wtorek, lutego 28, 2017

Vichy Slow Age - w walce z upływającym czasem

Vichy Slow Age - w walce z upływającym czasem
Tempo naszego życia (nieustanny pośpiech i notoryczny brak czasu), stres oraz środowisko w jakim żyjemy (zanieczyszczenia, promieniowanie UV) mają negatywny wpływ na stan naszej cery, co niestety przekłada się również na szybsze pojawianie się zmarszczek. W odpowiedzi na te zjawiska, laboratoria Vichy opracowały pielęgnację nie tylko opóźniającą starzenie skóry, ale również taką, która pomoże odzyskać zdrowy i promienny wygląd. Tak powstał innowacyjny kosmetyk, jakim jest Slow Age, łączący w sobie antyoksydacyjne działanie korzenia Bajkaliny z regenerującymi właściwościami pochodnej probiotyku Bifidus oraz oczywiście wodą termalną z Vichy, bogatą w 15 minerałów. 

poniedziałek, lutego 27, 2017

YOPE krem do rąk szałwia & zielony kawior - naturalna pielęgnacja dłoni

YOPE krem do rąk szałwia & zielony kawior - naturalna pielęgnacja dłoni
"Ta historia zaczyna się od mycia rąk..." to hasło młodej marki kosmetycznej, która przebojem wdarła się na rynek polski, podbijając nasze serca nie tylko wspaniałymi składami, ale przede wszystkim oryginalnym designem, którego próżno szukać u jakiejkolwiek innej marki. Bo czyż nie przemawiają do Was urocze obrazki tukana, szopa pracza, misia czy królika, jakie znajdziemy na opakowaniach kosmetyków Yope? Jednymi z ich sztandarowych i hitowych kosmetyków są kremy do rąk, wobec których nie można przejść obojętnie, i takim oto sposobem w moje ręce trafił krem łączący w sobie szałwię i zielony kawior, na który chcę zwrócić Waszą uwagę.
O marce 
Po raz pierwszy o stworzeniu własnych, ekologicznych kosmetyków Paweł Kosowicz i Karolina Kuklińska - Kosowicz pomyśleli w 2012 roku, ale pierwsze produkty powstały dopiero dwa lata później. Oni sami wraz z grupą znajomych przez wiele miesięcy testowali je na sobie, udoskonalali receptury, dbali o wszystkie detale, tak, aby w 2015 roku wystartować ze sprzedażą w internecie. W ofercie marki oprócz mydeł do rąk, znajdziemy również kremy, balsamy do rąk czy ciała oraz środki czystości. 
Składy, czyli co siedzi w kosmetykach YOPE? 
YOPE wyróżnia się na tle konkurencyjnych, drogeryjnych i podobnych do siebie kosmetyków, przede wszystkim naturalnymi składami, w których próżno szukać olei mineralnych, parabenów, peg-ów, silikonów czy sztucznych barwników. W kremie szałwia & zielony kawior znajdziemy aż 98% (!) składników pochodzenia naturalnego oraz o niskim stopniu przetworzenia, z dużą ilością olejków i ekstraktów roślinnych. W składzie kremu tuż po wodzie znajdziemy oliwę z oliwek, glicerynę czy masło shea. Na dalszym miejscy są olej kokosowy, olejek arganowy, wyciąg z zielonego kawioru i wyciąg z szałwii. 
SKŁADNIKI: Aqua, Olea Europaea Fruit Oil, Glycerin, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Cetearyl Glucoside, Sorbitan Olivate, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Glyceryl Stearate, Isononyl Isononanoate, Cetearyl Alcohol, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Caulerpa Lentillifera Extract, Salvia Officinalis Leaf Extract, Parfum, Xanthan Gum, Lactic Acid, Ethylhexylglycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.
Opakowanie/konsystencja/zapach 
Opakowanie to jest coś, co od razu wyróżnia krem Yope na tle innych, świetnie podkreślające jego naturalny charakter i wpisujący się w filozofię firmy, aby tworzyć kosmetyki dobre i ładne. Krem to nic innego jak metalowa tubka o pojemności 100 ml z czarną zakrętką, przywołujący na myśl kremy naszych mam czy babć, kiedy nie były jeszcze popularne plastikowe opakowania. Kolorystyka jest subtelna, delikatny pastelowy róż i czarne napisy wystarczą, aby kosmetyk wyglądał ładnie, do tego urocze zwierzątko skaczące przez obręcz dopełnia całości. Jest to taki kosmetyk, który już samym wyglądem zachęca do kupna, a pozytywne emocje związane z nim nasilają się w momencie odkręcenia zakrętki i wypróbowania kosmetyku.
