i monoi wzmocniły z pewnością efekt nawilżenia kremów, jakie używam, ale również przyczyniły się do wyraźniejszego rozjaśnienia i wygładzenia skóry, a co za tym idzie nadania jej miękkości, którego do tej pory trochę jej brakowało. 

NAWILŻENIE + OCZYSZCZENIE GLICERYNOWY PEELING SAUNA
PEELING SAUNA do twarzy o wyjątkowej miodowej konsystencji „gel to milk”. Pozwala na wykonanie przyjemnego, nawilżającego masażu dzięki 100% naturalnym drobinom peelingującym z łupin orzecha włoskiego oraz swojej niezwykłej, delikatnie rozgrzewającej formule. Polecany jest do pielęgnacji skóry wymagającej oczyszczenia, wygładzenia i nawilżenia. GREEN TEA DETOX oczyszcza komórki skóry usprawniając proces detoksykacji, działa silnie antyoksydacyjnie oraz ochronnie przed czynnikami zewnętrznymi. VIT.E HYDRA działa nawilżająco, poprawia elastyczność i miękkość skóry, chroni przed nadmierną utratą wody z naskórka. 
W przypadku tego peelingu śmiem twierdzić, że efekt złuszczania jest większy, łupiny orzecha mają większą moc ścierania i są w stanie uporać się z zarówno z zanieczyszczenia dnia codziennego (brud, pot, resztki makijażu czy sebum), jak również z zapchanymi porami i znienawidzonymi czarnymi kropkami. O ile efekt nawilżenia i wygładzenia jest porównywalny jak w przypadku termo peelingu, to tutaj mamy zdecydowanie większe oczyszczenie, co skutkuje mniejszym wydzielaniem sebum , przetłuszczaniem cery i zapychaniem porów np. wskutek długiego "noszenia" makijażu. Ten peeling polecam szczególnie tym, którym cera lubi płatać psikusa, którzy mają problemy z zaskórnikami czy wypryskami na skutek nadmiernego obciążania skóry kosmetykami kolorowymi. 
Ciekawym rozwiązaniem jest dodanie do peelingu detoksykującej zielonej herbaty, która niczym szczotka wymiata toksyny i z naszej skóry, chroniąc ją jednocześnie przed szkodliwym działaniem wolnych rodników, czyli wszelkich zanieczyszczeń powietrza czy dymu papierosowego. Warto regularnie wykonywać ten peeling i zapewnić naszej skórze maksymalne oczyszczenie, bez względu na rodzaj cery jaki posiadamy.
Peelingi kupicie w drogeriach czy hipermarketach w cenie 19,99 zł, zaś każdy z nich ma według zapewnień producenta wystarczyć na ok. 10 aplikacji. Ja jestem po 6 aplikacjach i zostało mi ich jeszcze sporo, więc to kwestia indywidualnego stosowania.
Znacie najnowsze żelowe peelingi Perfecty? Który zainteresował Was najbardziej?

Zobacz także

39 komentarze

  1. Te peelingi wyglądają ekstra! I niby niczego mi nie brakuje w asortymencie kosmetycznym, ale chętnie bym się skusiła na ten z efektem rozgrzewającym :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mają bardzo ciekawe konsystencje, jednak ten efekt rozgrzewający będzie lepszy dla mnie bliżej zimy :D Wtedy być może się na nie skuszę, bo super się prezentują.
    Piekne zdjęcia! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. grzanie nie jest zbyt intensywne, niemniej jednak to faktycznie dobry pomysł na zimowe ogrzanie się :D

      Usuń
  3. słoiczki wizualnie niczego sobie :) prezentują się bardzo elegancko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyglądają bardzo apetycznie, ale zdjęcia są cudowne <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Czuje się bardzo zachęcona i na pewno któryś wypróbuję:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dawno nie miałam styczności z tą parką, ale peelingi wyglądają zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nie miałam, ostatnimi czasy rządzą u mnie same domowej roboty więc nie zapowiada się żebym się skusiła :) wyglądają zacnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niestety nie mam cierpliwości do domowych kosmetyków, podglądam tylko z zazdrością dziewczyny, które to robią :D

      Usuń
  8. Pierwszy raz o nich słyszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. wyglądają tak uroczo, że muszę je mieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. poszukaj w drogeriach, na pewno znajdziesz coś dla siebie :-)

      Usuń
  10. Ja chyab w ogóle nic od nich nie miałam :O

    OdpowiedzUsuń
  11. obawiam się, że na długo by mi nie wystarczył :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupiłam całą serię tych peelingów jak tylko pojawiły się w drogeriach. Bardzo je polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te dwa tak mi się spodobały, że wrócę do nich jak tylko się skończą, jedne z ciekawszych peelingów jakie ostatnio miałam

      Usuń
  13. Kusisz tymi peelingami niesamowicie :) :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Kusiły mnie ale ja kupiłam ten enyzmatyczny :) akurat wszystkie były na promocji w Hebe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. peelingi enzymatyczne bardzo lubię więc jak te mi się skończą to dodatkowo kupię sobie jeszcze enzymatyczny :-)

      Usuń
  15. chętnie bym się na niego skusiła

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam takie produkty, ale jakoś z firmą mi nie po drodze :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Nigdy nie miałam, ale wyglądają zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  18. bardzo ciekawe produkty, nigdy nie miałam peelingu, który wydzielałby ciepło. ładne opakowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mój pierwszy "ciepły" peeling, diametralnie inny od tych które miałam do tej pory, dlatego tak bardzo mnie zaciekawił

      Usuń
  19. Uwielbiam oba,ale rozgrzewający jakoś bardziej :D

    OdpowiedzUsuń
  20. nie widziałam ich wcześniej, muszę się im bliżej przyjrzeć:D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam oba i nie omieszka nie przetestować :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Wcześniej nie widziałam tych peelingów, a wyglądają naprawdę ciekawie! Szczególnie zaciekawił mnie ten termoaktywny, chociaż z drugiej strony trochę się tego ciepła obawiam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. efekt ciepła jest niezwykle delikatny, ale przyjemny :-)

      Usuń
  23. Termo peeling bardzo mnie zaciekawił !!! I jakie fajne opakowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opakowania śliczne, fajnie widać przez nie konsystencje :-)

      Usuń
  24. Peelingi prezentują sie naprawde fajnie <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Co jak co, ale te szklane słoiczki prezentują się fantastycznie! Zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Piękne zdjęcia kochana ;* Musze koniecznie wypróbować te peelingi!
    Zapraszam do mnie - https://theloveanea.blogspot.com/
    Buziaczki, loveanea ;*

    OdpowiedzUsuń