Kosmetyczni ulubieńcy listopada i grudnia - Catrice, Make Up Revolution, Bielenda, Pharmaceris, Balneokosmetyki, Eveline Cosmetics, Isana

31 grudnia

Ostatni kosmetyczni ulubieńcy pojawili się w październiku, dlatego postanowiłam połączyć jesienno - zimowych ulubieńców z ostatnich dwóch miesięcy w jednym zbiorczym wpisie, i wbrew pozorom nie ma tego zbyt dużo. Spowodowane jest to tym, że od pewnego czasu wracam do sprawdzonych kosmetyków, o których Wam pisałam, ponadto zużywam zapasy przez co ograniczam kosmetyczne zakupy do minimum. Ulubieńcy listopada i grudnia to przede wszystkim kosmetyki do makijażu, co u mnie jest miłą odmianą po kosmetykach pielęgnacyjnych, których jak wiecie jest u mnie najwięcej.
Wśród kolorówki są dwa hity blogosfery, które faktycznie zasługują na uznanie i sprawdzają się u mnie świetnie, jest też fenomenalny krem, który ratował moją skórę po inwazyjnych maseczkach glinkowych, a także lakier, który z powodzeniem zastąpił niszczące moje paznokcie lakiery hybrydowe.
I LOVE MAKEUP GOLDEN BAR EYESHADOW PALETTE
Uwielbiam czekoladkowe paletki cieni, więc jak tylko zobaczyłam to cudeńko to wiedziałam, że będzie z tego wielka miłość. Paletka zawiera 16 cieni, znajdziemy tu zarówno te połyskliwe jak i matowe, dzięki czemu możemy stworzyć dzienny i wieczorowy makijaż. Pigmentacja jest na najwyższym poziomie, cienie trzymają się cały dzień na powiekach, nie osypują się ani się nie ścierają. Zobaczcie tylko jak one pięknie lśnią!
Uwielbiam wszelkie odcienie brązu i różu, toteż ta paletka idealnie wpisała się w moje gusta. 

BIELENDA MAKE UP ACADEMY PEARL BASE
Miałam już jedną bazę Bielendy z tej serii, rozświetlającą i niestety słabo sobie radziła na mojej skórze, zero rozświetlenia. Z czystej ciekawości sięgnęłam po wersję wyrównującą koloryt i to był strzał w dziesiątkę, bo baza nie dość, ze zostawia na skórze cieniutki film na którym podkład bardzo dobrze się rozprowadza, to jeszcze optycznie wyrównuje koloryt i niweluje drobne nierówności. Fajna i niedroga baza, której używam również na powieki. 

CATRICE HD LIQUID COVERAGE FOUNDATION
Ten podkład to istny Graal blogosfery. Pamiętam, że jak tylko się pojawił znikał ze sklepów w zastraszającym tempie, a najjaśniejszego odcienia nie można było znaleźć. Ja przeczekałam cały ten szum i na spokojnie go kupiłam, odcień oczywiście najjaśniejszy, czyli 010 Light Beige, który jest idealny dla mojej jasnej karnacji. Nie przeszkadza mi nawet brak pompki, i konieczność wylewania podkładu przez pipetkę na dłoń lub gąbeczkę. Podkład jest niesamowicie aksamitny, świetnie wtapia się w skórę nie tworząc maski, i nie podkreślając skórek czy rozszerzonych porów. W żaden sposób nie zatyka porów, ładnie matowi skórę i sprawia, że cera wygląda na idealnie gładką o wyrównanej strukturze. Po nałożeniu twarz wygląda bardzo naturalnie, podkład nie odcina się od szyi, z jednej strony idealnie współgra z karnacja, zaś z drugiej świetnie zakrywa drobne wypryski. Pokochałam go już po pierwszej aplikacji i póki co nie mam zamiaru go zmieniać. 