Konsystencja kosmetyku jest bardzo treściwa, to nie jest krem, który znika z dłoni chwilę po jego wmasowaniu. Dzięki świetnemu składowi powleka skórę solidnym filmem nawilżenia i przynosi natychmiastową ulgę suchym dłoniom. 
Biorąc pod uwagę zawartość szałwii w kremie obawiałam się troszkę jej zapachu, bo jestem wyczulona na roślinne, ziołowe zapachy, które rzadko kiedy mi się podobają. Tutaj jest całkiem przyjemnie, ziołowo, ale niezbyt intensywnie, zapach nie drażni ani nie męczy, z czasem można się do niego przyzwyczaić. Ja zresztą łapię się na tym, że coraz częściej wącham swoje dłonie po użyciu kremu, bo zapach coraz bardziej mi się podoba. Często tak mam, że coś co mi się kompletnie nie podoba pod względem zapachu, w miarę użytkowania zyskuje uznanie i diametralnie zmieniam opinię o danym produkcie. No cóż, kobieta zmienną jest....
Moje wrażenia 
Powiem Wam od razu odrobinę przewrotnie, że nie tego spodziewałam się po kremie Yopie, mianowicie sądziłam, że będzie to jeden z tych kremów, który po wchłonięciu się będzie chwilę na skórze i to wszystko, bez większego efektu. No i tutaj dochodzi efekt WOW, ponieważ krem w zetknięciu ze skórą i rozpoczęciu wmasowywania zachowuje się troszkę jak olejek, mianowicie zostawia solidną, głęboko odżywczą warstwę, która potrzebuje chwilki, aby się wchłonąć. Dla mnie, posiadaczki suchych dłoni, osoby, która pracuje 8h przy komputerze, ciągle przewraca dokumenty, taka oleistość jest akurat wielką zaletą, ponieważ moje dłonie nie tylko szybko zasysają krem, ale w końcu są długotrwale nawilżone. Krem Yope nie daje krótkotrwałej ulgi, ale przynosi długotrwałe nawilżenie i odżywienie nawet bardzo spierzchniętym, szorstkim dłoniom, które non stop pracują, bez względu czy są to prace domowe czy biurowe. 
Szałwiowo - kawiorowy krem bazuje na wyciągu z szałwii i glonów morskich (czarny kawior), które mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwzapalne, dzięki czemu nie tylko pielęgnuje dłonie, ale również dba o ich mikroflorę, zabezpieczając przed różnego rodzaju zarazkami. Ponadto obecność masłą shea i oliwy z oliwek koi podrażnienia i zabezpiecza skórę przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, jak wiatr, mróz czy suche powietrze. Krem jest idealny zwłaszcza o tej porze roku, kiedy nasze ręce są przesuszone, zapewne część z Was nie nosi rękawiczek i potem odczuwa boleśnie zmarznięte i spierzchnięte dłonie o skrzypiącej wręcz skórze. Wystarczy nałożyć większą niż zwykle ilość kremu i dać mu więcej czasu na wchłonięcie, lub założyć bawełniane rękawiczki. Taki kojący kremowy kompres szybko uleczy podrażnienia rąk i przywróci im aksamitną gładkość. 
Podsumowanie 
  • świetny, naturalny skład bez szkodliwych dodatków z 98% składników pochodzenia naturalnego
  • duża ilość olejków i ekstraktów roślinnych
  • bogata konsystencja, szybkie wchłanianie i natychmiastowe efekty
  • szybka ulga zwłaszcza dla skóry suchej, podatnej na podrażnienia
  • działa przeciwbakteryjnie i przeciwzapalnie
  • zapobiega parowaniu wody z wierzchnich warstw naskórka
  • daje długotrwałe nawilżenie nawet spierzchniętym czy szorstkim dłoniom
  • odżywia, wygładza i nadaje jedwabistość dłoniom 
W swoim asortymencie marka Yope ma również inne warianty zapachowe kremów: imbir i drzewo sandałowe czy herbata i mięta, wszystkie możecie poznać bliżej i kupić TUTAJ.
Znacie markę Yope i jej niezwykle przyjaze kosmetyki? Co sądzicie o tym uroczym kremiku?

