Active Dark Out L'biotica - reduktor cieni pod oczami - pożegnanie z wiecznie zmęczonym spojrzeniem?

02 stycznia

Active Dark Out to jedna z ostatnich nowości marki L'biotica, mająca na celu zamaskowanie cieni pod oczami, rozświetlenie spojrzenia, jak również nawilżenie delikatnej i cienkiej skóry pod oczami. Korektor jest o tyle ciekawy, że ma inny niż zwykle sposób aplikacji, jak również barwa sztyftu odbiega od tych, których do tej pory używałam. Biorąc pod uwagę fakt, że odkąd pamiętam mam problemy z cieniami pod oczami (to chyba uwarunkowanie genetyczne) to korektory czy wszelkiego rodzaju kosmetyki maskujące są u mnie mile widziane, ale także często zmieniane, bo o ile sporo z nich solo daje sobie radę, to już niektóre w połączeniu z podkładem rolują się i nieestetycznie wchodzą w załamania, uwypuklając zmarszczki pod oczami. Jak spisał się reduktor cieni L'biotica Active Dark Out i czy faktycznie można nim zniwelować widoczność cieni pod oczami?
Active Dark Out ma wygodną formę dwustronnego sztyftu, z jednej strony zakończonego białym korektorem, zaś z drugiej małą, okrągłą gąbeczką do jego aplikacji. Przyznam się, że mi wygodniej jest wklepywać kosmetyk opuszkami palców, jednak wiele osób na pewno stwierdzi wyższość gąbeczki, która jest bardzo miękka dla skóry. Niemniej jednak w kącikach oczu najlepiej sprawdzają się moje własne paluszki, gąbeczka musiałaby być mikroskopijnych rozmiarów, aby w tym miejscu dokładnie rozsmarować kosmetyk. To co wyróżnia sztyft spośród innych korektorów to fakt, że jest  biały, niesamowicie kremowy i silnie nawilżający. W zetknięciu ze skórą sunie po niej jedwabiście, nie trzeba mocno go dociskać, czuć jego miękkość, dzięki czemu nie przesusza okolic oczu, a w dłuższej perspektywie nie przyczynia się do powstawania czy pogłębiania istniejących zmarszczek. Gdy zobaczyłam mlecznobiały kolor sztyftu, to powiem Wam, że bardzo sceptycznie do niego podchodziłam, no bo jak biały kolor ma zakryć cienie, które do tej pory maskowałam cielistymi korektorami czy fluidami? Otóż ten specyficzny, bardzo jasny kolor świetnie rozświetla spojrzenie, dzięki czemu optycznie rozjaśnia zmęczony wzrok, a i cienie bardzo dobrze maskuje, również w sytuacji wyjątkowo nieprzespanej nocy. 
Aplikacja korektora jest bezproblemowa, ponieważ dzięki niezwykle kremowej i lekkiej konsystencji bardzo ładnie wtapia się w skórę, nie rolując się i nie podkreślając istniejących zmarszczek. Nałożenie większej niż zwykle ilości nie obciąża skóry, nie tworzy sztucznego efektu, rzucającego się w oczy, bo w przeciwieństwie do korektorów o kolorach zbliżonych do podkładu, ten ma jeden odcień dopasowujący się do każdego typu cery. W przypadku tego typu kosmetyków zazwyczaj stosuje się zasadę "im mniej tym lepiej", jednak tutaj nie ma to większego znaczenia, bo korektora można używać wedle uznania, dokładając kolejne warstwy, pamiętając jednak aby dokładnie go wklepać, aby nie był widoczny jego biały kolor. 
W przypadku tego sztyftu można stosować go solo, pod makijaż, jak również na makijaż, i to właśnie ta ostatnia opcja spisuje się u mnie najlepiej, niwelując cienie i nadając okolicom oczu lekko rozświetlonego wyglądu. Moim zdaniem taka opcja jest najlepsza na spore zasinienia, jeśli nie macie z nimi większych problemów to aplikujcie go solo lub przed nałożenie makijażu. 
Co ważne, korektor nie znika z twarzy po kilku godzinach, dzięki czemu na koniec dnia nie muszę się przejmować, że moje cienie się uwidoczniły, a ja muszę dokonać poprawek makijażu. 
Wiele korektorów pod oczy ma zastygającą formułę, która powoduje przesuszenia, tutaj mamy potężną dawkę nawilżenia i niesamowicie lekką konsystencję, dzięki czemu rano można śmiało zrezygnować z kremu pod oczy. Do tej pory moim faworytem był korektor Catrice, ale w porównaniu z Active Dark Out miał ciężką formułę, które niestety po pewnym czasie podkreślała zmarszczki, i w żaden sposób nie rozświetlała spojrzenia. Wiecie w jaki sposób wykorzystuję jeszcze ten sztyft? Otóż świetnie spisuje się jako baza pod cienie, nałożony na powieki przedłuża trwałość cieni, fajnie wyrównuje koloryt powieki, tylko trzeba pamiętać o dokładnym i delikatnym jego wklepaniu. Spisuje się lepiej niż niejedna tradycyjna baza pod cienie. 
Sztyft ma ponadto działanie pielęgnacyjne, ponieważ dzięki obecności witamin A i E nie tylko świetnie nawilża cienką skórę, ale zapobiega jej przesuszaniu, zatrzymując tym samym wodę w naskórku i minimalizując ryzyko pojawienia się nowych zmarszczek. Korektor możecie kupić w drogeriach lub w sklepie L'biotica TUTAJ.
Podsumowanie
  • kremowa, lekka i nieobciążająca formuła
  • wygodny aplikator
  • biały, uniwersalny odcień do każdego typu karnacji
  • może być stosowany solo, pod lub na makijaż
  • niweluje cienie i rozświetla spojrzenie
  • nie obciąża skóry, nie roluje się
  • świetnie wtapia się w skórę i dopasowuje do karnacji
  • może być stosowany jako baza pod cienie
  • dodatek witamin A+E nawilża skórę
Znacie nowość L'biotica Active Dark Out? Po jakie korektory sięgacie najczęściej?


