Naturalny makijaż z Lily Lolo - sypki puder mineralny Flawless Matte + pędzel oraz błyszczyk do ust Scandalips

22 kwietnia

Kosmetyki mineralne Lily Lolo już nie raz gościły na blogu, za każdym razem zachwycam się ich formułami i działaniem, dlatego nie dziwcie się, że znowu będę o nich pisać. Do mojej gromadki naturalnych kosmetyków do makijażu dołączyły: wykończeniowy puder sypki Flawless Matte wraz z pędzlem dedykowanym tego typu produktom, oraz przepiękny, soczysty błyszczyk o jakże prowokacyjnej nazwie Scandalips. 
Flawless Matte to sypki puder mineralny o właściwościach matujących, czyli pozwala uporać się z nadprodukcją sebum i zapewnić perfekcyjne, matowe wykończenie makijażu. Teoretycznie tego typu kosmetyki polecane są cerze tłustej, mieszanej czy trądzikowej, które borykają się z problemem świecącej się cery. Jednak w przypadku kosmetyków mineralnych mamy do czynienia z ich uniwersalnością, co oznacza że można po nie sięgać bez względu na rodzaj posiadanej cery. Jak wiecie, moja cera jest sucha, zwłaszcza na policzkach, jednak ostatnimi czasy strefa T po kilku godzinach "noszenia" podkładu zaczyna się świecić, tak więc pudry matujące na stałe zagościły w moim codziennym makijażu.
Przyznaję, że odkąd używam mineralnego podkładu Lily Lolo, problem ten dotyczy mnie w mniejszym stopniu, to jednak lubię matowe wykończenie makijażu, zwłaszcza kiedy daje ono efekt naturalnego, a nie płaskiego matu, nie podkreślając tym samym suchych skórek.
Flawless Matte można stosować zarówno jako kosmetyk trzymający w ryzach podkład i chroniący cerę przed błyszczeniem, ale także jako bazę przed nałożeniem podkładu, a nawet jako bazę pod cienie. Uwielbiam kosmetyki mineralne właśnie za ich wszechstronne zastosowanie i oczywiście aspekt pielęgnacyjny, bo ich składy są niesamowicie krótkie. Wiecie jak wygląda skład tego pudru? Otóż mamy do czynienia zaledwie z 2 składnikami: z kaolinem (glinką) oraz miką (mineralnym pigmentem). Krótszego składu nie da się już stworzyć. Nie ma tutaj miejsca na drażniące substancje chemiczne, nanocząsteczki, parabeny, tlenochlorek bizmutu, talk, sztuczne barwinki i konserwanty.
Flawless Matte to niesamowicie drobno zmielony puder, wygląda jak pył, nie ma w sobie żadnych drobinek, dzięki czemu perfekcyjnie rozprowadza się na skórze, zapewniając satynowe wykończenie, ale także maskując niedoskonałości i redukując widoczność drobnych zmarszczek. Bardzo podoba mi się w tym pudrze możliwość dokładania kolejnych warstw, można nałożyć 2-3 cieniutkie warstwy i zapewniam, że to da o wiele lepszy efekt, niż nałożenie jednej grubszej. Budowanie krycia jest banalnie proste, a efekt końcowy bardzo zadowalający: cera zyskuje idealnie gładkie wykończenie, koloryt cery jest wyrównany, zaczerwienienia czy drobne krostki skutecznie ukryte, a całość wygląda bardzo naturalnie. 

Aby być w pełni zadowoloną z efektu nałożenia pudru mineralnego, trzeba mieć do tego odpowiedni pędzel, bo uwierzcie mi, pędzel robi niemal całą "robotę" w wykończeniu makijażu. Pędzlem dedykowanym do sypkich pudrów mineralnych jest Powder Brush  z niesamowicie miękkim włosiem, dzięki któremu rozprowadzanie pudru na twarzy to czysta przyjemność. Jak poprawnie aplikować sypki puder używając do tego pędzla Powder Brush? Otóż niewielką ilość pudru wysypujemy na wieczko, po czym wmasowujemy w pędzel, a nadmiar lekko strzepujemy. Taki sposób pozwoli uniknąć nam pylenia pudru podczas aplikacji, ale też sam kosmetyk będzie ładnie wnikał w cerę, nie tworząc sztucznego, pudrowego efektu. 
Włosie jest bardzo zbite i powiedziałabym mięsiste, jest go bardzo dużo, ale jednocześnie nie traci nic na swej delikatności. To najbardziej miękki pędzelek z jakim miałam do czynienia. 
Pędzelek jest odpowiednio wyprofilowany, operowanie nim jest szybkie i bezproblemowe, a sama aplikacja pudru banalnie prosta. Włosie nie drażni cery, powiedziałabym że ją "mizia", tak jest mięciutkie i przyjemne w dotyku. To zdecydowanie absolutny niezbędnik podczas używania sypkiego pudru mineralnego.