piątek, lutego 24, 2017

Nowości Farmony cz. 1 - micelarny żel do demakijażu kwiat migdałowca

Nowości Farmony cz. 1 - micelarny żel do demakijażu kwiat migdałowca
Wieczorne oczyszczanie twarzy to najważniejszy punkt w mojej pielęgnacji, bo to od niego zależy w jakiej kondycji jest później moja skóra i w jaki sposób przygotuję ją do dalszej pielęgnacji. Niedokładne usunięcie makijażu przekłada się później na pojawiające się wypryski i wszelkiego rodzaju niedoskonałości. Demakijaż twarzy to nie tylko pozbycie się resztek makijażu, ale przede wszystkim usunięcie codziennych zanieczyszczeń, potu, bakterii czy sebum przyczyniających się do pojawiania się zaskórników i krostek. Skuteczny kosmetyk do demakijażu powinien nie tylko zmyć wszelkie zanieczyszczenia, ale przede wszystkim nie może podrażnić oczu, tak abyśmy nie obudziły się rano z czerwonymi i opuchniętymi oczami. Spośród wielu produktów do demakijażu chciałabym Wam zaprezentować jedną z ostatnich nowości Farmony, mianowicie micelarny żel do demakijażu z linii Herbal Care my nature o subtelnym zapachu kwiatu migdałowca. 
Od producenta

Nasz żel micelarny do demakijażu z kwiatem migdałowca opracowaliśmy dla wszystkich, którzy pragną delikatnie i skutecznie oczyścić twarz i skórę wokół oczu. Skomponowaliśmy go z cenionych od wieków naturalnych składników roślinnych, które intensywnie nawilżają , odświeżają i łagodzą podrażnienia. Skóra z dnia na dzień staje się zregenerowana i gładka. W opracowanie receptury, opartej na bogatej tradycji zielarskiej, włożyliśmy całe nasze doświadczenie, dlatego jesteśmy spokojni o efekty.

Herbal Nature to moja ulubiona seria kosmetyków Farmony, oparta na naturalnych składnikach i recepturach przekazywanych przez pokolenia. W składach kosmetyków tej linii nie znajdziemy szkodliwych dodatków jak parabeny, sls-sy, peg-i. barwniki czy konserwanty, Żel micelarny kwiat migdałowca zawiera 93% naturalnych składników, co jak na kosmetyk drogeryjny jest moim zdaniem świetnym rezultatem i bardzo pozytywnie zaskakuje. 
Żel micelarny kwiat migdałowca oparty jest na 4 składnikach aktywnych:
ekstrakcie z kwiatu migdałowca, którego głównym zadaniem jest pielęgnacja i wygładzenie skóry.
kwasie hialuronowym głęboko nawilżającym i wiążącym wodę w naskórku oraz likwidującym uczucie ściągnięcia,
alantoinie o działaniu kojącym, redukującym zaczerwienienia i przyspieszającym regenerację naskórka,
inutecu ( w 100% naturalnym składniku otrzymywanym z korzeni cykorii) nawilżającym i wygładzającym skórę.
Taka kombinacja składników daje bardzo dobre i długotrwałe nawilżenie i choć żel przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, to na mojej spisuje się idealnie, jest wręcz stworzony dla osób borykających się z suchością skóry. 

