poniedziałek, sierpnia 14, 2017

Perfecta Deoball - antyperspiranty z Japonii inne niż wszystkie

Kosmetyki chroniące nas przed poceniem i uciążliwym zapachem nie muszą być nudne. Z racji tego, że takich produktów jest na rynku mnóstwo zawsze szukam czegoś ciekawego, wyróżniającego się na tle innych, czegoś co zwróci moją uwagę od pierwszego spojrzenia. Takie są właśnie innowacyjne antyperspiranty Perfecta Deoball w formie uroczych kuleczek o pastelowych kolorach i cudownych, lekko pudrowych zapachach. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak popularne balsamy do ust, ale niech Was to nie zmyli! Deoball to nic innego jak oryginalne sztyfty rodem z Japonii, które niedawno debiutowały na naszym rynku. 

PERFECTA DEOBALL to innowacyjne antyperspiranty w oryginalnych sztyftach prosto z Japonii! Ich formuła oparta jest o rewolucyjną „sensor technology” - skutecznie hamującą wydzielanie potu, szczególnie w momentach wzmożonej aktywności. PERFECTA DEOBALL działają dwuetapowo – z jednej strony redukują bakterie – źródło nieprzyjemnego zapachu, a z drugiej – uwalniają świeży i przyjemny zapach podczas każdego ruchu. PERFECTA DEOBALL to 24h intensywnej ochrony przed nieprzyjemnym zapachem, pełny komfort i pielęgnacja skóry. * FLORAL SOAP – relaksujący pudrowo-kwiatowy zapach * BLOOM ROSE – subtelny zapach kwitnącej róży * CITRUS SORBET – energizujący zapach cytrusowego sorbetu.
Zanim przejdę do sedna, wspomnę jedynie, że te kulki w Japonii są produkowane przez Rohto Pharmaceutical i wpisane są w  subkulturę kawaii, czerpiącą inspiracje z japońskiej anime i mangi, zawdzięczając tym samym swoją kolorystykę i kształty. 
Kształt antyperspirantów to nic innego jak popularne ostatnimi czasy odkręcane jajeczka, wewnątrz których znajduje się zbita, kremowa masa, o fajnych pudrowych zapachach. W moje ręce trafiły wersje Floral Soap i Bloom Rose, czyli typowo kwiatowe nuty, których jestem wielką zwolenniczką. 
Formuła kulek jest sucha, tak więc nie trzeba czekać aż kosmetyk wyschnie nam na skórze, nie zostawia lepkiego czy mokrego filmu, dodatkowo mam wrażenie, że delikatnie ją matowi, fajnie i szybko się rozprowadza. Co ciekawe, jest bardzo delikatny dla skóry po depilacji, przypomina kremowe sztyfty, które zawsze świetnie łagodzą mi podrażnienia okolic pach. Zapachy początkowo są słabo wyczuwalne, uwalniają się dopiero w trakcie wysiłku, dzięki czemu maskują nieprzyjemne zapachy i niwelują cały proces pocenia. Zapewnienia producenta, że eliminują źródło nieprzyjemnego zapachu jest w 100% spełnione, nawet w tak gorące jak ostatnio dni, czułam jedynie delikatny zapach kwiatów, jaki uwalniał się z naniesionego na ciało antyperspirantu. 
Jeśli chodzi o jego działanie to absolutnie nie mam żadnych zastrzeżeń, zapewnią ochronę zarówno przed wzmożonym poceniem, jak i nieprzyjemnym zapachem, ale...... No właśnie jest jedno, dosyć uciążliwe "ale". Deoball niestety brudzi ubrania, to znaczy zostawia na nich białe ślady, i trzeba bardzo uważać, aby po ich aplikacji nie zostały białe paski na bluzce. Jest to dosyć uciążliwe, ponieważ brudzi każdy rodzaj ubrania, bez względu na kolor, i trzeba za każdym razem o tym pamiętać. 
Niemniej jednak takie kulkowe sztyfty są bardzo przyjemne w stosowaniu, ładny wygląd, mały rozmiar (można wrzucić do każdej torebki) i kwiatowe zapachy przemawiają do mnie, mimo dosyć wysokiej ceny (ok. 30 zł). Szkoda jedynie, że taka forma, a raczej kształt uniemożliwi wydobycie kosmetyku do końca, przydałby się jednak jakiś odkręcany mechanizm na dole jajeczka, dzięki któremu zawartość antyperspirantu wysuwałaby się ku górze, i mielibyśmy możliwość zużycia go do końca. 
Wielka szkoda, że tak świetnie zapowiadające się kosmetyki mają tak istotną wadę, jak brudzenie ubrań. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, tym bardziej że te kuleczki są hitem w Japonii (są tam 4 wersje kolorystyczne - niebieska, różowa, fioletowa i żółta), i próżno szukać negatywów na ich temat. Być może na rynek polski została zmodyfikowana formuła. Marka musi to koniecznie zmienić, bo mimo uroczego wyglądu, ładnych zapachów i świetnego chronienia przed potem, nie wyobrażam sobie, abym musiała uważać na zabrudzenia bluzek czy sukienek. 
Znacie kulkowe sztyfty Deoball Perfecty? Miałyście już do czynienia z takimi formami antyperspirantów?