BALNEOKOSMETYKI MALINOWE MASEŁKO DO TOREBKI
Cudownie pachnące i niesamowicie kremowe masło, którego używam głównie do rąk, ponieważ wylądowało w mojej torebce. Masełko było w ostatniej edycji Liferii i przyznam, że mimo małego opakowania  jest niesamowicie wydajne i starczy mi jeszcze na kilka aplikacji. Bez problemu radzi sobie z suchymi, spierzchniętymi dłońmi, zostawiając na nich naprawdę solidne nawilżenie, dzięki czemu skórki nie zadzierają mi się tak często jak to było do tej pory. W masełku nie znajdziemy oczywiście żadnych szkodliwych dodatków, jak parabeny, silikony, slesy, sztuczne barwniki, ftalany, oleje mineralne czy pochodne ropy naftowej. Masełko stworzone jest na bazie wody siarczkowej z dodatkiem masła shea, wyciągów z alg i olejów: makadamia, arganowego i avocado.

PHARMACERIS KREM  RATUNEK DLA SKÓRY PODRAŻNIONEJ I ZACZERWIENIONEJ
To jest kosmetyk, który nie raz ratował moją skórę podrażnioną zbyt agresywnymi maseczkami glinkowymi czy też stosowaniem zbyt mocnych preparatów myjących/oczyszczających. Krem zawiera 5% pantenolu i 1,5% alantoiny, dzięki czemu świetni koi zaczerwienienia, uspokaja skórę i dosyć szybko przywraca jej równowagę. Ponadto w składzie znajdziemy olej canola, który dodatkowo nawilża i łagodzi wszelkie stany nadreakcyjne, których ostatnio moja skóra miała sporo. Zaczęło się niestety od maseczek glinkowych, które nie tylko potwornie wysuszył mi skórę, ale sprawiły że lekko szczypała i była czerwona. Nakładałam wówczas dosyć sporą warstwę kremu i zostawiałam do wchłonięcia. Po kilkunastu minutach czułam niesamowite ukojenie, jakby ktoś położył na mojej skórze chłodny kompres. Skóra wyciszała się i powoli wracała do normalności. Krem fenomenalnie nawilża i otula zabezpieczającym filmem, który sprawdza się także w sytuacji wyjścia na mróz czy wiatr. Kolejne sytuacje w których krem się spisał to stosowanie zbyt mocno oczyszczających kosmetyków, które niestety źle działały na moją suchą skórę. Ten krem to faktycznie ratunek, nieraz przywracał mojej skórze odpowiedni wygląd. Zauważyłam, że podbiera mi go mój mąż i nakłada go po goleniu, nie ma wówczas żadnych czerwonych krostek czy w ogóle zaczerwienień ani podrażnień po goleniu. Krem spisuje się zarówno w codziennej pielęgnacji, zwłaszcza teraz, kiedy mamy do czynienia z niskimi temperaturami, jak i w sytuacjach awaryjnych, kiedy szybko trzeba zapobiec dalszym podrażnieniom skóry.

EVELINE COSMETICS VINYL GEL 2IN1 GEL+TOP COAT
Zapewne większość z Was używa lakierów hybrydowych, chwaląc sobie ich piękny wygląd nawet przez 2 tygodnie. Ja również byłam ich fanką, jednak długotrwałe stosowanie spowodowało nie tylko niesamowitą łamliwość i kruchość paznokci, ale przede wszystkim dochodziło do sytuacji, kiedy lakiery nie chciały trzymać się płytki i po kilku dniach nabierały powietrza i odchodziły. Byłam już zmęczona taką sytuacją, bo po 4-5 dniach musiałam zdejmować hybrydy. W końcu definitywnie je odstawiłam (nie używam ich już od prawie miesiąca) i wróciłam do tradycyjnych lakierów. Propozycja Eveline Cosmetics to połączenie żelowej formuły lakieru z nabłyszczającym top coatem, dzięki czemu manikiur wygląda pięknie, jakby faktycznie był żelowy. Ponadto lakier niesamowicie szybko schnie, nie muszę używać przyspieszacza wysychania ani żadnego lakieru nabłyszczającego na wierzch. Na moich paznokciach lakier ładnie wygląda przez ok. 5 dni, potem końcówki coraz bardziej się ścierają, ale taki jest urok pracy biurowej czy zwykłych obowiązków w domu. Bardzo podoba mi się taka formuła i na pewno kupię sobie jeszcze kilka odcieni. 