Nowa propozycja Farmony to w zasadzie kosmetyk 2w1, służący zarówno do typowego zmywania makijażu, jak również do kolejnego etapu pielęgnacyjnego, czyli mycia twarzy. Żel jest dosyć gęsty, z mnóstwem widocznym pęcherzyków miceli, które łagodnie ale i skutecznie oczyszczają, myją i pielęgnują cerę, bez względu na problemy z jakimi się borykamy. 
Zacznę od jego funkcji oczyszczającej, czyli jak zachowuje się w sytuacji zmywania makijażu. Otóż przede wszystkim jest bardzo wydajny, żelowa konsystencja sprawia, że jednym płatkiem nasączonym jego odrobiną, jestem w stanie zmyć całą twarz (bez oczu) i widać ewidentnie, że oprócz resztek podkładu/pudru usuwa również zanieczyszczenia dnia codziennego, jak np. kurz, brud z powietrza czy sebum. W momencie oczyszczania oczu nie dochodzi do żadnego podrażnienia, delikatna formuła z użyciem miceli eliminuje ryzyko jakichkolwiek zaczerwienień, szczypania czy podrażnień. Kosmetyk jest łagodny dla moich wrażliwych oczy, nie mam po nim efektu czerwonych oczu, nie łzawią mi (zdarza mi się to ostatnio dosyć często) i nie muszę ich dodatkowo przemywać wodą. Świetnie zmywa nawet wodoodporny makijaż, nie trzeba trzeć oczu, wystarczy przytrzymać płatek nasączony żelem i delikatnie docisnąć do oczu. Demakijaż z użyciem żelu micelarnego to przyjemność a nie obowiązek, nie stwarza najmniejszych problemów i daje radę całkowicie wyczyścić twarz z codziennego brudu. 
Żel Farmony również dobrze, a nawet lepiej, spisuje się w roli kosmetyku do mycia twarz, już po etapie demakijażu, lub do porannego oczyszczania twarzy. Nie pieni się jak typowe, drogeryjne kosmetyki myjące, co oczywiście w żaden sposób go nie przekreśla. Żel nie tylko myje, ale przede wszystkim pielęgnuję moją suchą skórę, niweluje uczucie suchości, przywraca jej miękkość i delikatność. Cera po takim oczyszczeniu i umyciu żelem micelarnym jest bardzo silnie nawilżona, nawet w takich newralgicznych u mnie obszarach jak okolice nosa, gdzie skóra lekko mi się łuszczy. 
Podsumowanie
  • kosmetyk z powodzeniem można używać zarówno do demakijażu jak i mycia twarzy
  • skutecznie usuwa nawet wodoodporny makijaż
  • nie szczypie w oczy, nie powoduje łzawienia ani jakichkolwiek podrażnień
  • żelowa formuła sprawia, że jest niesamowicie wydajny
  • przyjemny kwiatowy zapach
  • nawilża, zmiękcza i wygładza skórę
  • łagodzi drobne zaczerwienienia
  • likwiduje uczucie suchości i ściągnięcia
  • dobry, roślinny skład z ponad 93% składników naturalnych
Znacie najnowszą propozycję Farmony w dziedzinie oczyszczania/mycia twarzy? Używacie żeli micelarnych czy raczej sięgacie po typowe płyny micelarne?

środa, lutego 22, 2017

W trosce o zdrowie całej rodziny - inhalator tłokowy Diagnostic Econstellation Plus

W trosce o zdrowie całej rodziny - inhalator tłokowy Diagnostic Econstellation Plus
Sezon jesienno - zimowy jest zwiększonym czasem na różnego rodzaju zachorowania, od przeziębień, poprzez grypę, a na zapaleniu zatok skończywszy. O ile my dorośli w jakiś sposób jesteśmy w stanie poradzić sobie z tymi chorobami (ba, chodzimy nawet podziębieni do pracy), o tyle w przypadku małych dzieci każde przeziębienie ciągnie się w nieskończoność, pojawiają się nowe objawy i wydatki związane z kupnem nowych lekarstw. Moja córka od pewnego czasu ma coraz większe problemy z przeziębieniem, uporczywy, wodnisty katar potrafi ciągnąć się tygodniami, objawy są bezgorączkowe, ale na tyle uciążliwe, że zastanawiamy się nad konsultacją laryngologiczną w kierunku wycięcia migdałków. Niemniej jednak przechodząc kolejną infekcję, byliśmy zmuszeni do wymiany inhalatora, ponieważ ten, który mieliśmy od ponad roku, niestety odmówił posłuszeństwa. W moje ręce trafił inhalator tłokowy marki Diagnostic Econstellation Plus, który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i już nie raz przyniósł ulgę mojej córce, minimalizując objawy przeziębienia. 

poniedziałek, lutego 20, 2017

Resibo odżywczy balsam do ciała - miłość od pierwszego użycia

Resibo odżywczy balsam do ciała - miłość od pierwszego użycia
Są takie kosmetyki, w których można zakochać się od pierwszego użycia. Są również takie, które kupujemy skuszone opiniami innych osób, obietnicami działania niemal cudów, które u nas kompletnie się nie sprawdzają i okazują się zwyczajnym bublem. Na kosmetyki marki Resibo miałam ochotę od bardzo dawna, świetne składy, ciekawy design i stale poszerzana oferta, to jest to czego oczekuję od marki kosmetyków naturalnych. Jakiś czas temu w moje ręce trafił odżywczy balsam do ciała, który początkowo stał sobie smętnie na półce i czekał na swoją kolej. W zasadzie prędko bym po niego nie sięgnęła, gdyby nie skończyło mi się masło do ciała, takim oto sposobem dałam szansę balsamowi Resibo. I co się okazało? Otóż żałowałam, że tak długo kazałam mu czekać na debiut pielęgnacyjny, bo moja skóra pokochała go od pierwszego użycia. 

