Yonelle Diamond - luksusowa pielęgnacja twarzy z rozświetlającym diamentem i złotem

20 lutego

Marka Yonelle nie tak dawno świętowała 5 lat obecności na rynku polskim, i w związku z tym premierę miała najnowsza linia kosmetyków do pielęgnacji twarzy - Diamond. Oprócz zachwycającej szaty graficznej przywołującej na myśl cudownie lśniący diament, mamy do czynienia z unikalnymi składnikami aktywnymi oraz przełomową technologią opartą na zaawansowanych nośnikach m.in. nanodyskach, a także czterech rodzajach peptydów i czterech silnych antyoksydantach. Linia Diamond składa się z kremu młodości No. 5 na twarz i usta, kremu na noc na twarz i usta, kremu-maski pod oczy i na usta oraz bankietowej maski z opatentowanej w Korei biocelulozy premium.
Diamond to synonim luksusu kobiecości, ale przede wszystkim innowacyjna technologia, na którą składają się:
  • Zaawansowany system nośników, złożony z: nanodysków, cząsteczek diamentu, które aktywnie wtłaczają w skórę substancję chroniącą kolagen oraz subtelnie rozświetlającego złota,
  • Odmładzający kompleks 4 peptydów: Tripeptydu-38 (Matrixyl), Pentapeptydu-48, Acetyl sh-pentapeptydu-35 z nośnikiem diamentowym oraz Acetyl Hexapeptydu-8 (Argireliny)
  • 4 silne antyoksydanty: escyna obecna w Nanodyskach, witamina C w Nanodyskach, witamina E oraz resweratrol.
Kosmetyki z linii Diamond przeznaczone są dla każdego typu cery, również wrażliwej, z uwzględnieniem potrzeb cery zmęczonej, z nierównym kolorytem, ale też ze zmarszczkami oraz widoczną utratą blasku. Na uwagę zasługuje zapach: elegancki, wyrafinowany i uwodzicielski. Niepowtarzalne i doskonale uzupełniające się połączenie gardenii, ciepłej nuty bursztynu i odrobiny przypraw. Konsystencje są niesamowicie aksamitne i kremowe, a bogate formuły zapewniają jedwabiste otulenie. 
Decydując się na zakup, otrzymujemy przepiękny kosmetyk o wyjątkowym kształcie, zapakowany w biżuteryjne opakowanie, dzięki czemu nadaje się na luksusowy prezent.

Diamentowy krem młodości No. 5 na twarz i usta
Teoretycznie jest to krem do stosowania na dzień i na noc, jednak ja używam go wyłącznie na dzień, pod makijaż, ma zdecydowanie lżejszą konsystencję niż krem na noc. Jego główne działanie skupia się na poprawie gęstości skóry, wypełnieniu zmarszczek oraz zrelaksowaniu mięśni twarzy. 
Ten krem to maksymalne dopieszczenie skóry, bo nie dość, że zostawia na niej jedwabisty i długotrwały film, to na dodatek świetnie wygładza skórę, dodając jej energii i blasku, przez co nawet bardzo zmęczona cera odzyskuje zdrowy wygląd. Zapach, konsystencja, szybkie wchłaniania, przyjemnie wyczuwalny film na twarzy i przede wszystkim widoczne działanie sprawiają, że kremu używam z największą przyjemnością. Ponadto z powodzeniem nakładam go na usta, przez co skutecznie niweluję efekt spierzchnięcia i wysuszenia. 
Aby dodatkowo podkreślić wyjątkowo luksusowy charakter kosmetyku, marka dołączyła do opakowania złotą, malutką szpatułkę pozwalającą na higieniczne nakładanie kremu 

Diamentowy ultra krem na noc na twarz i usta
Ten krem to tak naprawdę eliksir o niesamowicie silnym działaniu, głęboko regeneruje każdy typ skóry, zwłaszcza suchą i normalną. Krem na pierwszy rzut wydaje się lekki, ale w trakcie nakładania na twarz czuć jego gęstą, kremową i bardzo bogatą konsystencję, która definiuje kremy na noc. Cudownie otula moją suchą skórę, przynosi niesamowitą ulgę i porcję nawilżenia, które wyczuwam na skórze następnego dnia rano. Krem stymuluje syntezę kolagenu, którego wraz z wiekiem mamy coraz mniej, wobec czego regularnie stosowany ładnie napina i ujędrnia skórę, spłycając tym samym zmarszczki. Uwielbiam nakładać go w większej ilości jako maskę na noc, funduję wówczas mojej skórze porządną regenerację i dodatkowe nawilżenie. Mimo tak bogatej i treściwej formuły, w żadne sposób nie obciąża skóry, pozytywnie wpływa na zmiękczenie naskórka, a co za tym idzie skóra jest aksamitna w dotyku. 
Tak jak w przypadku diamentowego kremu młodości, również tutaj otrzymujemy złotą szpatułkę do nakładania kosmetyku.