ISANA COSY DREAMS ŻEL POD PRYSZNIC
Niby zwykły żel, ale zauroczył mnie design i niesamowicie ciepły, przyjemny zapach, będący połączeniem mandarynki i drzewa sandałowego. Żel idealny do wieczornych, zimowych kąpieli. 

Jak Wam się podoba moja gromadka listopadowo - grudniowych ulubieńców? Wpadło coś Wam w oko?

Zobacz także

37 komentarze

  1. A ja z Isany bardzo polubiłam piankę pod prysznic:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pianki bardzo lubię ale tej jeszcze nie miałam

      Usuń
  2. Podkład z Catrice znam, ale dla mnie jest on tak jakoś za ciężki .. Paletka zwróciła moją szczególną uwagę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie spisuje się super. W ogóle nie czuje to na twarzy na dodatek nie wysusza mnie 😊

      Usuń
  3. Bardzo lubię ten krem Pharmaceris :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam chyba gdzieś w zapasach ten Top coat z Eveline - też odstawiłam hybrydy i oeeesu - masakra z łamliwością...
    Nie znam niestety Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety mimo moich starań nie mogłam powstrzymać łamania paznokci dlatego hybrydy nie są dla mnie

      Usuń
  5. Bardzo mi się podoba, ja takich podsumowań na razie nie robię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię żele Isany, ale z tego wariantu mam jedynie dezodorant :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Paletka ma śliczne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam ten podkład z catrice, ale daleko mu do mojego ulubieńca...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta paletka przyciąga uwagę...piękne kolory.

    OdpowiedzUsuń
  10. bazę bielendy lubię i miałam tą i jeszcze brązującą która jest chyba najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersja brązująca ciekawi mnie od dawna 😊

      Usuń
  11. Wszystkiego co najlepsze w 2018! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ślicznie dziękuję i wzajemnie wszystkiego co dobre 😗

      Usuń
  12. Baza i podkład - duet idealny. Próbowałaś je mieszać ze sobą? Ja tak zużyłam większość, piękny efekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm a wiesz że nie pomyślałam o tym? Koniecznie muszę wypróbować 😊

      Usuń
  13. Podkład Catrice jest świetny, uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Podkład Catrice długo był moim ulubieńcem, aż jego miejsce zastąpił podkład z Clarins, to nie znaczy, że nie wracam do niego. Baza z Bielendy stoi jeszcze u mnie nie otworzona, chyba czekałam na jakąś recenzję, no i teraz wiem, że trzeba ją wykorzystać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. tez bardzo lubilam ten podklad! niestety mnie zapchal :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam podkład od Catrice, jest asbolutnie niesamowity !! A tą paletkę od MUR to poluje ciągle :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Czekoladka wygląda przepięknie, ja czaję się na wersję Rose Gold :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Zawsze jak zobaczę u kogoś podkład z Catrice to mam ochotę go kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Krmeiki od Pharmaceris rowniez lubie ! Są swietne i nie raz mnie poratowały :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Też polubiłam tą czekoladkę, choć zamówiłam bez większego przekonania

    OdpowiedzUsuń
  21. Z twoich ulubieńców znam jedynie masełko malinowe, miałam kilka sztuk, jest fajne i zachęca do powrotów :) Zaciekawiłaś mnie bardzo tą palta, kolorystyka idealnie moja - tez uwielbiam róże i beże :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Czekoladka jest śliczna, jakoś wcześniej nie zwróciłam na nią uwagi :P

    OdpowiedzUsuń
  23. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  24. Też polubiłam to masełko Balneo 😊

    OdpowiedzUsuń
  25. Cienie w ślicznych odcieniach :). A tę bazę z Bielendy mam, tylko muszę jeszcze dobrze przetestować, czy mnie nie uczula.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam okazji poznać żadnego z tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Oj ta baza z Bielendy to dla mnie bubel 2017roku niestety:/ Zamiast przedłużać trwałość makijażu, skraca go drastycznie, poza tym większość podkładów mi się na niej ważyło:/
    Tym lakierem mnie zainteresowałaś, bo aktualnie, jak rok temu o tej porze, robię przerwę od hybryd🙂

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak bardzo chciałabym przetestować podkład Catrice, ale... jest taki ciemny :(

    OdpowiedzUsuń