sobota, lutego 18, 2017

Olejek do kąpieli i masażu Budda Delight Song of India - orientalne i relaksujące zabiegi na ciało

Olejek do kąpieli i masażu Budda Delight Song of India - orientalne i relaksujące zabiegi na ciało
Od niepamiętnych czasów olejki były wykorzystywane w pielęgnacji ciała i włosów, traktowane z największą czcią, przez co pretendowały do miana luksusowych, małych dzieł sztuki. Wzmianki o olejowaniu włosów czy olejkowych kąpielach znajdziemy w kulturze starożytnych Chin, Egiptu czy Indii, zaś sam rytuał na stałe wszedł do kanonu pielęgnacyjnego, stając się popularnym również na terenie Europy. Olejkową kolebką są zdecydowanie kraje Orientu, w tym przede wszystkim Indie i to tutaj znajdziemy cudownie pachnące olejki o wszechstronnym zastosowaniu, jak chociażby Budda Delight Song of India. Jeśli szukacie wyrafinowanego olejku, który rozpieści Wasze ciało i zmysły, odpręży i wprowadzi w dobry nastrój, to zapraszam na kolejną wyprawę do krainy Orientu.

piątek, lutego 17, 2017

Oleokrem Biovax Glamour diamenty&oleje amazońskie - wyrafinowana pielęgnacja włosów