Diamentowy krem i maska pod oczy i na usta
Ten krem to najciekawszy kosmetyk z całej czwórki, ponieważ w trakcie aplikowania przekształca się w serum, dzięki czemu wydłuża się jego działanie. Lekka formuła sprawia, że nakładam go zarówno na okolice oczu jak i na powieki, dzięki czemu kompleksowo dbam o pielęgnację delikatnej skóry wokół oczu. Przy moich wrażliwych oczach, na co dzień noszących soczewki, nie wykazuje żadnego niepożądane działania, nawet wówczas, gdy nakładam go w większej ilości.  Świetnie nawilża i ujędrnia okolice oczu, spłycając zmarszczki mimiczne, ale też eliminując cienie czy worki pod oczami. Z tym kremem można zapomnieć o zmęczonym spojrzeniu, czy o cieniach, które trzeba maskować korektorem. Kremu można używać jako maski na noc, ale przyznam się, że z jego pomocą skupiam się jedynie na pielęgnacji skóry wokół oczu.
Bardzo ciekawym dodatkiem do kremu jest złote berło, służące do wykonywania automasażu drenującego okolice oczu, który dodatkowo wzmacnia działanie kremu, ale też przynosi niesamowitą ulgę np. po całodniowej pracy przed komputerem.

Diamentowa maska bankietowa
Masek w płachcie miałam mnóstwo, głównie koreańskich i sądziłam, że to one są najlepsze i nie ma takiej która mogłaby się z nimi równać. No i tutaj spotkało mnie miłe zaskoczenie, bo bankietowa maska Yonelle Diamond pod każdym względem przewyższa maski koreańskie, i śmiało mogę powiedzieć, że to najlepsza maseczka na tkaninie z jaką miałam do czynienia.
W opakowaniu znajdziemy trzy saszetki z maskami, każda z nich jest dodatkowo chroniona w środku materiałową otoczką, a całość jest zanurzona w dużej ilości substancji aktywnej. Jeśli myślicie, że mieliście do czynienia z maskami nawilżającymi, to w przypadku tej maski muszę powiedzieć, że ona jest BARDZO mocno nasączona, i bez trudu radzi sobie z suchą czy przesuszoną cerą. 
Maska znajduje się na biocelulozowej tkaninie, która bez problemu dopasowuje się do kształtu twarzy, ma wycięte otwory na oczy, nos i usta, i trzeba dokładnie ją docisnąć do twarzy, bo ze względu na jej niesamowicie silne nasączenie, potrafi odrobinę zsuwać się z okolic nosa czy podbródka.
W składzie maski znajdziemy ekstrakt z pereł, roślinne komórki macierzyste i aktywną osmotycznie wodę kokosową, co daje niesamowity efekt rozświetlenia i nawilżenia cery. Producent obiecuje osiągnięcie efektu lśniącej tafli szkła, i faktycznie spełnia te obietnice w 100%, bo po zdjęciu maski i wklepaniu resztek serum, cera niesamowicie lśni, jest cudownie rozświetlona, a po szarej, zmęczonej skórze nie ma śladu. Ta maska jest wręcz stworzona do szybkiego zadbania o twarz przed wielkim wyjściem, kiedy nie mamy dużo czasu, a chcemy wyglądać promiennie. 

Podsumowanie:
Kosmetyki z linii Diamond zachwycają zarówno luksusowym designem, dopracowanym w najmniejszych szczegółach, jak również wyrafinowanymi zapachami i świetnymi składnikami aktywnymi. Zaawansowane technologie, jakich marka użyła w tej linii, gwarantują naprawdę zachwycające efekty, pod warunkiem, że będziemy sumiennie i regularnie ich używać.  Trójka kremów zapewnia zmniejszenie widoczności zmarszczek, ujędrnienie i napięcie skóry, wyrównanie kolorytu cery, podniesienie kącika ust, zmniejszenie zmarszczek mimicznych, cieni i worków pod oczami. Maska bankietowa to z kolei świetny sposób na szybkie "podrasowanie" twarzy, nadaje jej promiennego wyglądu i optyczne wygładzenie cery.
Zdecydowanie to są kosmetyki za które warto więcej zapłacić, tym bardziej, że kremy są bardzo wydajne, używam ich 3 miesiąc i nadal nie widzę dna. :-)
Kosmetyki możecie kupić w sklepie internetowym marki i w perfumeriach Douglas.
A tak wyglądały 5 urodziny marki zorganizowane w Yonelle Beauty Institute w Warszawie, w których miałam przyjemność uczestniczyć.
Miałyście do czynienia z kosmetykami Yonelle? Macie wśród nich swoich ulubieńców?