Zobacz także

22 komentarze

  1. chętnie wypróbuje:)Najlepszego na nowy rok:*

    buziaki;*
    WWW.KARYN.PL

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię do twarzy niczego co jest na parafinie a ten produkt jest niestety :(

    OdpowiedzUsuń
  3. kurcze, a miałam nadzieję, że to jakieś super okrycie kremu pod oczy... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy mówiłam ale jestem do tyłu z ich nowościami ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaskoczyłaś mnie, to dla mnie coś nowego:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wcześniej go nie znałam ale za taką formułą korektorów nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy produkt, choć myślałam, że to będzie jakiś super krem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Noo, Kochana, a to mnie zaciekawiłaś! Nie wiedziałam, że marka ma taki produkt w ofercie :) Podoba mi się jego forma i efekt ( który opisujesz ), chętnie się z nim zapoznam :)
    P.S. Też lubię wklepywać korektory i podkłady palcami sprawia to, iż tego typu produkty idealnie stapiają się ze skórą i są zupełnie niewidoczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie wklepywanie kosmetyków kolorowych to w zasadzie podstawa, rzadko korzystam z gąbeczek ;-)

      Usuń
  9. Lubie korektory tego typu i już na ten moment wiem, że to będzie mój 'must have'! Oczywiście kupię ☺ Obserwuje! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiedziałam, że L'Biotica ma w swojej ofercie tego typu reduktor! Działanie wydaje się być bardzo fajne, z przyjemnością po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. reduktor to świeżynka w ofercie marki i miła niespodzianka, bo większość z nas kojarzy l'Bioticę z pielęgnacji :-)

      Usuń
  11. Ja nie mogę niestety pozbyć się cieni. Cięzko mi to czymś zakryć. Kurcze muszę wypróbować ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety cienie to w moim przypadku problem od zawsze, z doświadczenia wiem, że pozbyć się ich nie da, ale można próbować minimalizować ich widoczność. Reduktor L'Biotica jest fajny, bo nie podkreśla zmarszczek i nie tworzy takiej zastygłej skorupy pod oczami :-)

      Usuń
  12. Bardzo ciekawy, nie spotkałam go nigdzie do tej pory, ale skuszę się przy najbliższej okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale kusisz :D Tyle mam kosmetyków kolorowych... :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Jestem ciekawa czy bym się z nim dogadała :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo ciekawy kosmetyk, naprawdę zachęciłaś mnie tym postem aby takie cacko nabyć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ciekawy produkt, mogłabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawie to wygląda, nie znam tego kosmetyku :D
    Ja szukam teraz jakiegoś naturalnego korektora, zobaczę czy uda mi się coś odnaleźć :P

    OdpowiedzUsuń