Idealnym wykończeniem naturalnego makijażu jest różowy błyszczyk do ust o prowokującej nazwie Scandalips. Tonacja tego błyszczyku jest chłodna, a sam kolor mieni się przepięknymi, opalizującymi drobinkami, które fajnie błyszczą w promieniach słońca. Wielkim atutem tego błyszczyka jest brak lepkiej warstwy, która zazwyczaj towarzyszy tego typu produktom, a jego intensywność można stopniować dokładając kolejne warstwy. Błyszczyk bardzo dobrze nawilża usta (zasługa obecności witaminy E i naturalnego olejku jojoba), przez co w ciągu dnia nie mam problemu z suchymi skórkami, nie zostaje też w kącikach ust. Najlepiej nakłada mi się go nie poprzez tradycyjne malowanie nim ust, ale przez wklepywanie, dzięki czemu podbijam jego kolor. A wiecie, co jest jeszcze cudownego w tym błyszczyku? Otóż smakuje on czekoladką, aż się chce go zjadać z ust. :-) 
Aplikator jest dobrze wyprofilowany, wygodny w użyciu i mięciutki, dzięki czemu można osiągnąć naprawdę fajny efekt na ustach.
Zazwyczaj wiele osób rezygnuje z błyszczyków właśnie ze względu na lepiącą się formułę i uczucie takiej tłustości na ustach, tutaj mamy ciekawa konsystencję, bo mimo, że wykazuje działanie pielęgnacyjne w kierunku nawilżania, to absolutnie nie ma nic wspólnego z klejącymi się błyszczykami, oblepiającymi usta.
Spójrzcie tylko jak ten błyszczyk mieni się na ustach i jaki śliczny, stonowany ma kolor. Obawiałam się, że kolor będzie zbyt intensywny, taki trochę landrynkowy, ale na żywo jest idealny. 
Jesteście fankami mineralnych kosmetyków? Macie swoich ulubieńców jeśli chodzi o Lily Lolo?


Zobacz także

36 komentarze

  1. Nie miał jeszcze nic tej marki, ale efekt piękny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie naturalne, delikatne makijaże 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę sobie wymienić pędzel do podkładu mineralnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja to mam zakusy na cały zestaw pędzli Lily Lolo :-)

      Usuń
  4. Bardzo ładnie prezentuje się ten błyszczyk na ustach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię minerały i pędzle tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo ładny makijaż, ja od lat jestem zakochana w kosmetykach Lily Lolo.

    OdpowiedzUsuń
  7. świetna marka często do niej wracam! piękny makijaż!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. makijaż wyszedł mi bardzo naturalny, w użyciu puder Flawless Matte, błyszczyk Scandalips i paleta cieni Aurora

      Usuń
  8. Nie znam tych kosmetyków ale z tego co widzę to są super. Musze po nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam z całego serca, na pewno się nimi nie rozczarujesz

      Usuń
  9. Bardzo kuszą mnie produkty LL, a błyszczyk wygląda obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Lily Lolo ma bardzo fajne kosmetyki. sama kilka mam i używam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja największą miłością pałam do ich podkładów i pudrów :-)

      Usuń
  11. Lubię kosmetyki Lily Lolo, błyszczyk wygląda ładnie. Naturalnie, podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ten puder i spisuje się u mnie bardzo dobrze ;) ale używam go sporadycznie, sama marka ma dużą ilośc ciekawych i godnych polecenia kosmetyków ;) Pozdrawiam A.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lily Lolo ma tak bogaty asortyment że naprawdę jest w czym wybierać, każdy typ cery i odcień karnacji znajdzie coś dla siebie

      Usuń
  13. Uwielbiam kosmetyki tej marki, zawsze się doskonale spisują i pięknie podreślają to co powinny. Szata graficzna też jest cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo podoba mi się kolor tego błyszczyku :) Kiedyś często używałam kosmetyków mineralny i teraz zamierzam do tego wrócić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. błyszczyk na żywo wygląda bardzo delikatnie, ale jak widać błysk widać z daleka :-)

      Usuń
  15. czytałam już kilka recenzji kosmetyków tej marki, chyba sie skuszę na puder

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. puder jest super, tak naprawdę jeśli nie ma się większych problemów z cerą to śmiało zamiast podkładu można nałożyć tylko puder

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. to tak jak ja, na stałe zagościły w moim makijażu :-)

      Usuń
  17. Ja nie umiem się malować mineralnymi kosmetykami, także nie są one dla mnie niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja musiałam uczyć się metodą prób i błędów i w końcu ogarnęłam temat, ale nie ukrywam, że na początku szło mi tak sobie

      Usuń
  18. Bardzo polubiłam się z tymi kosmetykami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pamiętam jak na samym początku nie bardzo wiedziałam, jak poprawnie aplikować minerały, teraz nie wyobrażam sobie makijażu bez nich :-)

      Usuń
  19. piękny kolor błyszczyka, uwielbiam i bardzo często noszę :) nie przeszkadza mi lepkość ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Niestety, nie znam firmy. Rozejrzę się za nią.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie mialam jeszcze nic z LL ale przyznaje ze kusza mnie te mineraly :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam kosmetyki Lily Lolo - każdy po który sięgam, świetnie się u mnie sprawdza. Jeśli chodzi o puder wykańczający, ja bardziej polubiłam Translucent Silk :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiele słyszałam o tych kosmetykach mineralnych. Bardzo jestem ciekawa jak przebiega ich stosowanie.

    OdpowiedzUsuń
  24. muszę się nauczyć używać sypkich pudrów... to jakoś nie dla mnie!

    OdpowiedzUsuń