Oleokrem Biovax Glamour diamenty&oleje amazońskie - wyrafinowana pielęgnacja włosów
Pielęgnacja włosów za pomocą olejków to jedna z najpopularniejszych metod codziennego dbania o włosy. Firmy kosmetyczne prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych formuł kosmetyków, możemy wybierać spośród tradycyjnych olejków, olejkowych serów, masek czy niezwykle popularnych oleokremów. Przebojem do blogosfery wdarły się oleokremy Biovax Glamour, które stały się obiektem pożądania wielu z nas. Jakiś czas temu dzięki portalowi Only You w moje ręce trafiła wersja biała, przeznaczona do włosów słabych i wypadających, oparta na pyle diamentowym i drogocennych olejach amazońskich. Oleokrem testowałam na kilka możliwych sposobów i zdradzę Wam, że nie w każdej sytuacji spisał się na medal. Jesteście ciekawi jak moje włosy zareagowały na osławiony olejek w kremie?
Od producenta
Odżywczy OleoKrem do włosów Biovax® Diamond to niezwykły preparat, zawierający najdroższy wśród klejnotów - diament, w połączeniu z bogactwem olejów Babassu i Pequi, pochodzących z tropikalnych lasów Amazonii. 
Pył diamentowy – subtelnie rozdrobniony pył z najcenniejszego na świecie kamienia szlachetnego nadaje włosom przepiękny, skrzący się blask i moc.
Olej Babassu – wytłaczany z orzeszków palmy Oringya Cohune. Polecany szczególnie do kosmetyków, które mają nawilżać, wzmacniać i zmiękczać włosy. Zawiera około 70% lipidów, w tym dużą zawartością kwasu laurynowego i mirystynowego. Olej babassu wnika w strukturę włosa i wygładza go, ułatwia rozczesywanie i zabezpiecza przed rozdwajaniem końcówek.
Olej Pequi – pozyskiwany z nasion brazylijskiego owocu Caryocar Brasiliense, pomaga w utrzymaniu wilgoci i będąc bogatym w antyoksydanty pomaga w zachowaniu dobrej kondycji włosa, jego koloru, połysku i gładkości. Ponadto, dzięki swoim właściwościom, przeciwdziała mierzwieniu się włosów, co pozwala na utrzymanie ich pięknego i zdrowego wyglądu.
Opakowanie/konsystencja/zapach
Oleokrem Biovax zamknięty jest w smukłej, plastikowej tubce o pojemności 125 ml z wygodnym zamknięciem typu "click". Można byłoby się przyczepić, że pompka dozująca kosmetyk byłaby praktyczniejsza, ale z tubki można wycisnąć produkt do niemalże ostatniej kropelki, co w przypadku pompki nie jest już tak łatwe. Resztki kosmetyku osadzają się ściankach butelki i pompa nie chce go już zasysać, przez co wydobycie oleokremu do samego końca jest możliwe i jego część się marnuje. 
Oleokrem ma bardzo przyjemny lekko słodki zapach, który pozostaje przez pewien czas na włosach i przyznam się, że uwielbiam wówczas wąchać swoje włosy, cudownie pachną. Konsystencja jest typowa, czyli gęsta, kremowa i jedwabista, dzięki czemu aplikowanie produktu nie sprawia produktu. Oleokrem jest bardzo wydajny, wystarczy odrobina, aby rozprowadzić go na włosy i nie ma co przesadzać z ilością, bo niestety w przypadku tego typu kosmetyków, co za dużo to niezdrowo. Zbyt duża ilość kremu obciąża włosy, kosmyki zwisają smętnie, wyglądają jakby były tłuste i niedomyte. Tak więc moje drogie, polecam umiarkowane w jego stosowaniu. 
Moje wrażenia
Oleokremy to ostatnio moje ulubione kosmetyki pielęgnacyjne do włosów i zawsze staram się wykorzystać je maksymalnie, tak aby zapewnić moim włosom kompleksową pielęgnację.
Kremu Biovax można używać na dwa sposoby:
na wilgotne włosy - po osuszeniu włosów ręcznikiem należy wmasować krem we włosy, albo na całej długości, albo w same końcówki. Uważajcie aby nie nakładać go od cebulek, bo może przetłuścić włosy, poza tym ciężko go potem "dosuszyć" i włosy są za bardzo dociążone. brakuje im lekkości;
na suche włosy - tutaj polecam zwłaszcza nakładanie na same końcówki, oleokrem świetnie zabezpiecza je przed uszkodzenie, łamanie się czy wypadaniem. Nałożony w niewielkiej ilości na całą długość, ujarzmi niesforne kosmyki i wygładzi i nabłyszczy.
Przyznam się, że początkowo oleokrem stosowałam wyłącznie na mokre włosy, wmasowywałam go na całej długości, w niewielkiej ilości, zwracając szczególną uwagę na końcówki, tam krem ugniatałam, aby zabezpieczyć końcówki przed stylizacją. Moim największym grzechem pielęgnacyjnym jest używanie prostownicy i lokówki, o ile suszenie włosów jakich większych szkód nie robi moim włosom, o tyle prostowanie i kręcenie powoduje potworne kruszenie włosów i ich wypadanie. O ile podczas prostowania oleokrem spisuje się idealnie, dodatkowo wygładza włosy i ich stylizacja nie sprawia żadnego problemu, to już w przypadku robienia loków nie jest tak dobrze. Otóż końcówki posmarowane kremem, nawet w małej ilości niestety nie są podatne na skręty, muszę kilka razy je nakręcać, co je dodatkowo osłabia, aby powstał jakiś w miarę sensowny loczek. Każda kolejna próba kończyła się tak samo, aż w końcu zaczęłam nakładać krem PO lokowaniu, wówczas świetnie podkreślał skręt, loki wyglądały jedwabiście, a dodatkowo nałożony odrobinę na całej długości świetnie wygładzał sterczące włoski, nadawał całej fryzurze lekkości i świeżości. 
Po oleokrem sięgam częściej w wersji na sucho, już po ułożeniu włosów, wygładzam nim wszystkie włoski, zabezpieczam końcówki przed kruszeniem i stylizuję je palcami. Mam wrażenie, że dzięki niemu fryzura nabiera innego wyrazu, jest lżejsza, niepożądane włoski są zdyscyplinowane, pięknie pachną i są nieziemsko miękkie. Powiem Wam, że na sucho mogę nakładać do bez ograniczeń, nie obciąża włosów, nie daje efektu przetłuszczenia (inna sprawa, że moje suche włosy zasysają wszystkie balsamy/odżywki/kremy/olejki), dzięki niemu mam pewność, że odpowiednio zadbałam o włosy i zabezpieczyłam je przed otarciami i kruszeniem się.
Dodatek odżywczych olejków pozytywnie wpływa na moje włosy, nie tylko zatrzymuje wilgoć wewnątrz włosa, ale zdecydowanie je wzmocnił, co przekłada się na mniejszą łamliwość i ilość wypadających włosów. To jeden z tych kosmetyków, który można używać w zasadzie bez ograniczeń i wedle uznania, wszystko zależy od kondycji Waszych włosów.
Podsumowanie
Oleokrem Biovax to kolejny udany kosmetyk pielęgnujący i regenerujący nawet bardzo zniszczone czy wysuszone włosy. Spisuje się nakładany zarówno na mokre jak i suche włosy, przy odpowiedniej ilości nie obciąża włosów, podkreśla skręt loków i ujarzmia sterczące włoski. Wyraźnie poprawia kondycję włosów, nadaje im miękkości, blasku i zdrowego wyglądu, ograniczając ich łamanie czy wypadanie. W zależności od rodzaju włosów, możecie wybierać spośród 4 dostępnych wersji: kawior&oleje indyjskie, złoto&oleje afrykańskie, diamenty&oleje afrykańskie i perły&oleje dalekowschodnie.
Miałyście do czynienia z osławionymi oleokremami Biovax? Która wersja spodobała Wam się najbardziej?

