Be The Sky Girl - naturalne kosmetyki do pielęgnacji twarzy - Topestetic.pl

16 listopada

Sezon jesienny zaczął się dla mojej skóry niezbyt dobrze. Przez długi czas borykałam się z bardzo dużym wysuszeniem, widocznym zwłaszcza pod oczami. Jakby tego było mało, to właśnie w okolicach oczu pojawiło się podrażnienie, wystarczyło, aby lekko potarła skórę, a zaczynała mnie swędzieć i pojawiało się zaczerwienienie, które utrzymywało się przez pewien czas. Jako, że ten stan utrzymywał się dłuższy czas, postanowiłam skonsultować się z dermatolog sklepu Topestetic, które znam od dawna i mam do niego bardzo duże zaufanie. W toku konsultacji zostałam dokładnie wypytana o stan mojej skóry, z uwzględnieniem podrażnienia, i w wyniku rozmów, została mi polecona marka naturalnych kosmetyków Be The Sky Girl, o której usłyszałam, że daje szybkie i bardzo dobre efekty. Wybrałam krem do twarzy SPF25 Lady Sunshine i przeciwzmarszczkowy krem pod oczy Eye Love U. Czy faktycznie zasługują na uwagę i jestem z nich zadowolona? Zapraszam na prezentację marki i test obu kosmetyków. 
O marce słów kilka
Nie wiem czy kiedykolwiek miałyście do czynienia z kosmetykami tej marki, więc pokrótce przybliżę Wam Be The Sky Girl. Jest to marka naturalnych kosmetyków, w której znajdziemy bogactwo olejków oraz ziołowych ekstraktów, odpowiadających na potrzeby każdej skóry. Nie zawierają żadnych szkodliwych substancji, tj. parabenów, silikonów, PEG-ów, SLS-ów i SLES-ów. Wszystkie produkty są wegańskie - nie zawierają substancji pochodzenia zwierzęcego i nie są testowane na zwierzętach, o czym potwierdza certyfikat VIVA. 
 
Jakie kosmetyki dołączyły do mojej codziennej pielęgnacyjnej rutyny?
Biorąc pod uwagę potrzeby mojej bardzo suchej i podrażnionej skóry, sięgnęłam po krem Lady Sunshine z filtrem SPF25, który chroni moją cerę przed promieniowaniem także w sezonie jesienno-zimowym. Pamiętajcie proszę, że wpływ promieni słonecznych na naszą skórę jest odczuwalny przez cały rok, więc trzeba pamiętać o kremie z filtrem, wprawdzie o niższym faktorze niż latem, ale takim, który daje wystarczającą ochronę, a taki jest właśnie SPF25. 
Krem Lady Sunshine Be The Sky Girl jest dostosowany do potrzeb każdej skóry i można go stosować codziennie, zwłaszcza jako ochronę przed promieniowaniem UVA i UVB. 
 
Na uwagę zasługuje jego lekka, nieobciążająca skórę konsystencja, dzięki której krem jest idealny jako baza pod makijaż. W kontakcie ze skórą wyraźnie czuć jego olejkowatość, którą moja skóra uwielbia. Nie obawiajcie się jednak, krem nie jest tłusty i nie zostawia żadnego filmu na skórze. Już po pierwszej aplikacji wyczujecie aksamitną miękkość i przyjemne nawodnienie, które odczuwalne jest przez cały dzień. Z powodzeniem można zrezygnować z nakładania bazy pod makijaż, krem Lady Sunshine  bardzo dobrze współpracuje z podkładami, dodatkowo dając ochronę przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych, w tym wolnych rodników. 
Kremu używam codziennie już od ponad miesiąca i zauważyłam wyraźne nawilżenie skóry oraz jej delikatne napięcie, widać, że skóra zyskała na jędrności i miękkości.

Jeśli chodzi o pielęgnację okolic oczu, to tutaj sytuacja była trudna, bo podrażnienie było uciążliwe i powracające. Przyznam się, że byłam bardzo sceptycznie nastawiona do kremu Eye Love U, bo liczyłam się z tym, że będę musiała sięgnąć po jakiś dermokosmetyk ale udać się do lekarza. 
Krem bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, bo zgodnie ze słowami p. dermatolog z Topestetic, naprawdę szybko zadziałał, a jego efekty były rewelacyjne. Dosłownie po kilku użyciach podrażnienie i suchość skóry wokół oczu zniknęła jak za dotknięciem magicznej różdżki. Skóra już nie swędziała, zniknęło uczucie wysuszenia, skóra nabrała miękkości i jędrności, a zmarszczki zostały delikatnie wygładzone. Krem ma niesamowicie delikatną konsystencję, po wklepaniu szybko się wchłania i pozwala na nałożenie korektora czy podkładu. Co ciekawe, kremik ma w składzie specjalny neuropeptyd, nazywany "bezinwazyjnym botoksem", który niweluje zmarszczki wokół oczu. Zawartość ekstraktu z kwiatów jaśminu gwarantuje skuteczną walkę z cieniami i workami pod oczami.  
 
Reasumując: Kosmetyki Be The Sky Girl to moje odkrycie w pielęgnacji twarzy, mają świetne składy i są w stanie sprostać wymaganiom ceru suchej czy podrażnionej. Z pewnością to nie moje pierwsze zetknięcie z tymi kosmetykami, bo patrząc na ich interesującą ofertę, jestem pewna, że na coś się jeszcze skuszę.
Dajcie znać, czy znacie markę Be The Sky Girl i czy sięgacie po naturalne kosmetyki do pielęgnacji twarzy.


Zobacz także

14 komentarze

  1. Nie znam tego kremu, ale chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupełnie nie znam kosmetyków marki Be The Sky Girl, ale z przyjemnością spróbuję. Jestem wielką fanką naturalnych składów w kosmetykach do pielęgnacji twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Markę kojarzę, niczego jednak nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bardzo często sięgam po naturalne kosmetyki. :) Kiedyś nawet zastanawiałam się nad kupnem właśnie tego kremu Krem Lady Sunshine Be The Sky Girl :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam jeszcze okazji poznać produktów tej marki, ale muszę przyznać, że mnie ciekawią :) Szczególnie ten krem pod oczy, bo zdarzają mi się alergiczne podrażnienia skóry w tym obszarze, zwłaszcza wiosną i latem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię kosmetyki tej marki chętnie po nie sięgam

    OdpowiedzUsuń
  7. uwielbiam tą drogerię, regularnie zaglądam na Topestetic.pl mają świetne kosmetyki i można skorzystać z pomocy kosmetolog

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz częściej sięgam po kosmetyki naturalne, wiem już jak one pozytywnie wpływają na moją cerę. O tej marce kosmetycznej wcześniej nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam tych naturalnych kosmetyków. Czasami sięgam właśnie po naturalne produkty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie znam Be The Sky Girl, ale ich opakowania wyglądają mega ładne <3 Może się na nie skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zupełna nowość jak dla mnie ale przyznam że jestem zaintrygowana! Ten krem pod oczy kusi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kremik pod oczy jest super! Nawilża i wygładza skórę

      Usuń
  12. Znowu nie znam, ale kto wie... może sie skuszę!

    OdpowiedzUsuń