Vichy Slow Age Nuit - dotlenienie i regeneracja skóry podczas snu

08 października

Nie od dziś wiadomo, że skóra najlepiej regeneruje się podczas snu. Kiedy nasz umysł i ciało odpoczywają po aktywnościach w ciągu dnia, skóra stopniowo wchłania składniki aktywne z preparatów, jakich użyłyśmy podczas wieczornej pielęgnacji. Laboratoria Vichy zadbały nie tylko o nocną regenerację naszej skóry, ale także o jej ochronę przed szkodliwymi czynnikami środowiskowymi. Vichy Slow Age Nuit to wyjątkowy produkt, bo łączy w sobie działanie kremu i maski, a dzięki obecności silnych przeciwutleniaczy nadaje skórze zdrowy blask.
Vichy Slow Age Nuit krem-maska pielęgnacja skóry
Jakie czynniki wpływają  niekorzystnie na stan naszej skóry?
Aby dobrać pielęgnację odpowiadającą potrzebom naszej cery, trzeba najpierw zdać sobie sprawę z czynników środowiskowych, które mają negatywny wpływ na kondycję skóry naszej twarzy. Zaliczyć do nich należy:
  • zanieczyszczenie powietrza - przyczynia się do przedwczesnego starzenia się skóry, powoduje pojawianie się niedoskonałości;
  • wilgotne powietrze - może powodować błyszczenie skóry i rozszerzanie porów;
  • niedobór snu - cera nabiera szarego wyglądu, jest zmęczona, pojawiają się cienie pod oczami i obrzęk twarzy;
  • papierosy - wysuszają skórę, nadają skórze szary odcień, przyspieszają pojawianie się zmarszczek;
  • szybkie tempo życia - przyczynia się do wysuszenia skóry (brak czasu na dogłębną pielęgnację);
  • nieodpowiednia dieta - wpływa na pojawianie się niedoskonałości, nadprodukcję sebum i w efekcie na błyszczenie się skóry;
  • promienie UV - przyspieszają pojawianie się zmarszczek, przebarwień i nierówności na powierzchni skóry;
  • klimatyzacja/ogrzewanie - nadmiernie wysuszają skórę.
Vichy Slow Age Nuit zamknięte jest w szklanym słoiczku, którego niewymuszona prostota i elegancja kojarzą mi się właśnie z ta marką. Z tej linii miałam już do czynienia z serum, o którym pisałam TUTAJ, więc bardzo mnie ciekawiła maska, tym bardziej, że można jej używać także jako kremu. Kosmetyk zaskakuje już od samego początku, ponieważ po jego otwarciu i zdjęciu zabezpieczającego wieczka, naszym oczom ukazuje się dosyć gęsta i plastyczna maska w kolorze i dotyku podobna do miodu. Konsystencja jest miękka i przyjemna w dotyku, świetnie nakłada się ją na twarz, bo nie trzeba dużej ilości, aby całą twarz pokryć tym miodkiem. Nie przejmujcie się jej kolorem, jest to naturalny efekt użytych składników, kolor po chwili znika ze skóry, przez co nie musicie się martwić że w jakikolwiek sposób wpłynie na naturalny odcień skóry.
Kolejnym wielkim plusem jest fenomenalny zapach, będący połączeniem świeżych roślin z jakby cytrusowymi nutami, dosyć wyrazisty, ale w żaden sposób nie przytłaczający, niemal bliźniaczo podobny do zapachu serum, jakiego wcześniej używałam.

Krem-maska ma za zadanie przygotować skórę do walki ze skutkami stresu i zanieczyszczeń poprzez stymulację jej naturalnych barier ochronnych. Dzieje się tak dzięki obecności takich składników aktywnych jak:
wyciąg z korzenia Bajkaliny i resweratrol i silnym działaniu antyoksydacyjnym - chronią włókna kolagenu i elastyny przed uszkodzeniami, zapobiegając tym samym przedwczesnemu starzeniu się skóry;
bifidus, czyli nic innego jak szczepy bakterii, które stymulują procesy ochronne skóry, tworząc barierę ochronną przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych, a także zapobiegając ucieczce wody z naskórka;
LHA, czyli kwas lipohydroksylowy - reguluje odnowę komórkową skóry.
Kosmetyku można używać na dwa sposoby, jako:
kremu na noc - nakładamy każdego wieczora na oczyszczoną skórę, początkowe miodowe zabarwienie znika, w miarę jak krem się wchłania;
maski na noc - nanosimy odrobinę więcej kosmetyku i zostawiamy na 10 minut, po tym czasie nadmiar usuwamy wacikiem (nie ma potrzeby jego zwilżania, bardzo ładnie zbiera pozostałości maski, nie klei się do skóry) a twarz pryskamy wodą termalną Vichy.