Zobacz także

38 komentarze

  1. Samo opakowanie tych kosmetyków sprawia, że chce się po nie sięgnąć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koleżanka wyżej ma rację - te opakowania są genialne i zwracają uwagę. Z pewnością skuszę się i wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam <3 Używam od niedawna i jestem zakochana w tej pielęgnacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. zawsze marzyłam o poznaniu kosmetyków i marki Yonelle , jak dotąd to mi się nie udało. opakowania są super, działanie zachwycające, nie wiedziałam, że ta marka na naszym rynku jest już 5 lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to marka klasy premium więc nie rzuca się aż tak w oczy, może stąd to zaskoczenie że jest już tak długo na rynku

      Usuń
  5. Nie spotkałam się z tymi kosmetykami. Ale opakowania mają faktycznie piękne

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę przyznać że opakowania naprawdę robią wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  7. O bardzo ciekawe, jeszcze nie miałam z kosmetyków Yonelle.

    OdpowiedzUsuń
  8. Opakowania są cudowne. Od razu chce się sięgnąć po te kosmetyki. Koniecznie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  9. wow jestem pod wrażeniem opakowań i zawartości
    jaka jest ich cena?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krem pod oczy kosztuje 299 zł, dwa pozostałe kremy po 359 zł, a opakowanie 3 masek to koszt 129 zł

      Usuń
  10. z marką Yonelle miałam przyjemność współpracować kilka lat temu, kiedy dopiero wchodziła na rynek, cudowne mają opakowania i produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ich produkty są najwyższej jakości, oprócz tej linii miałam okazję poznać ich rewelacyjne maseczki nanodyskowe

      Usuń
  11. Doslownie kosmetyki zamkniete w diamentach, oszalamiajace opakowania bije od nich luksus <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Łoł jakie opakowania mają cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Opakowania są czarujące. Śliczne aż szkoda je wyrzucać jak się skończy produkt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze przez długi czas nie będę ich musiała wywalać, bo kremy zdają się nie kończyć :-)

      Usuń
  14. Diamenty wśród kosmetyków <3

    OdpowiedzUsuń
  15. To brzmi szalenie luksusowo... i jeszcze to berło! teraz mnie będzie kusiło :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Opakowania tych kremów są po prostu cudowne! <3 A same kosmetyki, wydają się być wprost stworzone dla mnie, więc z chęcią je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo mi się spodobała idea berła do wykonywania masażu, taki gadżet zdecydowanie by mi się przydał! Marka Yonelle niezwykle mocno mnie ciekawi, ich kosmetyki wydają się być prawdziwie wyjątkowe!

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie miałam jeszcze przyjemności stosowania tych kosmetyków... zapowiadają się bardzo luksusowo!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Tu jest jakby luksusowa :) pięknie sie prezentują

    OdpowiedzUsuń
  20. miałam kiedyś maseczkę z tej firmy , peeling enzymatyczny i krem pod oczy. wspominam bardzo dobrze, fajna firma i świetne kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Najbardziej zainteresowała mnie maseczka w płachcie - bardzo lubię taką relaksującą formę pielęgnacji! :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  22. Już same opakowania zachęcają do wypróbowania. Nie miałam jeszcze okazji używać tych kosmetyków, ale mam ogromną ochotę je sprawdzić na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wygląda maksymalnie luksusowo :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Kompletnie nie znam tych kosmetyków, po raz pierwszy o nich słyszę. Widać, że są to produkty z górnej półki i na pewno mają swoją cenę. Mama byłaby wniebowzięta, gdyby dostała od nas chociaż jeden z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  25. OMG jakie cudeńka, śliczne mają opakowania, składniki aktywne też świetne, kto wie może się skuszę na coś z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Już same opakowania zachęcają żeby je przetestować i twoja recenzja również mnie przekonała :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie znam kosmetyków Yonelle, ale ta kolekcja bardzo mi się podoba! Przeurocze opakowania i te " łyżeczki " do nakładania *-*

    OdpowiedzUsuń