The Ritual of Ayurweda - prezentowy zestaw Rituals rozpieszcza ciało i zmysły

11 stycznia

Zrównoważone życie jest podstawą Ajurwedy, starożytnej, indyjskiej filozofii, mającej na celu nie tylko poprawę naszego zdrowia czy samopoczucia, ale przede wszystkim napełnienie nas energią i oczyszczenie. Rytuał Ajurwedy ma pomóc nam zrównoważyć ciało, umysł i duszę, a możemy to osiągnąć sięgając po zestaw Rituals, dzięki któremu się zrelaksujemy, ale także oczyścimy i zregeneruje nasze ciało. 
The Ritual of Ayurweda to zestaw złożony z czterech kosmetyków pielęgnacyjnych, bardzo zbliżonych do wersji travel, ale na tyle sporych, że spokojnie każdego z nich można użyć kilka razy. Całość jest zapakowana w urocze pudełko, które staje się idealnym prezentem dla siebie lub najbliższej nam osoby. Seria bazuje na dwóch głównych składnikach, które dają absolutnie fenomenalny i zniewalający zapach, a mianowicie himalajskim miodzie i indyjskiej róży. Oba te składniki sprawiają, że zapach utrzymuje się na skórze zaskakująco długo, a konsystencja chociażby balsamu jest niesamowicie odżywcza, dająca radę sprostać wymaganiom suchej skóry.
Cechą dominującą tego zestawu jest zdecydowanie zapach: lekko orientalny, ciepły i zmysłowy, przynoszący ukojenie i pozwalający zrelaksować się po całym dniu. Nie jest odurzający, w takim sensie, że nie przytłacza swoją mocą, to zdecydowanie mój ulubiony zapach ze wszystkich ajurwedyjskich zapachów, jakie do tej pory miałam, co jest również zasługą dodatku olejku ze słodkich migdałów.

Pianka pod prysznic Yogi Flow
To jest największy HIT tego pudełka i kosmetyk, dzięki któremu zwykła kąpiel zmienia się w przyjemne doznania zmysłowe. Pianka to na początku kremowy, odrobinę perłowy żel, który po wyciśnięciu na dłoń zmienia się w puszystą i bardzo obfitą pianę o intensywnym zapachu. Pianka jest bardzo skoncentrowana, świetnie się pieni i już jej niewielka ilość w zupełności wystarcza na umycie całego ciała.Miałam raptem kilka pianek pod prysznic i póki co ta od Rituals bije je na głowę, zarówno zapachem jak i bardzo odżywczą, wydajną formułą. 

Peeling do ciała Himalaya scrub
Po dokładnym umyciu ciała pora na jego głębsze oczyszczenie, czyli sięgnięcie po peeling zawierający kryształy soli himalajskiej. Kosmetyk świetnie masuje i ujędrnia, ale nie jest inwazyjny dla skóry, kryształki soli nie powodują zaczerwienienia ani nie pogłębiają problemów z naczynkami. Dodatek olejku migdałowego sprawia, że na skórze zostaje delikatny, acz wyczuwalny film bez uczucia tłustości. Skóra jest nie tylko odświeżona, ale dokładnie oczyszczona, ujędrniona i nawilżona, gotowa do dalszej pielęgnacji. Co ciekawe, to nie pierwszy lepszy scrub, ponieważ w składzie znajdziemy glinkę multani mitti, zwaną też ziemią fulerską, która nadaje scrubowi szary kolor. Ponadto, scrubu możemy użyć jako glinkowej maski do ciała i po 5 minutach zmyć ją z ciała. Orientalne nuty przełamuje mięta, dzięki której zapach scrubu jest niesamowicie orzeźwiający.

Szampon do włosów Brilliant Bliss
Ten odżywczo - nabłyszczający szampon jest idealny do zmiękczenia włosów szorstkich, zniszczonych i suchych. Wyczuwalnie je zmiękcza i sprawia, że łatwiej się układają, są sypkie i miłe w dotyku. Efektu nabłyszczenia nie zauważyłam, ale może to być spowodowane przesuszeniem włosów, i faktem, że ich nie prostuję, a tego typu działanie zazwyczaj widoczne jest podczas prostowania. Szampon nie obciąża włosów i nie przyspiesza ich przetłuszczania. Szkoda tylko, że cudny zapach miodu, róży i migdałów nie utrzymuje się zbyt długo na włosach. 

