Rozświetlenie zmęczonej cery z kosmetykami Nacomi - Glow Toner, Glow Serum i Honey Face Mask

21 listopada

Rozpoczyna się najgorszy okres dla mojej suchej skóry - zmienne warunki atmosferyczne oraz sezon grzewczy, nie tylko pogłębiają uczucie suchości, ale przede wszystkim uwidaczniają szarość i zmęczenie, jakie zawsze dopada mnie po sezonie letnim. Sezon jesienno - zimowy to najwyższy czas, aby do pielęgnacji włączyć kosmetyki rozświetlające, takie, które dzięki naturalnym składom zadbają o potrzeby nawet bardzo wymagającej cery. I tutaj z pomocą przyszły mi trzy kosmetyki Nacomi, dzięki którym moja codzienna rutyna jest nie tylko cudownie pachnąca, ale przede wszystkim dająca wymierne efekty. 
O marce słów kilka
Jeśli jeszcze nie mieliście do czynienia z kosmetykami Nacomi, to nadmienię, że to niesamowicie prężnie rozwijająca się polska marka kosmetyków naturalnych, tworzonych ręcznie, z najwyższej jakości surowców ekologicznych i organicznych. 
Kosmetyki Nacomi nie zawierają parabenów, SLS/SLES-ów ani olei mineralnych – są więc idealne dla osób z wrażliwą skórą oraz osób cierpiących na alergie lub inne problemy skórne. 
W zależności od rodzaju kosmetyku, produkty są konserwowane witaminą E, która jest naturalną substancją konserwującą, lub łagodnym konserwantem, który zgodnie z decyzją jednostki kontrolnej EcoCert, jest odpowiedni do stosowania w kosmetykach naturalnych.

Dziś chciałabym Wam zaprezentować wspaniałą trójkę, kosmetyki idealnie dobrane do potrzeb cery zmęczonej, pozbawionej blasku, takiej, której brakuje energii i rozpromienienia. 
Zacznę od kosmetyku oczyszczającego i tonizującego, czyli od Glow Toner - toniku złuszczająco - rozświetlającego.
W przypadku Glow Toner mamy do czynienia z bombą witaminową, silnie nawilżającą i regenerującą cerę poszarzałą, bardzo suchą i matową. W tym niepozornym kosmetyku znajdziemy takie składniki aktywne jak:
SOK Z ALOESUbardzo dobrze nawilża, regeneruje i zmiękcza skórę. Ma wpływ na produkcję kwasu hialuronowego, kolagenu i elastyny, przez co zwiększa elastyczność skóry, a także redukuje niekorzystne działanie wolnych rodników. 
OWOCOWE KWASY AHA - te kwasy są najbezpieczniejszym specyfikiem służącym złuszczaniu i regeneracji skóry. Szczególnie poleca się do stosowania na przebarwienia, rozszerzone pory, drobne blizny i zmarszczki. Polecane dla skóry tłustej, trądzikowej, zniszczonej opalaniem, suchej i poszarzałej.
ALANTOINA - wykazuje działanie nawilżające – regenerujące – przeciwzapalne – kojące – ściągające – łagodzi świąd i zaczerwienienia – zmiękcza i wygładza – chroni przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych – działanie przeciwzapalne i przeciwutleniające – zmniejsza widoczność blizn i rozstępów.
BIOTYNA - zwana także witaminą H lub witaminą skóry. Ma działanie antyłojotokowe, niweluje wypryski i stany zapalne skóry.
Glow Toner jest niesamowicie wygodny w użyciu, bo dzięki atomizerowi można aplikować go bezpośrednio na skórę, a mgiełka jaką rozpyla, jest idealnie wyważona. To co mnie początkowo pozytywnie zaskoczyło to fakt, że tonik bardzo dobrze nawilża moją suchą skórę, otula ją cieniutkim filmem, niwelującym uczucie ściągnięcia, jakie towarzyszy mi zawsze po demakijażu. 
Dzięki obecności owocowym kwasów AHA delikatnie i sukcesywnie usuwa martwy naskórek, dzięki czemu cera odzyskuje promienny wygląd, drobne niedoskonałości leczą się szybciej, zaś podrażnienia zostają wyciszone. Toner przynosi ukojenie skórze podatnej na różnego rodzaju zaczerwienienia czy podrażnienia, sprawdzi się także w pielęgnacji skóry tłustej czy trądzikowej, borykającej się z krostkami czy zaskórnikami. Niczym miotełka zbiera ze skóry zanieczyszczenia i bakterie, regulując przy tym wydzielanie sebum.