Jak kosmetyk spisał się w mojej codziennej pielęgnacji?
Nie ukrywam, że po bardzo udanej przygodzie z serum z tej linii miałam wysokie wymagania wobec tego kosmetyku, tym bardziej, że nie należy do najtańszych (ok. 100 zł za słoiczek). Postanowiłam stosować go codziennie jako krem na noc i dwa razy w tygodniu jako maskę na noc. Nie będę ukrywać, że bardzo spodobał mi się jego zapach i konsystencja, silnie kojarząca mi się z miodem, który pozbawiony jest uczucia lepkości i tłustości. Krem - maska jest wręcz stworzona do pielęgnacji suchej skóry i zdradzę Wam, że używany jako maska zgodnie z zaleceniami producenta, bardzo silnie zmiękcza skórę, tak że nie ma potrzeby wspomagania się jakimikolwiek kremami.
Obawiałam się, że maska wchłonie się po pewnym czasie całkowicie i nie będę miała czego zbierać na wacik a tu niespodzianka. Nawet moja sucha skóra nie dała sobie z nim rady, tzn. po upływie tych 10, a czasem nawet 15 minut maska nadal była na twarzy, nie wchłonęła się do końca i faktycznie zbierałam jej nadmiar na wacik. Bardzo pozytywne zaskoczenie, bo rzadko który kosmetyk potrafi tak silnie nawilżyć skórę i zostawić na niej niesamowicie przyjemny, nietłusty film. Maska fenomenalnie zmiękcza naskórek, aż z przyjemnością miziałam się po twarzy, aby upewnić, że faktycznie efekt jest widoczny i wyczuwalny, a nie to moja wyobraźnia i pobożne życzenie...
Mimo, że maski używałam tylko dwa razy w tygodniu, to nie dość, że samo stosowanie jej było wielką przyjemnością to na dodatek efekt zmiękczenia, odżywienia i wygładzenia skóry wyczuwalny był niemal natychmiast. 
Z kolei w sytuacji stosowania kosmetyku jako kremu, to aby maksymalnie "wycisnąć" z niego co się da i sprawdzić działanie, nie stosowałam żadnego serum przed jego użyciem, czyli nakładałam go bezpośrednio po etapie oczyszczenia. Krem nie wchłaniał się tak szybko jak inne kosmetyki na noc, jeszcze przez dłuższą chwilę czułam jego obecność na twarzy, dopiero rano ten film na skórze znikał. Bardzo podoba mi się fakt, że mimo, iż kosmetyk jest maksymalnie odżywczy, to nie zostawia na skórze nieprzyjemnie tłustej warstwy, jest z jednej strony lekki, a z drugiej skoncentrowany i ukierunkowany na odżywienie skóry. Codzienne stosowanie kremu sprawia, że po pewnym czasie skóra faktycznie odzyskuje blask, efekt wiecznie zmęczonej i poszarzałej skóry stopniowo znika, a pojawia się blask  zdrowy wygląd. Przede wszystkim naskórek zatrzymuje większą niż zwykle ilość wody, dzięki czemu przesuszenia w przypadku mojej skóry nie mają już miejsca, o nieprzyjemnym uczuciu ściągnięcia nie wspomnę. Jest to świetny krem ochronny ale też regenerująco - dotleniający, który przyda się skórze w każdym wieku, zwłaszcza wtedy, kiedy mamy do czynienia ze szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Moim zdaniem, krem - maska skutecznie uzupełnia wieczorną pielęgnację, dba nie tylko o odpowiednie nawilżenie skóry, ale także opóźnia procesy starzenia, a także chroni przed działaniem takich czynników środowiskowych jak chociażby zanieczyszczenia czy klimatyzacja/ogrzewanie. Skóra zyskuje na miękkości, elastyczności, wygładzeniu i zdrowym kolorycie.
Znacie kosmetyki Vichy Slow Age? Stosujecie w swojej pielęgnacji dermokosmetyki Vichy?