34 komentarze

  1. Poznałam je niedawno:) Mimo nietypowemu wyglądowi nie mogę napisać, że są super świetne itd. - brudzą ubrania i u mnie w duży upał nie gwarantują ochrony.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już nie stosuje takich antyperspirantów ;) obecnie robię pod pachami maseczkę z glinki która daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj ja nie lubię glinek w żadnej kosmetycznej postaci :P

      Usuń
  3. Kulki wyglądają nieziemsko! ale u mnie sprawdza się tylko spray :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja latem najczęściej sięgam po spraye, natomiast zimą sztyfty i kulki dominują :D

      Usuń
  4. często noszę czarne i ciemne koszulki więc to nie dla mnie bo nie znoszę białych śladów

    OdpowiedzUsuń
  5. wyglądają ciekawie, choć faktycznie kojarzą mi się jedynie z tymi balsamami do ust (wyleciała mi nazwa :D )
    niestety pewnie by się u mnie nie sprawdziły, bo mi daje radę jedynie bloker... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo kosmetyków bazuje teraz na słynnych balsamach do ust Eos :D

      Usuń
  6. Piękne mają opakowanie, ale ja mam już swojego ulubieńca :D

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie właśnie wszystko co brudzi całkowicie takie produkty dyskwalifikuje. Niestety, bo produkt zdaje się być ciekawy i fajnie się prezentuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tych kulek można używać jedynie podczas noszenia ubrań bez ramiączek :P

      Usuń
  8. Nie miałam jeszcze okazji używać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyglądają nietypowo, ale często spotykam się z negatywną opinią na ich temat

    OdpowiedzUsuń
  10. Wyglądają bardzo fajnie ale szkoda, że brudzą.
    Nigdy nie miałam. Bardzo mnie zainteresowały :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak ja tego nie lubię, mimo, że staram się uważać, zawsze zdarza mi się jednak jakoś ubranie ubrudzić takim cudakiem :/

    OdpowiedzUsuń
  12. Te sztyfty wyglądają naprawdę fenomenalnie ! No i skoro inspirowane są na japońskie antyperspiranty to myślę, że to coś dla mnie bo uwielbiam ich kulturę! Na pewno się na nie skuszę, zwłaszcza na wersję bloom rose <3

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  13. Za brudzenie ubrań to ja podziękuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajne opakowanie a w środku kit -można było się tego niestety domyśleć. Szkoda bo pomysł fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzeba im oddać, że wyglądają uroczo. Jednak wiele razy czytałam, że strasznie brudzą ubrania :/

    OdpowiedzUsuń
  16. Odpowiedzi
    1. skład poniżej :-) Cyclopentasiloxane, Phenyl Trimethicone, Silica, Polyethylene, Aluminum Chlorohydrate, Cyclodextrin, Octyldodecanol, Dipropylene Glycol, O-Cymen-5-ol, Cetrimonium Bromide, Benzalkonium Chloride, Alcohol, BHT, Benzyl Salicylate, Citronellol, Parfum.

      Usuń
  17. oj można pomylić z balsamami EOS;)

    OdpowiedzUsuń
  18. To u mnie odpadają, ja mam same czarne ciuchy xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja mam raptem jedną czarną bluzkę, ale niestety plamy pojawiają się również na kolorowych ubraniach :-/

      Usuń
  19. Wyglądają super, ale już sam fakt, że plamią ubrania - niefajnie. ale może producent poprawi formułę.

    OdpowiedzUsuń
  20. O kurczę :) faktycznie na pierwszy rzut oka wyglądają jak eosy :) Dosłownie dwa razy musiałam wszystko doczytać, żeby przekonać się że to naprawdę antyperspiranty. :) Ogromny plus za wygląd opakowania - urocze, poręczne i naprawdę ciekawe :)
    Niestety, osobiście nienawidzę antyperspirantów, które brudzą ubrania. Ostatnio kupiłam Garnier, który wylądował w koszu po pierwszym użyciu. Dla mnie plamy na ubraniach to wada, która skreśla produkt bez żadnej taryfy ulgowej, jakkolwiek by pieknie pachniał czy wyglądał.

    Obserwuję, z przyjemnością :)

    PANI FLAMINGO - BLOG

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwszy raz spotykam się z tymi sztyftami. Szkoda, że brudzą ubrania.
    :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak kiedyś używałam zwykłych antyperspirantów to ciężko było znaleźć taki, który brudził...W końcu kosmetologia poszła dużo do przodu a tutaj taki dziw :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...