Po oczyszczeniu i nawilżeniu naskórka, pora sięgnąć po serum rozjaśniająco - złuszczające, czyli Glow Serum. Wzmacnia ono działanie złuszczające Glow tonera, ponieważ także zawiera kwasy owocowe AHA, które sukcesywnie usuwają martwy naskórek, poprawiając tym samym kondycję wierzchniej warstwy skóry. Jakby tego było mało, niesamowicie lekkie w swej formule serum, pozwala uporać się z przebarwieniami, jakie mogą pojawić się po sezonie letnim. Obecność ekstraktu z cytryny bogatego w witaminy A i C zapewnia rozjaśnienie i wygładzenie cery - jak wiecie kuracje z witaminą C są polecane właśnie w sezonie jesienno - zimowym. 
Serum bardzo fajnie działa na moją suchą skórę, bo oprócz przyjemnego i stosunkowo długotrwałego nawilżenia, wygładza skórę i niweluje drobne przebarwienia, dzięki czemu skóra zyskuje zdrowy i promienny wygląd. Serum współpracuje z każdym typem kremu, a dzięki nietłustej konsystencji i szybkiemu wchłanianiu się, spokojnie można używać go równie pod makijaż. 

Ostatnim, choć wcale nie gorszym od poprzedników kosmetykiem, jest Honey Face Mask, czyli maska miodowa rozświetlająco - nawilżająca. Z tym kosmetykiem miałam dwa podejścia i powiem Wam, że już po pierwszym razie chciałam go sobie odpuścić. Ale zacznijmy od początku, bo jak tylko go otworzyłam to zauroczyłam się zarówno zapachem jak i konsystencją. Maska, zarówno pod kątem koloru czy żelowej konsystencji przypomina miodek, pachnie cudownie słodko i jest bardzo plastyczna. Świetnie rozprowadza się po skórze i już widzę, że starczy mi jeszcze na długo, bo jest bardzo wydajna. Jednak w momencie, kiedy ją pierwszy raz nałożyłam na twarz, już po kilku minutach poczułam lekkie mrowienie pomieszane z pieczeniem, ale pomyślałam, że to pewnie obecność kwasów owocowych wywołuje takie działanie. Wytrzymałam 10 minut, po czym zmyłam maskę i dokładnie przyjrzałam się swojej twarzy. Mimo lekkiego dyskomfortu w trakcie jej "noszenia" moja skóra nie była zaczerwieniona, ani podrażniona, natomiast niesamowicie gładka i aksamitna w dotyku. Stwierdziłam, że mimo tego mrowienia dam jej jeszcze szansę.
Już drugie podejście było bardzo udane, nie wystąpiło żadne mrowienie ani pieczenie, może to kwestia tego, że nałożyłam mniej maski? W każdym bądź razie jestem zakochana w tym miodowym cudeńku, gwarantuje fantastyczne doznania zmysłowe, świetnie nawilża i wygładza skórę, a regularne jej stosowanie gwarantuje promienny wygląd. Obecna w masce witamina C skutecznie usuwa zmęczenie z twarzy, niweluje szarość skóry, dodając jej blasku i rozświetlenia. 
Znacie kosmetyki Nacomi? Macie swoich ulubieńców?


Zobacz także

25 komentarze

  1. Najbardziej mnie kuszą ich nowe sera jak i te pyłki ;) nie mam suchej skóry ale coś czuję że i mi by się spodobało to serum :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że się sprawdzają te kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o tej marce, ale jeszcze jej nie używałam. Muszę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie stosowałam jeszcze kosmetyków tej marki, ale ta seria bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  5. rozświetlona skóra wygląda młodziej, już dawno nie miałam kosmetyków Nacomi ale dobrze wspominam tą markę

    OdpowiedzUsuń
  6. oj ta maska miodowa wygląda genialne ! jestem bardzo ciekawa jakby sprawdziła się u mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię Nacomi głównie za peelingi do ciała :) Tych kosmetyków nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastycznie, że są świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od nacomi dawno nic nie miałam, ale kuszą mnie ich nowości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ich ostatnie nowości są super, kuszą mnie jeszcze ich pyłki

      Usuń
  10. Glow Toner mnie zaciekawił. Wstyd przyznać, ale zupełnie nie znam tej marki, tzn nic ich jeszcze nie używałam. Mam w zapasie mgiełkę arbuzową, ale to wszystko..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja do tej pory znałam ich od strony pielęgnacji ciała

      Usuń
  11. Widze, ze ta seria jest idealna dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dosłownie, wszystkie te produkty chcę wypróbować :)świetna seria.

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie znam tej marki. Ale bardzo interesujące kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  14. O bardzo fajna seria, zachęciłaś mnie do wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam jeszcze tej marki, ale chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zestaw zapowiada się fajnie. Osobiście nigdy nie próbowałam nic tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta maska miodowa mnie zainteresowała <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Cała trójka mnie zaciekawiła, a że z marką Nacomi nie mam dużej styczności dodatkowo mnie to zachęca do poznania tych produktów

    OdpowiedzUsuń