Pielęgnacja skóry zimą - długotrwałe nawilżenie i odżywienie - maseczka do twarzy Planeta Organica Secrets of Arctica

09 lutego

Jak w szybki i niedrogi sposób przywrócić suchej skórze nawilżenie? W jaki sposób dbać o cerę w zimowe dni, kiedy narażona jest na wysuszające działanie niskich temperatur czy wiatru? Obecna aura za oknem, mimo wielu pięknych i słonecznych dni, nie jest łaskawa dla naszej twarzy, ponieważ powoduje jej pierzchnięcie a nierzadko uczucie szczypania. Wielką ulgę przynoszą gęste, kremowe i odżywcze maseczki do twarzy, które wieczorem stanowią takie S.O.S. dla skóry, naprawiając jej uszkodzenia, na jakie jest narażona w ciągu dnia. Niesamowicie wielką ulgę przynosi mi od pewnego czasu maseczka znanej i lubianej przeze marki Planeta Organica Secrets of Arctica, wprost idealna do pielęgnacji cery zimową porą. Jak zaraz się przekonacie, moje zachwyty nad nią są w pełni uzasadnione i nie wyobrażam sobie innej maseczki do twarzy, która pielęgnowałaby moją suchą skórę o tej porze roku. 
Planeta Organica to marka rosyjskich kosmetyków, bazujących na pięciu organicznych olejach: rokitnikowym, cedrowym, maśle shea, maśle kakaowym i oliwie toskańskiej. Nie znajdziemy w nich syntetycznych barwników. olejów mineralnych czy drażniących detergentów.
Arktyczna kalina pochodząca z północnych granic Kanady znana jest z szerokiego zastosowania w naturalnej kosmetologii. Wytwarzane z dojrzałych owoców kaliny masło, zawiera kompleks mikroelementów i fitosteroli, niezbędnych do utrzymania zdrowia i młodości skóry. 
Planeta Organica Secrets of Arctica Organic Kalina nawilżająca maseczka do twarzy
Intensywnie nawilżająca maseczka PO Secrets of Arctica zachwyca już po jej otwarciu, ponieważ ma przepiękny, lekko słodki zapach, który towarzyszy nam w trakcie jej "noszenia", ponieważ jest to maseczka, którą należy zmyć. Oprócz zapachu, na uwagę zasługuje lekko różowy kolor, bardzo kremowa i odżywcza konsystencja, w której znajdziemy malutkie mikrokapsułki witaminy A, które wnikają w strukturę międzykomórkową i walcząc z wolnymi rodnikami. 
Maska już na pierwszy rzut oka zachwyciła mnie swoją niezwykle silną, kremową i bogatą konsystencją, która w kontakcie ze skórą przypomina delikatne masełko, mięciutkie i nawilżające. Jak zobaczycie poniżej, w składzie znajduje się masło shea wzbogacone olejkami z kanadyjskiej kaliny i z orzechów leszczynowych, dzięki czemu bez problemu daje sobie radę nawet z bardzo suchą skórą. 
INCI
Aqua enriched with Tilia Cordata Extract (hydrolat z kwiatów lipy), Organic Viburnum Opulus Seed Oil* (organiczny olej z kanadyjskiej kaliny), Organic Panax Ginseng Root Extract* (organiczny ekstrakt żeń szenia), Glycerin, Cetearyl Alcohol, Vitamin А microcapsules (mikrokapsułki witaminy А), Cetearyl Glucoside , Cetearyl Alcohol, Dicaprylyl Ether, Tocopherol (witamina Е), Palmitoyl Oligopeptide (oligopeptydy), Organic Butyrospermum Parkii Butter* (organiczne masło shea), Organic Corylus Avellana Seed Oil* (organiczny olej z orzechów leszczynowych), Kathon, Parfum(*) – składniki pochodzące z organicznych upraw