Krem do ciała Honey Touch
Niesamowicie aksamitny i olejkowy krem do ciała, wprost idealny do pielęgnacji skóry suchej. Dzięki obecności miodu świetnie zmiękcza i nawilża skórę, a dodatek róży indyjskiej relaksuje i wprowadza w dobry nastrój. Skóra jest po nim jedwabista w dotyku, otulona ochronnym filmem i gładka w dotyku. O tej porze roku sięgam w zasadzie tylko po masła do ciała, ale ten krem może śmiało z nimi konkurować, a to głównie dzięki obecności masła shea, które poradzi sobie nawet z bardzo suchą skórą.

Ps. Rituals to holenderska marka, a jej serce bije w Amsterdamie, do którego wiosną wybieram się z rodziną, więc nie omieszkam odwiedzić ich sklepu. :-) Ciekawostką jest fakt, że ich pierwszy sklep, został otwarty w milenijnym 2000 roku na słynnej ulicy Kalverstat w Amsterdamie, i od tamtej pory marka gości w takich miastach jak Londyn, Madryt, Paryż, Lizbona, Berlin czy Nowy Jork. Kosmetyki Rituals znajdziemy również na lotniskach w sklepach bezcłowych, a u nas możecie je kupić w perfumeriach Sephora. 
Znacie kosmetyki Rituals? Macie swoich ulubieńców?


Zobacz także

34 komentarze

  1. Znam ten krem i on przepięknie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. o marce Rituals słyszałam masę dobrego, ale sama nie miałam przyjemności się z nią zapoznać

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja znam bardziej od zapachowej strony :). Ten zestaw bym przygarnęła, może poza peeligiem :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam, choć nie w tych wersjach zapachowych, mój ulubieniec od nich to olejek do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
  5. słyszałam o nich, ale nie miałam okazji używać

    OdpowiedzUsuń
  6. marka niesamowicie kusi :) kupilam ich produkty na jeden z prezentow gwiazdowych

    OdpowiedzUsuń
  7. A mogłam nie czytać 😂 dostalam taki zestaw w wersji pomaranczowej w prezencie.. zostawiłam sobie z nadzieja na jakiś fajny wyjazd wakacyjny ale teraz nie wiem czy dotrwam 😂😂😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i widzisz, nie pozostaje Ci nic innego jak: 1. przyspieszyć wakacje 2 wypróbować zestaw już dziś :D

      Usuń
  8. Nie spotkałem nigdy dotąd kosmetyków tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Marka mi nieznana, ale bardzo kusi mnie szampon :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nic nie miałam tej marki, ale planuję to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam zestaw Sakura, ale w przyszłości chciałabym coś jeszcze wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mają tyle fajnych zestawów że na pewno jeszcze któryś wypróbuję :-)

      Usuń
  12. Jestem ogromną miłośniczką marki Origins i z przyjemnością sięgam po ich kosmetyki. Pianka pod prysznic Yogi Flow to jeden z moich ulubieńców, uwielbiam jej formułę i zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ich pianki bardzo mnie ciekawią :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety tych wersji jeszcze nie poznałam...

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam kiedyś wersję z białą herbatą i bardzo miło ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Od dawna ma. Ogromną ochotę na zestaw Rituals i to już bardzo długo. Z pewnością kupię jak moje zapasy będą mniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniałe kosmetyki i recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  18. Znam Rituals od bardzo bardzo dawna, bo mam to szczęście, że mój tata poznał kiedyś w Holandii szefa tej marki i czasami i mi się coś skapnie, ale tej wersji akurat nie znam, znam serię Hammam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow Ty szczęściaro masz tyle dobroci na wyciągnięcie dłoni 😊

      Usuń
  19. Cała seria bardzo mnie kusi. Niewiarygodne jak dużo jest fajnych kosmetyków, które chciałoby się przetestować... :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Miałam Peeling do ciała Himalaya scrub i pachnie on nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy jeszcze nie używałam ich kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak dla mnie ich zapachy są za intensywne. Pierwsze kilka użyć jest ok, ale później męczą. Lubiłam piankę, ale nie mogłam jej za często używać bo zawiera składnik któr mnie uczula..

    OdpowiedzUsuń
  23. Niczego od nich nie miałam, ale jak najbardziej kojarzę :) Wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wonderul post darling, so nice,original and interesting!
    I just follow the blog, follow back?
    Kisses
    https://elenabienvenido.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  25. Rituals poznałam całkiem niedawno i szczerze - przepadłam :D

    OdpowiedzUsuń