środa, lutego 15, 2017

Liferia styczeń 2017 - pielęgnacja ciała to nie wszystko

Liferia styczeń 2017 - pielęgnacja ciała to nie wszystko
Styczniowa Liferia po perypetiach z listonoszem zostawiającym awizo, kiedy wszyscy są w domu, w końcu trafiła w moje ręce. Najnowsza edycja to zestaw kosmetyków kompleksowo dbających o potrzeby naszej skóry i włosów, jak również zawierająca delikatny akcent makijażowy. Liferia to nie tylko kosmetyki, bo tak jak w poprzednich edycjach, tak i teraz znalazłam ciekawe informacje, tym razem na temat pielęgnacji skóry zimą, niby oczywiste rzeczy, ale czasami każdy z nas może zapomnieć, że o tej porze roku nasza skóra wymaga całkowicie innej pielęgnacji, w związku z czym powinniśmy sięgać po bardziej treściwe kosmetyki. Styczniowa Liferia w porównaniu z poprzednimi edycjami nie wywołuje już takiego efektu WOW, ale i tak znalazły się tu perełki kosmetyczne, w tym jeden HIT i naturalny, polski akcent.

niedziela, lutego 12, 2017

Yonelle Nanodyskowa Maska No. 2 Zachwycająca Gładkość - rewolucyjna formuła i skuteczne działanie

Yonelle Nanodyskowa Maska No. 2 Zachwycająca Gładkość - rewolucyjna formuła i skuteczne działanie
Maski do twarzy należą do tej grupy kosmetyków po które sięgam najrzadziej, głównie dlatego że nie lubię ich zmywania, czy efektu zastygania. Dobrym rozwiązaniem są maski w bawełnianym płacie, ale one mają raczej krótkotrwałe działanie, a w przypadku suchej skóry potrzeba długotrwałego efektu nawilżenia i jednoczesnego odżywienia eliminującego efekt ściągniętej skóry. Poszukując maski dopasowanej do potrzeb mojej skóry trafiłam na całonocną maskę Yonelle No. 2 Zachwycająca Gładkość, na którą chciałabym zwrócić Waszą uwagę, bo nie dość, że jest to polski kosmetyk, to dodatkowo sama marka Yonelle jest młodą firmą mającą już na swoim koncie duże osiągnięcia. 

czwartek, lutego 09, 2017

Kosmetyczne sposoby na rozświetlenie zmęczonej cery

Kosmetyczne sposoby na rozświetlenie zmęczonej cery
Nic tak nie pogarsza naszego samopoczucia jak zmęczona, poszarzała cera bez jakiegokolwiek blasku. To właśnie promienna, zdrowa i rozświetlona cera jest synonimem pięknego wyglądu, wpływa na postrzeganie nas przez inne osoby i dodaje nam pewności siebie. Powodów dla których nasza cera wygląda na zmęczoną jest wiele, ale przede wszystkim to wina małej ilości snu, zmęczenia, stresu, nieodpowiedniej diety czy złej pielęgnacji. W jaki sposób sprawić, aby mimo nieprzespanej nocy, wiecznego porannego pośpiechu, nadać skórze blasku i promiennego kolorytu? Chciałabym Wam przedstawić moje niezbędne kosmetyki, dzięki którym cera rozświetli się, koloryt zostanie ujednolicony a skóra wygładzona.