Zobacz także

38 komentarze

  1. Chętnie wypróbuję jak skończą się moje zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ależ ma piękna konsystencja lubię taki żelowe kremy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety kosmetyki vichy zwłaszcza kremy, sera mnie uczulają ;/ więc nie skorzystam, chociaż ładnie się prezentuję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cena trochę wysoka, ale to nawilżenie o którym piszesz jest tak kuszące, że chyba kupię ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  5. ciekawa jestem jakby on się sprawdził włąsnie u mnie

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś zawsze było mi nie po drodze z tymi kosmetykami, ale mnie zaciekawiła ta maska/krem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tą firmę i lubię ich kosmetyki, tego kremu akurat nie miałam ale wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ten krem-maska i jestem bardzo zadowolona z działania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja rowniez lubie zapach i konsystencje miodu, chetnie po niego siegne jak skoncze maske z Origins :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię ich produkty ale dawno nie miałam nic z pielęgnacji. Ostatnio Jedynie kolorówkę. Krem-maske mogłabym wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie miałam nic z tej serii, a nawet nie mogę sobie przypomnieć czy miałam coś z Vichy. Jeśli tak to bardzo dawno temu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. obietnice producenta rzeczywiście są kuszące :) jednak mam sprawdzone naturalne sposoby na pielęgnację mojej cery więc raczej na ten krem się nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam kosmetyków tej marki, ale ten produkt mnie zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
  14. Twoja recenzja zachęca mnie do wypróbowania tego produktu :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jaki ma dziwny kolor. Kosmetyki vichy są rewelacyjne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolorek dziwny, ale fajnie się wchłania i nie zostawia żadnego zabarwienia

      Usuń
  16. Moja mama i jej siostry są zwolenniczkami produktów marki Vichy. I ten dostała moja mama od cioci - nie można się pomylić po tym kolorze hehe :p A ich te eleganckie słoiczki bardzo lubię. Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. charakterystyczny kolor kosmetyku to jego znak rozpoznawczy :-)

      Usuń
  17. idealnie! A ja szukałam czegoś regenerującego na noc :) :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ciekawy produkt :) rzadko sięgam po tę markę.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten krem niestety nie jest mi znany, ale marke Vivhy znam i bardzo lubie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jako nastolatka stosowalam ich kosmetyki. Myślę, że ogólnie mają bardzo dobre produkty. Nie wiem jednak jak że składem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Marka Vichy od zawsze mnie interesowała. Niestety jeszcze nic od nich nie stosowałam a nawet jak chce kupić to kurcze mam taki zapas. Chociaż być może czas najwyższy sprawdzić to co inni stosują

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja z kosmetykami marki Vichy mam relację love-hate, bo niestety nie wszystkie się u mnie sprawdzają ;) Niemniej jednak, ten krem-maska mnie kusi i to nawet bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wypróbuję chociaż zapach tej linii mnie przeraża ;p

    OdpowiedzUsuń
  24. Niby super, ale bałabym się że mnie zapcha, więc nie jest to kosmetyk, który wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  25. Lubię dermokosmetyki Vichy, ale ostatnio nie miałam nic z tej firmy. Chętnie jednak wypróbuję ten produkt.

    OdpowiedzUsuń
  26. Szczerze mówiąc z Vichy miałam jeden krem który nie zrobił na mnie jakiegoś super wrażenia, więc teraz nie sięgam po tą markę.

    OdpowiedzUsuń
  27. Markę znam i bardzo lubię jej kosmetyki. Zaskoczył mnie kolor tego kremu i obawiałabym się czy nie zostawi po sobie jakiejś warstwy. Połączenie kremu i maski bardzo mi odpowiada. Z chęcią się za nim rozglądnę.

    OdpowiedzUsuń
  28. Moja mama stosuje wiele kosmetyków tej firmy, jednak tego nie kojarzę. Cena jest trochę wysoka, ale jeżeli kosmetyk jest skuteczny, to nic dziwnego :) Zaintrygował mnie jego dość nietypowy klor. Zwykle kremy tego typu są białe perłowe lub beżowe.

    OdpowiedzUsuń
  29. Moja skóra nie lubi Vichy, ale zdaje się, że mam serum z tej serii, które czeka na lepszy moment :P

    OdpowiedzUsuń
  30. Kolor kosmetyku jest niesamowity. A znając Vichi można spodziewać się super działania.

    OdpowiedzUsuń
  31. Wow, jakie śliczne opakowanie. Uwielbiam takie eleganckie kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  32. Rzadko sięgam po ich produkty, ale ten mi się podoba, choć u mnie tylko i wyłącznie w roli maski. Działanie mnie zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  33. Obietnice producenta są kuszące, opakowanie również, ale zawartość już trochę ostudziła moje zapędy :)

    OdpowiedzUsuń