Nie ukrywam, że biorąc pod uwagę obecnie niskie temperatury moja skóra wieczorem potrafi być nieprzyjemnie ściągnięta, szorstka i nieprzyjemna w dotyku, a kremy znikają z niej błyskawicznie. Moja pielęgnacja oparta jest również na olejkach, przede wszystkim podczas wieczornej rutyny, ale brakowało mi maseczki, która byłaby takim szybkim ratunkiem w sytuacji głębokiego odwodnienia. Bawełniane maseczki nawilżające są obecnie zbyt słabe i dają znikomy efekt, a nie wszystkie maski lubię zmywać. 
Z maseczką PO Secrets of Arctica jest inaczej, jej nakładanie to istna uczta dla skóry i bardzo przyjemny rytuał pielęgnacyjny, ponieważ nie żałuję jej i nakładam dosyć sporą warstwę nie tylko na twarz, ale także na szyję. Nanoszę ją wzdłuż włókien mięśniowych (szyja i dekolt – do góry w kierunku twarzy , w linii od brody do uszu , wzdłuż nosa do czoła, wzdłuż skroni do czoła, czoło – od linii brwi do linii włosów ).
Po upływie 10 minut nie zmywam jej wodą, ale usuwam wacikiem nasączonym tonikiem lub naturalną mgiełką, dzięki czemu zostawiam na skórze delikatny film zabezpieczający skórę przed wysuszaniem. Jeśli nie macie większych problemów z suchością, to możecie ją zmyć letnią wodą i dopiero potem użyć tonika. Nie ukrywam jednak, że u mnie najlepiej spisuje się ten pierwszy sposób, bo zmiękczenie naskórka jest niesamowicie silne, i nie odczuwam jakiegokolwiek ściągnięcia skóry. 
Uwielbiam tę maseczkę, każdorazowe jej nałożenie przynosi mojej skórze niesamowicie silne odżywienie, ogromną dawkę nawilżenia i długotrwałe ukojenie. Nie zostawia lepkiego filmu na skórze, nawet wtedy, kiedy naniosę jej sporą ilość, a po zmyciu cera jest cudownie wygładzona. Ratuje moją skórę w sytuacjach, kiedy jest spierzchnięta czy zmarznięta, działa niczym kompres, wycisza skórę i łagodzi uciążliwe objawy. Maseczka stanowi istotny element mojej pielęgnacji, i choć nie jest używana codziennie, to ma widoczny wpływ na poprawę kondycji mojej skóry każdego dnia, dalsza jej pielęgnacja poprzez stosowanie kremów jest o wiele łatwiejsza i przynosi lepsze efekty, niż gdy jej nie używałam. Poza tym, mimo swojej bogatej formuły w żaden sposób nie obciąża skóry, więc nie ma co się martwić, że po pewnym czasie wyskoczą na twarzy jakieś przykre niespodzianki.

Tę cudownie pachnącą i kremową maseczkę możecie kupić w sklepie Kalina w cenie 15,55 zł.
Znacie kosmetyki Planeta Organica? Jakiego typu maseczki do twarzy lubicie najbardziej?

Zobacz także

25 komentarze

  1. Brzmi bardzo dobrze, nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię takie naturalne maseczki, choć z tej marki jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie tej marki w ogole nie ma stacjonarnie :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam tego kosmetyku, ale lubie poznawac nowosci, wiec pedze ogladac co tam ciekawego jest w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wszystko co o niej napisałaś przemawia do mnie, a cena jest cudownie przystępna :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście dobra opcja na zimę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz ją widzę, ale wpada w oko. Zarówno skład jak i działanie musi się podobać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam, jednak bardzo mnie zaciekawiłaś! Muszę go mieć bo moja skóra w tę zimę to jest masakra... sucha, ściągnięta... masakra :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta maseczka jest idealna właśnie na suchą, spierzchniętą skórę, uwielbiam ją nakładać zwłaszcza w weekend, kiedy mogę sobie pozwolić na dłuższą pielęgnację twarzy :-)

      Usuń
  9. ciekawa maseczka, możliwe, że skuszę się na nią, jak gdzieś ją dopadnę:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przyjemnie wygląda. Ja mam zapas maseczek Natura Estonica

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kosmetyki Natura Estonic znam ale maseczek jeszcze nie miałam

      Usuń
  11. Ja mam skórę tłustą albo niekiedy mieszaną, ale od czasu do czasu i taka maska to fajna odmiana :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wbrew pozorom skórę tłustą również trzeba porządnie nawilżać :-)

      Usuń
  12. Nie spotkałam się dotąd z produktami tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapowiada się ciekawie, przydał by mi się taki kremik.

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę sobie ją zapisać, moje skóra ostatnio wariuje :( śliczne zdjęcia

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam ich, ale bardzo mnie zainteresowałaś :))

    OdpowiedzUsuń
  16. ooo :) skład, skład - dobry! a na dodatek ciekawie się prezentuje :)
    www.wkrotkichzdaniach.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie ideałem na zimę jest Drink Up na noc od Orgins. Tylko ta cena :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niestety kosmetyki Origins mają zaporowe ceny :P

      Usuń
  18. Moja skóra rownież buntuje się zimą
    Swietna maseczka

    OdpowiedzUsuń