środa, lutego 08, 2017

Sprzymierzeniec walki ze zmarszczkami - Dermo Future Technology profesjonalne urządzenie masujące

Sprzymierzeniec walki ze zmarszczkami - Dermo Future Technology profesjonalne urządzenie masujące
W miarę upływającego czasu nasza skóra coraz bardziej traci na jędrności, pojawia się coraz więcej zmarszczek, zwłaszcza w okolicach oczu, gdzie skóra jest wyjątkowo cienka i wrażliwa. Pielęgnacja tej sfery powinna być przemyślana a działania zintensyfikowane, ponieważ same kremy nie czynią cudów, choćbyśmy sięgały po te z najwyższej półki cenowej. Niezmiernie ważny w walce ze zmarszczkami jest masaż, którego zadaniem jest nie tylko ujędrnianie skóry, ale przede wszystkim przyspieszenie działania składników zawartych w kremach anti - aging. Niestety bardzo często rezygnujemy z masażu tłumacząc, że nie mamy na niego czasu i jedynie wklepujemy krem pod oczy nie poświęcając temu większej uwagi. Dla wszystkich leniuszków pielęgnacyjnych, jak również dla tych, którzy chcą wzmocnić działanie preparatów przeciwzmarszczkowych powstało niezwykle ciekawe urządzenie masujące, przeznaczone do usuwania zmarszczek zarówno w okolicach oczu, jak i ust, czyli tam, gdzie powstają tzw. zmarszczki mimiczne. Urządzenie masujące Dermo Future Technology to coś więcej niż zwykły masaż, jesteście ciekawi, co jest w nim tak wyjątkowego i co sprawia, że walka ze zmarszczkami jest o wiele łatwiejsza?

poniedziałek, lutego 06, 2017

Zapach Orientu - jaśminowe perfumy w olejku Song of India

Zapach Orientu - jaśminowe perfumy w olejku Song of India
Jak pachnie Orient? Z pewnością wiele z Was odpowie, że pachnie drzewem sandałowym, piżmem czy bursztynem, czyli ciepło, zmysłowo i otulająco. Nie bez powodu, perfumy indyjskie należą do grupy najbardziej erotycznych i uwodzicielskich zapachów, znanych już od od kilku tysięcy lat. Perfumy orientalne nie zawierają alkoholu, są esencją olejków eterycznych, dzięki czemu są bardzo trwałe i wydajne oraz bezpieczne nawet dla bardzo wrażliwej, czy alergicznej skóry. Moje pierwsze spotkanie z tymi wyjątkowymi olejkowymi perfumami miało miejsce niedawno, postawiłam na zapach delikatny i troszkę zachowawczy, mianowicie jaśminowe perfumy w olejku Song of India, które bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły, również dzięki swojej uniwersalności. Jeśli lubicie Orient, niepowtarzalne, zmysłowe i egzotyczne zapachy to zapraszam na krótką podróż po tym niezwykle aromatycznym świecie. 

piątek, lutego 03, 2017

Ulubieńcy stycznia - pielęgnacja, makijaż i akcesoria

Ulubieńcy stycznia - pielęgnacja, makijaż i akcesoria
Z Nowym Rokiem ruszam z nową serią, comiesięcznych wpisów na temat moich ulubionych kosmetyków, zarówno do makijażu, jak i pielęgnacji ciała. Na blogu pokazuję dosyć mało kolorówki, więc pora to zmienić, zrobiłam ostatnio porządki w szafkach i odkryłam wiele fajnych kosmetyków do makijażu, w tym mineralnych, które będę sukcesywnie pokazywać. W styczniu sprawdziły się u mnie zarówno produkty marek zaufanych i znanych, jak i te, po które sięgnęłam z polecenia czy pod wpływem impulsu. Jesteście ciekawi co o nich myślę? Zapraszam na styczniowy przegląd ulubieńców pielęgnacji i makijażu.

środa, lutego 01, 2017

U.R.O.K. karnawałowa IX edycja celebrująca kobiecość

U.R.O.K. karnawałowa IX edycja celebrująca kobiecość
Pozostając w temacie karnawałowych szaleństw mam dla Was kolejne pudełko, idealnie wpisujące się w ten zabawowy czas. IX edycja U.R.O.K. - u zadba nie tylko o nasze ciało, ale również rozpieści zmysły i nada nam tajemniczego, zmysłowego wyglądu. Silnym punktem tego boxa jest obecność PEŁNOWYMIAROWYCH kosmetyków marek w większości nieznanych, ja przyznam się, z pięciu obecnych znam zaledwie dwie (!). Jesteście ciekawi, co tym razem znalazło się w środku i co sjest najmocniejszym punktem pudełka? Zapraszam na szybki przegląd zawartości.